Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

trolik1

Zamieszcza historie od: 8 sierpnia 2011 - 12:54
Ostatnio: 21 czerwca 2020 - 21:11
  • Historii na głównej: 6 z 35
  • Punktów za historie: 4040
  • Komentarzy: 149
  • Punktów za komentarze: 228
 

#86412

(PW) ·
| Do ulubionych
Kwarantanna, dzień xxx... Wygląda na to, że czy kwarantanna czy nie, niektórym co nieco rzuca się na mózg.

Sytuacja z dziś. Partnerka idzie spokojnie koło wieżowca w swojej okolicy i nagle tuż przed nią rozpryskuje się na kawałki szklanka. Dziewczynę zamurowało, ale zdążyła ostrzec idącą za nią sąsiadkę. Przed którą rozbiła się następna szklanka. Potem z siódmego piętra zaczęły lecieć inne naczynia. Czy to jakaś gówniarzeria zaczęła się bawić? Czy może ktoś już się nudził w mieszkaniu?
Diabli wiedzą, policja wezwana (przyjechali szybko) zeznania spisane.
Co trzeba mieć w głowie, żeby z takiej wysokości rzucać czymkolwiek na chodnik? Gdyby szła matka z małym dzieckiem i ono oberwało, to by od razu karawan...

Pomorze

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 114 (130)

#86175

(PW) ·
| Do ulubionych
Czytając historię https://piekielni.pl/86174, od razu staje mi przed oczami wjazd na jeden z naszych rodzimych terminali kontenerowych.

Otóż pracuje tam w ochronie pewien chudy koleś, zwany "pisemko" lub "długopis".
I o ile załóżmy, że wjazd nowych kierowców z towarami czy też na serwis może skutkować dość dokładną kontrolą, o tyle co powiecie na wjazd stałej firmy serwisowej, jeżdżącej tam od lat (twarze wciąż dokładnie te same, auto też), nawet kilka razy na dobę (serwisy 24h), gdzie przy trzykrotnym (pod rząd) wjeździe na teren koleś za każdym razem ogląda przepustki z każdej strony (wszystkie - mimo, że stała jest zawsze naklejona na szybę), samochód, skrzynki etc. Czepiając się np gaśnic wrzuconych na pakę w celu zawiezienia po drodze do legalizacji i twierdząc, że ta się skoczyła (naprawdę ???). Albo kiedy awaria była pilna (statek tuż przed wpłynięciem), kazał rozwijać przedłużacz i mierzył metry. Zdarzają się korki na ulicy przelotowej, bo ów miglanc znalazł DOWÓD PRZESTĘPSTWA w postaci np... braku kasku, czy kamizelki odblaskowej lub okazało się, że pracownik na zdjęciu ma brodę, a w rzeczywistości już nie ;)

Raz zatrzymał cały pociąg towarowy ze stałym maszynistą, bo dosłownie chwilę temu upłynął termin ważności przepustki.
I najlepsze - odbija przepustkę na auto, potem moją osobistą i przekręca kołowrotek, że niby wszedłem... Samochodem.

Jeśli czyta to jakikolwiek osoba, która tu była i na niego trafiła, doskonale wie o kogo chodzi. Skargi były nie raz - bezskutecznie.

Gdynia

Skomentuj (7) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 87 (97)

#86130

(PW) ·
| Do ulubionych
Prywatne badania. Cóż, teoretycznie płacę i wymagam. I oczekuję jakości.
Ale nie zawsze. Jakiś czas temu moja partnerka wskutek dawnych urazów upadła. Było bardzo źle, szef z automatu będącą na L4 zwolnił listownie. Temat na inną opowieść o Januszu biznesu.

Ale nie o tym. Poszła do lekarza, natychmiastowe skierowanie na prześwietlenie i usg. Następnego dnia dostaje opis ("wszystko bez zmian" mimo widocznych, pourywanych ścięgien), z którym idzie do młodej lekarki. Ta stwierdza, że nic się nie da zrobić i zostają tylko środki przeciwbólowe (ona dalej pracuje i "leczy").

Udało mi się po znajomości dostać do dobrego ortopedy. Ten od razu wiedział co i jak, załamał ręce i nam pokazał na zdjęciu jaki jest problem (mimo, że się totalnie na tym nie znamy, zauważyliśmy co jest nie tak). Potem poszło szybko, pilne skierowanie na konsultacje do Gdańska i operacja.
Dziś dziewczyna chodzi.

Wejherowo

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 107 (121)

#85446

(PW) ·
| Do ulubionych
Rodzinka...

Jest dziewczyna, całe życie miała pod górę. Zwłaszcza od rodziny. Dwa razy żegnała się z życiem, ale udało się. Niedługo może dobije do 40-ki. Może...

Niedawno okazało się, że ma białaczkę. Rozpacz, łzy, załamanie. Tym bardziej, że od niedawna w końcu zaczęło się w życiu układać.

Przy diagnozie lekarz chciał wystawić receptę na dość skuteczny lek. Cena za miesiąc leczenia ok. 25 tys zł. Astronomiczna kwota, nie? Odmówiła. Nie stać jej. A NFZ nie refunduje. Ludzie jej życzliwi zorganizowali zbiórkę na znanym portalu od pomagania. Trwała ledwie kilka dni.

Dlaczego? Otóż rodzinka (najbliższa) zaczęła jej dowalać. Że kasa nie na zbiórkę, tylko na świeżo otwarty własny, wymarzony interes (kiedy otwierała firmę, nie wiedziała nic o chorobie; potem myślała, że złe samopoczucie to kwestia stresu i przemęczenia, bo pracuje nawet po 14 h, 7 dni w tygodniu), który zaczął już przynosić niewielki, ale zawsze dochód. Potem poszły w ślad plotki na ten temat... Zbiórki kasy już nie ma. Wykończona psychicznie, zażądała usunięcia. Wszystkim darczyńcom pieniądze zostały zwrócone. Lekarz daje jej max 10 lat. Przeszczep? Cóż, ma bardzo rzadką grupę krwi (0 Rh-, może ktoś akurat jest w DKMS?).

Dzięki "rodzince", a i naszemu rządowi, podjęła decyzję o zaprzestaniu walki o życie. Pierwszy raz się poddała.

Puenta? Nie ma. Czekamy.

Pomorze.

Skomentuj (29) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 126 (174)
zarchiwizowany
Słuchajta ludki - jak to jest z biurami nieruchomości:
szukam lokalu, podaję konkretne dane dotyczące w/w, ba! dzwonię odnośnie konkretnych WYSTAWIONYCH NA STRONIE lokali i?
Albo mają ( jak stary dres zęby - wyj...e), albo czas reakcji wynosi ... tydzień?
A dodatkowo- " chciałbym wynająć lokal... etc" i odpowiedź " nieeee panie, to nie tak, tam nie ma tego i tego i tego" ( ale ja przecież nawet o to nie zdążyłem zapytać?). Po czym okazuje się np, że " lokal jest wystawiony, ale właściciel go akurat remontuje na cacy i będzie droższy ( jestem za , ale jako najemca fajnie, żebym czy partycypował w kosztach MOJEGO lokalu, albo choć dał wskazówki odnośnie w/w)- więc spotkanie za : miesiąc/dwa/trzy. Hmmmm... chyba do tego czasu wynajmę inny.
Nie bardzo jedną rzecz rozumiem- skoro jest właściciel łaknący kasy i ten, kóry wynajmie (dojna krowa) to w czym problem? Działmy i dobiajmy interesu? Czy jednak- gadamy, pitolimy i nic z tego nie wynika?
Inna sytuacja lokal pow. np 200m2 do wynajęcia, okazuje się, że te dodatkowe 100m2 to piętro po schodach, a reszta to nie, bo " właścicieli jest 5, a dodatkowo komornik zajmuje jednego z nich: (naprawdę, takie rzeczy to normalka). I( k...a|)nikt nic nie wie- więc marnujesz czas,kasę i paliwo ( bo wziąłeś urlop żeby toto pozałatwiać)i w sumie zostajesz z niczym...a rzecz nie dotyczy zaniedbanego pokoju w Wygwizdowie Górnym tylko realnego lokalu w znanym, obleganym kurorcie.
A żeby było lepiej- komentarz pewnego "speca" z nieruchomości (odnośnie lokalu w miejscu gdzie 24/7 jest ruch!- powaga!) " ale w tym miejscu nie ma po sobocie ruchu! /Tylko w weekendy i wakacje coś się dzieje, wię czynsz zamiast ok 30zł/m2 wynosi 100zł/m2 ( w rozmowie i 122 zeta)? Oni naprawdę wierzą w te bajki?
Młodzi ludzie, a uważają, że frajera znajdą na każdym kroku. Mlaskając przy posiłku do słuchawki... Echhh...

gastronomia

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -1 (23)
zarchiwizowany
A se ponarzekam na nasz tzw "wymiar sprawiedliwości".
Allegro, jakieś 3 lata temu. Sprzedający full pozytywów więc raczej nie ma stresu.
Zakup na ok 250 zł i oczywiście brak wysyłki. Zgłoszenie do allegro (ponoć mają program ochrony kupujących, ale uważajcie bo to fikcja). Potem policja(nie kradzież tylko wyłudzenie), a w międzyczasie cała masa negatywów na koncie gościa.
I tak po prawie 3 latach dostaję do wiadomości wyrok skazujący kolesia jako jeden z kilkudziesięciu osób.
Tyle, że patrząc na możliwość odzyskania kasy raczej w to nie wierzę (dla niezorientowanych - pewna firma (w nazwie związana z motocyklowym sportem wyczynowym)dostała wyroki za wydymanie innych na np 70.000 zł/1 firmę sprzed 8 lat (wtedy to kupa kasy)i wpłaca przekazem pocztowym po 50 zł/2 m-ce, jednocześnie śmiejąc się w twarz i jeżdżąc wypasionymi furami).

Maciej Z-L z Lublina f-a o nazwie jak pewna bitwa w Meksyku.

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 77 (151)
zarchiwizowany
Będzie nieco anonimowo ze zrozumiałych względów.
Ośrodek dla dzieci niepełnosprawnych z internatem. Są tam dzieci rodziców, którzy (rodzice) najchętniej nie oglądaliby swoich pociech w ogóle. Dlatego też został wprowadzony obowiązek jednego dnia całkowicie zamkniętego dla internatu. Oznacza to, że minimum raz w miesiącu rodzice MUSZĄ wziąć swoje własne dziecko do domu. W sumie dość uczciwe podejście.
Ale nie - jakiś czas temu poszła skarga do wyższej instancji na ta praktykę (oczywiście jako donos), że takie praktyki są niedopuszczalne!
I tu standard - kontrola owej instancji, wpisy w papierach etc (co normalne).
I wisienka na torcie - autorem skarg jest... nie, nie zdesperowany rodzic, tylko pracownik owego przybytku. Ot tak na złość. Co ciekawsze to "związkowiec".
Tu pytanie - czy naprawdę w większych firmach taki "związki" są potrzebne, gdzie zamiast pilnować spraw pracowników robią pod górkę?

Szkoła

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 215 (267)
zarchiwizowany

#47444

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Szpital w Gdyni - "doktor" olewa sprawę powiększonych węzłów chłonnych u młodej dziewczyny - "oj tam, wysoka to tak ma". Przytomny ojciec idzie do innego lekarza i... no tak - rak.
Mija ponad półtorej roku, dziewczyna żyje i nie ma komórek rakowych. Przeszła dwie operacje (jedna się nie udała)za kwotę bliską samochodowi średniej klasy.
Rodzina odetchnęła.
Krótko?
Ano tak - i tylko pozostają dwa pytania:
1 - dlaczego je..ne konowały nadal pracują w służbie zdrowia?
2 - dlaczego mimo płacenia ogromnej jednak kasy na zus, który ma zasrany obowiązek finansować sł. zdr. człowiek musi wydać nierzadko oszczędności życia, by po prostu żyć?
Historia usłyszana dziś bezpośrednio od ojca dziewczyny, któremu w końcu po miesiącach ogromnego steru napięcie opadło.

służba_zdrowia

Skomentuj (19) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 176 (248)
zarchiwizowany

#46147

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Z forum lokalnego:
"Tylko w Wejherowie: Przekręt Roku!
I znów mamy się czym chwalić na arenie całej Polski! Gratulacje za ten wyczyn kierujemy pod adresem władz naszego miasta oraz osób blisko z nimi związanymi. Zrobili przetarg po swojemu!

Nasi rządzący pokazali, jak można zrobić „wałek” roku na ustawie śmieciowej. Konkretnie chodzi o przetarg, który ogłoszono w Wejherowie, a ogłoszony został na wywóz nieczystości z grodu Wejhera. Zdecydowanie najlepszą ofertę przedłożyła firma AGORA, która była najtańsza, a w batalii o wygraną uczestniczył również ZUK Spólka z.o.o, który do niedawna był firmą zarządzającą przez miasto. I tutaj pierwsza ciekawostka. Wojciech Kozłowski, radny Wolę Wejherowo, wiceprzewodniczący Rady Miasta oraz były wiceprezydent miasta w tej firmie pełni rolę doradcy. Jest to jego piąty etat, jaki ma na swoich barkach...W najbliższych tygodniach ma przejąć posadę dyrektora tego zakładu, tylko trzeba poczekać aż skończy się burza medialna.
Okazuje się, że w Wejherowie nawet wygrany przetarg można przegrać, tak było w przypadku AGORY. 27 grudnia do firmy przyszło oficjalne pismo informujące o dacie podpisania umowy, a chwilę później tę decyzję odwołano i przetarg ogłoszono jeszcze raz. I wygrała oczywiście już „poprawna” firma, czyli ZUK Spółka z.o.o. Oferta tej firmy była o 80 tysięcy złotych droższa od oferty AGORY. - Myślałem, że już mnie w tym mieście nic nie zaskoczy, a jednak. Czy my mieszkamy w Białorusi, władza oficjalnie robi przekręty a nikt się tym nie zajmuje i nikt ich nie rozlicza – mówi rozgoryczony Tomek, mieszkaniec Wejherowa. To się w głowie nie mieści, jest co raz gorzej i co raz bardziej oficjalnie – dodaje.
Niestety takie komentarze słyszy się bardzo często w dyskusjach wejherowian. Dzięki działaniom panów Hildebrandta, Tokłowicza, Kozłowskiego oraz radnych Wolę Wejherowo wygrał ZUK, czyli tak jak planowano od wielu miesięcy, a dzięki temu WY, podatnicy zapłacicie wiele więcej pieniędzy rocznie za wywóz nieczystości.
Dobry układ? Pozostawimy to do waszych przemyśleń..."
Dodatkowo dyrektorem ZUK jest wójt gminy Wejherowo...(na razie jako "martwa dusza").

usługi

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 161 (201)
zarchiwizowany

#45490

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Historia Ani:
Opowiem Wam moją historię, która przytrafiła mi się w drodze powrotnej z Mikołajów na Rowerach
Jako, że mój stan zdrowotny nie pozwalał na to aby wracać na kołach do Wejherowa, udaliśmy się grzecznie na dworzec podmiejski skm w Gdyni Głównej. Planowy odjazd pociągu godz. 14.36. Staliśmy na końcu peronu, oczekując na skm. Skm przyjechała, podbiegliśmy do ostatniego wejścia w celu udania się do tzw. służbówki, gdzie przewozi się rowery, pierwszy pakuje się Tomek, potem jego córka Zuzia, następnie Basia i… w momencie gdy moje przednie koło było już w skm nastąpiło bzzzzzz, drzwi się zamknęły i pociąg ruszył- z moim przednim kołem od roweru, resztę roweru trzymałam ja . Zaczęłam krzyczeć, żeby pociąg stanął, trudno się biegnie trzymając rower jednocześnie krzycząc i patrząc by nie zatrzymać się na którymś ze słupków. A pociąg zamiast zwalniać, przyspiesza. Ale ja nie- nie puszczam roweru, biegnę dalej( tu należy dodać, że miałam kozaki na obcasie - w końcu Pani Mikołajowa;) ), po czym Basia uruchomiła awaryjnie drzwi i koło zostało uwolnione (pociąg dalej nabiera prędkości). Krzyczę więc żeby ktoś pociągnął za hamulec bezpieczeństwa, no i moje krzyki usłyszał Pan siedzący w przedziale dla rowerów- Pan Jacek z Mrzezina – chylę czoła- no i pociąg się zatrzymał. Władowałam się z rowerem- wkurzona na maksa bo gdybym tam została to następny pociąg za co najmniej pół godziny a moje wszystkie dokumenty z biletem miesięcznym włącznie i telefonem miał Tomek w swojej sakwie.
Okazało się, że Pani motornicza- nie wiem jak się na takie mówi, która przyszła do nas ( z obstawą czterech osiłków z SOK- na mnie jedną małą Panią Mikołajową) aby odbezpieczyć hamulec rzekomo widziała mnie ale wydawało się jej , że ja nie chcę wsiadać bo stałam taka niezdecydowana ;) po czym na moje zdenerwowanie i krzyki powiedziała, że tak w ogóle to powinniśmy się cieszyć, że możemy rowery za darmo przewozić i już. Żadnego przepraszam, żadnej skruchy. Jestem zmuszona- też bez żadnej skruchy napisać skargę na tę Panią, bo ona nie zdaje sobie sprawy, że ja mogłam tam zginąć nawet . To tyle

SKM Gdynia

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -5 (41)