Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
zarchiwizowany

#76393

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Wczoraj wracałam tramwajem do domu, siedziałam zaraz za kierowcą.
Podszedł mężczyzna, chcąc kupić bilet. Bilet kosztował 3,80, podał pani motorniczej 5 zł.
PM- Odliczone!
M- Ale nie mam...
PM- A ja nie mam wydać!
M- Trudno, niech pani zatrzyma resztę...
PM- Nie ma mowy!
( I srrrru mu tym piątakiem przez okienko)
M- A co jeśli będzie kontrola?
PM- Nie obchodzi mnie to!
Włączyłam się do rozmowy, powołując się na art. 135 KW i 535 KC, baba dalej swoje opryskliwie.
Kiedyś sama byłam w sytuacji podobnej, bilet kosztował 1,80, podałam dwuzłotówkę i z minutę przekonywałam pana, że te 20 groszy może zatrzymać...
Jadę dalej, jakaś pani wychodząca podała M swój bilet mówiąc, że jest ważny jeszcze 40 minut. Uratowany.
Przyszedł drugi mężczyzna, podaje pani 4 zł i ta sama śpiewka.
Jedziemy i... KONTROLA. Kontroler nie dał sobie wytłumaczyć. Brak biletu to brak biletu. M2 nie przyjął mandatu a ja będę musiała zeznawać w sądzie...

I teraz- czy tabór może tak zrobić? Przecież:
art. 135 KW
"Kto, zajmując się sprzedażą towarów w przedsiębiorstwie handlu detalicznego lub w przedsiębiorstwie gastronomicznym, ukrywa przed nabywcą towar przeznaczony do sprzedaży lub umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia sprzedaży takiego towaru, podlega karze grzywny"- pani bilet fizycznie miała, klienci mieli pieniądze, by go kupić.
art. 535 KC
"Przez umowę sprzedaży sprzedawca zobowiązuje się przenieść na kupującego własność rzeczy i wydać mu rzecz, a kupujący zobowiązuje się rzecz odebrać i zapłacić sprzedawcy cenę." - nie ma ani słowa o wydawaniu reszty, poza tym, obowiązek zapłacenia ceny towary spoczywa na kupującym (nie ceny wyższej, za pomocą wyższych nominałów tylko dokładnie ceny towaru).

Bo moim zdaniem możliwości piekielności są 2
1. Albo szef taboru stawia swój regulamin ponad prawem, w wyniku czego zmusza motorniczych do popełniania wykroczeń, a pasażerów naraża na straty z powodu mandatu i zmusza co bystrzejszych do włóczenia się po sądach lub też strzela sobie w kolano tworząc rzesze gapowiczów.
2. Albo też jest to jakoś usankcjonowane.
Tylko wtedy co ma zrobić taki pasażer, chcąc być uczciwym? Wysiąść na następnym przystanku i kupić bilet gdzie indziej? Nie we wszystkich miejscach ani miastach są automaty. Kioski są otwarte do godziny 18, nie wszystkie sklepy prowadzą sprzedaż biletów. I co, człowiek posiadający pieniądze na bilet nie może podróżować komunikacją miejską BO NIE? Musi jeździć taksówkami lub iść pieszo? Albo ryzykować mandat?

Drodzy Piekielni, może ktoś się zna?
Drodzy Kontrolerzy, co Wy robicie w tej sytuacji?

komunikacja_miejska bilety odmowa_sprzedazy

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -5 (Głosów: 35)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…