Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

violak

Zamieszcza historie od: 15 lipca 2012 - 23:36
Ostatnio: 29 lipca 2019 - 17:32
  • Historii na głównej: 1 z 2
  • Punktów za historie: 288
  • Komentarzy: 88
  • Punktów za komentarze: 204
 

#84955

(PW) ·
| Do ulubionych
Tyle było/jest o rowerzystach, ze aż głupio mi pisać po raz kolejny. Sytuacja piekielna i zabawna jednocześnie.

Mieszkam w okolicy Częstochowy. Wakacje to czas wzmożonych pielgrzymek. Nowum są chyba te rowerowe. Kto zna jako tako Częstochowę, wie, że ulica Sobieskiego należy do dość niebezpiecznych dla rowerzystów. Ale równolegle do niej jest ścieżka rowerowa. Pięknie oznaczona.

Wybrałam się autem do Częstochowy coś załatwić i najprościej było mi jechać właśnie ulicą Sobieskiego. Tak mniej więcej w połowie długości, za pierwszymi światłami, Sobieskiego rozszerza się na trzy pasy w jednym kierunku i dwa w drugim. Trzy, z których jeden ma oznaczenie skręt w lewo, środkowy prosto, zewnętrzny prawy w prawo. Na ten do skrętu w lewo trzeba kilkanaście metrów przejechać środkowym. Przede mną popyla na rowerkach dwóch rowerzystów, w kamizelkach, siwe włosy wystają spod czapek, nogi ledwo kręcą... Otworzyłam okno i krzyknęłam, ze po lewej ścieżka rowerowa. Bez reakcji. Pewnie nie słyszeli.

Zwolniłam i jadę, bo muszę, za nimi. Chcę skręcić w lewo. Kierunkowskaz, odbicie, lewy pas, wszystko w tempie żółwim, bo ci rowerzyści. Skrzyżowanie, zielone, skręcam... wróć, po hamulcach, bo ze środkowego pasa startują rowerzyści aby skręcić.
Na kamizelkach mają wielkie napisy: EKSTREMALNA PIELGRZYMKA Z "X"...
No serio, jeśli z całej grupy tylko oni dojechali ;), to rzeczywiście EKSTREMALNA.

Skomentuj (7) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 106 (112)
zarchiwizowany

#35935

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Moja babcia urodziła się jako przedostatnie dziecko swoich rodziców w roku 1907. Ale nie o niej historyjka tylko o pradziadku. Otóż gdy został ojcem po raz ostatni( oczywiście nie wiedział , że to ostatni)ze szczęścia napił się zdrowo.Dziecię słabiutkie, żonka umierająca bo poród bardzo ciężki-napić się trza!ale i ochrzcić poganina mus!wpakował się na bryczkę, butelczynę za pazuchę, poganina w bety i hajda do kościoła!w kościele konsternacja-syn czy córka, komisyjne sprawdzanie pod okiem księdza proboszcza-chłopak! jeno jakie imię?PIOTR zasugerował księżulo, ano niech będzie!
Otrzeźwiał w domu gdy wrota otwierał starszy syn też PIOTR.Podobno od tej chwili pradziadek na butelczynę nie śmiał spojrzeć tym bardziej że żonka ozdrowiała i pamiętała mężowi do końca życia, że zapomniał imion dzieci. I tak rośli Piotr i Piotruś a że były to czasy że ruscy skracali polskie nazwiska jeden był Stanik drugi Staniszczak -bracia rodzeni po jednej matce i ojcu.

wieś polska

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 182 (226)

1