Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Trepan

Zamieszcza historie od: 30 czerwca 2015 - 9:21
Ostatnio: 20 września 2017 - 17:48
  • Historii na głównej: 8 z 14
  • Punktów za historie: 1300
  • Komentarzy: 141
  • Punktów za komentarze: 95
 
poczekalnia

#80076

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Zachorowało mi się. Na tyle mocno mnie rozmontowało, że przejście kilku kroków stanowiło wysiłek. Lekarz odwiedzony, skierowanie na SOR plus antybiotyk. Na SORze komplet badań, kilka godzin, kroplówka i diagnoza: choroba wirusowa, antybiotyku nie brać, pić dużo, grzać się bezwzględnie. Podsumowanie przez lekarza mniej więcej takie, że wystarczyło dać kroplówkę i zalecić co wyżej. Lekarz prowadzący był wręcz w wniebowzięty, że internista (!) przysłał mu pacjenta zakaźnego (szpital zakaźny w mieście również jest i tam należałoby wykonywać odpowiednie badania) do tych wszystkich wypadkowców i urazowców, którzy potrzebowali pilnie pomocy medycznej.

słuzba_zdrowia

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 43 (57)

#79829

(PW) ·
| Do ulubionych
Kochany socjal. Pamiętacie "jak żyć?"?

Scenariusz ten sam, rok w rok, przychodzi klęska żywiołowa i biedny rolnik nieubezpieczony płacze przed kamerą, bo susza i uschło, bo podtopiło, bo wichura i dach zerwany, ale solidarnie twardo nieubezpieczeni.

Oczywiście państwo pomoże.

Frankowicze. Wziąłeś kredyt we franku kiedy jest najtańszy od lat? Podrożał? Ojej. Znowu płacz przed kamerą, że wraz z ceną waluty rośnie rata i biedny kredytobiorca płacze przed kamerą. Oczywiście państwo pomoże.

No i hit: schemat myślenia 500+.

Kolega zarabia nieźle, ale pracuje w domu tylko on, więc do programu się kwalifikuje. Oczywiście uważa, że to coś wspaniałego dostać 500 zł miesięcznie od państwa. Bardzo wspaniałe, zwłaszcza że przy takich zarobkach niechby mu odliczyli ulgę podatkową jako jedynemu żywicielowi rodziny i mógłby mieć nawet i 600 czy 700 miesięcznie więcej w portfelu, ale przecież państwo daje.

Zero refleksji, że dostaje to, co mu zabrano, w dodatku mniej, przecież musi też starczyć dla niepracującej patologii.

Tylko dlaczego k*rwa ja mam za to płacić, oddając sporą część mojej pensji?

pieprzony socjalizm

Skomentuj (27) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 131 (219)

#79771

(PW) ·
| Do ulubionych
Pewna starsza pani próbowała dziś na mnie wymusić na rondzie, dziarsko prując naprzód zgodnie z ruchem wskazówek zegara (pod prąd) w swoim trójkołowym chodziku.

Gratuluję odwagi.

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 92 (108)
zarchiwizowany

#79671

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Będzie w miarę krótko. Jak wygląda prawidłowo oświetlony pojazd przepisy regulują jasno. Rozumiem, że nie każdy spełnia te wymagania, na drogach jest masa autorskich przeróbek jak na przykład świecący na czerwono pasek w ramach belki z tyłu pojazdu itp. ale wzorki, szlaczki czy inne lampki? Zwłaszcza montowane z przodu, świecące na różne kolory (w tym czerwony). Co gorsza cała ta choinkowo-drogowa rewia mody najczęściej jest spotykana na ciągnikach siodłowych. Tak, taki pojazd prowadzi zawodowy kierowca, z odpowiednimi kursami oprócz prawa jazdy.

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -5 (29)

#79562

(PW) ·
| Do ulubionych
#79414 no i znowu mi się na wspominki zebrało.

Pracę mam, nie jest to istotne jaką, w każdym razie znaleźć ją swego czasu musiałem. Wiadomo, że wiąże się to z rozsyłaniem CV gdzie tylko mogą szukać i spełniam wymagania oraz oferta spełnia moje wymagania (nie czarujmy, jeszcze przed wprowadzeniem minimalnej stawki za godzinę na rozmowę w sprawie pracy za 4,50 za godzinę mógłbym pójść chyba tylko po to, żeby napluć w twarz "pracodawcy").

Praca znaleziona, o poszukiwaniach zapomniałem nawet aż do pewnego wieczora. Siedzę w samochodzie w drodze na nocną zmianę, gdy zadzwonił telefon. Miła pani poinformowała mnie, że jej firma-krzak poszukuje pracownika, w sumie to na już. Znaczy przyjdę rano na siódmą i zaczynam (beż żadnej rozmowy, nie wspominając nawet o warunkach pracy, umowie czy stawce), pomarudziła jeszcze, że mam uprawnienia X, a oni nie potrzebują pracownika z takimi kwalifikacjami, ale już dobrze, jakoś przymkną oko. Muszę dodawać, że się zdziwiła?

praca

Skomentuj Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 72 (98)

#79335

(PW) ·
| Do ulubionych
Pamiętacie jak to jest gdy wypadają mleczaki? Najpierw zaczyna się ruszać, by w końcu uzyskać wolność. No chyba, że trafi się jeden wyjątkowo oporny i ząb stały zaczyna rosnąć bez odpowiedniej ilości miejsca. Każdy zdrowo myślący człowiek zabiera wtedy dzieciaka do dentysty.

Dentystka szkolna, która zwykle modliła się nad takimi zębami ponad kwadrans, siłowała się nieumiejętnie zadając ból, tym razem chwyciła narzędzie i pewnym ruchem momentalnie wyrwała zęba.
Nie tego...

dentystka-sadystka

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 142 (188)

#79241

(PW) ·
| Do ulubionych
Zakład pracy, badania do pracy na wysokości.

Przychodzi kierownik i pyta pracownika czy ma lęk wysokości. Pracownik uczciwie kłamie, że nie. No i w porządku, zaczynasz za pięć minut.

Wspomniałem, że o wymagane uprawnienia i inne papiery nikt nawet nie zapytał?

praca

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 119 (133)

#79222

(PW) ·
| Do ulubionych
Przypomniało mi się czytając historię 65944, o tym jak człowiek ma prawo cierpieć na jedną dolegliwość.

NFZ w swojej nieskończonej mądrości wykoncypowało, że pacjent nie może być w dwóch miejscach na raz, więc jeśli był u specjalisty, to znaczy, że nie ma go w szpitalu i odwrotnie. Założenie słuszne, utrudnia wyłudzanie płatności za fikcyjne świadczenia, ale wykonanie wygląda tak: był sobie pan X, długo czekał na badania w szpitalu. Niestety dostaje termin stawienia się w dniu, na który był zapisany do obleganego specjalisty od czegoś ważnego. Mało tego, pan X nabija combo, łamiąc sobie rano rękę. Karetka, gips, wszystko cacy.

Kilka godzin później melduje się grzecznie na oddziale, zostaje przyjęty, a późnym popołudniem wymyka się/wychodzi na przepustkę do poradni specjalistycznej na umówioną wizytę. Jest więc pacjentem trzech różnych ośrodków zdrowia, czego system nie przetrawi w żaden sposób. Tylko ludzi tam pracujących szkoda, że zamiast pomagać kolejnym potrzebującym muszą udowadniać funduszowi, że nie są wielbłądami i pacjent faktycznie był u nich leczony.

NFZ

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 147 (155)
zarchiwizowany

#79326

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Pamiętacie ile było historii z przekrętami ubezpieczeniowymi na stłuczkę? Długo dziwiłem się, że to działa, aż sam miałem pecha stać się ofiarą niedoświadczonego kierowcy. Sytuacja dość prosta, zmiana warunków pogodowych, chłopak zgubił przyczepność i nie wyhamował. Oświadczenie spisane, nikomu nic się nie stało, ale samochód rozbity, więc piszemy do ubezpieczyciela. Zażądali opisu zdarzenia przez telefon, zdjęć pojazdu i zdjęcia/skanu oświadczenia. Kilka dni później decyzja i wysyłają pieniądze. Samochód kategorii bardzo nisko budżetowej (jeżdżące z czystymi papierami można kupić w granicach 900zł) oceniony jako szkoda całkowita. Kwota do wypłaty rzędu 1200zł, no i został mi wrak, który na złom z kilograma pójdzie za jakieś 250zł. Łatwo policzyć, że zostaje mi w kieszeni jakieś 450zł za jedno pechowe popołudnie. Tylko kark trzy dni boli...

ubezpieczenia

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -5 (25)

#79049

(PW) ·
| Do ulubionych
Logika NFZ, czyli nasze państwo dba o finanse. Kolejki do lekarza są bo nie ma pieniędzy, nie ma pieniędzy bo, no właśnie zaraz się dowiecie.

Młody, silny, zdrowy człowiek pracuje, są odprowadzane za niego składki, wszystko bangla aż przychodzi smutny dzień, kiedy robi sobie kuku i traci zdolność do pracy. No to do lekarza, skierowanie do specjalisty, ten da skierowanie na zabieg i dwa tygodnie później nie będzie pamiętał, że coś mu było. Gdzie haczyk? Specjalista przyjmie za trzy miesiące, kolejne trzy minął oczekując na zabieg.

Podsumowując: 6 miesięcy czekania na zwolnieniu, ZUS płaci od drugiego świadczenie w wysokości 80% pensji, do tego człowiek nie pracuje, czyli składki też odpadają, dla najniższej krajowej to jest koszt niespełna 2000 zł/miesiąc, przez 5 miesięcy finansowane z kasy ubezpieczeniowej, a potem dwa tygodnie i gość wraca do roboty. Pytanie jak mają mieć fundusze jeśli trzymają człowieka niezdolnego do pracy przez pierdołę zamiast szybko go poskładać wydają pięciocyfrową sumę ponad to co potrzeba?

słuzba_zdrowia

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 139 (153)