Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

WilliamFoster

Zamieszcza historie od: 2 czerwca 2014 - 9:36
Ostatnio: 16 października 2021 - 18:14
  • Historii na głównej: 10 z 14
  • Punktów za historie: 2968
  • Komentarzy: 495
  • Punktów za komentarze: 4218
 
zarchiwizowany
Witajcie, dawno mnie tu nie było, ale poczytywałem z doskoku. Ostatnio stałem się głównie receptywnym gościem różnych portali i zauważyłem rosnącą liczbę past pomiędzy piekielni.pl i anonimowe.pl. Przykładem niech będzie ostatnio umieszczona tamże historia:
https://anonimowe.pl/gtJJP
https://m.piekielni.pl/85821
Nie chce mi się grzebać w czeluściach obu serwisów, w poszukiwaniu innych przykładów, wiec nie wiem czy ktoś publikuje to samo na obu portalach, czy raczej podbiera historie z jednego i wkleja jako swoje w drugim. Pozostaje zasadnicze pytanie : PO CO?!

Internet

Skomentuj (17) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 14 (48)
zarchiwizowany
Czuję się w obowiązku poinformować, że ukonstytuował się, jeszcze nieoficjalnie ale myślę, ze to już niedługo, nowy typ pojazdu uprzywilejowanego w ruchu drogowym. Wszyscy znamy już zasadę, że BolidMłodzieżyWiejskiej i Czterozerówka są zwolnione z używania kierunkowskazów i mają pierwszeństwo wyjazdu z ulicy podporządkowanej. Takich niepisanych, a zwłaszcza lokalnych pojazdów uprzywilejowanych jest wiele, jak choćby fakt, że kierowcy jeżdżący pod prąd na jednokierunkowej mogą być tylko z Rudy Śląskiej, a ci z Bielska Białej mogą skręcać w lewo z prawoskrętu i odwrotnie.*

Ale do sedna.

Jeżdżąc często po pograniczu Śląska i Małopolski, zauważyłem pewien niezwykły typ pojazdu - PCS. Śpiesząc z rozwinięciem skrótu: Pancerne Czerwone Seicento. Tak, tak moi drodzy! Takie samo jak to, które swojego czasu próbowało zniszczyć limuzynę Pani Broszki.
I co ciekawe, PCS króluje głównie w mieście słynącym z "instalacji" do których postawienia i użytkowania tak niechętnie przyznają się nasi sąsiedzi zza zachodniej granicy. PCS to pojazd absolutnie uprzywilejowany w ruchu drogowym, sama jego obecność winna wywoływać w pozostałych kierowcach instynktowną chęć utworzenia korytarza do wolnego przejazdu, choćby i kosztem wjechania na chodnik, trawnik, czy inny samochód. A co!? Won hołoto z drogi, bo jedzie król szos, pogromca systemu! I nie jest to bynajmniej jeden samochód i tym bardziej nie twierdze, że to TO sławetne seicento z wypadku, gdyż udało mi się kiedyś takowych naliczyć cztery na przestrzeni 2 km.
I tak oto narodziła się nowa, świecka, choć jeszcze bardzo lokalna tradycja - gówniarzeria w sześćsetkach spod znaku Fatalnej Imitacji Auta Turystycznego, wbijająca się na chama na rondach, przejeżdżająca na czerwonym i mająca w nosie jakiekolwiek znaki drogowe.

Więc jeśli przyjdzie Wam odwiedzić miasto nad Sołą, to pamiętajcie: noga nad hamulcem, zez rozbieżny ogarniający wszystkie lusterka naraz i jedna, naczelna zasada - PCS się nie zatrzymuje, nigdy!

* Jeśli należysz do któregoś z wymienionych typów, a opisana przeze mnie reguła do Ciebie się nie odnosi, to absolutnie nie musisz czuć się obrażany(a), jeśli się zgadza i należysz do tych "wyjątkowych kierowców", to proszę bardzo, czuj się. Nawet bardzo.

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -3 (27)
zarchiwizowany
No dobra... Jak o współlokatorach, to o współlokatorach. Niech no i ja dorzucę cegiełkę do tego gmachu obrzydliwości i buractwa. A co!

Już po studiach, jako pracujący i samodzielny "jednostek", pragnący się odseparować od rodziców, zamieszkałem ja sobie w dużym 3-pokojowym mieszkaniu wraz z dwójką innych ludzi w podobnej sytuacji życiowej. Lokal należący do mojego przyjaciela, który wyprowadził się do narzeczonej, odziedziczony z jego dawnym współlokatorem, którego znałem i lubiłem, oraz Nowa [N].

Na pierwszy kontakt wydawała się być OK, spokojna, nauczycielka języków, trochę zahukana. A potem wyszło szydło z worka...
Krótka charakterystyka zachowań:
- wszystkie rzeczy (spodnie, bieliznę, kurtki, swetry, ręczniki itd.) prała jak leci, łącznie, zawsze na max. 40C - kolory się ujednolicały, stopień zabrudzenia również, mnie cofało jak natykałem się na jej rozwieszone pranie;
- naczyń myć nie trzeba (również wspólnych), wystarczy opłukać lekko zimną wodą i... czyste jak łza! (miała jeden kubek na herbatę i garnuszek w którym ja parzyła, które nie zostały umyte przez 2 lata jak z nami mieszkała. Potem poszły prosto do kosza.);
- odżywiała się głównie cebulą w różnym stopniu przetworzenia, okraszoną różnymi, ciekawymi dodatkami. Pewnego dnia wracając z pracy, otwierałem drzwi z przekonaniem, że wyrwało "haziel-rure" i stanę po kostki w g***. Nie! [N] przygotowała sobie obiad - cebula smażona ze szprotami w pomidorach z puszki... Boże, co to był za smród!
- a propos smrodu... codziennie przez około godzinę prostowała włosy. nie znam się na tym, ale raczej włosy nie powinny się podczas tego procesu palić i wydzielać swądu opalanego goryla?
- i poruszany już tu problem wspólnych środków czystości + papier toaletowy. Umowa była taka, ze kupujemy naprzemiennie. Razem z kolega kupowaliśmy produkty dobrej jakości i w dużych opakowaniach, żeby starczyło na dłużej. [N] kupowała najmniejsze i najtańsze.
- podbierała mi żarcie z lodówki i wypierała się w żywe oczy - przyznała się już po wyprowadzce.

I tak dalej, i tym podobne... do obrzygu.

Może ja jestem trochę skrzywiony, lubię mieć czysto i wymagam tego od innych. Rozumiem jednak, że nie każdy musi być pedantem i nie terroryzuję otoczenia. Jednak najbardziej mnie przeraża, że ktokolwiek, a zwłaszcza kobieta może być takim brudasem.

współlokatorzy

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 3 (37)
zarchiwizowany
Dzisiejszy powrót z pracy - czyli z pamiętnika nerwowca cz. 1

1) Stacja kolejowa w Ch... (nomen omen). Jazda do stacji przesiadkowej w mieście wojewódzkim 9 minut. Pociąg do tejże 30 minut przed odjazdem pociągu do mojej miejscowości. Punktualnie, zamiast pociągu otrzymuję od uroczo bezosobowej pani z megafonu komunikat: "pociąg opóźniony 30 minut". Ta... pewnie właśnie się dowiedziałaś?

Gdybym wiedział 5 minut wcześniej, to bym złapał tramwaj lub autobus.

2) Kiedy doszedłem do przystanku, tramwaje stanęły - droga w remoncie, mijanka zblokowana. Nie ma rady, siła wyższa!
Ale po 10 minutach cud! Ruszyło! Jadę, siedzę, pełen orgazm! przez cale 20 sekund.
Dwóch idiotów wrzuciło rower pod tramwaj...

Szkoda, ze żaden z nich na nim nie siedział.

komunikacja ???

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -5 (29)

1