Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

ooomatko

Zamieszcza historie od: 15 kwietnia 2016 - 22:13
Ostatnio: 14 grudnia 2020 - 23:52
  • Historii na głównej: 22 z 27
  • Punktów za historie: 4511
  • Komentarzy: 70
  • Punktów za komentarze: 457
 
zarchiwizowany

#87397

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Mam brata. Lat 35. Dorosły i głupi, ale o tym później. Rzecz w tym, że rozstał się niedawno z dziewczyną/matką swego dziecka. Mieszkanie naszych rodziców, więc to ona się wyniosła, ale... Brat został w pustych ścianach, nawet bez telewizora, który kupił jeszcze przed związaniem się z dziewczyną. Dlaczego? No właśnie...

Był to rok 2012 Ania niepracująca zaszła w ciążę, w 2012 urodziła. Jeśli się nie mylę żadnych kosiniakowych wtedy nie było. Do pracy poszła, gdy dziecko skończyło 3 lata. Ergo - 4 lata utrzymywał ją, dziecko z pierwszego małżeństwa i wspólne dziecko braciszek. Ona dostawała od byłego alimenty 400 zł, 500+ weszło bodaj w 2015, więc nie liczę.
Rok 2016-2020 - dziewczyna pracuje na czarno, to jakaś garkuchnia jako pomoc, to coś podobnego, ostatnio awansowała do sklepu. Pieniądze żadne, ale poczuła bluesa i zaczęła się "urządzać". Zmieniła meble kuchenne, bo stare. Zmieniła meble w pokoju, bo nie takie. Meble w pokoju dzieci głównie z prezentów, więc nie liczę. Jasne, że skoro ona kupowała kanapy i dywaniki, to rachunki, czynsze itd. płacił brat.
Rok ok 2018 niestety ten kretyn zaczął pić. Ile przepijał, ile dawał na dom - trudno mi orzec. Czynsz płacił na pewno, kredytu nie mieli.
Ania wreszcie zaczęła mieć dość, postanowiła się wyprowadzić. Nie dziwię się, słuszna decyzja. Tylko...
- zabrała meble z ich pokoju, zostało chyba tylko łóżko i duża szafa. "bo to ja kupowałam" - w małżeństwie by to nie przeszło, bo się przyjmuje, że koszty życia wspólne. Moim rodzicom odpowiedziała, że przecież stare meble można było gdzieś przechować i to nie jej wina. Gdzie? Kto na wsi widział magazyny? Odpowiedzi brak.
- pokój dzieci - pusty cały. J.w. chociaż też był w pełni umeblowany.
- łazienka - szafki kupione jeszcze przed moją wyprowadzką - j.w.
- żyrandole
- pralka
- telewizor - bo dziecko musi pooglądać bajki, dziecku żałujecie?
- Talerze, wszystko. Czajnik kurde nawet.

W całym mieszkaniu zostaly puste ściany i meble kuchenne, bo tu już ojciec postawił veto. Nawet, kur zapiał, stół kuchenny i krzesła wyprowadziła, a ten kretyn, schlany oddal wszystko.

Ja wiem, że debil zawalił, ale jaką .... trzeba być, żeby okraść dziadków tego dziecka? Bo inaczej się tego nie da nazwać, skoro wyrzuciła, to powinna była odkupić.

I wisienka na torcie - laska nie ma oporów, by nadal zatruwać życie mojej schorowanej mamie i podrzucać jej dziecko przy każdej okazji. Bo na zakupy, bo na wieczór z koleżankami (przy mnie, ale tu już moja interwencja ukróciła zapędy). Dziecko, przypomnę, przeszło 8-letnie, które nie chodzi samo do szkoły, bo nieporadne, bo się nie potrafi samo ubrać, bo się spóźni, bo zapomni... Ale to już na osobną opowieść.

"rodzina"

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -6 (26)

#87039

(PW) ·
| Do ulubionych
Międlenie tematu powrotu do szkół powoduje u mnie już bez mała odruch wiadomo jaki, ale mam w sumie takie przemyślenia na podstawie aktywności moich znajomych na FB.

Tak się składa, że mam ukończony kierunek nauczycielski, dokładnie polonistykę, nie jakieś michałki pt. plastyka albo inny WOS. Pracować w zawodzie nie przyszło mi na myśl, ale spora część roku, powiedzmy 1/4 uczy. Kontakt na FB utrzymujemy, a tam...

Koleżanka nr 1 - zdjęcia z wakacji czerwiec Mazury, lipiec Bałtyk, sierpień Włochy, Sycylia (niech mi ktoś narzeka na zarobki w oświacie, jeśli samotna matka z 2 dzieci może sobie pozwolić na tyle wakacji. Edit - ok, to może nie na temat, ale w końcu to nauczyciele podnoszą temat, że za mało im płacą, żeby mieli się narażać na śmierć). Kilka dni temu - dramatyczny post pt. no to czas się przyzwyczajać do prowadzenia lekcji w maseczce!

Koleżanka nr 2 - zdjęcia z całej Polski, m.in. Katowic (tak, Śląsk taki niebezpieczny ponoć), zdjęcia z wesela, zdjęcia znad Bałtyku. Udostępnia jakiś post z wypowiedzią Broniarza, jakie to nauczanie jest potencjalnie śmiertelne i w ogóle

Koleżanka nr 3 - skromniej, bo tylko Mazury, ale za to potem Suuntago (dystans społeczny że hej), apeluje o to, żeby rodzice zorganizowali protest, że nie chcą narażać dzieci.

Także ten...
Ci sami nauczyciele, którzy jojczą, że oj i aj, a tu L4, a tu emerytura, a to urlop dla poratowania zdrowia, a w ogóle najlepiej, żeby nadal im płacili za to, że raz dziennie wyślą dzieciom maila pt. proszę przeczytać podręcznik od strony do strony i robić zadania X, Y i Z, bo nauczania jest takie niebezpieczne, bez problemu korzystają i z samolotów (też zamknięta przestrzeń), i z aquaparków, i bywają na weselach. I co? To niebezpieczne nie jest.

Ale, żeby nie było - absolutnie jestem za tym, żeby się rząd wreszcie obudził, którykolwiek i zaczął płacić nauczycielom i nauczycielom wychowania przedszkolnego porządne pieniądze, bo bez przedszkoli i szkół cała gospodarka runie.
Amen.

szkoła covid

Skomentuj (24) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 203 (235)

#86960

(PW) ·
| Do ulubionych
Zawsze zdawało mi się, że spółdzielnie mieszkaniowe to zło i należy się ich jak najszybciej pozbyć. No cóż... wspólnoty są jeszcze gorsze, a przynajmniej ja ewidentnie źle trafiam.

Nasze osiedle przeszło z zarządu deweloperskiego na właścicielski. O zarządzie można napisać osobną epopeję, ale do brzegu. Chłopcy zrobili audyt finansów osiedla, doszli do wniosku, że niektóre firmy są przepłacone, że niektóre umowy można by zmienić, a inne poprawić. OK.

Niestety, zarazem okazało się, że do tej pory rażąco zaniedbywano egzekucję i niektóre osoby nawet od 2 lat nie opłacają czynszu (osiedle ma ok. 4). W związku z czym na koncie wspólnoty hula wiatr, a przydałoby się też fundusz remontowy wprowadzić. Remedium na zaistniały stan rzeczy? Otóż - no najlepiej podnieść czynsz. Tak, dobrze czytacie. Podnieśmy czynsz tym, którzy płacą, coby niepłacący mogli dalej tego nie robić... Dlaczego? Bo egzekucja długu jest długotrwała.

Kurtyna.

wspólnota mieszkaniowa

Skomentuj (22) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 205 (219)

#86445

(PW) ·
| Do ulubionych
Godziny dla seniorów.
Z innej strony.

Ludzie, szanujcie godziny dla seniorów - dla własnego dobra.
Nie zliczę, ile razy zdarzyło mi się słyszeć w kolejce na poczcie albo w sklepie (ok, zliczę, bo w czasie kwarantanny wybyłem może 5 razy z domu), w każdym razie, co słyszałam...
- A wiesz, Alinko, taką dobrą szyneczkę kupiłam. Pójdę jutro to ci kupię. A nie, wzięłam 4 plasterki, to przecie nie warto brać więcej, a i tak pójdę jutro po chlebek...

- A jak to tak bez chlebka?

- A muszę wysłać kartkę Halusi i Zdzisiowi na święta, bo jakże to tak, żeby bez kartki...

- Totolotka muszę puścić

- Papierosków, pani kochana. Nie, jedną paczkę, ja i tak przyjdę...

Słowem - nie ma ludzi tak opornych na zalecenia jak seniorzy. Łażą po tych sklepach, pocztach, Żabkach, piekarniach i innych. Macają. Stoją. Perorują. Pytają... I za nic mają innych, o zaleceniach nie wspominając. Także ten... to oni są niebezpieczni dla nas, nie my dla nich.

Skomentuj (42) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 157 (191)

#85635

(PW) ·
| Do ulubionych
Kobiety prowadzące DG kontra ZUS oraz kobiety na etacie kontra ZUS.

Wszyscy znamy historie "byznesmenek", które zakładały działalność na miesiąc-dwa będąc już w ciąży, a potem przez ponad 1,5 roku dostawały po 10-12 tys. miesięcznie (maks to chyba prawie 12 tys.)

Ktoś gdzieś się obudził i wprowadził zasadę średniej z 12 miesięcy, co objęło oczywiście także osoby na etacie. Jednocześnie inny ktoś uznał, że co kobieta w ciąży i z DG, to oszustka, więc tępić i kontrolować.

No to kolejne "biznesmenki" były już mądrzejsze. Normalnie odprowadzały składki od minimum, a w czasie starań o dziecko i ciąży zaczynały sobie nagle składki podwyższać do maksimum, żeby potem na L4 w ciąży i macierzyńskim dostawać wysoki zasiłek. A przez wysoki mam tu na myśli pewnie ze 3x większe niż to, co byłaby w stanie zarobić. Bo o ile owa biznesmenka zarabiała oficjalnie 2 tys. (przynajmniej na potrzeby US), to na L4 i macierzyńskim miała dostawać z 10 tys. Oczywiście nie było to nielegalne, ale ZUS by nie przeżył. Sprawa trafiła do sądu, co skończyło się na wyrokach Sądu Najwyższego, który uznał, że ZUS ma prawo badać, czy istniała podstawa do takiego podwyższenia składek, a także czy jest to zgodne z zasadami współżycia społecznego. Ergo - czy jak przedsiębiorczyni (zdaje się, że tak teraz trzeba pisać w duchu poprawności politycznej) w życiu zapłaciła np. 10 tys. składek, to ma potem prawo ciągnąć po 10 tys. miesięcznie.

Fala kontroli rozlała się szeroko i daleko. I w sumie nawet się trudno dziwić. Trudno się też dziwić, że ZUS jak już wsiadł na wysokiego konia, to zaczął nagle kwestionować prawa do zasiłków na maksymalny okres wstecz, czyli bodaj 5 lat. Też oczywiście po bandzie, bo zdaje się, że ZUS doszedł do tego, że zaczął kwestionować własne decyzje o wcześniej wypłaconych zasiłkach za macierzyński, opiekę nad dziećmi itd. itd. Z drugiej strony - domagał się zwrotu po 100-170 tys., więc sobie można wyobrazić, jakiej wysokości były te zasiłki.

A lawina poszła dalej... I się zaczęło. Kontrola kobiet, które nie podwyższały wymiaru składek. Kontrola bezrobotnych, które przed ciążą nagle cudem pracę znalazły (swoją drogą, znam chyba z 5 takich i żadna nie miała kontroli, głupi to ma jednak zawsze szczęście). No i oczywiście kobiety na etatach... W końcu je kontrolować najłatwiej, bo nie sfabrykują dowodów pracy. Podwyżka? Zmiana pracy? Brak powodu? Pisemko o wszczęciu podstępowania i bach - wstrzymane świadczenia, a ty człowieku się tłumacz, że nie jesteś wielbłądem. Wszystko przez cwaniaczki. Jak zwykle.

Czemu o tym piszę? Właśnie pożaliła mi się znajoma, że ZUS jej wstrzymał świadczenia, a jest 1,5 miesiąca przed porodem. 15 lat odprowadzania składek. 12 lat ciągłości zatrudnienia (miała po drodze krótkie bezrobocie), pominąwszy okres ciąży i macierzyńskiego na pierwsze dziecko, ale teraz chyba się to liczy jako składkowe lata.
Jakoś w lipcu zmieniła pracę, bo w poprzedniej firmie przez 5 lat dostała jedną podwyżkę o bodaj 200 zł brutto. Na początku października w siódmym miesiącu ciąży poszła na L4. Nic specjalnego, raczej wiek się upomniał o swoje, bo dziewczyna lekko po 40. i poszedł jej kręgosłup, biodra i kolana od dodatkowego ciężaru. I jak przedwczesny prezent na święta - list o wszczęciu postępowania. Czyli zamiast oczekiwanego przelewu za L4 (mały płatnik ZUS) dostała tylko dodatkowe nerwy, perspektywę świąt bez pieniędzy i problemów z ubezpieczeniem.

Tłumaczenie pani z ZUS, gdy zapytała o powód kontroli? Muszą sprawdzić, czy nie doszło do fikcyjnego zatrudnienia, bo pani tu dostała podwyżkę i zmieniła się jej "ZNACZĄCO" wysokość dochodów. Zawrotne 500 zł netto miesięcznie...

I kto jest piekielny? Że kombinatorki to jasne.
Ale dlaczego ZUS każe udowadniać, że nie jesteś wielbłądem? Jak ma wątpliwości, to niech sam udowadnia, że jest inaczej, a nie skazuje kobietę na życie pół roku bez pieniędzy.

ZUS

Skomentuj (21) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 147 (177)

#85425

(PW) ·
| Do ulubionych
Tak mi się przypomniało, jak dostałem kiedyś pracę na okres próbny.
A było to drogie dziatki w okresie kryzysu finansowego, więc generalnie robotę się szanowało, zwłaszcza jeśli było się tak jak ja, nieopierzonym gówniarzem na studiach.

Pracowałem wtedy na słuchawce już od miesiąca i byłem bliski palnięcia sobie w łeb od dzwonienia i wciskania ludziom kitu, gdy zadzwoniła pani rekruterka z jednej z rozmów i powiedziała, że jeśli mnie nadal interesuje praca w firmie X, to zaprasza mnie na rozmowę, najchętniej jeszcze w tym tygodniu z dyrektorem, a jak się spodobam mogę zaczynać. Spodobałem się i w poniedziałek pojawiłem się w pracy.
Okazało się, że moja miejsce zwolniło się, ponieważ dziewczyna, która pracowała na nim wcześniej nie przyszła do pracy, bez żadnego uprzedzenia ani nic. A czemu? Na telefon wściekłej szefowej nie zareagowała, tylko odpisała smsa, że musiała się opiekować chorym kotem...

PS 1. Zapomniałem dodać, że dziewczyna była tak samo jak ja na okresie próbnym i nie przyszła po 3 dniach.

PS 2. Z perspektywy czasu - żałuję, że nie miałem chorego kota, ale to na inną historię.

praca

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 123 (135)

#85477

(PW) ·
| Do ulubionych
Właśnie przed chwilą kolega popsuł mi radykalnie humor. Tak się składa, że kolega pracuje w firmie pożyczkowej. Na słuchawce, czyli odbiera telefony od klientów, którzy sobie nie mogą poradzić z wnioskiem.
Zadzwoniła do niego paniusia, że nie wie, jak przejść dalej, bo nie wie, co wpisać w pole dochody. No to kolega cierpliwie tłumaczy, że no ile zarabia. Ale pani nie pracuje. Ale ma dochody tzw. inne.
Jakie?

2x 500+.
2x 500 zł alimenty z funduszu.
Zasiłek celowy na opał czy ogrzewanie.
Dodatek mieszkaniowy.
Zasiłek jakiś tam... (Ani ja, ani kumpel za bardzo się nie znamy).

Wydatki - jakieś tam.
Dzieci na utrzymaniu - dwoje, bodaj 7 i 9 lat.

W każdym razie kobietka ciągnie miesięcznie ok. 3000 zł netto, siedząc w domu i nic nie robiąc. Dzieci w szkole, 100% czasu dla siebie, tyle co może ugotuje i sprzątnie.
To pisałem ja, Jarząbek, trochę ponad 4000 netto, od 3 lat bez podwyżki.

Skomentuj (45) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 152 (190)

#85088

(PW) ·
| Do ulubionych
Nie wiem, czy to efekt 500+ (kiepski żart), czy tego, że jednak mieszkam w dzielnicy, gdzie przeważają młode rodziny, ale sporo ostatnio napotykam kobiet w ciąży na drodze. Dało mi to okazję do zaobserwowania kilku ciekawych konkurencji sportowych, które chyba sprawią, że Polacy wreszcie zaczną przywozić medale z imprez sportowych. A należą do nich:

- slalom gigant do autobusu (byle zdążyć przed ciężarną, może ktoś inny ustąpi);
- sprint na 20 metrów do kolejki w sklepie, byle przed ciężarną;
- rzut koszykiem (makaronem, flaszką, wstaw dowolnie) - byle się to nazywało, że już mam wyłożone zakupy i byle zdążyć przed ciężarną;
- darcie pyska, gdy ciężarna próbuje skorzystać ze swojego przywileju do bycia obsłużoną bez kolejki.

Aczkolwiek tu się zdarzają i zabawne sytuacje, które w sumie mogłyby być osobnym wpisem, ale dodam :D
Wybieram pędzelek czy inne dobra budowlane, gdy widzę, że do kasy pierwszeństwa podchodzi ciężarna i asertywnie mówi, że chciałaby skorzystać. Trzy parki, mocno starsze, ale jakoś mało sarkają, tylko jeden brzuchacz z gatunku piwnych, że co to, jak to i w ogóle. Dziewczyna niespeszona mówi, że jak się staje w kolejce dla osób uprzywilejowanych, to trzeba się liczyć z tym, że trzeba im ustąpić. Brzuchacz na to:
- A kto ma większy brzuch, ja czy ty?

Dziewczynie chyba zabrakło dictum, bo tylko wymownie wzruszyła ramionami, ale doprawdy - też mi powód do dumy.

Skomentuj (23) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 129 (163)

#85094

(PW) ·
| Do ulubionych
Wszyscy kochamy kurierów, prawda? Telefony, pt. będę za 15 minut i przyjazd po godzinie, bo najpierw sobie przygotowuje grunt i unieruchamia ludzi, bo skoro kurier "już jedzie", to głupio wyjść.
Te paczki odsyłane od razu do punktów odbioru.
Te głupie pytania, pt. czy nie może zostawić u sąsiadów/w restauracji/czort wie gdzie...

Dlatego zamówiłem ostatnio odbiór w punkcie.
Czytam historię paczki - 16:09 kurier nie zastał nikogo pod wskazanym adresem.
Eeee???
Żabka była zamknięta? W piątek po południu.

Chyba dla sportu reklamację napiszę.

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 124 (158)
zarchiwizowany

#85286

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Dyrektywa PSD2 i związane z nią zagrożenia...

Czytam czasem serwisy typu niebezpiecznik i historie o ludziach, którzy "myśleli", że płacą za paczkę, koledze, dopłacali za prąd... a tymczasem potwierdzili smsem inny przelew, albo zdefiniowali nowych odbiorców itd.

Potem banki i inne serwisy trąbiły, że "bank nigdy nie poprosi o podanie smsa przy logowaniu", jeśli dzwoni przedstawiciel infolinii, nigdy nie podawaj smsa, kodu z karty zdrapki itd.

I wytłumaczcie teraz tym, którzy kiedyś się dawali nabrać na tego typu grubymi nićmi szyte oszustwa, kiedy mają a kiedy nie mają podawać smsy autoryzacyjne.

Jedynym sposobem byłoby wprowadzenie autoryzacji mobilnej, ale ludzie pokroju moich rodziców by umarli od instalowania, aktualizowania i obsługi tego.

Teraz czekam na nowy wysyp historii pt. "Myślałam, że dopłacam za paczkę, a z konta ściągnęli mi oszczędności życia".

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -2 (48)