Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

Poczekalnia

Tutaj trafiają wszystkie historie zgłoszone przez użytkowników - od was zależy, które z nich nie trafią na stronę główną, a którym się może poszczęścić. Ostateczny wybór należy do moderatorów.
poczekalnia

#79296

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Poszedłem ostatnio na pocztę odebrać polecony. Stoję sobie grzecznie w kilkuosobowej kolejce, a przy "okienku" (biurko, otwarta przestrzeń) stoi Andżela, lat 30+. Coś tam opłaca no i pyta panią przy okienku o konto pocztowe, bo wszyscy znajomi mają i sobie taaak chwalą. Pani mówi co i jak (kolejka rośnie, czynne tylko jedno okienko) na co pada hasło: to ja poproszę, zakładamy! Pani oczy jak 5zł, rzut oka na kolejkę, no ale dobra, klient nasz Pan. Zawołała drugą z zaplecza żeby rozładowała tłum, a sama zaczęła otwierać konto. Podniosła słuchawkę, wybrała numer i wypytuje Andżelę... o wszystko! Adres, telefon, imię, nazwisko, numer dowodu, dochód na osobę, gdzie pracuje, numer buta itd itp. Nie robiła tego po cichu, tylko tak że słyszeli to wszyscy w kolejce. A Andżela w najlepsze odpowiadała, głośno i wyraźnie. Akurat kiedy ja odebrałem list, panie skończyły. Co najlepsze - pani z poczty nie wpisywała tego do systemu, ona powtarzała każdą odpowiedź Andżeli do konsultanta na infolinii, który zakładał to konto!
Wychodząc policzyłem ludzi na poczcie i rzuciłem tylko że pięknie wszystko podała, a jako że mamy 9 osób obecnych i każdy dokładnie słyszał, może się spodziewać 9 chwilówek wziętych na jej nazwisko. Ani Andżela ani pani w okienku nie zrozumiały przekazu...

poczta

Skomentuj (22) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 83 (123)
poczekalnia

#79294

(PW) ·
| było | Do ulubionych
OLX.

Jakiś czas temu na OLX poszła od rodziny oferta, ozdoba do domu.
Bez znaczenia co, ważne że duże. Zapakowane miałoby około 200x45x15cm.
W ofercie było zaznaczone: cena 100zł z możliwością obniżki i absolutny brak możliwości wysyłki z uwagi na rozmiar i trudy pakowania.
Odzew był spory, szkoda tylko, że każdy chciał wysyłkę.
Jedna [K]obieta stwierdziła że będzie przejeżdżać w drodze z urlopu to przyjedzie do naszego Małego Miasteczka i odbierze. Później zaczęła kombinować, że może jednak w Dużym Mieście itd.

Drugi chętny to [F]acet z Dużego, który dzwonił przez 5 dni z rzędu, że on chce i czy może jednak wysyłka.

Pewnego dnia wypadł mi wyjazd z pracy do Dużego Miasta no to telefon w ruch, bo jak jadę to mogę pomóc i podrzucić. Dzwonię i mówię, że będę w takiej dzielnicy, o takiej godzinie (koło południa). [K] nadal chętna, tak tak, ona ma rodzinę, rodzina odbierze. Podała telefon. Dzwonię "tak, tak. Odbierzemy. Tylko pan przywiezie to do nas, dobra? 20km dalej, po godzinie 17 (gdzie korki sprawiają że to 40 min drogi). " Żegnam.

Telefon do [F]. Wcześniej już utargował -20zł z ceny. Teraz nadal chętny i zadowolony. Na koniec rozmowy rzucił "a jak tam było z ceną?". 80+20zł za dowóz do domu. Zaskoczony.
-Tak drogo??
-A jak od tygodnia wydzwaniał pan, żeby wysłać to myślał, że ile to będzie kosztować?

Nie wiem na co on liczył, czy na darmową wysyłkę czy co?
Dostał pod sam nos i jeszcze marudzi. Może jeszcze kolejny rabat bo łaskawie pan wyszedł odebrać.
I to wcale nie typowy Janusz, bo chłop ok 35-40lat.

Nie dziwie się, że ludzie narzekają tyle na ten portal.

Januszowo

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 67 (75)
poczekalnia

#79293

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Podjechałam na parking, a że do terminu spotkania jeszcze kilka minut, więc wykonywałam zaległe telefony (w słuchawkach, siedząc w samochodzie – to ważne).
Obok mnie zaparkował kolejny samochód. Kobieta wysiadła, ale jeszcze się wróciła, otworzyła energiczne drzwi kierowcy.
Wiecie – jeśli obok stoi zaparkowany samochód to raczej robi się to delikatnie, tak aby go nie uszkodzić. Nie ona. Moje auto aż jęknęło. Wysiadłam (pełne zaskoczenie kobiety) – i pytam:
- nie przesadziła Pani troszkę z silą – uderzyła Pani mój samochód …
A na to kobieta:
- jakby Pani nie siedziała w słuchawkach, to by Pani usłyszała, że to było bardzo delikatnie
(Niesamowite, to chyba jakieś nowe odkrywcze prawo fizyki:-))
Dziura w drzwiach niestety została, mimo tego,jakże błyskotliwego, wyjaśnienia ...

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 119 (125)
poczekalnia

#79281

~brulion ·
| było | Do ulubionych
Może to urok miasta, może to piekielność.

Mam koleżankę z Czech, która sporo jeździ sama po świecie. Dogadałyśmy się, że wpadnie do mnie na weekend, a potem pojedzie sobie na parę dni do Lwowa. Zorganizowała sobie jakiś tam przejazd autokarem (zresztą wyjeżdżającym z Brna i zmierzającym aż na zapadłą wschodnią Ukrainę) i poprosiła mnie tylko o odprowadzenie jej na dworzec w niedzielę późnym wieczorem. Akt iście bohaterski.

Ci z Was, którzy byli kiedyś na dworcu PKS w Katowicach pewnie wiedzą, co mam na myśli. Szczęściarzy oświecę - jeżeli macie przed oczami chociażby dworzec krakowski, to NIE JEST ten typ dworca. W Katowicach jest to raczej blaszana buda obwieszona reklamami i obstawiona kebabami. Poza tym wszystkie "perony" są po prostu na otwartej przestrzeni (zero zadaszenia/ławki/czegokolwiek), toalety pozostawiają wiele do życzenia (i jeszcze trzeba za nie płacić), cały teren jest brudny, zaśmiecony i po najmniejszych opadach deszczu wszędzie zalegają wielkie kałuże wody wymieszanej z olejem silnikowym wyciekającym z autokarów. Na dokładkę tuż obok dworca przepływa ściek zwany rzeką Rawą, a ławeczki i leżaczki na pobliskim skwerku oblegają bezdomni, dresy i amatorzy taniego piwa. Ogólnie rzecz biorąc nie jest to najwspanialsza okolica w mieście i nie radziłabym nikomu przebywać tam dłużej niż absolutnie konieczne.

My przebywaliśmy tam jakieś dwie godziny od 21:00 do 23:00, kiedy szczerze przeprosiliśmy koleżankę i odeskortowaliśmy ją do najbliższego McDonalda, bo rano trzeba było wstać do pracy. Otóż jej autobus w ogóle się nie pojawił. Zamiast tego pojawiło się sporo bezdomnych i chyba ze trzy inne autobusy do Lwowa, których kierowcy potrafili tylko powiedzieć po rosyjsku, że to "nie ta firma". Kręciliśmy się więc po peronach, oczekując JAKIEGOKOLWIEK znaku, że jest sens jeszcze czekać.

Głos rozsądku kazałby nam pójść do informacji albo zerknąć na coś takiego jak tablica odjazdów/przyjazdów. Otóż nie. Nic takiego na dworcu nie istnieje. Nie ma niczego ani nikogo, co mogłoby pomóc komukolwiek w dostaniu się gdziekolwiek (poza godzinami pracy pani w okienku). Mamy XXI wiek i uzyskanie jakichkolwiek informacji na temat własnej podróży graniczy z cudem. Prościej jest kupić online nowy bilet (na autobus innych linii o 1:00 w nocy), niż dowiedzieć się, czy ten, na który czekasz, w ogóle się zjawi, nieważne, czy polski, czy ukraiński, czy niemiecki, czy jakikolwiek.

autobus autokar ukraina dworzec pks

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 79 (101)
poczekalnia
Kilka lat temu z różnych powodów sporo przytyłam. Ważyłam jakieś 90 kg przy wzroście 165 cm, więc może nie byłam jakąś toczącą się kulką, ale widać było, że jestem grubiutka.

Pewnego dnia wybrałam się na spacer po rynku w jednym z większych miast Polski. Zamyślona zmierzałam w stronę sklepu spożywczego, kiedy nagle wyrósł przede mną facet, którego pracą było zaczepianie przypadkowych ludzi na ulicy i namawianie ich na wstąpienie do pobliskiej knajpki na kawę czy ciastko.

No więc wybrał sobie mnie na celownik i zaczyna. "Zapraszam na przepyszne lody! A może naleśniczka? U nas najlepsze, niedrogie, z kuponem kawa gratis" i tak dalej. Zbyłam go krótkim "nie, dziękuję", ale zaganiacz nie ustępował i dalej próbował mnie zachęcić. Gadał i gadał, więc w końcu straciłam cierpliwość, stanowczo podziękowałam i zaczęłam iść przed siebie. Pan nadgorliwy chyba zirytował się brakiem uwagi z mojej strony, zagrodził mi drogę, zlustrował mnie od góry do dołu i z zaczepnym uśmieszkiem rzekł: "Naprawdę nie rozumiem dlaczego nie chcesz wstąpić na ciastko, takiej jak ty kolejne już chyba nie zaszkodzi".

Nie powiem, zrobiło mi się przykro.

Skomentuj (21) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 82 (100)
poczekalnia
dziś, sklep rossman, w supersamie przy Stawowej w Katowicach.
W koszyku parę rzeczy, m.inn. soda oczyszczona, w promocji 4,39. Na kasie cena magicznie podskoczyla do 5.49. Płacę więc za zakupy, nastepnie ponownie wchodzę na sklep, biorę notkę z ceną i paragon, pokazuję kasjerce, ta każe mi stanąć do kolejki, chcąc zabrac paragon i cenówkę, na co zabieram ją sprzed jej nosa i idę do kasy. W kasie pani wydaje mi złotówkę. Ja na to,że niestety, jeszcze dziesięć groszy różnicy. Wypłaciła. Miałam wrażenie, że mnie zaraz harmonią zamorduje. Pewnie sobie pomyslała, że się wykłócam o 1,10.

Tak, każdego klienta obowiązują ceny przy regale. Nie obchodzi mnie, że kasjerki muszą zmieniać cenniki, obługa ma cięzki dzień, a to ZALEDWIE ZŁOTY dziesięć na jednym kliencie. Tak. W jednym, drugim sklepie, to o 5 groszy, to o złotówkę...A sklep - albo klient zorientuje się, że robią go w bambuko, albo nie..

Mam dość. To nie pierwszy rossmann, w innym przy odżywce do włosów była róznica 12 zł( była promocja na odżywkę). A potem się dziwią dookoła, że wolę iść po max 10 produktów, na bieżąco liczyć sumę i sprawdzac paragon PRZY KASIE. I guzik mnie obchodzi,że inni się śpieszą. I nie obchodzi mnie, że ceny zmieniają w sklepach codziennie i mają cięzki zywot. Ja równie ciężko pracuję na własną kasę i nie chcę się dawac OKRADAĆ. Ja rozumiem, błąd itp. Ale w niektórych sieciach sklepów to się albo wcale nie zdarza, a w niekórych wręcz regularnie.
Więc, jesli bedziecie mieli kiedys pretensje, że obsługa klienta przy kasie tak długo trwa - sprawdzajcie swoje paragony.. bo możecie byc tak samo potraktowani...

rossmann

Skomentuj (22) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 56 (114)
poczekalnia

#79287

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Taką wiadomość znajoma wrzuciła dzisiaj na fejsa:
"Jedyny minus we Wrocławiu to właściciel campingu nr 126, przy ulicy Starodworskiej 11A. Pan bardzo nie lubi Polaków, kiedy płacąc mu za kolejne doby mąż zwrócił uwagę, ze woda wieczorem jest zimna, ten wpadł w szał i wyzywał go od "polaczków", i że przez takich ....coś tam krzyczał ale mąż poszedł...Fakt, kampery tu są raczej z Europy niż z kraju, tym bardziej wstyd kiedy Niemiec mówi nam, że wody ciepłej nie ma ale jest czajnik. Widać, złotówki mu śmierdzą ( chociaż są to setki bardziej niż złotówki ) euro nie śmierdzi jeśli kurs zaokrągla się po jedności w górę... Pan chodzi w kaloszach i lży klienta - polaka, twierdząc, że może nie było ciepłej wody, bo jej nie odkryliśmy...i w ogóle burak do potęgi. Dodał jeszcze, ze w dupie ma dobrą opinię o jego kempingu. Pewnie liczy, że napiszemy tylko po polsku, a polaczków on ma dupie. "

P.S. Z dodatkowych wiadomości: "Sa tu Holendrzy , Duńczycy, Niemcy, Włosi i Francuzi.....tylko my, polaczki małe mu przeszkadzamy... Swoją drogą jak euro liczy sobie po 4,5 zeta...to my z tymi zetami zajmujemu mu plac. A wiecie co, wszyscy tu się sobie kłaniają w jezykach swoich i miedzynarodowym uśmiechu, on chodzi wk...rwiony i opieprza zatrudnioną Ukrainke - młodą studentkę. "

camping

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 39 (103)
poczekalnia

#79285

(PW) ·
| było | Do ulubionych
W 2014 roku opisałam historię o tym jak chciałam synkowi nadać w Polsce numer pesel. Wtedy odesłano mnie z kwitkiem bo nie miałam przy sobie swojego aktu urodzenia. To tak w skrócie.

W ten poniedziałek zrobiliśmy podejście numer dwa. Uzbrojeni w mój akt urodzenia i resztę dokumentów udaliśmy się do urzędu po pesel już teraz dla dwójki dzieci.

Pani w urzędzie poprosiła o tłumaczenie i oryginały aktów urodzenia dzieci oraz nasze dowody osobiste/paszporty.
Wyciągam dokumenty i podaję wraz z moim aktem urodzenia.
Usłyszałam, że ten akt w ogóle do niczego nie jest im potrzebny. Zapytałam czy może przez trzy lata przepisy się zmieniły. Nie, nie zmieniły się w ogóle, ten akt nigdy nie był mi potrzebny.

Polskie akty urodzenia mają być gotowe na za jakieś trzy tygodnie, opłata za akty urodzenia i uzupełnienie danych dla dwójki maluchów prawie 200 zł (odbierze je dziadek dzieci bo nas już w Polsce nie będzie) pytam w takim razie co z peselem. Proszę iść do ewidencji ludności i tam się pani dowie... ok poszłam i się dowiedziałam.
Pesele dzieci mogą otrzymać tylko wtedy kiedy będą zameldowane w Polsce, żeby zameldować dzieci w Polsce musi być z dzieckiem jedno z rodziców i osoba meldująca. Najlepiej jeszcze, żeby dzieciom wyrobić dowody osobiste, bo tak będzie lepiej.
Dzieci peseli mieć nie będą przynajmniej na razie.
I tak wiem, że można pesel nadać w konsulacie w Londynie ale byliśmy w Polsce i chcieliśmy to zrobić na miejscu.

Urząd Stanu Cywilnego Skarżysko Kamienna

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 8 (78)
poczekalnia
Od dłuższego czasu już korzystam z Ubera. Taniej i wygodniej. Czasami przynajmniej...

W odwiedziny wpadła do mnie przyjaciółka. Zasiedziałyśmy się a rano trzeba wstać. Zamiast jechać autobusem nocnym poprosiła żebym zamówiła jej Ubera. Kilometrów nie dużo (około 5) do przejechania to drogo nie powinno być. Aplikacja pokazała cenę w przedziale 12-15 złotych.

Uber zamówiony. Dzwonię do Pana gdzie jest, bo dostałam informację, że już powinien czekać pod blokiem. Pan na to, że serdecznie przeprasza, ale jest nowy o telefon mu się rozładował, musi jechać do domu, wymienić na inny.
Mówię, że nie ma sprawy. Proszę zadzwonić jak już Pan będzie, to zejdziemy na dół.

W końcu zaniepokojone po dłuższej chwili dzwonimy do Pana, ale mówi, że już jest i sam miał właśnie dzwonić. Obiecywał jakiś gratis za spóźnienie.

Przyjaciółka wsiadła, do domu pojechała. Dzwoni do mnie, żeby się zameldować i mówi, że wszystko ok, tylko Pan się kilka razy zgubił, ale ogólnie bardzo sympatyczny i prosi żeby mu dać 5 gwiazdek, bo to dopiero jego 2gi dzień. Za zgubienia miał nie policzyć.
5 gwiazdek dałam.

Dzień później na maila rachunek: 19,50 złotych.

Dwa dni później, dłuższa trasa iCarem (około 8km, też późnym wieczorem) i do zapłacenia 17 złotych.

I Uber bywa piekielny...

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 21 (71)
poczekalnia
W zeszłym tygodniu założyłam swoją działalność gospodarczą- stawianie i demontaż rusztowań. Dziś dostałam pismo, wzywające mnie do opłaty blisko 300 zł za wpisanie mojej firmy do CEDIGu. Chętnie bym zapłaciła, gdyby nie to, że w urzędzie gdzie zakładałam firmę było napisane jak byk, że CEDIG jest bezpłatny. Z tego miejsca ostrzegam przed firmą Centralny Rejestr Działalności Gospodarczych i Firm.

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 86 (106)