Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

gacqie

Zamieszcza historie od: 29 kwietnia 2016 - 15:58
Ostatnio: 30 marca 2020 - 9:32
  • Historii na głównej: 6 z 9
  • Punktów za historie: 590
  • Komentarzy: 30
  • Punktów za komentarze: 30
 

#85979

(PW) ·
| Do ulubionych
Kierowcy...

Jadę A2 w stronę Warszawy prawym pasem 130 km/h. Na pasie lewym sznur aut wyprzedzających. Dojeżdżam do wjazdu na autostradę i widzę auto na obcych blachach. Kierowca praktycznie w ogóle nie użył pasu do rozpędzania, tylko od razu wbił się przede mnie na prawy pas! Zredukowałem do 3. biegu, do jakichś 50 km/h. Dlaczego ludzie nie używają pasu do rozpędzania?

I sytuacja z dzisiaj rano. Jadę miastem i dojeżdżam powoli do świateł. Włącza się zielone, więc się turlam dalej i rozpędzam. Nagle policja na czerwonym przejeżdża przez skrzyżowanie - bez koguta. Po prostu jadą, miasto jest ich. Co z tego, że i tak musieli się zatrzymać się przy pasach, żeby ludzi przepuścić.

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 34 (84)
zarchiwizowany

#84832

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Drodzy Piekielni,
chciałbym opisać wam krótką historię i zaraz poprosić o radę.

Sytuacja z dzisiaj rano:
spaceruję z psem i widzę jak inny pies się załatwia a właściciel rozmawia przez tel i udaje że nie widzi. Podchodze i pytam: "przepraszam, czy widział Pan, że pies się załatwił?", a ten się odwraca ode mnie. Ok, podchodzę raz jeszcze i mówię coś w stylu: "przepraszam, bo może Pan nie słyszał za pierwszym razem. Czy widział Pan że pies się Panu załatwia?" A ten do mnie "Spierd*laj" W porządku, zniżyłem się do jego poziomu słownictwa, wymieniliśmy parę zdań i prawie się pobiliśmy ;) w każdym razie tak, to był jego pies.

Mam zrobione jego zdjęcie i chciałbym dać Panu nauczkę. Najlepiej taką, żeby następnym razem wręcz bał się nie sprzątać po psie. Czy macie jakieś pomysły?

Wiem, że mieszka w jednym z 4 bloków i myślałem żeby wydrukować jego wizerunek (z zasłoniętymi oczami) i wrzucić wszystkim do skrzynek z jakimś labiryntem i hasłem "pomóż Panu znaleźć drogę do kupy psa", albo z jakimiś hasłami typu "Jak wdepniesz w kupę, podziękuj temu panu" czy coś w tym stylu.

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -3 (27)
zarchiwizowany

#84707

(PW) ·
| było | Do ulubionych
To nie jest piekielne, ale naprawdę nie kumam!

Fryzjer otwarty od 8:00, to myślę że skoczę na szybko przed pracą. Nie da się, bo o 8:05 1 emeryt się już strzyże a 2 kolejnych czeka w kolejce.

Tak, wiem, problemy ze snem, lub kładą się wczesnie spać i 8:00 to już środek dnia. Ale te argumenty do mnie nie docierają

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -11 (17)

#84101

(PW) ·
| Do ulubionych
Sytuacja z wczoraj, ku przestrodze.

Czekam na SMK, ale podjechały KM. Sprawdzam, czy trasa mi pasuje. Pasuje. Wsiadam i, jak przystało, idę na początek pociągu kupić bilet. Po drodze spotykam kontrolera, zaczepiam go (przywitałem się) i proszę o bilet. Ten mi mówi, że może mi bilet sprzedać, ale będzie drogi. Pyta, skąd i dokąd jadę. Zgodnie z prawdą odpowiedziałem, a miałem do przejechania 2 stacje - według rozkładu 4 minuty jazdy.

Ten mi pokazuje cenę: 77 PLN. Ja robię oczy jak oO i mówię, że to chyba jakaś pomyłka typowym "COOOO?". A on od razu na mnie najeżdża, że on już zna takich, jak ja, czy mam go za głupka itd. itp.

Dałem radę tylko wykrzesać "teraz tak".
W każdym razie w międzyczasie dojechaliśmy do kolejnej stacji, panu podziękowałem, powiedziałem, że za tyle to na miejsce dojadę taksówką i zwyczajnie wysiadłem.

Przestroga: z KM korzystajcie TYLKO z biletem. Kontrolerom się w du*ach poprzewracało.

Uprzedzając: nie, na stacji nie było biletomatu.

Dla jasności: cena zakupu biletu w kiosku: 3.40, zakupu w pociągu: max 2x drożej.

Dla jasności 2: jeżeli dobrze go zrozumiałem (a nie wiem, bo ciśnienie mi podniósł) 77 PLN kosztował bilet, a jeśli nie mam, to mandat 185 PLN.

Skomentuj (16) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 49 (103)

#83419

(PW) ·
| Do ulubionych
Czemu za każdym, ale to za KAŻDYM razem kiedy staram się COKOLWIEK załatwić z JAKĄKOLWIEK instytucją Państwową, jestem zawalany falą absurdów? Za każdym razem zastanawiam się jak by Ci ludzie sobie radzili w instytucji pozarządowej - jakimkolwiek przedsiębiorstwie, gdzie trzeba się napocić, żeby zdobyć klienta. Niestety oni są w o tyle wygodnej sytuacji, że nie ważne jaki kolejny chory i absurdalny proces wdrożą, reszta MUSI się dostosować.

Do rzeczy, będzie krótko z dzisiaj.

Sąd Rejenowy m. st. Warszawy.
Numery tel: 22 55 39 762 (lub z końcówką 771, 773, 779)
po wyborze 1 (znam sygnaturę) prosi o wybór wydziału. Tutaj automat się zapętla - nieważne jaki numer się wybierze, automat informuje o błędnym wyborze.

Cóż robić, dzwonię na centralę zgłosić problem - 22 55 39 000. Z drugiej strony (nie)uprzejma Pani informuje mnie że nie może mi w niczym pomóc i uwaga - KAŻE zgłosić problem pod numer 22 55 39 600 lub z końcówką 535. Po 547 próbie dodzwonienia się na jakikolwiek się poddałem i napisałem maila w mojej sprawie.

Czy wyobrażacie sobie podobną sytuację w jakimkolwiek przedsiębiorstwie? Gdzie klient ma wybór czy pójść do Pana X czy Pani Y kupić jakikolwiek towar bądź usługę? Nie, oni mają to głęboko, bo to TY i tak musisz latać, tracić czas, próbując się dzwonić coś wyjaśnić. To TY tańczysz jak oni zagrają, więc mają WYWALONE czy coś działa czy nie.

W głowie się nie mieści...

PS. Specjalnie podałem numery, żeby może ktoś sprawdził. Nie wiem, może mi się już troi w oczach i naprawdę coś pomieszałem.

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 105 (127)

#82017

(PW) ·
| Do ulubionych
To co tu opiszę, woła o pomstę do nieba. Mechanicy samochodowi.

Pewnego dnia oddałem samochód do mechanika - przestał mi działać nawiew w Astrze 3. Co ważne, mechanik nie ma swojego elektryka - korzysta z firmy zewnętrznej.

Elektryk przyjechał, diagnoza - spalił się rezystok dmuchawy. No to oczywiście wymieniamy. Po paru dniach podjechał z częścią, wymienił, ale samochód przestał odpalać, a lampka awarii ciągle się świeci.

Elektryk mówi, że coś z komputerem (CIM). Okazało się, że podczas diagnozy lub wymiany rezystora, elektryk zrobił jakieś spięcie i spalił CIM. Po kilku dniach olał sprawę, mówiąc mechanikowi, że ma problemy zdrowotne i jest uziemiony na kilka tygodni.

Mechanik ogarnął drugiego elektryka. Ten przyjechał, poprawił robotę po pierwszym elektryku i wymienił CIM. Samochód odpala, nawiew dział, ale... praktycznie nic innego. CIM jest "goły" i trzeba go zaprogramować. Nie działa centralny zamek, światła się cały czas świecą na zapłonie i inne takie. Przyjechał z komputerem, kabelkami etc. ale... nie może zacząć programować, bo wyskakuje jakiś błąd poduszce powietrznej. Okazało się, że jest jeszcze jakieś zwarcie na tylnej płytce z bezpiecznikami, właśnie na poduszce powietrznej. Prawdopodobnie poprzedni elektryk coś tam namotał. Byliśmy umówieni, że on taką płytkę ogarnie, wymieni i zaprogramuje CIM. Niestety przestał odbierać telefon. Nie odbiera ani ode mnie ani od mechanika.

Jestem miesiąc bez samochodu, z powodu dmuchawy. Żeby było ciekawiej, w międzyczasie wygasły badania okresowe pojazdu.

Jestem wstępnie umówiony na jutro, że mechanik na swój koszt dostarcza lawetą samochód do innego serwisu i naprawia też na swój koszt. Będę musiał z nim jakieś oświadczenie pisać. Ale jaką mam pewność, że mechanik zapłaci? A serwis nawet jak naprawi, nie wyda mi samochodu bez kasy od tego mechanika. Jaką mam pewność, że nie będzie przeciągał sprawy, że teraz nie ma, że za 2 dni, później że za tydzień zapłaci etc.

Jestem w kropce. Drodzy Piekielni, czy byliście w podobnej sytuacji? Czy serwis nie powinien mieć jakiegoś ubezpieczenia na takie wypadki, z którego to mógłbym ściągnąć kasę jak by nie chciał zapłacić za naprawę?

Aha, powiem więcej - mechanik powiedział, że oświadczenie napisze i naprawi na swój koszt, ale muszę mu zapłacić za dotychczasową robotę (oczywiście tylko za rezystor i pierwszą diagnozę) zanim samochód opuści plac.

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 127 (135)

#78477

(PW) ·
| Do ulubionych
Moja historia z gwarancją uCare na telefon zakupiony w X-KOM.
Generalnie zbiła się szybka. Wyświetlacz i reszta działa. Sama szybka.

Co jest w umowie (a właściwie ulotce, o dziwo nie mam umowy):
Transport: darmowy
Czas Reakcji: do 48h
Czas naprawy urządzenia 10 dni.

08-Maj-2017: zgłosiłem usterkę.
15-Maj-2017: nie wiem co się dzieje, dzwonię jeszcze raz.
(J) - Ja, (K) - Konsultantka
(nie pamiętam słowo w słowo, ale mniej więcej było tak):

(K) Mam w systemie systemie, że kurier był ale mnie nie zastał.
(J) Ale jak to był, kiedy? Nikt się ze mną nie kontaktował - ani wy z uCare, ani kurier.
(K) Kurier nie ma obowiązku kontaktowania się telefonicznie.
(J) Czy to oznacza, że muszę siedzieć 7 dni w tygodniu 24h w domu i czekać aż przyjdzie?
(K) Nie, kurierzy pracują od 8:00 do 18:00
(J) Proszę wysłać kuriera jeszcze raz tym razem proszę zaznaczyć, żeby się ze mną skontaktował, albo podał swój numer.
(K) Będzie na jutro.

17-Maj-2017: Oczywiście kuriera nie było, ani żadnego kontaktu.
(K) Mam w systemie, że paczka nie była gotowa do odbioru.
(J) Ale jak? Kiedy nie była? Żadnego kuriera nie było itp.
(K) Proszę dzwonić do DPD.

Tel. do DPD:
(K) Mogę Panu podać numer do kuriera, ale potrzebuję numer zgłoszenia.
(J) W uCare nikt mi nie podał numeru, czy można po nazwisku?
(K) Nie.
Tego dnia uCare już skończyło pracę.

18-Maj-2017: Poprosiłem o numer zgłoszenia i dodzwoniłem się do DPD. Udało mi się skontaktować z kurierem i następnego dnia, czyli 19-Maj-2017 kurier odebrał telefon do naprawy.

30-Maj-2017: Dzwonie do uCare zapytać się o status naprawy
(K) Mam w systemie, że nadal w naprawie. Dostanie Pan smsa jak tylko wyślemy telefon.
(pomijam już absurd, że smsem wyślą info, kiedy ja u nich mam telefon. Tak, mam jakiś stary, ale czujecie ten absurd?).
(J) Ok, czy mogę w takim razie prosić o telefon zastępczy
(potrzebuję do nawigacji).
(K) Przysługuje jeżeli czas naprawdy przekroczy 10 dni. Zostały jeszcze 2.
(J) Dobrze, zadzwonię za 2 dni

01-Cze-2017: Dzwonię do uCare zapytać się o status naprawy
(K) mam w systemie, że cały czas w naprawię. Widzę, że prosił Pan o tel. zastępczy, dlatego wysyłam taką prośbę

01-Cze-2017: Dzwonię drugi raz zapytać się o status naprawy i ewentualnie status wysyłki tel. zastępczego.
(K) Ale ja mam w systemie, że Pan się dziś kontaktował.
(J) Tak, kontaktowałem się, ale to było o 9:00 rano. Teraz jest 14:30.
(K) Nic się nie zmieniło, dział logistyki ma 48h na zareagowanie na zgłoszenie. Może się okazać, że nie mają zastępczego telefonu i trzeba będzie czekać.

Wymiana szybki w byle jakim serwisie: obstawiam, że 100 i w godzinę (maks następny dzień tel do odbioru)

Wymiana szybki w uCare: min. 2 tygodnie i trzeba czekać. Oczywiście naprawiony wyślą kurierem, który NIE MA W OBOWIĄZKU KONTAKTU ZE MNĄ - innymi słowy muszę uruchomić zdolności telepatyczne. Paranoja...

Generalnie odradzam wszystkim to cholerne uCare...szkoda czasu i nerw, naprawdę.

EDIT:
06-Cze-2017: Sytuacja nadal bez zmian, czyli:
a) Telefon ma status "naprawa w toku" - mimo iż jutro mija 30 dni od otworzenia zgłoszenia.
b) Telefon zastępczy ma status "poproszono" - mimo iż 48h minęło przedwczoraj.

Wygrzebałem umowę, dziś się z nią zapoznam. Generalnie będę starał się o zwrot kosztów ubezpieczenia i odesłanie mi popsutego telefonu, który naprawię w byle jakim serwisie w godzinę, maks dwie.

uCare powinno zmienić nazwę na uWonder.

Skomentuj (30) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 146 (164)
zarchiwizowany

#76298

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Nie będzie piekielnie, ale lubię ten portal i nie bardzo wiem gdzie takie coś opisać.

Mianowicie od wielu lat zostawiam ważne, skasowane bilety ZTM koło kasownika lub biletomatu. Wczoraj pierwszy raz taki znalazłem!

Dziękuję nieznajomemu, który na ekranie biletomatu w autobusie 188 zostawił bilet ważny do 13:34 :)

Przydał się - o 13:32 dojechałem na miejsce.

Pozdrawiam

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -13 (19)

#73966

(PW) ·
| Do ulubionych
Będzie krótko o InPost.

Mam 1 przesyłkę do odebrania i 1 do nadania (a właściwie jest to zwrot). Idę więc do paczkomatu, w którym mam przesyłkę do odebrania (P1).

P1 nie działa - ekran jest czarny. Spotkałem przy nim faceta, który również chciał odebrać swoją przesyłkę. Był również poprzedniego dnia o 20 i o 23 ale paczkomat już wtedy nie działał. Oczywiście to zgłosił, ale nikt z tym nic nie zrobił. Ciekaw tylko jestem jak kurier dziś rano o 7:03 zostawił mi w nim paczkę? Nie wiem. Próbowałem to zgłosić, ale po 15 minutach się poddałem (nikt nie odbierał, a melodyjka w słuchawce doprowadzała mnie już do szału).

Idę do P2, żeby przynajmniej zrobić zwrot. Wybieram "Nadaj paczkę" i wprowadzam kod. Po wprowadzeniu kodu na ekranie dotykowym (który swoją drogą działa jakby chciał, a nie mógł) dostaję komunikat "paczkomat jest pełny". Pytanie: czemu dopiero po wpisaniu kodu, a nie po wybraniu opcji "Nadaj paczkę"?? Nie wiem.

Idę do P3, w którym są normalne klawisze zamiast ekranu dotykowego. Podczas wpisywania kodu, okazało się, że klawisz "0" nie działa! Po 37 razie (tak, liczyłem bo nie wierzyłem w to, co się dzieje!) zadziałał. Paczka nadana.

W razie gdyby ktoś z InPostu to czytał, paczkomat P1 to WAW365.

Skomentuj (22) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 158 (202)

1