Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

ooomatko

Zamieszcza historie od: 15 kwietnia 2016 - 22:13
Ostatnio: 16 grudnia 2019 - 20:47
  • Historii na głównej: 19 z 23
  • Punktów za historie: 3713
  • Komentarzy: 63
  • Punktów za komentarze: 198
 

#85635

(PW) ·
| Do ulubionych
Kobiety prowadzące DG kontra ZUS oraz kobiety na etacie kontra ZUS.

Wszyscy znamy historie "byznesmenek", które zakładały działalność na miesiąc-dwa będąc już w ciąży, a potem przez ponad 1,5 roku dostawały po 10-12 tys. miesięcznie (maks to chyba prawie 12 tys.)

Ktoś gdzieś się obudził i wprowadził zasadę średniej z 12 miesięcy, co objęło oczywiście także osoby na etacie. Jednocześnie inny ktoś uznał, że co kobieta w ciąży i z DG, to oszustka, więc tępić i kontrolować.

No to kolejne "biznesmenki" były już mądrzejsze. Normalnie odprowadzały składki od minimum, a w czasie starań o dziecko i ciąży zaczynały sobie nagle składki podwyższać do maksimum, żeby potem na L4 w ciąży i macierzyńskim dostawać wysoki zasiłek. A przez wysoki mam tu na myśli pewnie ze 3x większe niż to, co byłaby w stanie zarobić. Bo o ile owa biznesmenka zarabiała oficjalnie 2 tys. (przynajmniej na potrzeby US), to na L4 i macierzyńskim miała dostawać z 10 tys. Oczywiście nie było to nielegalne, ale ZUS by nie przeżył. Sprawa trafiła do sądu, co skończyło się na wyrokach Sądu Najwyższego, który uznał, że ZUS ma prawo badać, czy istniała podstawa do takiego podwyższenia składek, a także czy jest to zgodne z zasadami współżycia społecznego. Ergo - czy jak przedsiębiorczyni (zdaje się, że tak teraz trzeba pisać w duchu poprawności politycznej) w życiu zapłaciła np. 10 tys. składek, to ma potem prawo ciągnąć po 10 tys. miesięcznie.

Fala kontroli rozlała się szeroko i daleko. I w sumie nawet się trudno dziwić. Trudno się też dziwić, że ZUS jak już wsiadł na wysokiego konia, to zaczął nagle kwestionować prawa do zasiłków na maksymalny okres wstecz, czyli bodaj 5 lat. Też oczywiście po bandzie, bo zdaje się, że ZUS doszedł do tego, że zaczął kwestionować własne decyzje o wcześniej wypłaconych zasiłkach za macierzyński, opiekę nad dziećmi itd. itd. Z drugiej strony - domagał się zwrotu po 100-170 tys., więc sobie można wyobrazić, jakiej wysokości były te zasiłki.

A lawina poszła dalej... I się zaczęło. Kontrola kobiet, które nie podwyższały wymiaru składek. Kontrola bezrobotnych, które przed ciążą nagle cudem pracę znalazły (swoją drogą, znam chyba z 5 takich i żadna nie miała kontroli, głupi to ma jednak zawsze szczęście). No i oczywiście kobiety na etatach... W końcu je kontrolować najłatwiej, bo nie sfabrykują dowodów pracy. Podwyżka? Zmiana pracy? Brak powodu? Pisemko o wszczęciu podstępowania i bach - wstrzymane świadczenia, a ty człowieku się tłumacz, że nie jesteś wielbłądem. Wszystko przez cwaniaczki. Jak zwykle.

Czemu o tym piszę? Właśnie pożaliła mi się znajoma, że ZUS jej wstrzymał świadczenia, a jest 1,5 miesiąca przed porodem. 15 lat odprowadzania składek. 12 lat ciągłości zatrudnienia (miała po drodze krótkie bezrobocie), pominąwszy okres ciąży i macierzyńskiego na pierwsze dziecko, ale teraz chyba się to liczy jako składkowe lata.
Jakoś w lipcu zmieniła pracę, bo w poprzedniej firmie przez 5 lat dostała jedną podwyżkę o bodaj 200 zł brutto. Na początku października w siódmym miesiącu ciąży poszła na L4. Nic specjalnego, raczej wiek się upomniał o swoje, bo dziewczyna lekko po 40. i poszedł jej kręgosłup, biodra i kolana od dodatkowego ciężaru. I jak przedwczesny prezent na święta - list o wszczęciu postępowania. Czyli zamiast oczekiwanego przelewu za L4 (mały płatnik ZUS) dostała tylko dodatkowe nerwy, perspektywę świąt bez pieniędzy i problemów z ubezpieczeniem.

Tłumaczenie pani z ZUS, gdy zapytała o powód kontroli? Muszą sprawdzić, czy nie doszło do fikcyjnego zatrudnienia, bo pani tu dostała podwyżkę i zmieniła się jej "ZNACZĄCO" wysokość dochodów. Zawrotne 500 zł netto miesięcznie...

I kto jest piekielny? Że kombinatorki to jasne.
Ale dlaczego ZUS każe udowadniać, że nie jesteś wielbłądem? Jak ma wątpliwości, to niech sam udowadnia, że jest inaczej, a nie skazuje kobietę na życie pół roku bez pieniędzy.

ZUS

Skomentuj (21) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 142 (172)

#85425

(PW) ·
| Do ulubionych
Tak mi się przypomniało, jak dostałem kiedyś pracę na okres próbny.
A było to drogie dziatki w okresie kryzysu finansowego, więc generalnie robotę się szanowało, zwłaszcza jeśli było się tak jak ja, nieopierzonym gówniarzem na studiach.

Pracowałem wtedy na słuchawce już od miesiąca i byłem bliski palnięcia sobie w łeb od dzwonienia i wciskania ludziom kitu, gdy zadzwoniła pani rekruterka z jednej z rozmów i powiedziała, że jeśli mnie nadal interesuje praca w firmie X, to zaprasza mnie na rozmowę, najchętniej jeszcze w tym tygodniu z dyrektorem, a jak się spodobam mogę zaczynać. Spodobałem się i w poniedziałek pojawiłem się w pracy.
Okazało się, że moja miejsce zwolniło się, ponieważ dziewczyna, która pracowała na nim wcześniej nie przyszła do pracy, bez żadnego uprzedzenia ani nic. A czemu? Na telefon wściekłej szefowej nie zareagowała, tylko odpisała smsa, że musiała się opiekować chorym kotem...

PS 1. Zapomniałem dodać, że dziewczyna była tak samo jak ja na okresie próbnym i nie przyszła po 3 dniach.

PS 2. Z perspektywy czasu - żałuję, że nie miałem chorego kota, ale to na inną historię.

praca

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 121 (133)

#85477

(PW) ·
| Do ulubionych
Właśnie przed chwilą kolega popsuł mi radykalnie humor. Tak się składa, że kolega pracuje w firmie pożyczkowej. Na słuchawce, czyli odbiera telefony od klientów, którzy sobie nie mogą poradzić z wnioskiem.
Zadzwoniła do niego paniusia, że nie wie, jak przejść dalej, bo nie wie, co wpisać w pole dochody. No to kolega cierpliwie tłumaczy, że no ile zarabia. Ale pani nie pracuje. Ale ma dochody tzw. inne.
Jakie?

2x 500+.
2x 500 zł alimenty z funduszu.
Zasiłek celowy na opał czy ogrzewanie.
Dodatek mieszkaniowy.
Zasiłek jakiś tam... (Ani ja, ani kumpel za bardzo się nie znamy).

Wydatki - jakieś tam.
Dzieci na utrzymaniu - dwoje, bodaj 7 i 9 lat.

W każdym razie kobietka ciągnie miesięcznie ok. 3000 zł netto, siedząc w domu i nic nie robiąc. Dzieci w szkole, 100% czasu dla siebie, tyle co może ugotuje i sprzątnie.
To pisałem ja, Jarząbek, trochę ponad 4000 netto, od 3 lat bez podwyżki.

Skomentuj (45) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 150 (188)

#85088

(PW) ·
| Do ulubionych
Nie wiem, czy to efekt 500+ (kiepski żart), czy tego, że jednak mieszkam w dzielnicy, gdzie przeważają młode rodziny, ale sporo ostatnio napotykam kobiet w ciąży na drodze. Dało mi to okazję do zaobserwowania kilku ciekawych konkurencji sportowych, które chyba sprawią, że Polacy wreszcie zaczną przywozić medale z imprez sportowych. A należą do nich:

- slalom gigant do autobusu (byle zdążyć przed ciężarną, może ktoś inny ustąpi);
- sprint na 20 metrów do kolejki w sklepie, byle przed ciężarną;
- rzut koszykiem (makaronem, flaszką, wstaw dowolnie) - byle się to nazywało, że już mam wyłożone zakupy i byle zdążyć przed ciężarną;
- darcie pyska, gdy ciężarna próbuje skorzystać ze swojego przywileju do bycia obsłużoną bez kolejki.

Aczkolwiek tu się zdarzają i zabawne sytuacje, które w sumie mogłyby być osobnym wpisem, ale dodam :D
Wybieram pędzelek czy inne dobra budowlane, gdy widzę, że do kasy pierwszeństwa podchodzi ciężarna i asertywnie mówi, że chciałaby skorzystać. Trzy parki, mocno starsze, ale jakoś mało sarkają, tylko jeden brzuchacz z gatunku piwnych, że co to, jak to i w ogóle. Dziewczyna niespeszona mówi, że jak się staje w kolejce dla osób uprzywilejowanych, to trzeba się liczyć z tym, że trzeba im ustąpić. Brzuchacz na to:
- A kto ma większy brzuch, ja czy ty?

Dziewczynie chyba zabrakło dictum, bo tylko wymownie wzruszyła ramionami, ale doprawdy - też mi powód do dumy.

Skomentuj (23) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 127 (161)

#85094

(PW) ·
| Do ulubionych
Wszyscy kochamy kurierów, prawda? Telefony, pt. będę za 15 minut i przyjazd po godzinie, bo najpierw sobie przygotowuje grunt i unieruchamia ludzi, bo skoro kurier "już jedzie", to głupio wyjść.
Te paczki odsyłane od razu do punktów odbioru.
Te głupie pytania, pt. czy nie może zostawić u sąsiadów/w restauracji/czort wie gdzie...

Dlatego zamówiłem ostatnio odbiór w punkcie.
Czytam historię paczki - 16:09 kurier nie zastał nikogo pod wskazanym adresem.
Eeee???
Żabka była zamknięta? W piątek po południu.

Chyba dla sportu reklamację napiszę.

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 122 (156)
zarchiwizowany

#85286

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Dyrektywa PSD2 i związane z nią zagrożenia...

Czytam czasem serwisy typu niebezpiecznik i historie o ludziach, którzy "myśleli", że płacą za paczkę, koledze, dopłacali za prąd... a tymczasem potwierdzili smsem inny przelew, albo zdefiniowali nowych odbiorców itd.

Potem banki i inne serwisy trąbiły, że "bank nigdy nie poprosi o podanie smsa przy logowaniu", jeśli dzwoni przedstawiciel infolinii, nigdy nie podawaj smsa, kodu z karty zdrapki itd.

I wytłumaczcie teraz tym, którzy kiedyś się dawali nabrać na tego typu grubymi nićmi szyte oszustwa, kiedy mają a kiedy nie mają podawać smsy autoryzacyjne.

Jedynym sposobem byłoby wprowadzenie autoryzacji mobilnej, ale ludzie pokroju moich rodziców by umarli od instalowania, aktualizowania i obsługi tego.

Teraz czekam na nowy wysyp historii pt. "Myślałam, że dopłacam za paczkę, a z konta ściągnęli mi oszczędności życia".

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -2 (48)
zarchiwizowany

#84031

(PW) ·
| było | Do ulubionych
OLX...

Oprócz mebli kuchennych mamy też trochę AGD - zmywarka, lodówka. Przedział cen 350-500 zł. Własnie widzę wiadomość na OLX

"Paweł SKUP
Witam, zajmujemy się zawodowo skupem RTV AGD , dojeżdżamy do klienta , proponujemy 150 zł. Jeśli cena nie odpowiada proszę nie odpowiadać na wiadomość , dziękujemy i pozdrawiamy"

Może to piekielne, ale jednak nie mogłem się powstrzymać od odpowiedzi, cytuję:
- ha ha ha ha ha ha ha ha

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -1 (25)

#82346

(PW) ·
| Do ulubionych
Wszystko rozumiem, wiosna równa się rodziny, dzieci, rowerki, biegacze, wózki, hulajnogi, rolki itp.

Rowerzyści jadący po chodniku, chociaż obok mają ścieżkę, bo "MUSZĄ" obok siebie – normalka.
Dzieciaki zasuwające na hulajnogach, niepatrzące, czy w kogoś przypadkiem nie wjadą - instynktownie omijam.
Ludzie zatrzymujący się nagle, nie zadając sobie trudu, by spojrzeć, czy nikt za nimi nie idzie - pikuś. A nawet pan pikuś.
Ludzie, którzy nagle spotkali znajomych i konwersują z nimi, zastawiając całą szerokość chodnika, bo "oni tylko na chwilkę" - brak nawet słów.

Ale to, jak spacerujący sobie spokojnie po chodniku rodzice, wpadli na pomysł, by ich - na oko - 2-letnie dziecko jeździło na biegusie po przylegającej do tegoż chodnika mocno uczęszczanej ścieżce rowerowej (długiej i prostej, więc rowerzyści osiągają na nich prędkości rzędu 30 km/h i więcej), tego już kompletnie nie rozumiem. A słowo daję, że się wysilam jak tylko.
Ludzie, kurczaczki, trochę myślenia! Przecież to proszenie się o nieszczęście.

rodzice

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 117 (143)
zarchiwizowany

#77641

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Tak refleksyjnie będzie dzisiaj.

Ludzie to jednak mają nasrane we łbie. Czy jak ktoś idzie kupić wannę, to mówi, że mu się należy rabacik, bo on zawsze tu kupuje i w 199... kupił 5 płytek i półkę? Albo w spożywczaku mówi, że weźmie 10 bułek, ale wówczas jedna gratis? Albo negocjuje cenę chianti w monopolowym? No zakładam, że jednak nie, po prostu kupuje to, na co go stać. To dlaczego, jak ktoś kupuje wakacje, to jeszcze dobrze nie zacznie rozmowy o tym, gdzie, co i za ile, to już pytanie o "rabacik", zniżeczkę, upuścik itd.

Czy to jakiś sport nowy albo inna frajda, żebrać o zniżkę?! Przecież to nie jest przejaw przedsiębiorczości, a u osoby wysłuchującej takich jojczeń wywołuje to wyłącznie:
-zażenowanie
- maksymalne zażenowanie
-niesmak
-obrzydzenie
-politowanie
-nerwicę
- dowolną kombinację powyższych.

Dzisiejszy przykład - człowiek, który ma rezerwację dla 4 osób, w tym jedno dziecko 2-letnie gratis, liczy jeszcze na rabat.
Kolejny - może rabacik na początek miłej współpracy? (pierwszy wyjazd)
Kolejny - bo ja jestem stałym klientem (drugi wyjazd albo historia zapytań i katalogów od lat 10, żadnego wyjazdu).

Weźcie ludzie nie róbcie z siebie dziadów-cebulaków.

Skomentuj (43) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 13 (215)

#77563

(PW) ·
| Do ulubionych
Deweloperzy...

Jak już człowiekowi udało się przebrnąć procedurę szukania, oglądania i umawiania się, co doprawdy nie jest takie proste, bo mam wrażenie, że sprzedawcy kartofli na bazarze lepiej by się nadali niż ludzie, których zadaniem jest sprzedaż mieszkań o wartości kilkuset tysięcy jednak, to na drodze są jeszcze deweloperzy...

Pierwsza mała piekielnostka - zaliczka zapłacona, wkład własny uregulowany, czekamy na bank, odbiór za 2 tygodnie - nie, nie możemy zrobić NADAL żadnych zdjęć w mieszkaniu. Dlaczego? Bo nie! A dlaczego nie, bo nie? Nie wiadomo, zapewne mam ochotę wystawić znalezione z takim trudem mieszkanie na sprzedaż albo co.

Druga piekielność jest już większego kalibru. No cóż, należę do gatunku klientów dosyć dociekliwych i lubiących wiedzieć, na co się piszę. Tymczasem przy okazji zawiadomienia o odbiorze mieszkania wyszła na jaw sprawa jakiejś instrukcji użytkowania. Pierwsze słyszę - widać między prześwietlaniem banków, opinii o deweloperze, poprzednich etapach itd. gdzieś mi to uciekło. Proszę zatem o udostępnienie mi dokumentu do wglądu. Nie da się. Oczywiście z powodu nie bo nie, kolejna tajemnica państwowa. Dokument otrzymam w czasie odbioru, a jego akceptacja jest warunkiem przekazania kluczy. A odbiór odbywa się dopiero po otrzymaniu przez dewelopera pełnej wpłaty, czyli jak już będę z ręką w nocniku.

Czy to nie jest jakieś niedozwolone postępowanie? Przecież taki dokument powinno się otrzymać w momencie podpisywania umowy deweloperskiej/przedwstępnej czy jakiejkolwiek, a nie kiedy człowiek uiści już pełną kwotę. W końcu w dniu odbioru deweloper będzie miał już całą moją kasę, więc nawet jeśli mi napisze, że muszę w ogródku trzymać królika, wentylacja ma cały czas pracować na 2, a firanki nie mogą być zielone, to ja się z tym muszę zgodzić. Muszę?

deweloper kupno mieszkania

Skomentuj (16) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 187 (207)