Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

GlowaWChmurach

Zamieszcza historie od: 27 lutego 2020 - 15:12
Ostatnio: 22 kwietnia 2020 - 12:17
  • Historii na głównej: 3 z 3
  • Punktów za historie: 231
  • Komentarzy: 16
  • Punktów za komentarze: 20
 

#86426

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem motorniczym.

Postanowiłam opisać niektóre piekielności związane z moją pracą, a może też wyjaśnić niektóre mity, które, o zgrozo, są dość powszechne.

1. Zacznę od najbardziej chyba oczywistego faktu: tramwaj porusza się po torach. Nie jest w stanie poruszać się poza nimi (no, w sumie jest w stanie, ale raczej nie za daleko :D). Z tego powodu logicznym jest, że jeśli ktoś zaparkował ch... kijowo (za blisko torów lub nawet na torach), to żadne światła awaryjne czy inne gesty nie pomogą mi w przejechaniu.

2. Poruszanie się po torach niesie za sobą jeszcze jedno, mianowicie: droga hamowania. Jest ona o wiele dłuższa niż ta samochodu. Niestety tramwaj nie jest w stanie zatrzymać się tak szybko, jak byśmy chcieli. Większość zachowuje respekt przed sunącymi po szynach trzydziestoma tonami, niestety, nie wszyscy. A czym to się kończy? Awaryjne hamowanie najczęściej niestety powoduje gwałtowne i bardzo bliskie zapoznanie się pasażerów z elementami wystroju wnętrza wagonu. Dla drugiego uczestnika ewentualnej kolizji konsekwencje bywają niestety dużo poważniejsze.

3. Przystanki na jezdni. Nikt ich nie lubi, a na pewno większość nie wie, jak powinna się przy nich zachować. Pozwolę sobie w tym momencie przypomnieć, że nie ma obowiązku zatrzymania się na początku "łamańca" wyznaczającego przystanek i czekania tam, aż tramwaj ruszy. Jeśli jedziesz z przeciwnego kierunku i omijasz tramwaj z jego lewej - również nie musisz zatrzymywać się i czekać (autentyczna sytuacja z tego tygodnia). Jest natomiast obowiązek zachowania szczególnej ostrożności - a tej raczej nie zachowa kierowca, którego nie będzie ograniczał jakiś tam kodeks i jakieś tam bezpieczeństwo i który zdecydowanie odmawia zwalniania przed takimi przystankami.

4. Kwestia pierwszeństwa. Naprawdę większość kierowców nie potrafi poprawnie jej ustalić! Blokowanie tramwaju na skrzyżowaniu, wymuszanie - są na porządku dziennym. Skrajności w drugą stronę oczywiście również są - nagłe zatrzymywanie się z piskiem opon na widok tramwaju również jest częste.

5. Pasażerowie.
Na ten temat można napisać książkę, ale ograniczę się do najważniejszych punktów. Tłoczenie się przy jednych drzwiach do wejścia (jakby inne były płatne), śmiecenie, dewastacje, pytanie motorniczego w trakcie jazdy o rozkład, zwlekanie przy wchodzeniu, bo telefon ważniejszy... Dużo tego, jak mówiłam. Moim osobistym "faworytem" jest jednak zachowanie przy wchodzeniu/wychodzeniu w kontekście własnego bezpieczeństwa. Wybieganie zza wagonu, przebieganie na czerwonym świetle, między samochodami na trzypasmówce, skakanie przez barierki - jakby spieszyli się do ostatniego tramwaju w tym tygodniu. A następny za dwie minuty. ;)

Mimo wszystko naprawdę uwielbiam tę pracę. Na pewno nie należy do najłatwiejszych, ale daje sporo satysfakcji.
I nie płaczcie, kiedy odjadę. :)

Skomentuj (16) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 99 (113)
Aktualizacja do https://piekielni.pl/86190.

Dziś rano wyjęłam psu z pyszczka kawałek kiełbasy z gwoździami w środku. Znalazł to na osiedlu.

Nie mieści mi się w głowie, że ktoś mógł uznać, iż ma prawo zabić wcale nie lekką śmiercią niewinne zwierzę, tylko dlatego, że coś mu przeszkadza.

Policja została już powiadomiona (zostało wszczęte postępowanie, szczerze jestem pozytywnie zaskoczona reakcją policji - mają zamiar patrolować moją okolicę, szukać też innych świadków/ofiar i przejrzeć monitoring), ostrzegłam, kogo mogłam, zastanawiam się, co jeszcze można zrobić.

Wkraczam na wojenną ścieżkę. Niech no tylko złapię kogoś za rękę, to nie ręczę za siebie.

Skomentuj (38) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 86 (126)

#86190

(PW) ·
| Do ulubionych
O sprzątaniu po psie, od drugiej strony, bo zaczynam tracić cierpliwość.

Od pewnego czasu ma miejsce powszechne uświadamianie właścicieli psów o obowiązku sprzątania po nich. Moim zdaniem - słusznie, bo kup na trawnikach jest sporo, a sama również nie lubię niespodzianek na butach. Mam również czworonoga, po którym sprzątam.

Jednak zaczynam mieć dosyć regularnej wręcz nagonki, jaka, mam wrażenie, ostatnio panuje. Na moim osiedlu porozwieszane są kartki z przypomnieniem o jakże mało sympatycznym obowiązku (z przytoczonymi paragrafami, poważnie), w rozmowach zaraz po "mam psa", często pada pytanie o te nieszczęsne zbieranie kup, a nawet jest zaczepianie na ulicy przez przypadkowe osoby.

To ostatnie miało miejsce przed chwilą.

Jak wspomniałam, rozumiem problem i sama to zauważam i nie toleruję. Ale czy naprawdę każdego napotkanego właściciela psa trzeba teraz przepytywać, czy sprząta po nim? I to w sytuacji, gdy piesek stoi sobie grzecznie i napawa się zapachami na trawniku?

Ciężko jest cieszyć się spokojnym spacerem i ciszą dookoła, gdy ciągle ktoś przepytuje cię w ten sposób. Bo nie była to pierwsza taka sytuacja.

A jeśli jest to w porządku, to proponuję też pytać każdego kierowcę, czy ma wyregulowane światła, każdego właściciela domku jednorodzinnego, czym pali w piecu, w ogóle każdego przechodnia, czy nie smarka w rękaw, tylko kulturalnie w chusteczkę.

Dziękuję za uwagę.

Tam gdzie nerwy puszczają

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 46 (102)

1