Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Virula

Zamieszcza historie od: 3 kwietnia 2011 - 10:23
Ostatnio: 3 sierpnia 2019 - 7:16
  • Historii na głównej: 3 z 5
  • Punktów za historie: 255
  • Komentarzy: 0
  • Punktów za komentarze: 0
 
zarchiwizowany

#84059

(PW) ·
| było | Do ulubionych
W sumie mało piekielna historia , lecz pobudzająca do refleksji.

Jakieś 7 lat temu do hurtowni budowlanej wchodzi staruszek, taki typowy chłopek z bazaru, co ziemniaki żukiem przywiózł. Brudny, nieogolony, w przetartym swetrze,wyświechtanych spodniach i znoszonych butach. Pyta zblazowaną dziewczynę o cenę cegły, cementu, styropianu i dostrzega to zlewanie. Zadumał się, poprawił czapkę poczym wysypał z reklamówki na stół milion złotych. Równą bańkę w zielonych, niebieskich i beżowych banknotach przewiniętych bankowymi banderolami. Wszystkich zatkało, a staruszek w końcu został porządnie obsłużony. A ja muszę przyznać, że milion złotych nie zajmuje dużo miejsca.

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 0 (36)
zarchiwizowany

#84049

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Moi koledzy często narzekają na upierdliwych, złośliwych lub wulgarnych klientów, ale oni nawet nie wiedzą co to piekielny klient. Prawdziwie piekielnych trudno ująć w jakieś ramy, ich piekielność mieści się w klasie scenariuszy horrorów i największych koszmarów sennych. Tacy ludzie są zostawiają traumę na całe życie. Znam osoby, które mimo lat boją się nawet dzwięku nazwisk, lub "ksywek" którymi określaliśmy pokręconych gości.

Dobroduszny dziadunio.
Miły starszy pan. Co może być piekielnego w starszym człowieku? może demencja? Wszyscy mieli go dość po tygodniu. Facet wszystko mylił, zapominał i sam MUSIAŁ nadzorować. Potrafił wpaść na dział sprzedaży z wrzaskiem i awanturować się przez kwadrans mgliście zdradzając istotę tej wizyty. Wydzwaniał co 5-20 minut by podrzeć się trochę na losową osobę, zmienić zamówienie, odmówić, albo... Powody złości? Pomylił się/źle zrozumiał pracownika/zamówił nie u nas/nie zamówił bo zapomniał (nie potrzebne skreślić)

Rodzina z zaburzeniami.
Byli przeciętnymi, ale stałymi klientami. Dziwni ludzie, którzy komunikowali się przez opóźnionego syna(albo pod wpływem silnych leków psychotropowych). Po kilku latach przyszli z reklamacją. Nikt nie chciał podjąć się rozmowy z nimi. Niestety zostałem wytypowany do rozmowy z tą rodziną, ale nawet szef nie zgodził się na pertraktacje w biurze. Pozwolono mi tylko zabrać jako świadka silnego kolegę i załatwić sprawę pod okiem monitoringu. On też się ich bał.

Klientka ze schizofrenią.
Uprzejma pani miała gorsze dni. Dopiero po paru miesiącach okazało się, że klientka jest niepoczytalna. Dużo ludzi się z nią procesowało, ale zawsze zasłaniała się kartą ze szpitala psychiatrycznego. Wykonawcy przeżywali z nią prawdziwe piekło, ale nam się też troszkę oberwało. Szczytem jej działań była kilkugodzinna awantura. Zajechała na środek parkingu i nie gasząc silnika kazała swojej piętnastoletniej córce kupić na przelew materiały za kilkadziesiąt tysięcy złotych. Nikt nie sprzeda nic nikomu bez upoważnienia, a nieletniemu tym bardziej. Dziewczynka łkała, błagała, ale nikt nic nie mógł zrobić. Nawet próbowano nawówić matkę na podanie listy i podpisanie gotowej faktury, ale to nic nie dało, bo jej dziecko ma to załatwić. Klientka odjechała po kilku godzinach rycząc na płaczącą dziewczynę.

Wisienka na torcie.
Kupowało u nas dwóch panów, eleganckich, grzecznych, powściągliwych, aczkolwiek mieli coś w sobie z półświatka. Przyjeżdżali raz na tydzień i po godzinnych pertraktacjach coś kupowali. Pewnego razu przyjechał ich wykonawca. Był przerażony. Bez przerwy się rozglądał dygocząc. Gdy go pociągneliśmy za język okazało się, poprosił swoich pracodawców o pozwolenie na zamawianie materiałów wprost w hurtowni bez ich udziału. Przecież ceny mają już ustalone, a prace by szły szybciej bez tygodniowych przerw. W odpowiedzi został zaproszony do samochodu, a zamiast podpisać upoważnienie do odbioru materiału, wylądował w lesie kopiąc dołek. Epilog. Wykonawca na własny koszt dokończył prace, zwolnił pracowników, wyrzucił telefon i uciekł do Anglii

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -8 (22)

1