Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Trepan

Zamieszcza historie od: 30 czerwca 2015 - 9:21
Ostatnio: 26 stycznia 2020 - 4:50
  • Historii na głównej: 16 z 24
  • Punktów za historie: 2088
  • Komentarzy: 337
  • Punktów za komentarze: 373
 

#85850

(PW) ·
| Do ulubionych
1 kwietnia, w pracy brak mi jednej brygady. Dostaję krótką informację, że wylecieli za kradzież, wszyscy. Procedura w zakładzie jest taka, że każdy może zostać poproszony o otwarcie torby/plecaka przez ochronę przy wyjściu.

Monitoring sprawdzony i sprawa jest jasna; ukradli. Każdy trochę, łącznie na jakieś 1,3zł (słownie: jeden złoty i trzydzieści groszy). To nie był żart.

Skomentuj (32) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 116 (126)

#85771

(PW) ·
| Do ulubionych
Jak to pewien kiosk splajtował przez włamania.

Notorycznie dochodziło tam do kradzieży, miejsce odludne, słabo oświetlone. Stał sobie taki kiosk przy pętli autobusowej, na wysuniętym osiedlu pod lasem i regularnie był robiony. Dojazd tam był zasadniczo tylko jeden, poprzez długi wiadukt, za którym była owa pętla (niedaleko ostatnich bloków w mieście), a dalej wielkie nic. Regularnie niebiescy wzywani przyjeżdżali "na bombach" w godzinach nocnych (najlepiej między północą, a trzecią).

Sam nie wiem czy właściciel im czymś podpadł, czy byle na tyle głupi, żeby po pustych ulicach jechać na wezwanie pustymi ulicami z całą dyskoteką, ale nikogo nie złapali, zawsze dając włamywaczom kilka minut ekstra na ucieczkę, anonsując syrenami swoje przybycie. Może po prostu musieli zaznaczyć pojazd uprzywilejowany, żeby na pustych ulicach nikt nie śmiał na nich wymusić...

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 118 (132)
zarchiwizowany

#85643

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Tym razem o tym jak to byłem tym złym i skopałem kolegę. Otóż co ważne, lubię chodzić w ciężkich butach, ze stalowym podnoskiem lub jeszcze cięższych. Lat temu naście, przerwa w szkole, wychodzę na korytarz z sali poczułem kopniaka w zad. Odwinąłem się i poczęstowałem delikwenta glanem-uciekł i myślałem, że sprawa załatwiona. Cóż, następna przerwa zweryfikowała mój światopogląd, znowu zaatakowany od tyłu butem. Tym razem na jednym się nie skończyło. Do dziś nie rozumiem, akurat ten człowiek był zawsze bardzo w porządku (poza tym jednym wydarzeniem). W każdym razie dostał to o co się prosił.

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -15 (19)

#85282

(PW) ·
| Do ulubionych
Ile może ważyć zestaw?

Każdy, kto z prawem jazdy zawodowo się spotkał, wie, że są ograniczenia nacisku na oś do 13 ton, żeby nie niszczyć drogi.

Teraz wyobraźcie sobie upał (asfalt mięknie, silnie rozgrzany) i masę ludzi pragnących wody (która jest ciężka) lub innego napoju. Oczywiście chytry przewoźnik nie zainwestuje w ciągnik z dwiema osiami z tyłu. Miejsce na naczepie też trzeba oszczędzać, więc lufa 33 ma pełne 33 tony ładunku (tona na miejsce zgodnie z normą euro).

Oczywiście dochodzi masa własna i ta jedna biedna ośka z tyłu ma nosić połowę wagi naczepy, część wagi ciągnika i jeszcze połowę wagi ładunku. O ile jest naczepa wypoziomowana, jest to ze 16 ton. Jeśli nie - nacisk na oś dochodzi do 19 ton i więcej.

Tylko kierowcy szkoda, nie wykręci się, że nie wie, co wiezie, bo czujnik w kabinie pokazuje mu liczby. Zaopatrzenie jest zaś tak robione, że firma A zaopatruje firmę B ciężarówkami firmy C. On ma tylko jechać, zapina się pod naczepę i odstawia ją u celu.

Skomentuj (20) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 84 (114)

#85116

(PW) ·
| Do ulubionych
Kurier się spieszy, kurier ma masę paczek do doręczenia w krótkim czasie. Często kurier zostawia paczkę i "podpisu nie trzeba".

Jeden z pewnej dość dobrej firmy też tak robił. Aż do dnia, kiedy doszło do uszkodzenia paczki. W paczce była elektronika, warta grube tysiące. Człowiek, uświadomiony, jak gruby jest problem, jakoś tak pobladł i przestał się spieszyć, a nawet poczekał na porządne sprawdzenie zawartości. Cóż, chociaż nauczył się brać podpisy, a nie "robić" na paczki o większej wartości.

Stres miał w gratisie (po sprawdzeniu ładunek okazał się być nienaruszony, zniszczeniu uległy 2 z 3 warstw ochronnych).

kurierzy

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 67 (103)
zarchiwizowany

#84623

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Czytam historie o kradzieżach i mi się przypomniało. Był sobie pewien byznesmen, zatrudniający ludzi w budowlance. Oczywiście na czarno, co z resztą było wierzchołkiem góry lodowej w jego machlojkach. Pieniędzy zatrudnieni zwykle nie widzieli na oczy nigdy. Miał samochód, papiery był na kogoś innego, robotnicy się z nim dogadali, żeby podpisał umowę (wiedział jaki film grają w tym kinie, człowiek był normalny), zabrali mu i sprzedali, żeby odzyskać chociaż część kwoty za pracę. Oficjalnie nie miał właściwie nic wartościowego, mieszkał z matką w jej mieszkaniu. Numery takie jak wkręt w oponie (dla niewtajemniczonych: do domu dojedzie, ale opona wymaga naprawy u wulkanizatora lub wymiany) miał robione na porządku dziennym. Nie był bity, był wręcz katowany (łamanie kości w wyniku pobicia), nadal bez skutku. Nie wiem jak się dalej sprawy rozwinęły, czy komuś całkiem nerwów nie popsuł i go nie zakopali w jakimś lesie, ale połamane żebra, naloty na dom i inne atrakcje nie sprawiły, żeby zmądrzał. Podsumowania nie będzie.

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -9 (17)
zarchiwizowany

#81798

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Melduję się pod dystrybutorem na stacji paliw nawet dwa razy dziennie. Nie wiem czy zauważyliście, że doszedł nowy podatek, ale ja tak. 22 grosze na litrze 95 w kilka dni. W końcu zdrenowany rozdawnictwem budżet trzeba łatać. Śmierć czerwonym.

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 0 (28)

#81594

(PW) ·
| Do ulubionych
Pociągiem nie jechałem już dobre kilka lat, pomimo, że lubię ten środek transportu. Rozkład w internecie; w teorii XXI wiek i wszystko śmiga. Jechałem po samochód, brak bezpośredniego połączenia do stolicy, no trudno. Urywam się z pracy 10 minut wcześniej, wpadam na dworzec i dowiaduję się, że przesiadka wcale nie jest konieczna, bo pociąg do Warszawy może jeszcze stoi przy peronie (planowy odjazd 5 minut wcześniej).

Otóż nie, właśnie odjechał, w internecie rozkład go nie uwzględniał, ponad 2 godziny dłuższa podróż bo tak. Inny dzień, planuję podróż. Zrobiłem sobie screen z rozkładu, żeby nie szukać kilka razy (nauczony doświadczeniem weryfikowałem). Podróż za dwa dni, miałem upatrzone fajne połączenie, tylko siadać i jechać.

Dzień przed wyjazdem sprawdzam raz jeszcze i nie ma. Kurcze, przywidziało mi się? Otwieram screen rozkładu, no zniknął. Dzień przed, wyparował z rozkładu.

Sytuacja trzecia; dojechałem szczęśliwie do celu, bilet ważny do końca dnia uprawnia do powrotu dowolnym pociągiem regio. Standardowo zdjęcie rozkładu ze ściany (pokrywającego się z internetowym). Wybrałem ostatni pociąg danego dnia. Kilka godzin do powrotu, sprawdzam w telefonie, zgadza się. # godziny do powrotu, sprawdzam ponownie-zgadza się. Godzina do powrotu, kolejny raz sprawdzam i zonk. Pociąg ma inną godzinę odjazdu. 10 minut wcześniej. Z wywieszonym jęzorem wpadam na stację i znowu klnę PKP. Cóż, nie mam zdrowia na podróżowanie pociągami.

kolej

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 125 (187)

#81682

(PW) ·
| Do ulubionych
Jest pewne miasto, a w nim świeżo wyremontowana ulica. Generalnie dzielnica przemysłowa, oprócz jakiś składów jest kilka domków. Wzdłuż jezdni biegnie właściwie na całej długości chodnik, może trochę krzywy, ale w miarę szeroki i nawet oświetlony.

Coś wyjechało z drogi podporządkowanej i jedzie 40. Mijam skrzyżowanie i mam kawałek prostej bez skrzyżowań i przejść. Gaz, kierunkowskaz i gdy mijam gościa zauważam cień. 15 metrów przed maską. Debil sobie szedł jezdnią, równolegle do chodnika jakieś 1,5 metra od niego, ubrany na czarno, bez odblasków i w miejscu gdzie światła latarni go nie sięgają.

W tym miesiącu już drugi podobny przypadek, a ja przeglądam oferty rejestratorów jak przyjdzie mi się tłumaczyć, że takowy zutylizował się akurat na mojej masce.

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 101 (109)

#80276

(PW) ·
| Do ulubionych
Lekcja plastyki w piątej czy szóstej klasie. Zadanie: narysować linie w określonych odstępach, a następnie wymalować swoje nazwisko (litery kilka centymetrów, z jakimś konkretnym kształtem) tyle razy ile zmieści się na kartce.

Wiadomo, nie każdemu od razu szło idealnie, jedna próba byłą niewypałem to nowa kartka i jedziemy. Po drodze kolega zapytał jak to zrobić, wziął tamto co nie wyszło na wzór.

Kwadrans później zostałem wezwany przez zdziwionego nauczyciela. Tak, nasz geniusz dokończył i oddał tamto jako swoje. Oczywiście nazwiska mamy kompletnie inne.

szkoła

Skomentuj (7) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 114 (136)