Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

Poczekalnia

Tutaj trafiają wszystkie historie zgłoszone przez użytkowników - od was zależy, które z nich nie trafią na stronę główną, a którym się może poszczęścić. Ostateczny wybór należy do moderatorów.
poczekalnia

#89042

przez ~PKK ·
| było | Do ulubionych
Jakichś siedmiu debili jechało A4 na Katowice z prędkością około 110 km/h. Pytacie się co w tym złego? Przecież jeśli nikogo nie blokują to mogą... No i tu jest cały dowcip, oni jechali środkowym i lewym(!), pasem. Tak się wlekli, że wszyscy wyprzedzali ich prawym pasem, kilku kierowców próbowało przyśpieszyć te zgraje; trąbili i migali im światłami, ale nic to nie dało. Jaśniepaństwo, władcy szos, ciągle wlekli się sto dziesięć po "szybkich" pasach A-czwórki...

drogi

Skomentuj (27) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 38 (70)
poczekalnia

#89041

przez (PW) ·
| było | Do ulubionych
Zrobiłem testy na Popularnego Wirusa. Na drugi dzień telefon.
"Panie Fahren, mógłby pan przyjść znowu? Wysłaliśmy próbkę nie tam, gdzie trzeba"

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 25 (73)
poczekalnia

#89030

przez ~Prith ·
| było | Do ulubionych
Piekielności szpitalnych ciąg dalszy. Tym razem Kamieńska (Wrocław).
W sobotę wieczorem doznałam silnych bóli brzucha i wymiotów, dzwonię po karetkę. Na SOR trafiłam po trzech godzinach (większość spędziłam w karetce stojącej pod szpitalem, miotając się i jęcząc z bólu, czekając na zwolnienie się miejsca).

Numer 1: musiałam dwie godziny dopraszać się o cokolwiek przeciwbólowego. Nospa i Pyralgina na mój organizm nie działają. Po chyba trzech prośbach w końcu dali mi kroplówkę.

Numer 2: w niedzielę rano miałam mieć konsultację z urologiem (wcześniej miałam USG i wyszło podejrzenie kamicy nerkowej). Miał być podobno od ósmej. O dziewiątej rzucili mnie na korytarz i kazali czekać, aż mnie wywoła. Siedziałam tam do chyba trzynastej, aż w końcu ktoś się zorientował, że dalej leżę na tych ławkach. Zabrali mnie z powrotem do łóżka, mówiąc, że ten urolog tak właściwie najpierw musi ogarnąć "swoje" piętro i dopiero potem schodzi do nas. Około czternastej się pojawił, ale w pierwszej kolejności była dziewczyna z 5 lat młodsza (za dwa tygodnie kończę 21 lat). Około piętnastej powiedzieli, że jednak nie ma co czekać na tego urologa, a że nie jest ze mną źle (wciąż czułam ból i lekkie nudności) to dostanę skierowanie i wypis.

Numer 3: nie masz rodziny? Licz na siebie lub łaskę sąsiada. W moim przypadku o tyle pół biedy, że koło trzynastej mój chłopak przyniósł mi plecak z rzeczami, o które prosiłam. Mój sąsiad z łóżka obok nie miał tyle szczęścia. Nie mógł liczyć na kogoś z zewnątrz. Gdybym nie podzieliła się z nim swoim chlebem, to pewnie by padł z głodu. Ja może też, gdyby nie chłopak.

Numer 4: ciąg dalszy numeru 2, czyli wypis. O piętnastej dali mi skierowanie i powiedzieli, że w ciągu pół godziny dostanę wypis. Dogadałam się z teściem (który, swoją drogą, musiał jechać aż z Bielan), że mnie odbierze i odstawi do domu. W skrócie mówiąc, do dwudziestej tego wypisu się NIE doczekałam, mimo tego, że co chwilę się upominałam i niemal cały czas tylko leżałam na ławkach. Teść na szczęście zatrzymał się u starszego syna, ale i tak czekał trzy godziny na sygnał ode mnie. Przy okazji co lekarz to inna informacja (np. dowiedziałam się, że czeka mnie jeszcze jednak konsultacja z chirurgiem, a potem że jednak nie bo chodziło o te młodszą dziewczynkę, z którą ciągle mnie mylili, bo nie wyglądam na swój wiek). Tłumaczenie, że od dawna teść czeka na odebranie mnie i że powinnam być w pracy (pracuję zdalnie, w niedzielę wieczorem dostaję zlecenie i muszę jak najszybciej zrobić, a tym razem trafiło się duże nagranie na parę dni roboty), nic nie dawało. Musiałam cały czas czekać na korytarzu, aż z nerwów dostałam drgawek (źle reaguję na stresujące i nieprzewidziane sytuacje, mam Aspergera) a potem po prostu wybiegłam ze szpitala i zamówiłam Ubera. Mój chłopak ma zamiar napisać maila z prośbą o wysłanie wypisu elektronicznie, bo ja jestem po prostu wycieńczona fizycznie i psychicznie. Nie mogłam odebrać wypisu jutro, bo "na spokojnie, zaraz dostaniesz". Zresztą co, jeśli mieszkałabym dalej, niż 5 km od szpitala lub miała w poniedziałek rano zajęcia na uczelni? Nie posiadam auta i zdaję się wyłącznie na komunikację miejską (która i tak byle jak tam jeździ z mojego osiedla), poza tym w moim obecnym stanie próba wyjścia z domu chyba równałaby się chęciom samobójczym. I gdybym tam pojechała dzisiaj, to nie zdziwiłabym się, gdybym znowu czekała godzinami. Tylko tym razem wzięłabym laptop i słuchawki, by pracować i nie marnować czasu.

Szpital

Skomentuj (35) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 36 (78)
poczekalnia

#89016

przez ~kimjajestem ·
| było | Do ulubionych
Dla mnie sytuacja bardzo piekielna, choć wiem, że przez wielu mogę zostać wyśmiana.

Ogólnie jestem osobą dość samotną. Stosunki z rodziną mam nie najlepsze, praca wiążę się z częstymi przeprowadzkami, więc ciężko było znaleźć mi znajomych, o prawdziwych przyjaciołach czy partnerze nie wspominając.

Kilka lat temu, gdy mieszkałam w Holandii poznałam Agnieszkę. Agnieszka podobnie jak ja często się przeprowadzała, w jej wypadku była to jednak kwestia wyboru, sama śmiała się, że nigdzie nie potrafi zagrzać miejsca. Po jakimś czasie rozjechałyśmy się po świecie, ale od tego czasu byłyśmy w ciągłym kontakcie telefonicznym i odwiedzałyśmy się sporadycznie.

Agnieszka po prostu stała się moją najlepszą przyjaciółką. Dzieliłyśmy się troskami i radościami, często gadałyśmy o naszych miłosnych sprawach. Mijały lata, a dla mnie znajomość z Agnieszką była jedynym stałym punktem w życiu - faceci, miejsca zamieszkania, znajomi zmieniali się, ale Agnieszka zawsze była.

Rok temu przeprowadziłam się do Hiszpanii. Nie ukrywam, bardzo mi się tu podoba. Nie ukrywam też, że od jakiegoś czasu na poważnie myślę o stabilizacji. I tu właśnie poznałam Adama, Polaka mieszkającego tu od wielu lat. W końcu poczułam, że to może być to - miejsce, czas, odpowiedni mężczyzna.

Z Adamem docieraliśmy się dość burzliwie - on też długo był sam, często sprzeczaliśmy się o głupoty. Agnieszka wiedziała o tych kłótniach, służyła radą i wsparciem. Nie zawsze korzystałam z jej rad, ponieważ większość z nich sprowadzała się do tego, że powinnam sobie tą znajomość odpuścić. Zawsze jednak była cierpliwym słuchaczem, za co byłam jej wdzięczna. Jednak ja również zawsze traktowałam ją w ten sam sposób. Nawet gdy o dziwnych porach dzwoniła, że znów zakończyła swój on-off związek z byłym-obecnym-niedoszłym facetem, z którym z przerwami spotykała się od kilku lat. Czasem brakowało mi już cierpliwości, ale byłam, słuchałam, dawałam się wypłakać, pocieszałam.

Kilka miesięcy temu moja znajomość z Agnieszką poszła się bujać. Do tej pory nie potrafię sobie wytłumaczyć tego co się stało. Zaliczyłam kłótnię z Adamem. Taką, po której autentycznie zastanawiałam się nad zerwaniem. W rozmowie z Agnieszką wspomniałam o tym, jak zwykle. Agnieszka pocieszyła, wsparła - jak zwykle. Kilka dni później pogodziliśmy się z Adamem i Agnieszka i o tym się dowiedziała ode mnie.

I tu przeżyłam szok życia. Agnieszka wydarła się na mnie, że ma mnie dość, że zasypuję ją swoimi problemami, jestem rozchwiana emocjonalnie, bredzę, okłamuję ją, manipuluję, wkręcam w swoje chore gierki. Powiedziała wprost, że kończy znajomość ze mną, bo jestem toksyczna, robię jej wodę z mózgu i ma dość niańczenia mnie, bo jestem nieprzystosowana do dorosłego życia. Potem napisała mi jeszcze kilka naprawdę okropnych wiadomości, w których wyzywała mnie od najgorszych, biła na oślep wyciągając wszystkie brudy, o których opowiadałam jej w ciągu kilku lat. Na koniec oświadczyła, że kasuje mój numer i zablokowała na wszystkich social mediach.

Możecie się śmiać - ale ja po tym wszystkim czułam się dosłownie osierocona. Czułam pustkę, żal, ale przede wszystkim kompletnie nie rozumiałam tego. Do dziś nie rozumiem. Nigdy nie sądziłam, że można tak cierpieć przez przyjaciółkę.

przyjazn

Skomentuj (17) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 37 (87)
poczekalnia

#89011

przez (PW) ·
| było | Do ulubionych
Było tu tyle historii o telemarketerach i o tajemniczych telefonach.
Na tyle to poważne, że zajęło się tym nawet TVN24 w programie ,,Czarno na białym'' dostępnym w TVN24 GO.

Bardzo polecam i to nie jest reklama. Po prostu informuję by się
z tym zapoznać. Wg autora tego reportażu do nas dzwonią BOTY, AUTOMATY. By zweryfikować najlepiej zadać pytanie o działanie matematyczne ale nie ,,Ile to jest 2*2?'' bo już na to mają odpowiedź gotową ale np. ,,3*4'', ,,4+5''itp.

Naprawdę polecam ten reportaż o ile ktoś ma dostęp do TVN24 GO.Z niego można się naprawdę dużo dowiedzieć i o metodach wyłudzania naszych danych i jak się przed tym ustrzec.

Skomentuj (19) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 28 (68)
poczekalnia

#88988

przez ~Biznesisbiznes ·
| było | Do ulubionych
W odpowiedzi do historii 88983, która z kolei była odpowiedzią na moją historię:
Poraża mnie skala egocentryzmu autorki. Według niej całe społeczeństwo ma być czujne i odpowiadać za czyjś introwertyzm.
Wytykanie mi braku zrozumienia jest śmieszne, ale z drugiej strony czego spodziewać się po kobiecie, która uważa, że stojący przed nią w kolejce mają oczy z tyłu głowy?
Nigdzie też nie napisałam, że znoszę dobrze ciążę. Jedynymi stwierdzeniami tego typu, było to, że nie zawsze muszę prosić o ustąpienie miejsca. Może wynika to też z tego, że jeśli nie czuję się na siłach, to nie robię dramatu i nie idę do sklepu podpierając się na łokciach, za wszelką cenę.
Krótka wzmianka odnośnie do komentarzy pod moim tekstem- dziękuję za troskę, w autobusie siadam, bo mogę pozwolić sobie na korzystanie z komunikacji poza godzinami szczytu, także maluchowi nic nie grozi. Ale, ale! Jednocześnie zaznaczę, że byłabym pierwszą osobą, która pomogłaby komuś w większej potrzebie ze znalezieniem miejsca. Z TYM, ŻE NIE ZAWSZE TĘ POTRZEBĘ WIDAĆ I O TYM BYŁ MÓJ POST.
A tak na marginesie- autorko 88983, moja historia była odpowiedzią na taką, która mignęła mi w poczekalni i była o wiele gorzej napisana niż Twoja ;) ale właśnie tym, że wzięłaś sobie do serca moje słowa, potwierdziłaś starą prawdę, że należy uderzyć w stół, w nożyce się odezwą.

Piekielni

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 38 (84)
poczekalnia

#88987

przez (PW) ·
| było | Do ulubionych
Dużo historii o ciążach, to tez dorzucę coś o ciężarówkach

Jadę wysokim busem, ładunek taki, że środek ciężkości też dość wysoko, jak to ostatnio wiało - wszyscy wiemy. No to żeby mieć jakąś kontrolę nad autem, cisnę autostradą 80-85kmh. Co robią ciężarówki? Długie, trąby, zajeżdżanie pod zderzak "żebym odskoczył".

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 39 (83)
poczekalnia

#88971

przez ~Wonsky071 ·
| było | Do ulubionych
I znów samochodowo...
Wylewa się wszechobecny hejt na ludzi, którzy dojeżdżają innym do zderzaka i błyskają, mrugają, trąbią albo pokazują się raz w jednym, raz w drugim lusterku.
Po wczorajszej podróży mam pewną smutną refleksję - inaczej się czasami po prostu nie da...

Jadę sobie, jestem na lewym pasie, około 145 na 140, - na prawym co 700m ciężarówka, czasem 2. Co robią ludzie na pasie lewym? Nic! Jadą sobie jak gdyby nigdy nic 110-115... Żaden nie zjedzie bo po co? Podjeżdżam odrobinę bliżej, zrównuje prędkość, czekam... Nic... Migam lewym kierunkowskazem... Nic... Czekam, może się akurat ktoś zagapił, zamyślił, nie wiem. Czekam... Blyskam długimi - nic, zero reakcji. 2 kilometry dalej po minięciu 3 x po 2 ciężarówki wciąż lewym za zawalidrogą.. Podjeżdżam bliżej - znowu kierunek, zero reakcji, długie-zero reakcji, lewe prawe lusterko - no nic... Ciśnienie mi rośnie - podjeżdżam pod sam zderzak, włączam długie światła - nareszcie - klient zjechał na prawy, wyprzedziłem i uwaga - ja zmienilem pas na prawy bo do ciężarówki dobry kilometr a klient myk-już z powrotem na lewym pasie...
A jak mi wygrażał łapami jak go mijałem... W głowę się stukał... Szkoda, że własnej winy jakoś nie widział... Czasem nie zostaje nic innego tylko wyprzedzać po prawej stronie - czego raczej się robić nie powinno, mimo iż jest dozwolone. A pan zawalidroga pewnie wciąż na lewym pasie.
Podsumowanie - wczoraj miałem takich sytuacji co najmniej 5 przez około 70 kilometrow. Dziwne - podobne praktyki ustają w magiczny sposób po przekroczeniu zachodniej granicy - tam się da jechać po prawym pasie.
Od razu przypomina się artykuł o młodym człowieku który jechał 70km bez przerwy lewym pasem, bo na kursie nikt mu nie powiedział, że tak nie wolno... Ale nie, egzaminy za trudne, hurr durr egzaminatorzy źli, itd... A jeździ się coraz gorzej.

A-4

Skomentuj (41) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 31 (99)
poczekalnia

#88972

przez (PW) ·
| było | Do ulubionych
Wspieram WOŚP. Kilka lat temu proponowałem darmowy transport, ale wrzucasz coś do puszki. LUDZIE celowo dużą wrzucali po 300 500zl bo na dzieci.
Jeden Janusz wrzucił 5zl i chce darmowy transport palety. Dodam koszt 50zł. Komentarze pominę.

Janusz

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 25 (101)
poczekalnia

#88954

przez (PW) ·
| było | Do ulubionych
Jestem POZeciarzem (przychodnia od 8-18) oraz NPLowcem ("przychodnia" od 18-8 + weekendy 24h/dobę). Dodatkowo robię staż w szpitalu w ramach specki. Przekrój pacjentów mam od osób z wyższym wykształceniem jak i po niepełnym podstawowym - zazwyczaj najgorsi/najpiekielniejsi są w skrajności obu grup (ale o tym nie teraz).

Po części w nawiązaniu do #88880 i komentarzy do tej historii.

Wbrew temu, co sporo osób pisze: przychodnie działają i przyjmują pacjentów (jeszcze się to udaje). Mamy tyle pacjentów zarówno osobiście jak i na teleporadach, że nie ma czasu niekiedy spokojnie coś zjeść, czy wyjść do łazienki. A to, że rejestracja nie odbiera telefonów jest zazwyczaj winą tego, że w tym czasie rejestratorka i pielęgniarka rozmawiają z innymi petentami.

Nawet nie wiecie ilu dziennie miałem 2tyg temu pacjentów, którzy z objawami przeziębieniowymi się pojawiali w gabinecie.

Najczęściej należeli oni do jednej z dwóch grup:
- objawy mają od rana (lub wieczora), rzadziej 2.-3. dzień, bez leczenia
- są po >7dniach ciężkiej infekcji dróg oddechowych, również bez leczenia... bo Wit C + raz dziennie aspiryna leczeniem nie można nazwać.

Jako, że przyszli to zbieram wywiad i badam ich sumiennie (zgodnie ze sztuką), ale...

Prawie NIKT sam nie wykonał sobie nawet testu antygenowego na COVID-19 który można kupić (a nawet od niedawna dostać za darmo) w aptece, który wykonany w największej wiremii wirusa (jakieś 72h od pierwszych objawów, potem tak naprawdę skuteczność jest coraz mniejsza i nie jest w pełni diagnostyczny) ma MINIMUM czułość 80% przy swoistości 97% (o ile wykonany prawidłowo, dodatkowo ten który ma pogotowie i niektóre przychodnie ma nawet większy) -> jeśli wynik jest dodatni to macie COVID-19 (ja zlecam wtedy wymaz PCR, by było potwierdzenie, bo na słowo nie mogę wysłać na izolację).

Dodatkowo lekarze pracują na bazie schematów leczenia i zaleceń koordynatorów danej dziedziny medycyny (to tak w wieeelkim skrócie) -> zabezpiecza nas to przed błędami oraz systematyzuje pracę (a także zmniejsza ilość eksperymentów na małej liczbie osób jak było z pewnym lekiem w pierwszej fali). Aktualnie według zaleceń KAŻDA osoba z jakimkolwiek objawem choroby dróg oddechowych lub układu pokarmowego (biegunka/wymioty) ma mieć wykonany test w kierunku COVID-19. Po to by jak najszybciej została odizolowana i nie zarażała innych osób a i dodatkowo była monitorowana lub w razie zaostrzenia jak najszybciej trafiła w odpowiednie miejsce (oddział COVID-19 lub zwykły).

Samo to, że zrobicie sobie test wcześniej (najlepiej od razu PCR) daje dla mnie dużo -> zmniejsza mi czas potrzebny na ich ogarnięcie (samo wypisanie zlecenia wymazu to ~4min (jak ma się pacjenta co 10-15min to znacząca ilość czasu)), zazwyczaj wystarczy im przepisać leczenie objawowe, wyjaśnić co mają robić i tyle. A dodatkowo nie przychodzą do przychodni i nie zarażają innych osób które są pod gabinetem z innego powodu -> mimo walczenia by ludzie przychodzili tuż przed planowanym czasem wizyty nadal są osoby (głównie starej daty), które przychodzą na godzinę przed czasem. A im mniej czasu zajmie mi pacjent tym więcej osób będę mógł dodatkowo przyjąć.

Jak wiecie lub nie (patrząc przez pryzmat pacjentów to raczej to drugie) standardowe przechorowanie COVID-19 to ... przeziębienie. Bo SARS-CoV-2 (w skrócie i po laicku) należy do rodziny wirusów, która powoduje przeziębienia, ale ten szczep postanowił zmutować i nasze organizmy z nim sobie do końca nie radzą (czy to reagują przesadnie, czy w ogóle z nim nie walczą). I właśnie problem polega na tym, że mamy ruletkę jak to przechorujemy (każda osoba może się pogorszyć w 7. lub 8. dobie tak, że będzie potrzebowała pilnej opieki w szpitalu). Dlatego powinniśmy się zaszczepić, bo to zmniejsza ryzyko infekcji/powikłań. Właśnie! -> zmniejszy, a nie spowoduje, że będziemy w pełni odporni!

Bo oto argumenty dlaczego pacjenci nie zrobili testu na COVID-19:
- Co roku mam grypę/przeziębienie, tylko antybiotyk mi pomaga -> tak mieliście takie same/podobne objawy jak x lat temu w tym czasie, bo mamy coś takiego jak sezon przeziębieniowo/grypowy i właśnie teraz w nim jesteśmy. I jak to po antybiotyku poprawa? Jak zarówno na WIRUSY przeziębieniowe i WIRUS grypy nie działają antybiotyki? A >95% pozaszpitalnych infekcji dróg oddechowych jest wirusowych! Notabene jak mówicie, że "przeszliście grypę", to zazwyczaj było to cięższe przeziębienie, które obok grypy nie stało. Niezależnie leczenie jest objawowe, antybiotyk jest ewentualnym dodatkiem do leczenia w późniejszym czasie, by zabezpieczyć przed/leczyć nadkażenie uszkodzonych dróg oddechowych. Po wywiadzie typowym dla zapalenia dróg oddechowych następuje badanie (osłuchowo czysto lub niewielkie nasilenie szmeru), dalej zalecenia na leczenie objawowe + numer zlecenia wymazu -> kontakt po wyniku lub po zaostrzeniu objawów.
- TO ANGINA, TRZEBA ANTYBIOTYKU! -> ehh dobra, pacjent/ka 20-60lat; proszę pokazać gardło -> gardło zaczerwienione, migdałki powiększone ale bez ropnej wydzieliny, w wywiadzie dodatkowo suchy kaszel, stan podgorączkowy jedynie, węzły szyjne lekko powiększone, niebolesne, osłuchowo czysto lub niewielkie nasilenie szmeru -> no ma Pan/Pani anginę, tzn zapalenie migdałków (no i ogólnie gardła) bo to właśnie "angina" znaczy. "Anginę paciorkowcową" (gdzie z wyboru daje się antybiotyk) rozpoznaje się po skali Centora a i tak mimo wystarczającej ilości punktów według jej kryteriów (w teorii 4pkt ale z racji braku testów w przychodniach już przy 3pkt uznaję, że zachowane są warunki) tylko ~40% to faktycznie bakteria, ale z racji ryzyka daje się antybiotyk (z ciekawości sprawdźcie sobie ile taka osoba ma punktów). A i objawy zapalenia gardła/migdałków są typowe w odmianie Delta i Omicron -> dalej zalecenia na leczenie objawowe + numer zlecenia wymazu -> kontakt po wyniku lub po zaostrzeniu objawów.
- Myłem/am okna, sprzątałem/am na dworze, pracuję w przeciągu i to dlatego mam objawy przeziębieniowe + bardzo silne bóle mięśniowe -> badanie (osłuchowo czysto lub niewielkie nasilenie szmeru), zalecenia na leczenie objawowe + numer zlecenia wymazu -> kontakt po wyniku lub po zaostrzeniu objawów.
- Jestem zaszczepiony! -> no i co z tego? Znam osoby szczepione 3. dawkami które zachorowały najpierw przed 1. dawką, potem po 2. dawce i na końcu po 3. dawce. Bo mają tak duży kontakt z wirusem, że szczepienie nic nie da -> wystarczy zapytać ludzi pracujących w opiece zdrowotnej -> w większości już co najmniej raz przechorowali mimo priorytetu i kompletu szczepień. Po wywiadzie typowym dla zapalenia dróg oddechowych następuje badanie (osłuchowo czysto lub niewielkie nasilenie szmeru) i potem dalej zalecenia na leczenie objawowe + numer zlecenia wymazu -> kontakt po wyniku lub po zaostrzeniu objawów.
- Ja się tylko osłuchać chciałem, bo mam przeziębienie, a nie COVIDa! -> nosz kurna, w wywiadzie cała rodzina z podobnymi objawami, wywiad typowo przeziębieniowy w badaniu "osłuchowo czysto lub niewielkie nasilenie szmeru" (wiecie czemu to już kilka razy napisałem? Bo w COVID-19 objawy osłuchowe MOGĄ ale NIE MUSZĄ się pojawić lub pojawiają się w okresie rekonwalescencji! Plus nie mają żadnego znaczenia rokowniczego odn przebiegu choroby) + zalecenia na leczenie objawowe + numer zlecenia wymazu -> kontakt po wyniku lub po zaostrzeniu objawów.
- Bo nie chcę być na kwarantannie/izolacji! -No ok, a chodzi Pan/Pani do pracy? -NIE i dlatego chcę zwolnienie! -> kwarantanna/izolacja jest równoważna zwolnieniu lekarskiemu. Jedyna różnica jest taka, że musisz pod groźbą sankcji siedzieć w domu, a nie pojechać mieć dodatkowy urlop na wyjazd na narty/opalanie się na plaży w tropikach w momencie jak cudownie ozdrowiałeś po jednym dniu (miałem takich agentów).

I wiecie co? Ponad 1/3 wyników jest dodatnich. No nie wiadomo czemu... (kolejna fala pandemii?) I zazwyczaj im bardziej ktoś zaprzecza/awanturuje się, tym częściej wynik pozytywny.

I nie, nie dostaję pieniądze za rozpoznanie COVID-19.
Nie dostawałem w POZ żadnego dodatku COVIDowego.
Za szczepienie p/COVID-19 jest płacone jako, że w Polsce za wykonaną pracę trzeba płacić -> a szczepienie mimo, że w POZ i mimo, że w jego godzinach pracy to jest wykonywany przez dodatkowy zespół, który nie zajmuje się pacjentami POZ w tym czasie.
Za konsultację pacjentów z ROZPOZNANYM COVID-19 POZ otrzymywał niewielką kwotę, która szła na badania, które zlecaliśmy pacjentom po chorobie w czasie rekonwalescencji (podejrzenie i wysłanie na test NIE jest płatne).

Ogólnie bez tego jest roboty, bo przeziębień/gryp/Covidów było ~połowa pacjentów a reszta z innymi chorobami. Aktualnie ekipa znowu się wykrusza, bo ponownie zaczęliśmy chorować (BTW pozdrawiam z izolacji, na szczęście skąpo objawowo przechodzę).

A teraz jeszcze rządzący dali nam betonowe koło ratunkowe (w teorii z troski o podatników) i wymyślili, że każdego pacjenta po 60rż mamy osobiście zbadać, nie mówiąc skąd mamy wziąć do tego ludzi, miejsce i czas (a nie, powiedzieli, że mamy brać nadgodziny... gdzie ja brałem nadgodziny w czasie nadgodzin dotychczas...).

A i pamiętajcie, że jak macie wynik dodatni to w ostatnich 72h izolacji skontaktujcie się ze swoim POZ lub NPL -> bo tak naprawdę to decyzja lekarza decyduje o wyjściu z izolacji i najczęściej dostaniecie zlecenie na badania wtedy oraz ewentualne zwolnienie na rekonwalescencję przy ciężkim przebiegu.

EDYCJA: poprawiłem trochę literówek, starałem się zmniejszyć ilość zdań wielokrotnie złożonych oraz dodałem parę rzeczy bez zmiany informacji/sensu zdań.

słuzba_zdrowia ochrona_zdrowia

Skomentuj (22) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 71 (129)