Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Phones

Zamieszcza historie od: 7 sierpnia 2016 - 13:24
Ostatnio: 28 kwietnia 2017 - 15:00
O sobie:

Człowiek myślący, z woli boskiej i katowskiej, przez co piekielny w każdym calu.

  • Historii na głównej: 13 z 19
  • Punktów za historie: 3107
  • Komentarzy: 36
  • Punktów za komentarze: 233
 

#77925

(PW) ·
| Do ulubionych
Dostałem zaproszenie na ślub znajomych.

Tydzień przed wydarzeniem. Bez żadnego uprzedzenia czy wcześniejszego poinformowania, że coś takiego będzie miało miejsce.

Byłem zmuszony odmówić przyjścia, bo będę w trakcie wyjazdu służbowego poza granicami państwa w tym okresie.

Zgadnijcie, kto został wrogiem publicznym numer jeden i dostaje dziennie po kilka telefonów od wspólnych znajomych w stylu: "jak mógł coś takiego zrobić?".

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 186 (Głosów: 210)

#77374

(PW) ·
| Do ulubionych
Wracałem do domu o dosyć później godzinie, na półpiętrze zastałem latorośl sąsiadów (około 16lat) próbującą się dotoczyć do mieszkania. Dotoczyć to odpowiednie słowo, bo była nawalona jak messerschmitt.

Dwa dni później zapukali do mnie Panowie Policjanci w sprawie wyżej wymienionych sąsiadów, czy wszystko z nimi w porządku, czy słyszałem może jakieś krzyki i tym podobne.

Początkowo myślałem, że kogoś zabili, ale nie - otóż rodzice wydarli się na swoją pociechę za stan i godzinę powrotu do apartamentu oraz nagrodzili adekwatnie karami, a Ona zadzwoniła po bagiety, że rodzice się nad nią znęcają psychicznie i w ogóle przemoc w rodzinie.

Przeraziło mnie to tym bardziej, kiedy usłyszałem od stróżów prawa, że to nie jest odosobniony przypadek i zdarza się coraz częściej ostatnimi czasy.

Zarzućcie mi, że się nie znam i jestem staromodny, ale jakim cudem nowe metody wychowawcze są lepsze od kabla od grzałki, skoro doprowadzają do czegoś takiego?

Skomentuj (23) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 218 (Głosów: 276)

#76905

(PW) ·
| Do ulubionych
Od jakiegoś czasu, jeżeli zamawiam paczkę kurierem, podaję adres do pracy. Wygoda dla obu stron.
Dzwoni do mnie kurier:

-Witam, kurier z X, mam dla Pana paczkę, czy będzie miał kto odebrać?
-Witam, tak, jak najbardziej, proszę tylko do mnie zadzwonić jak Pan podjedzie, to po nią wyjdę.
-Nie, nie ma potrzeby, ani duża ani ciężka nie jest.
-Nie przejdzie Pan przez wejście, proszę mi zaufać i zadzwonić.
-No dobrze.
Mija 15minut:
-Witam, kurier, ja już praktycznie jestem.
-Świetnie, będę za 2 minuty.

Narzuciłem bluzę, wyszedłem, rozglądam się - ni ma. Spoko, może dojeżdża. Mija 5 minut i znowu telefon:
-No i gdzie Pan jest?
-No przecież stoję, a Pana nie ma.
-Jak mnie nie ma, jak stoję zaraz przed wejściem do klatki.
Klatki? Że co?
-Czy może mi Pan powiedzieć, na jakiej ulicy się Pan znajduje?
-No na Piekielnej 1.
-Niech Pan spojrzy na paczkę i przyrzeknie, że jest na niej napisana Piekielna 1, a nie Smutasów 19.
-Przyrzekam.

Otóż bardzo odpowiedzialna osoba, która nadawała paczkę, zamiast wysłać ją na adres zamówienia, czyli do pracy, wysłała na mój adres korespondencyjny, czyli do domu.
Kurier dobry człowiek, przejeżdżał jakiś czas potem niedaleko i mi ją podrzucił, więc nie miałem większych problemów.

Wróciłem więc do moich czterech ścian, wyciągam nóż, otwieram, przyglądam się zawartości. Zamykam, wdech, wydech, policzyłem do dziesięciu, otwieram ponownie.
W środku nie było rzeczy, których zamówiłem. Przeglądam fakturę (na której nota bene był wpisany adres pracy), no i nic się nie zgadza. Dzwonię do sklepu z opisem, co się dzieje:
-A niech mi Pan powie, czy w tej paczce jest to, siamto i owamto?
-Chyba tak, a przynajmniej tak wygląda.
-Rozumiem, czyli gdzieś na etapie pakowania pomyliły się zamówienia. Kilka godzin temu dzwonił Pan z Gdańska, do którego najwidoczniej trafiło Pana zamówienie.

Bardzo podobał mi się nonszalancki ton tej wypowiedzi.

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 170 (Głosów: 210)

#76873

(PW) ·
| Do ulubionych
Do mojej dziupli wpadł szef:
-Phones, od przyszłego tygodnia masz praktykanta u siebie.
-Nie, nie mam.
10 sekund ciszy.

-A to niby dlaczego?
-Bo we wtorek jadę do XXX, szef sam mnie wysłał.
10 sekund ciszy.

-A to musisz ty jechać?
-Może Pan wysłać Iksińskiego, ale przypominam, że głównie jadę naprawiać jego ostatnią robotę.
-No tak, tak...
15 sekund ciszy.

-Ale w poniedziałek jesteś, co nie?
-Teoretycznie.
-No, to zrobisz mu stanowiskowe, coś zlecisz do roboty na czas twojego wyjazdu i z bani.
-Pomijam fakt, że szkolenie zajmie mi 8 godzin, a i tak nie powiem wszystkiego. Co mam mu dać na minimum 2 tygodnie?
30 sekund ciszy.

-Dobra, dam go Iksińskiemu.
-No i z bani.

Skomentuj (23) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 237 (Głosów: 317)

#76820

(PW) ·
| Do ulubionych
Wracam z pracy, wchodzę na piętro i widzę sąsiadkę z dołu, próbującą się dobić do mnie. Pytam się, co się dzieje, na co Ona, że zalewam jej mieszkanie.

Mało brakowało, a bym wyważył drzwi do siebie. Na wejściu powitał mnie brodzik, ale lepszy widok stanowił miniaturowy prysznic z sufitu.

W podskokach lecimy piętro wyżej. I co się okazuje:
Sąsiad wpadł na genialny pomysł zrobienia remontu, rozwalił rurę z wodą, zadzwonił po wodociągi i wrócił do oglądania telewizji. I tak woda sobie wesoło kapała kij wie ile czasu.

Jego reakcja, kiedy ubezpieczyciel robił wykaz strat:
- Oj tam, to tylko trochę wody, po co to larmo?

Skomentuj (7) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 354 (Głosów: 360)

#76518

(PW) ·
| Do ulubionych
Godzina 00.57. Z pięknej krainy snów wyciąga mnie dzwonek telefonu służbowego. Odbieram:
-Phones, mamy tu awarię i to poważną!
-Wiem.
-Paweł już do Ciebie dzwonił? Za ile będziesz?
-Tak szybko, jak to możliwe.
Rozłączyłem się i wyłączyłem telefon.

Jestem od 2 dni na urlopie za granicą i zamierzam jeszcze na nim pobyć 2 dni.

W związku z nagonką na moją osobę w komentarzach pragnę coś dodać:
Tak jak niektórzy trafnie zauważyli, nie padły charakterystyczne słowa jak zwolnienie z urlopu. Dlaczego?

Otóż dzwoniący to nie był mój pracodawca, a współpracownik (wydawało mi się, że jest to dosyć logiczne po tym, jak wyglądała rozmowa, ale mniejsza - moja wina). Przyzwyczaiłem ludzi do tego, że ogólnie jestem na każde zawołanie, bo mieszkam stosunkowo blisko pracy i rzadko mam coś lepszego do roboty.

Skomentuj (101) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 232 (Głosów: 334)
zarchiwizowany

#76544

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Finał historii http://piekielni.pl/76518

Pierw małe wprowadzenie - jest piątek wieczór, część zespołu, która nie pojechała ma urlop, ukończyła element projektu i chciała go przetestować czym prędzej. Pamiętając, że kilka dni przed wyjazdem odbywały się wstępne testy kalibracyjne, wzięli z mojego komputera program.

Z tym, że zamiast wziąć program odpowiedzialny za testowanie elementów, wzięli główny.
Nieukończony.
W wyniku tego zamówienie zostało praktycznie cofnięte o 2 tygodnie w realizacji.

Winny - Phones, naturalnie. Nie tylko zostawił nieukończony program, ale i zlał współpracowników, zamiast przyjechać i naprawić (dla porównania, wyobraźcie sobie 2 auta po zderzeniu czołowym. Naprawcie je).

W wyniku tego zostałem odsunięty od projektu (co odbije się na mojej wypłacie) oraz nakazem zmienienia hasła na takie, którego nie będzie znało 90% zakładu.
Zespół natomiast będzie płacił z własnej kieszeni za każdy dzień opóźnienia w realizacji (podpowiedź: dużo).

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 2 (Głosów: 36)

#76422

(PW) ·
| Do ulubionych
Zamówiłem trochę badziewia. Niespecjalnie mi zależało na szybkim otrzymaniu tego (rzeczy trzeciorzędnej potrzeby), więc nie sprawdzałem statusu przesyłki na bieżąco.

Minęło półtora tygodnia, co nieco mnie zmartwiło, bo zazwyczaj paczki stamtąd przychodziły po trzech dniach. Sprawdzam więc status przesyłki...

Dostarczona tydzień temu. A ja o tym nic nie wiem.

Po 3 godzinach dzwonienia dowiedziałem się, że z racji tego, że nie było mnie w domu, kurier zostawił paczkę u sąsiada.
Sąsiad wielce zdziwiony, bo "kazał swojej pociesze mi oddać, najwidoczniej zapomniała".

Paczka oczywiście otwarta, przekopana zawartość w poszukiwaniu cennych rzeczy i zaklejona ponownie.

Zrobiłem kilka interesujących zakupów, które będą dostarczone wiadomo gdzie i przez kogo.

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 146 (Głosów: 166)
zarchiwizowany

#76079

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Będąc na studiach dorabiałem jako kucharz w lokalnej knajpce. Cudów nie było, ale przynajmniej było za co włożyć do garnka.

Mój szef kuchni, a właściwie szefowa, uważała, że mężczyźni nie nadają się do pracy w kuchni i krytykowała wszystko, co wychodziło spod mojej ręki słowami "[dowolna inna kucharka obecna w tym momencie] zrobiłaby to lepiej od ciebie." W kuchni pracowały tylko kobiety.

Więc to nie tak, że urodziłem się jako szowinistyczna świnia, życie mnie określiło.

Skomentuj (16) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 1 (Głosów: 75)

#76071

(PW) ·
| Do ulubionych
Spotkałem jakiś czas temu starą znajomą, a przy okazji byłą dziewczynę, z czasów studenckich.
Ona mnie rzuciła, ale nie miałem jej tego za złe i pozostaliśmy w normalnych kontaktach do końca studiów.
Pogadaliśmy, pośmialiśmy się, powspominaliśmy i rozeszliśmy się.

Ostatnio napomknąłem o tym spotkaniu na piwie ze znajomymi ze studiów, z którymi dalej utrzymuję dobry kontakt. Na samą wzmiankę atmosfera zrobiła się jakby bardziej napięta i niemal natychmiast padło pytanie:
- I tak spokojnie i na luzie sobie pogadaliście?

Odpaliły mi się kontrolki awaryjne, że nie wiem o czymś ważnym, więc poprosiłem o szczegóły:
- Pamiętasz jak na pierwszym roku magisterskich ludzie dosyć niechętnie do Ciebie podchodzili?
Kiwnąłem głową.
- No, więc jak się wydało, że już ze sobą nie łazicie i ludzie próbowali się od niej dowiedzieć, czemu tak się stało, to odpowiadała, że przystawiałeś się tak do niej, żeby ją przelecieć, a kiedy już Ci się to udało, to ją rzuciłeś.

Następny toast był na pohybel kłamliwym sukom.

Skomentuj (24) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 209 (Głosów: 257)