Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

krzychum4

Zamieszcza historie od: 28 lipca 2016 - 17:57
Ostatnio: 19 października 2018 - 17:35
  • Historii na głównej: 56 z 63
  • Punktów za historie: 8967
  • Komentarzy: 249
  • Punktów za komentarze: 1382
 

#83367

(PW) ·
| Do ulubionych
Kolejna praca wyjazdowa, nie dotarliśmy. Nasza podróż zakończyła się najechaniem na tył samochodu.
Taksówkarz wyskoczył do naszego kierowcy z mordą o tym jak jeździ, że prawie zabił jego pasażera. Upiększając swoje przemyślenia przepiękną łaciną kuchenną, że wzywa policję.
Nasz kierowca oaza spokoju, stwierdził, że dobrze, poczekamy na przyjazd radiowozu.

Wtedy taksówkarz zauważył kamerkę.
[Taksówkarz]: Może jednak dogadamy się?
[Nasz Kierowca] Nie ma możliwości, samochód służbowy, pan wzywa, czy ja mam zadzwonić?

Czemu zmiękła rurka panu taksiarzowi? My zapakowanym busem jechaliśmy przepisowo, zachowując odstęp przed samochodem poprzedzającym nas, pan taksówkarz wyprzedził nas na podwójnej ciągłej, wcisnął się pomiędzy nas, a że poprzedzający samochód zatrzymywał się przed przejściem, on zdążył wyhamować, my już nie i skończyliśmy podróż w jego kufrze. Jeszcze policjantom starał się tłumaczyć, że za szybko jechaliśmy, że przez telefon gadał nasz kierowca. Nagranie z kamerki nie potwierdziło tego, a za to do 6 punktów karnych za kolizję i 450 zł taksiarz dostał 200 zł i 5 pkt za wyprzedzanie na podwójnej ciągłej.

Mandaty przyjął, ale miał pretensje do nas, że mu pieniądze na życie odebraliśmy, nie będzie mógł zarabiać, bo samochód w naprawie i że patrzy się po lusterkach, że taksówka jedzie (uprzywilejowany pojazd?).

polski kierowca

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 169 (171)

#83124

(PW) ·
| Do ulubionych
Wypadki z udziałem rowerzystów w przypadku, gdy spotykają się z samochodem, przeważnie kończą się źle dla rowerzystów.

Mówi się o tragicznych wypadkach w mediach i co? Nic. W szkołach też mówi się o bezpieczeństwie w ruchu drogowym, ale co tam, każdy wie lepiej.

Zapaliło się zielone, więc ruszam samochodem, by skręcić w prawo na skrzyżowaniu i nagle przed maską rower. Hamulec, dziewczynka też hamowała, tyle że gdybym nie hamował, toby skończyła na masce lub w drzwiach.

Pomarudziłem jej chwilę, ale nie wywarło na niej to moje marudzenie żadnego wrażenia i z trudem dalej po przejściu dla pieszych odjechała. Dlaczego z trudem? Zapewne rower dostała w tym roku na Komunię, bo był dużo za duży jak na jej wzrost. Tak, nawet jak jechała po przejściu dla pieszych, powinienem jej ustąpić, pięknie, ładnie, tylko że na przejście wpadła rozpędzona i w ostatniej chwili zobaczyłem, że coś pędzi.

Gdyby coś się stało, zapewne część osób i tak zwaliłaby winę na mnie, bo zwyrodnialec pędził przez miasto, a dziecko to tylko dziecko i przepisów nie musi znać.

Nie musi, ale podstawy jakieś powinna znać, skoro już porusza się sama.

dziecko na rowerze

Skomentuj (34) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 116 (136)

#82966

(PW) ·
| Do ulubionych
Debilu, tzn. szanowny panie kierowco, poruszający się zielonym samochodem firmowym szkoły nauki jazdy na literę "I" z włoska brzmiącej nazwy, której nie będę przytaczał, ale zapewne mieszkańcy Warszawy czy okolic powinni kojarzyć.

A zatem, szanowny panie kierowco, może instruktorze: znak "ustąp pierwszeństwa" na skrzyżowaniu oznacza, że ma się ustąpić pierwszeństwa i wymuszając je i dodatkowo machając grabiami nie zmieni pan tego, że powinien ustąpić pierwszeństwa.

Jazda na zderzaku też nie należy do rozsądnych rozwiązań, a poza tym "poganianie długimi" w terenie zabudowanym, gdy jadę troszkę mniej niż 60 km/h przy dopuszczalnej 50 km/h też wydaje się pozbawionym sensu, zwłaszcza że szybciej nie pojechałbym, ponieważ przede mną jechał autobus.

Palec to pan może sobie wsadzić tam, gdzie panu wygodnie, a poza tym na drodze ekspresowej raczej inne prędkości są dopuszczalne, niż pan się poruszał.

szkoła jazdy

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 92 (120)

#82915

(PW) ·
| Do ulubionych
Szwagier od jakiegoś czasu mieszka na swoim, na wsi.

Ogólnie, oprócz małych przygód, można powiedzieć, że wiedzie sielskie życie. Chociaż czasami zdarzy się uciążliwa osoba, która, mimo że bezpośrednio nie sąsiaduje, może uprzykrzyć życie innym.

Pan z wielkiego miasta (jak sam mówi), stwierdził, że rów melioracyjny mu przeszkadza, bo wójt za rzadko zleca koszenie, a on kosiarką nie ma jak wjechać. Skoro przeszkadza, to postanowił sobie go zasypać.

O ile gdy nie pada nie widać problemu, to po ulewach okazało się, że zalane zostały niektóre działki, podwórza czy piwnice. Jak stwierdzili sąsiedzi-tubylcy, nigdy czegoś takiego nie było.

Winowajcę szybko znaleziono i wójt nakazał przywrócenie stanu pierwotnego. Nakazał, a pan ma to głęboko w d... Ostatnie gwałtowne opady pogorszyły tylko stan rzeczy i, o ile nie uda się wyegzekwować naprawy rowu, część osób odgraża się sprawami cywilnymi ze względu na poniesione koszta osuszania fundamentów czy zniszczonych przydomowych ogrodów.

wieś

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 184 (186)

#82793

(PW) ·
| Do ulubionych
Brat wrócił z kąpieliska miejskiego i opowiada, co to się działo, a mianowicie pijany gość razem z kompanem pobili ratownika.

Goście pomimo upału mocno grzali, zaprawiając się wódką i piwami i do czasu, gdy siedzieli na plaży było ok, ale gdy ruszyli popływać, ratownik, będący w pobliżu, zabronił im wchodzenia do wody. Od słowa do słowa i doszło do rękoczynów.

Ratownik pojechał do szpitala, panów do czasu przyjazdu Policji pacyfikowali 3 inni ratownicy i strażnicy miejscy.

Tak, zapewne panowie są świetnymi pływakami, a alkohol wcale nie pogorszy ich umiejętności, podobnie jak i kilku innych osób w poprzednich latach, które pływały, gdy kąpielisko było zamknięte lub po niestrzeżonej stronie.

zalew

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 156 (158)

#82783

(PW) ·
| Do ulubionych
Nie wiem czy ktoś u nas w pracy jest debilem czy ignorantem, ale drugi raz ktoś sobie robił parówki w czajniku elektrycznym. Rozumiem improwizowanie, chęć zjedzenia ich na ciepło, ale na stołówce jest mikrofala i mała kuchenka, gdzie można sobie ugotować parówki. Efekt teraz mamy taki, że drugi czajnik elektryczny do wyrzucenia idzie i do czasu zakupu kolejnego nie można sobie zrobić herbaty czy kawy.

stołówka zakładowa

Skomentuj (19) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 88 (92)

#82597

(PW) ·
| Do ulubionych
Pan dzisiaj w nocy po 4 godzinach pracy stwierdził, że za ciężko ma na swoim stanowisku pracy i powiedział kierownikowi, że idzie do domu.

Pan z Ukrainy miał stanowisko, które dla nas, pracowników Polaków nie jest dostępne już od ponad roku, bo mamy za duże kwalifikacje by pracować na tym stanowisku (czytaj: jest stanowiskiem gdzie przy rotacji, co godzinę odpoczywało się). Na czym polegała praca? Skaner w rękę i skanujesz ok 100-120 paczek na godzinę, możesz siedzieć, możesz stać. Skanujesz, zielone światełko, maszyna sama zwalnia paczkę ze stanowiska, czerwone światełko guzik wciskasz i pudełko zjeżdża do weryfikacji, czasami trzeba wstać i poprawić pudełko, bo te zatrzymało się przy wylocie z sortera. Praca "lajtowa", ale oczywiście zarezerwowana nie dla nas.

Może by to nie irytowało gdyby nie różnica w zarobkach, bo taki pan na start ma więcej niż osoba na etacie z wieloletnim stażem, a później zdziwienie, że pracownicy odchodzą by zarabiać więcej. Tych oczywiście oczernia się, bo przez nich ci, którzy zostają mają ciężej, bo muszą nadzorować więcej stanowisk obsadzonych przez "świeżaków", którzy często "nie panimaju" nawet jak dobrze wytłumaczysz, przy tobie dobrze robią, a gdy zostawisz ich puszczają buble. Tłumaczysz się kierownikowi, że robił dobrze, ten się pyta Ukraińca, ten swoje nieśmiertelne "nie panimaju". Chyba wytłumaczenie lvl ekspert, bo za chwilę...

Gromy spadają na ciebie, bo ty ich nadzorujesz.
Oczywiście jest chęć pomocy, dyrekcji, przedstawicieli rady zakładowej, związku zawodowego, oni pracują nad rozwiązaniem problemu. Rozwiązują od prawie roku. Póki co, skutecznie to rozwiązało umowy ok 20 osób pracujących na etacie.

praca

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 175 (213)

#82644

(PW) ·
| Do ulubionych
Jak swego czasu wspominałem, szwagier pobudował się na wsi, już dłuższy czas mieszka, asymiluje się z lokalsami, działa aktywnie, oczywiście w miarę możliwości przy OSP i sołectwie, ale nie o tym historia.

Mój samochód z racji obcych blach już na celowniku lokalsów, a że troszkę po wsi tu i ówdzie jeździliśmy to tym bardziej. Spacery wieczorem z żoną też nie pozostały bez echa.

Dzwoni szwagier przed chwilą, że dzielnicowy z sołtysem chodzą po wsi i ostrzegają przed włamaniami, jakimś handlem, bo dostali sygnały, że po wsi kręcił się ciemny samochód na innych niż lokalne numery, poza tym jakaś para (nie miejscowych) kręciła się po wsi i rozglądali się. Włamań jeszcze nie było, ale proszą o zachowanie czujności.

Kiedy byli ci podejrzani ludzie? Okazało się, że pokrywa się to mniej, a raczej więcej z naszym pobytem. Szwagier się zaśmiał i mówi, że dziwne, że nie pokierowano od razu pana dzielnicowego do niego, bo z racji, że mieszka przy kościele to na bank z drogi widać byłoby mój samochód stojący tuż za bramą. Chociaż może było takie zgłoszenie, ale policjant nie potwierdził tego.
No cóż, przynajmniej można się czuć prawie bezpiecznym na "szwagrowej" wsi ;)

wieś

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 104 (120)

#82547

(PW) ·
| Do ulubionych
Niektórzy przedstawiciele gatunku ludzkiego to zwykłe k…

Inaczej nie da się nazwać osoby wrzucającej szczeniaka do pociągu tuż przed zamknięciem się drzwi.

Psem na następnej stacji zaopiekowała się Straż Miejska, szacunek dla kierownika pociągu, że sprawy nie olał, dla dyżurnego ruchu, że przekazał informację do Straży Miejskiej i dla strażników, że szybko dotarli i zabrali psiaka.

kolej

Skomentuj Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 115 (125)

#82266

(PW) ·
| Do ulubionych
Zakończenie historii z urwanym lusterkiem (#81677) miało miejsce w sądzie, bo Policja ustaliła właściciela pojazdu i wezwała go w celu złożenia wyjaśnień, a Pan nie przyznał się, że to on urwał. Stwierdził, że nie wie, kto wysiadł z jego samochodu, ani kto mógł urwać lusterko (to samo potwierdził w sądzie), przyznał się jedynie do wcześniejszej kłótni.

Sędzia, w oparciu o zgromadzony materiał dowodowy, ukarał pozwanego kierowcę kosztami sądowymi i nakazał zwrot kosztów naprawy.

Na pytania, czy to jego samochód, i czy on kierował nim potwierdzał, a kto wysiadał z miejsca kierowcy? Nie on, nie wie kto.

Monitoring według pana mógł i na pewno był zmanipulowany.

sąd

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 136 (148)