Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Trepan

Zamieszcza historie od: 30 czerwca 2015 - 9:21
Ostatnio: 4 lipca 2020 - 5:21
  • Historii na głównej: 18 z 30
  • Punktów za historie: 2313
  • Komentarzy: 417
  • Punktów za komentarze: 460
 
poczekalnia

#86776

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Tym razem to ja byłem piekielnym. Przed skrzyżowaniem, z ostrym łukiem, na obwodnicy pewnego miasta jechały sobie spokojnie dwa zestawy, jeden za drugim w pewnej odległości. Ruch spory, udało mi się przeskoczyć jeden i nie ryzykowałem próby wyprzedzania drugiego pomimo sporego zapasu mocy (motocykl). Na dwóch kołach kierunkowskaz nie odbija jak w samochodzie, więc zjeżdżając z tego skrzyżowania musiałem go pyknąć. Gruba rękawica plus klakson umiejscowiony przy kierunkowskazie i wyszedłem na poganiacza, nerwusa, frustrata. Przepraszam i dziękuję za zrobienie miejsca do wyprzedzania.

gdzieś na drodze

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 27 (41)

#86294

(PW) ·
| Do ulubionych
Kwarantanna, naród w domach, wszyscy wiemy co się dzieje. Podejrzany o przenoszenie choroby siedzi w domu, bo kary, bo kontrolują. Ale odwiedziny kolegów zawsze spoko (zwłaszcza tych objętych ścisłym nadzorem), a potem ci debile wracają do swoich domów, rodzin, znajomych z pracy i nie wiadomo czy nie przenoszą czegoś ze sobą. Nam nie trzeba wroga, wystarczy własna głupota, żebyśmy się sami wykończyli.

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 118 (126)

#85978

(PW) ·
| Do ulubionych
Przyszedł do mnie kiedyś dzielnicowy.

Cóż, miałem niefart być w nieodpowiednim miejscu i czasie, miał kilka pytań. Praca jak praca, przyjdzie, pogada, zapisze, co usłyszał. Tylko czemu debil musiał mi całą rodzinę stresować, wpadając "otwierać, policja!"?

Tą samą sprawą zajmował się również wydział kryminalny, jakoś potrafili po prostu zdobyć mój numer, zadzwonić i zaproponować rozmowę w cywilizowanych warunkach (to jest pół godziny przejażdżki po osiedlu zamiast pół dnia na komisariacie).

Można załatwić sprawę w normalny sposób? Cóż, nie w wydaniu tamtego buca.

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 72 (124)
zarchiwizowany

#85977

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Drużynowy-odcinek następny. Wróciliśmy z rajdu terenowego w innym mieście. Noc, godzina 22ga czy 23cia, jesień, więc ciemno już od dawna. Nie dogadałem się z ojcem, byłem pewny, że mnie odbierze z dworca po powrocie, on był pewny, że wrócę z drużyną. Czasy nie te, żeby dzieciak miał komórkę, jedynie piątak w kieszeni kurtki "bo może się przydać". Cóż-przydał się bardzo. Co zrobił nasz geniusz? Wsadził resztę ekipy do autobusu i pojechali. Tak, nie przekazał mnie (wtedy dzieciaka) żadnemu opiekunowi, po prostu powiedziałem, że ojciec po mnie przyjedzie i zostałem sam w środku dzielnicy przemysłowej (bardzo niebezpiecznej wtedy) nie do końca wiedząc jak wrócić. Jego szczęście, że działałem w miarę przytomnie i dotarłem do domu bezpiecznie.

Skomentuj Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -7 (23)
zarchiwizowany

#85976

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Drużynowy-kolejny epizod. Zimowisko, góry. Ekipa weszła na szczyt i w drodze powrotnej się rozdzieliła. Część poszła szlakiem, część z drużynowym, który znalazł skrót. Mój ówczesny instruktor podsumował to krótko: "jak znalazł skrót w górach to wszystko jasne". Tak, ściągał ich TOPR, jedna osoba w szpitalu, na szczęście bez poważnego uszczerbku na zdrowiu.

Skomentuj Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -6 (22)
zarchiwizowany

#85975

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Przypomniało mi się jak wyleciałem z harcerstwa. Powód był czysto formalny-nie pojechałem na obóz, więc zdobycie naramienników i chusty też odpadało. Nie byłoby tu historii gdybym po prostu został w domu. Decyzję o tym, że nie pojadę z tym człowiekiem moi rodzice podjęli po zebraniu przed obozem, na którym drużynowy stwierdził "oficjalnie w X się kąpać nie będziemy". X to rwąca rzeka z wirami i innymi atrakcjami, wspaniały materiał na utonięcie nawet dla doświadczonego pływaka.

Skomentuj Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -3 (21)

#85850

(PW) ·
| Do ulubionych
1 kwietnia, w pracy brak mi jednej brygady. Dostaję krótką informację, że wylecieli za kradzież, wszyscy. Procedura w zakładzie jest taka, że każdy może zostać poproszony o otwarcie torby/plecaka przez ochronę przy wyjściu.

Monitoring sprawdzony i sprawa jest jasna; ukradli. Każdy trochę, łącznie na jakieś 1,3zł (słownie: jeden złoty i trzydzieści groszy). To nie był żart.

Skomentuj (32) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 140 (150)

#85771

(PW) ·
| Do ulubionych
Jak to pewien kiosk splajtował przez włamania.

Notorycznie dochodziło tam do kradzieży, miejsce odludne, słabo oświetlone. Stał sobie taki kiosk przy pętli autobusowej, na wysuniętym osiedlu pod lasem i regularnie był robiony. Dojazd tam był zasadniczo tylko jeden, poprzez długi wiadukt, za którym była owa pętla (niedaleko ostatnich bloków w mieście), a dalej wielkie nic. Regularnie niebiescy wzywani przyjeżdżali "na bombach" w godzinach nocnych (najlepiej między północą, a trzecią).

Sam nie wiem czy właściciel im czymś podpadł, czy byle na tyle głupi, żeby po pustych ulicach jechać na wezwanie pustymi ulicami z całą dyskoteką, ale nikogo nie złapali, zawsze dając włamywaczom kilka minut ekstra na ucieczkę, anonsując syrenami swoje przybycie. Może po prostu musieli zaznaczyć pojazd uprzywilejowany, żeby na pustych ulicach nikt nie śmiał na nich wymusić...

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 126 (140)
zarchiwizowany

#85643

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Tym razem o tym jak to byłem tym złym i skopałem kolegę. Otóż co ważne, lubię chodzić w ciężkich butach, ze stalowym podnoskiem lub jeszcze cięższych. Lat temu naście, przerwa w szkole, wychodzę na korytarz z sali poczułem kopniaka w zad. Odwinąłem się i poczęstowałem delikwenta glanem-uciekł i myślałem, że sprawa załatwiona. Cóż, następna przerwa zweryfikowała mój światopogląd, znowu zaatakowany od tyłu butem. Tym razem na jednym się nie skończyło. Do dziś nie rozumiem, akurat ten człowiek był zawsze bardzo w porządku (poza tym jednym wydarzeniem). W każdym razie dostał to o co się prosił.

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -15 (19)

#85282

(PW) ·
| Do ulubionych
Ile może ważyć zestaw?

Każdy, kto z prawem jazdy zawodowo się spotkał, wie, że są ograniczenia nacisku na oś do 13 ton, żeby nie niszczyć drogi.

Teraz wyobraźcie sobie upał (asfalt mięknie, silnie rozgrzany) i masę ludzi pragnących wody (która jest ciężka) lub innego napoju. Oczywiście chytry przewoźnik nie zainwestuje w ciągnik z dwiema osiami z tyłu. Miejsce na naczepie też trzeba oszczędzać, więc lufa 33 ma pełne 33 tony ładunku (tona na miejsce zgodnie z normą euro).

Oczywiście dochodzi masa własna i ta jedna biedna ośka z tyłu ma nosić połowę wagi naczepy, część wagi ciągnika i jeszcze połowę wagi ładunku. O ile jest naczepa wypoziomowana, jest to ze 16 ton. Jeśli nie - nacisk na oś dochodzi do 19 ton i więcej.

Tylko kierowcy szkoda, nie wykręci się, że nie wie, co wiezie, bo czujnik w kabinie pokazuje mu liczby. Zaopatrzenie jest zaś tak robione, że firma A zaopatruje firmę B ciężarówkami firmy C. On ma tylko jechać, zapina się pod naczepę i odstawia ją u celu.

Skomentuj (20) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 86 (118)