Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

Poczekalnia

Tutaj trafiają wszystkie historie zgłoszone przez użytkowników - od was zależy, które z nich nie trafią na stronę główną, a którym się może poszczęścić. Ostateczny wybór należy do moderatorów.
poczekalnia

#80022

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Możliwe że dla was nie będzie to piekielne ale mnie denerwuje to bardzo , może nawet wydaje wam się że jestem wredna.

W szkole zostały wprowadzone zajęcia dodatkowe dla bardziej zdolnych uczniów , w tym J.Angielski. Zgłosiło się dużo uczniów więc miał być zrobiony test w piątek , osoby z najwyższymi wynikami będą mogły w takich lekcjach uczestniczyć.

O zgrozo ! Test został zrobiony dzień wcześniej. Nauczycielka tym chciała żebyśmy dzień wcześniej nie zakuwali tylko pisać z głowy. Szczerze to popieram , wydaje się to sprawiedliwe.
W szkole jest bardzo dużo młodzieży z samymi 6 i 5 ponieważ , działają na zasadzie ''zakuć , zdać , zapomnieć'' , zazwyczaj chodzą na zajęcia dodatkowe tylko dla pokazu. Są też osoby (jak ja , mało jest takich osób) które nie posiadają umiejętności szybkiego zapamiętywania, starają się co jakiś czas sobie coś przypominać , uczyć się nawet jak nie nasza kolej by pójść do odpowiedzi. Ja akurat mam często styczność z angielskim i bardzo mi zależy by mieć zakres wiedzy większy.

Więc gdy pani ogłosiła że będziemy pisać test dzisiaj większość była oburzona , zaczęła się kłócić że niby mamy jutro i błagać o litość no bo nic nikt nie umie , a poza tym 100 pytań to za dużo i tak dalej. Z mojej klasy pisało o ile pamiętam 9 osób ,a po krzykach mogło by się zdawać że powyżej 20. No ale w końcu dają za wygraną , piszemy. Dużo czasu straconego na pisanie.
Chociaż usiedliśmy w pierwszej ławce to pani nawet nie zauważała jak sobie nawzajem pomagają , nawet nie mogłam tego zgłosić
nauczycielce bo ma zasady , jedna z nich to właśnie nie donosić na innych.

Skończyłam przed czasem gdy inni na zaledwie 2 kartce czyli 40 pytaniu. Ale nie mogło by być tak pięknie... Pod koniec pani oznajmiła że osoby te które nie skończyły pisać dziś będą mogły napisać jutro ... czyli mają kolejną szansę się przygotować i napisać mi natomiast powiedziała że nawet nie będę mogła sprawdzić znowu swojej pracy. Jak dla mnie to bardzo niesprawiedliwe... Zwątpiłam w siebie i swoją pracę. Przecież jak mamy pisać tylko do końca lekcji to tak powinno być. Osoba która też by skończyła i zmieściłaby się w czasie miałaby więcej punktów jak i większe szansę.

Jestem ciekawa wyników

szkoła

Skomentuj (45) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 46 (108)
poczekalnia

#80019

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Ostatnio mieliśmy kilka ciepłych dni, a ja sporo sprawunków do załatwienia. Spędzając kilka godzin na bieganiu po mieście w tę i we w tę, można odczuć pragnienie, toteż pobiegłam do najbliższego sklepu na horyzoncie, którym była Biedronka. Woda za złotówkę w łapę i do kasy. Przy kasie daję pani banknot dziesięciozłotowy, co pani kasjerka potraktowała jako osobisty atak. Zmierzyła mnie groźnym wzrokiem z góry na dół i równie groźnym głosem warknęła:
"DROBNIEJ! ZŁOTÓWKĘ DAWAJ!"
Dokładnie w te słowa.
Nie, nie dałam, a gdyby nie to, że przemili ludzie przepuścili mnie w kolejce i nie chciałam ich blokować, postarałabym się narobić pani nieprzyjemności. Zważywszy jednak na dobre dusze odpowiedziałam tylko niemiło, że drobnych nie dam i pani powinna być milsza, po czym zabrałam resztę, wodzę i wyszłam z podniesionym ciśnieniem.

PS. Tak, wiem, że kasjerka nie ma obowiązku mi wydać reszty, jednak ma obowiązek przestrzegać zasad kultury osobistej, grzeczna prośba nie boli.
PS2. "Gorszy dzień" też nie jest w moich oczach wytłumaczeniem, bo zły nastrój nie tłumaczy zwykłego chamstwa. Sama miałam okazję pracować z ludźmi, ale nie wylewałam na nich swoich frustracji.

sklepy

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 45 (71)
poczekalnia

#80017

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Od czasu do czasu zamawiam jak zapewne większość z was coś przez internet. Od jakiegoś czasu z portalu, gdzie przesyłka leci z Państwa Środka. Nie są do duże paczki, mieszczą się w takiej ciut większej kopercie.
I cały czas mam problem z naszą kochaną pocztą.
Jeden to czas dostawy. Paczki mają śledzenie do czasu dostarczenia do kraju nadawcy. Ostania paczka zamówiona, po trzech dniach zarejestrowana i wysłana lotem do Polski. Czwartego dnia ląduje na lotnisku Chopina i znika. Przynajmniej na tydzień. Jedna zniknęła na dwa miesiące. Nie wiem, chyba je obwożą po całej Polsce, żeby sobie pozwiedzały.
A drugi problem to odbiór. Mieszkam w dużym mieście, ale w dzielnicy starej i zaniedbanej dlatego nie było do niedawna w okolicy punktu poczty polskiej i po każdą paczkę trzeba było iść do głównego oddziału. Nie powiem wiecznie kolejki, w których czekało się przynajmniej pół godziny, ale panie pracujące tam robiły wszystko szybko i sprawnie a i "dzień dobry" odpowiadają.
Listonosz, który ma nasz rewir zna nas wszystkich z imienia, a osoby w moim wieku choć jestem osobą dorosłą - od dzieciaka. Awizo dla niego jest ostatecznością, dzwoni do domu, żeby sprawdzić czy ktoś jest a jak nie to wie, że co może, to może zostawić u sąsiadów.
No i jakiś czas temu dwie minuty od domu powstał punkt poczty. Ucieszyłam się ja i wszyscy dookoła. Ogólnie można na nim wszystko załatwić ale głównym zadaniem jest obsługa paczek. Pojawił się też nowy listonosz, Pan Widmo gdyż nigdy go nie widziałam. On obsługuje większe przesyłki.
Od tego czasu wieczny problem z paczkami.
Najpierw koleżanka opowiadała, że miała problem odebrać paczkę do jej narzeczonego. Awizowaną chociaż miała być dostarczona do domu a ona w nim czekała. Pomimo iż miała upoważnienie pani stwierdziła, że nie wyda i koniec. Z tego co pamiętam skończyło się na awanturze i skardze. Pomyślałam sobie, że pewnie przesadza.
Teraz ja. Z około dwudziestu przesyłek do skrzynki dostałam jedną. I to też przez przypadek gdyż nasz listonosz zobaczył ją w głównym punkcie i przyniósł, bo i tak miał do nas polecony. A tak za każdym razem w skrzynce jest awizo opisane, że paczka nie mieści się w skrzynce. Idę do punktu i dostaję paczuszkę, która mieści mi się w dłoni.
Z odbiorem też jest problem. Z tego co się dowiedziałam od kogoś kto Pana Widmo złapał, on tych paczek w ogóle nie bierze. Po prostu jeździ z pliczkiem awizo. Ile w tym prawdy, nie wiem.
Na awizo jest pieczątka, że paczkę można odebrać w punkcie dzisiaj albo jutro. Nie ma w niej, że paczka po godzinie 18. Na miejscu pracują przynajmniej trzy osoby, dwie panie obsługują petentów. Dla jednej nie jest problem wydać paczkę, która jest na miejscu przed godziną 18. Skoro jest to wydaje. Druga, jak się okazało, ta sama, z którą znajoma miała jazdę ma wieczny problem. To z wydaniem tego samego dnia, a i z wydaniem rano następnego.
A bo trzeba wstać i poszukać. No i jeszcze trzeba powzdychać, że trzeba poszukać. Rodzicielka moja mówiła, że jak poszła wysłać polecony to marudzenie było, że trzeba parę groszy reszty wydać. Bo nie miała wyliczonego. Nie miała bo bankomat nie wydaje nominału mniejszego niż 10 złoty.
A w punkcie nie można płacić kartą.
Dodatkowo punkt jest tak mały, że w kolejce zmieszczą się maksymalnie trzy osoby. A petentów wiecznie dużo, bo starsze osoby płacą tam rachunki.
I tak się zastanawiam, czy można zmienić punkt obioru paczek zwykłych, bo już wolałam przejść się na główną pocztę.

poczta

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 49 (67)