Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

zapominalskaa

Zamieszcza historie od: 23 września 2015 - 9:57
Ostatnio: 29 lipca 2019 - 15:52
  • Historii na głównej: 1 z 2
  • Punktów za historie: 132
  • Komentarzy: 4
  • Punktów za komentarze: 7
 

#84957

(PW) ·
| Do ulubionych
Ostatnio spotkało mnie coś dziwnego.

Na początku dodam, że jestem w ciąży, jest to dopiero drugi miesiąc, więc początki, z partnerem bardzo się cieszymy, ale jest to nasze pierwsze dziecko, więc troszkę też jesteśmy zagubieni.

Postanowiłam pójść do ginekologa, sprawdzić, co i jak.

Do wizyty skłoniły mnie opinie na znanylekarz.pl - chociaż widziałam kilka nieprzychylnych komentarzy, postanowiłam spróbować. Już na wejściu, u pani w recepcji, poczułam się nieswojo, gdyż była ona dość specyficzna.

Przesłuchiwała inna kobietę w ciąży na tyle głośno, że wszyscy to słyszeli. Widziałam, że kobieta czuła się niekomfortowo, mówiła cicho, ale pani recepcjonistka mówiła na tyle głośno i wyraźnie, że nietrudno było się domyślić, o co chodzi. Nadeszła moja kolej.

Kobieta przede mną zostawiła na blacie jakieś ulotki o ciąży i macierzyństwie, kiedy pani na recepcji to zobaczyła i upewniła się, że to nie moje, powiedziała: „Ciele, głupie ciele, ciele zapomniało”. Byłam w szoku. Jak kobieta może tak powiedzieć o pacjentce do innej.

Pani recepcjonistka też na wejściu mi powiedziała, że będzie to wizyta prywatna, bo nie jestem ubezpieczona, Kiedy powiedziałam, że przychodzę na NFZ i obejmuje mnie ustawa ochrony kobiet w ciąży (nie jestem ubezpieczona, wróciłam z NL i nie zdążyłam się ubezpieczyć jeszcze w Polsce), pani z łaską podała mi oświadczenie, które powinnam wypisać.

Po moim wejściu do gabinetu, pani doktor pozwoliła wejść narzeczonemu, ale dopiero, jak przewróciła oczami i powiedziała: „Noo, skoro państwo sobie życzyyyciee”. Po chwili zaczęła zadawać pytania, które, kiedy jeszcze nie zdążyłam odpowiedzieć, ponawiała. Byłam dość zdezorientowana, nie spodziewałam się takiego niemiłego wywiadu. Pani doktor powiedziała, że mam się zarejestrować jako bezrobotna, bo dla niej to jest problem rozliczać mnie osobno, na moją odpowiedź, że dla mnie problemem jest się zarejestrować, tylko się zaśmiała (powiedziałam tak, bo była dla mnie bardzo opryskliwa).

Badanie przepłynęło szybko i sprawnie, pani doktor pokazała pęcherzyk i powiedziała, że ciąży jeszcze nie ma i na tym koniec. Chociaż przez sekundę powiedziała, że coś widzi, po czym wyłączyła monitor. Rzuciła mi jeszcze na koniec przez biurko moje badanie, co całkowicie mnie zmroziło. Było to lekceważące, niemiłe i bardzo nieprofesjonalne. Nie wiem, czy pani doktor zachowuje się tak wobec wszystkich pacjentek (mam nadzieję, że nie) czy po prostu była zła, że nie udało jej się złapać mnie na wizytę prywatną. I nie chodzi mi tutaj o to, żeby komuś zaszkodzić, może zarówno pani doktor, jak i pani Krysia na recepcji miały zły dzień... Nie wiem.

Zagłębiłam się w temat i podpytałam na miejscowym forum o tę lekarkę. Okazało się, że dziewczyny wybiegają z płaczem z jej gabinetu, potrafi powiedzieć pacjentce, że ona widzi tylko 3 paluszki u rąk, wyłączyć monitor i uśmiechając się, dodać: „Ale i tak je będziesz kochała”. Jedna dziewczyna powiedziała, że na wstępie usłyszała: „nooo, zobaczymy, czy ten płód w ogóle jeszcze żyje...”. O pani w recepcji również pojawiły się komentarze typu: „mówi na tyle głośno, że chyba zapomniała o czymś takim jak RODO”, „wyzwała dziewczynę od biedaczek, bo ta nie miała pieniędzy na wizytę prywatną, a zależało jej na czasie” lub „skomentowała dzwoniący u niej na biurku telefon: co to za kur@a znowu dzwoni”.

Nie wiem, czy pani doktor już się wypaliła, czy czuje się tak ważna, że znęca się nad młodymi kobietami w ciąży, komentarz na znanylekarz już wystawiłam, ale chciałabym to jeszcze gdzieś zgłosić, pytanie, gdzie?

Lekarze słuzba_zdrowia

Skomentuj (30) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 88 (142)
zarchiwizowany

#68688

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Po długiej przygodzie z piekielnymi sama postanowiłam się zarejestrować i dodać coś od siebie.

Pracuję za granicą. Dokładnie w jednej z restauracji fast-food: "Mam smaka na..." Zajmuję się sprzątaniem, ale o tym innym razem. Pracuje tu również wielu polaków. Głównie na kanapkach. Jak czasem widzę, co dostają ludzie, zamawiający tam jedzenie to nie wiem co mam myśleć.

Smażenie kotletów:
Niby pełnowartościowa wołowina a mrożonki wyglądają jak krążek hokejowy. Nic apetycznego.
Po usmażeniu doprawia się kotleta mieszanką przypraw. Nie ma przypraw? Nikomu nie chce się iść i słyszę " Mniej soli, będą zdrowsi" Seria kotletów leci nieprzyprawiona, aż ktoś pójdzie uzupełnić przyprawy.

Bułki. Smaży się je w specjalnych tosterach. Ogólnie wysoka temperatura i czasem bułka spadnie na ziemie. Szybkie spojrzenie czy nikt nie widzi.. i hyc z powrotem na hamburgera. Przecież nic się nie stało.

Prawidłowo kanapki powinny być robione co 15 min, aby było same świeże jedzenie. Owszem, jest tak, ale tylko na głównej kontroli. Normalnie na grillach stoi jedna, góra dwie osoby. Na kontroli stoi cztery. Kanapki są wywalane tylko wtedy gdy sałata w środku jest już naprawdę żółta. Ludzie dostają mięso do kanapek, które stoi po kilka godzin w podgrzewaczach. Najwyżej ktoś zwróci kanapkę, ale to może 1/10 osób. Ważne, że 9 starych kanapek się sprzedało.

Najbardziej mnie jednaj irytuje nastawienie polaków. Kiedy restauracja jest otwarta do 4.00 w nocy, a o 3.00 słyszę w kuchni jak Polacy krzyczą: "Kur*a, tylko żryć chcą", "Najarane poje*y chcą żryć o 4.00 rano! Ja pier*ole" Na całą kuchnię.

No kurczę, ale mają płacone za robienie tych kanapek.
Brak słów. Jestem tylko ciekawa czy w Polsce też tak wygląda praca w tej konkretnej firmie.

zagranica

Skomentuj (23) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 44 (204)

1