Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Rak77

Zamieszcza historie od: 12 października 2014 - 22:09
Ostatnio: 14 listopada 2017 - 12:37
O sobie:

Podczas zażartej kłótni w Internecie nigdy nie atakuj oponenta za jego błędy gramatyczne i ortograficzne. Może być tak, że jego klasa jeszcze danego zagadnienia nie przerabiała.

  • Historii na głównej: 27 z 29
  • Punktów za historie: 9871
  • Komentarzy: 1257
  • Punktów za komentarze: 9368
 

#69347

(PW) ·
| Do ulubionych
Żadne wielkie tam jakieś piekielności. Ot krótki spacer do apteki.

Nr 1. Ulica przebudowana niedawno, przejścia dla pieszych oznakowane i nieco podniesione coby ruch spowolnić. Idzie sobie stadko młodzieży, dziewczę i trzech młodzieńców próbujących zwrócić jej uwagę właśnie na siebie. Idą chodnikiem i dochodzą do przejścia. Zatrzymać się i rozejrzeć? Po co? Lepiej zmusić samochód do gwałtownego hamowania i jeszcze w odwecie na klakson napluć mu na maskę.

Nr 2. Przychodnia. Co miesiąc przychodzę i podaję kartkę z zapotrzebowaniem na lekarstwa. Pigułki mnie znają, więc uśmiech i biorą kartkę by odłożyć na bok. Ta skomplikowana procedura okazała się strasznie denerwująca dla pacjenta, któremu właśnie wypisywała druk zwolnienia. Awantura, że traktują innych po znajomości i bez kolejki. A pielęgniarka nawet nie przerwała wypisywania druku.

Nr 3. Biorę insulinę i wiem że apteka nie trzyma jej w zapasie więc podchodzę, tylko by powiadomić że jutro będę miał receptę i proszę o zamówienie tejże. Kolejka raptem trzy osoby więc grzecznie czekam by nie przeszkadzać. Nowo przybyła jednak nie wykazuje takiej cierpliwości i ładuje się do okienka z plikiem recept i pytaniami. Farmaceutka grzecznie prosi o cierpliwość, bo jest zajęta i wydaje leki innemu klientowi. Wiadomo przecież, że to nie mięsny a pomyłka gdzie zamiast krakowskiej będzie żywiecka to tylko kwestia smaku. Znowu słyszę rodzącą się awanturę z tekstami o JEJ czasie, głupich sprzedawcach(?) i kulturze (???). Dziwne że nikt jej nie wpuścił przed siebie?

Nr 4. Wychodzę z apteki. Do apteki chce wejść W.Sz. Pani. Właśnie się dowiedziałem żem gbur i cham, bo nie przepuściłem kobiety.

Chyba od tego czytania piekielnych bardziej wyostrzyło się moje postrzeganie takich drobiazgów.

Skomentuj (17) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 261 (305)

#68969

(PW) ·
| Do ulubionych
W Polsce poprawia nam się jakość dróg. Szkoda że tak wolno to idzie ale muszę przyznać że poprawa jest znaczna. Nie wszystkie drogi jednak są drogami ekspresowymi (dumnie nazywane u nas autostradami :)) i sporo mamy takich gdzie wyprzedzanie jest manewrem podwyższonego ryzyka.

Jadę sobie spokojnie w kolumnie pojazdów, spokojnie bo ruch duży acz jadą wszyscy poprawnie i wcale nie wolno. Nagle znalazł się domorosły Kubica co to się naczytał ze jego idol by nie zwalniał. Przeskakuje po jednym samochodzie i co chwila wychyla się na drugi pas, by sprawdzić co z przeciwka jedzie. Samo w sobie jest to mało rozważne i mądre. Przy takim ruchu "zaoszczędzi" maks kilka minut na 100km trasy, a ryzykuje dużo i to nie tylko własnym zdrowiem czy życiem. Piekielne?
Przy tym jak mnie wyprzedzał zobaczyłem czemu to robił jeszcze ryzykowniej niż inni "rajdowcy". Jechał "anglikiem".

** dla niezorientowanych - od pewnego czasu można w Polsce zarejestrować samochód z kierownicą po prawej stronie. Podczas wyprzedzania, szczególnie podczas wyprzedzania dużych samochodów, muszą wyjechać znacznie bardziej na pas przeciwległy, by sprawdzić co się na nim dzieje.

Skomentuj (23) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 154 (222)

#68114

(PW) ·
| Do ulubionych
Odwiedziłem znajomych odpoczywających w pięknych okolicach Międzychodzia. Zazdrościłem im wakacji, bo i pogodę trafili i dobrze wybrali mało turystyczną okolicę. Podczas rozmowy przy grillu wyszło, że muszę w poniedziałek być w Łodzi. Nie bardzo lubię jeździć nocą, a w Łodzi mam gdzie się przespać, więc wyjazd planowałem po obiadku w niedzielę.

Jeden ze znajomych zapytał czy nie miał bym nic przeciw zabraniu jego jakiegoś kuzyna. Sprawy nie ma, odległość nie kosmiczna, ale dojazd trudny i z przesiadkami, więc się zgadzam. Minęła dobra godzinka gdy podchodzi do mnie jakiś młodzian i bezpośrednio wali do mnie:
- To ty jutro mnie zawieziesz do domu?
No, nie powiem, lekko mnie przytkało. Młodzian, któremu w sklepie nie powinni sprzedać fajek bez sprawdzenia dowodu, a ja starszy o parę lat ...od jego ojca.
- Bo ja powiem gdzie podjechać w poniedziałek do mnie...
- Chłopcze! Nie w poniedziałek, a jutro, nie podjadę a ty przyjdziesz tutaj o 17.00 i czekam max 5 minut.

No i się zaczęło uświadamianie starego człowieka.
1. On ma jeszcze imprę wieczorem w niedzielę.
2. Nie ma sensu jechać w niedzielę, bo można zdążyć w poniedziałek.
3. On to by dał w pedał i A2, to do Łodzi w 2h by dojechał.
4. A co do wyjazdu, to do niego jest po drodze, więc nie ma sensu...

Nie zacząłem nawet tłumaczyć, że nie mam zamiaru jechać A2 (+50zł) i że poniemiecki silnik 2,5 TD w moim szwedzie przy 90 pali 5,5 a przy 140 to i 12 l/100km łyknie. Nie miałem też zamiaru tłumaczyć się ze swoich planów na niedzielny wieczór:
- Jak coś nie pasuje to polecam PKP.

Przyszedł na czas. Ale sam przejazd to temat na osobną historię.

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 622 (666)

#67412

(PW) ·
| Do ulubionych
Reklama.
To że twórcy reklam mają przeciętnego odbiorcę za idiotę, to już chyba nie jest wielką tajemnicą. A to kiedyś reklamowali wspaniałą (i oczywiście droższą) odmianę oleju rzepakowego bez cholesterolu, teraz reklamują cudowne płatki kukurydziane bez glutenu. Niby nie kłamią, tyle że ŻADEN olej roślinny nie ma cholesterolu, a kukurydza z założenia nie wytwarza glutenu.

Ostatnio intensywnie powtarzana jest reklama banku gdzie aktor znany z tego że grał papieża, wmawia nam jaki to reklamowany przez niego bank, jest wspaniały.
Gdzie piekielność?

Rozmawiam z młodym człowiekiem, który zdawał maturę zupełnie niedawno i rozmowa przeradza się w kłótnię. Bo ja wymyślam jakąś poj..ną matematykę. Przecież w reklamie mówią że kredyt jest nieoprocentowany!!! Pytam się więc dlaczego trzeba oddać pożyczone 5000zł i dodatkowo kolejne 500zł?
Okazuje się, że nie słucham reklamy, to jest TYLKO opłata za wypożyczenie pieniędzy a nie oprocentowanie. Na dodatek to tylko 10%. Pomimo dwugodzinnego tłumaczenia nie dotarło do niego, że to jednak ponad 18% w skali roku.

Zaczynam się dziwić, że maturę z matematyki nie zdało tylko 25% (i bez żartu, zajęło im kilka minut by uzgodnić że to 1/4).

Skomentuj (87) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 376 (422)

#66497

(PW) ·
| Do ulubionych
Często zdarza się zobaczyć panów zmęczonych po spożyciu a i niekiedy zdarza się, że włącza im się agresor. A ja miałem dziś wątpliwą przyjemność spotkania pani, której ewidentnie nie powinni podawać ostatnich kilku kolejek.
Dwie, lekko tylko napoczęte zębem czasu, w strojach wskazujących na korpo dress code, dobiły do przystanku. Oczekując na przybycie "mojego" kierowcy w Volvo (jeszcze jeżdżą po Szczecinie) czytałem gazetę, ale głośne zachowanie przybyłych nie pozwalało na całkowite ignorowanie ich obecności.
Dawno temu powstał dowcip: - co ma wspólnego pijana kobieta i Syrena Bosto? Jedno i drugie wstyd prowadzić.
Nie mój cyrk, nie moje małpy więc się nie odzywam. Widocznie jednak to nie wystarczyło. Samica alfa zaatakowała :)

- Coś ci się nie podoba?
Babę widzę pierwszy raz, a ta wyskakuje do mnie na ty? Nic to, dalej czytam felieton JKM (Angora) gdy jej, a właściwie JEJ ręka próbuje wyrwać mi gazetę.
- Do ciebie mówię!! - usłyszałem.
- Nie jestem zainteresowany rozmową - jeszcze spokojnie odpowiedziałem i wracam do lektury.
- Dam się nie ignoruje - z trudnością przebrnęła przez trudne słowo.
I tu nieopatrznie pozwoliłem sobie na nieodpowiedzialną uwagę:
- Damy nie włóczą się pijane po mieście.
Rubikon został przekroczony. Samica alfa nie mogła znieść poniżenia w obecności podległej jej drugiej w stadzie.
- Ty gruby ..uju (bynajmniej nie miała na myśli brata matki)... - w tym momencie zobaczyłem tylko rozcapierzone czerwone pazury pędzące w kierunku moich oczu. To był odruch, odruch który zacząłem kontrolować dopiero w ostatniej fazie. Szanowna dama, w mało kontrolowany sposób, upadła na swoją nie mniej szanowną du.ę z czerwonym odciskiem mojej dłoni na policzku.
Płacz, szloch i i wybrzmiewające wręcz olbrzymim niezrozumieniem - Jak tak można? Kobietę? W twarz? Za co...?

Nie jestem dumny, ale no właśnie: Kobietę? W twarz? Za co?

Skomentuj (46) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 580 (784)

#63854

(PW) ·
| Do ulubionych
Obgadujemy z kumplem ważne wydarzenia na świecie i w kraju. A to ze stary komuch zażyczył sobie pochówku katolickiego, a to że inny stary a znany polityk dorobił się nieślubnych dzieci, a to o podwyżkach ceny paliwa. Jednym słowem takie pierdoły coby rozmów nie ograniczyć tylko do opisów pogody. Jednak i zeszło i na ten temat. Zaczęło się od hasła - "... a pamiętacie jak w 2012 też styczeń był ciepły, a w lutym to i białe niedźwiedzie do okien pukały żeby je wpuścić...". Tu widzę skrzywienie na twarzy kumpla co najmniej jak by trzonowy mu się rozpadł.

Historia z maja 2012r.

Kolega mieszka w bloku bez ogrzewania miejskiego. Ma to swoje dobre i gorsze strony, bo za gaz trzeba czasami słono płacić. Z drugiej strony można samemu regulować koszt ogrzewania. Kolega do ciepłolubnych nie należy, a na dodatek na czas największych mrozów wyjechał w góry. Czujnik ustawiony na utrzymanie +10°C i klucze u zaufanego sąsiada. Po powrocie okazało się, że zużycie gazu bardzo niskie, a w szczególności w porównaniu z sąsiadem mieszkającym pod nimi.

Z początkiem maja listonosz przyniósł pismo polecone tylko do odbioru osobistego za potwierdzeniem. Po otworzeniu w oczy rzuca się tytuł "Wezwanie do przedsądowego polubownego rozstrzygnięcia sporu". Sąsiad wzywa go to partycypowania w kosztach ogrzewania jego mieszkania. Ponieważ on hoduje ciepłolubne rybki, to musi utrzymywać temperaturę powyżej 25°C, a nieobecność kolegi spowodowała ze musiał niejako dogrzewać i jego mieszkanie.

Sprawa rozeszła się po kościach, pewnie adwokat uzmysłowił mu że sądy wydają czasami głupie wyroki ale ten pozew nie przejdzie. Śmialiśmy się tylko czy sąd mógłby nakazać mu utrzymywanie określonej temperatury, a sąsiada upoważnić do kontroli...

Skomentuj (39) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 391 (537)

#63709

(PW) ·
| Do ulubionych
Sylwester.
Okazja do dobrej zabawy, często zaprawianej dużą ilością trunków różnych. Sam ograniczam spożywanie, bo rozsądek, wiek i zdrowie, jednak nie odmawiam tej możliwości innym.
Ale...

Po sylwestrowej zabawie spotkałem się w większej grupie ze znajomymi. Sylwestra spędzaliśmy w innych miejscach więc okazjonalnie pojawiło się wino musujące i toasty noworoczne. W grupie mocno zaznaczył swoją obecność jeden ze znajomych, który potraktował to jako okazję dla podreperowania swojego samopoczucia. Zwyczajnie pił wino jako panaceum na kaca. Zdarza się, przeszedłbym nad tym do porządku dziennego gdyby nie to że po spotkaniu tenże osobnik oświadczył że wraca do domu. Samochodem, własnym, jako kierowca. Niejako podstępem zabrałem mu kluczyk i... rozgorzała dyskusja, następnie kłótnia i awantura. Dwie przeciwstawne grupy, o podobnej liczebności, rozpoczęły wymianę argumentów. Grupy rozsądnej (moim zdaniem) nie będę cytował ale argumenty drugiej strony pokazały dlaczego mamy tak niebezpieczne drogi i fatalne statystyki.

- Przecież wypił tylko trochę wina (pomijam wczorajszy chuch)- wino musujące to też alkohol
- On tyle lat już jeździ, da sobie radę - nie dotarłem do tego czy chodziło ogólnie o staż kierowcy, czy o jazdę po pijaku
- To tylko kawałek, tu nie ma patroli - bez komentarza
- On jest dorosły i nie mam prawa mu czegoś zabraniać - dorosły? A gdzie odpowiedzialność?

Kluczyki są u mnie, czekam na przyjazd delikwenta.
Właśnie weryfikuję listę znajomych.

EDIT: Dzisiaj, 9.00 sobota 3 stycznia, po kluczyki przyszła żona. Bez jakiegokolwiek słowa odebrała kluczyki i wyszła. Mam uzasadnione wątpliwości, bo jeździ bardzo sporadycznie, ale wydać musiałem.

Skomentuj (26) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 672 (742)
zarchiwizowany

#62660

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Sobota. Wieczór zapowiada się zabawowo. Pogoda jak na październik całkiem sympatyczna bo i słoneczko i bez wiatru, w tle radośnie kraczą wrony. W takich to okolicznościach przyrody nastrój mam jak po dobrej dawce endorfin. Zachciało mi się jakiegoś szybkiego acz nie całkiem zdrowego żarcia. Trafiło na budę z kebabem. Zacząłem spożywać gdy obok pojawił się jakiś młody nastolatek, tak na oko góra 12-13 lat. Patrzy na mnie, a właściwie na bułe, tęsknym wzrokiem. A co tam, niech stracę, co stanowi te kilka złociszy przy planowanym wydatku wieczorem. Wołam młodego:
- Młody, chcesz kebaba? Podejdź to ci kupię...

- spier...laj stary zboku!!!

Zgrzyt rzeczywistości rozbił nastrój, a ja tak na wszelki wypadek się ewakuowałem. Bo może znajdzie się nawiedzony stróż prawa i zamiast się delektować wieczorem, musiałbym do późna tłumaczyć się z ludzkiego odruchu.

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 191 (331)

#62570

(PW) ·
| Do ulubionych
Popołudnie w Netto, kolejka do kasy. W kolejce stoi pan Zdzisio w stroju wskazującym że dopiero zakończył jakieś prace budowlane. W koszyku drobne zakupy i butelka piwa. Za nim stoi kobieta z zakupami spożywczymi wypełniającymi cały wózek. Jej gabaryty wskazują że te zakupy mogą nie wystarczyć na cały weekend. Kobieta mocno zirytowana, a może znudzona staniem w kolejce rozpoczyna dialog ( im dłużej tym głośniej)
- no widać że budowlaniec, zamiast do domu to po piwko. Nie spieszy mu się... ( i w ten deseń kolejne dwie minuty)
Pan Zdzisio stoicko wręcz znosi gderanie nad uchem.
- prosto z roboty, nie zmienia ciuchów, stoi i w kolejce i śmierdzi... , JA to używam D E Z O D O R A N T Ó W ...!!!
Tu pan Zdzisio powoli się odwraca i flegmatycznie
- A mydła pani próbowała...
Adresatka spiekła raka i wreszcie zamilkła. W odróżnieniu od pozostałych w kolejce którzy z trudem powstrzymywali parsknięcie śmiechem. "Uwielbiam" takie kolejkowe matrony oceniające wszystko i wszystkich wokół. Tym razem celna riposta i ta sytuacja stanie się moją ulubioną anegdotą.

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 946 (1000)