Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Aster812

Zamieszcza historie od: 4 stycznia 2012 - 14:15
Ostatnio: 17 stycznia 2018 - 13:37
  • Historii na głównej: 58 z 61
  • Punktów za historie: 34211
  • Komentarzy: 603
  • Punktów za komentarze: 2795
 

#46783

(PW) ·
| Do ulubionych
Kolega pracował jako sprzedawca w salonie samochodowym. Miał umowę o pracę.
Żenić mu się zachciało. Poinformował o tym kierownika - ustawowo przysługują 2 dni wolnego z tytułu ślubu, jeden z nich chciał wykorzystać w sobotę, w którą miało nastąpić przypieczętowanie zmiany stanu cywilnego...
- A na którą ty ten ślub masz? - spytał kierownik
- Na 15. - odparł kolega.
- No, to nie ma problemu. Do 13 możesz popracować - odparł kierownik.

Kolega odmówił, czym śmiertelnie kierownika obraził.

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 775 (823)

#42925

(PW) ·
| Do ulubionych
Z cyklu "nie oceniaj książki po okładce".

Na przystanku pod wiatą siedzi sobie [I]mprezowicz. Facet koło 25-30 lat, ubrany w miarę normalnie, wyraźnie nietrzeźwy lecz nie awanturujący się, ot - widać, że nocka "pracowita" była i impreza trwała do białego rana.
Na drugim końcu ławeczki siada bardzo elegancki, starszy [P]an, na oko może 60-70 lat. Garnitur, jesionka, aktóweczka. [P] wyciąga elegancką papierośnicę i zapala papieroska. Wywiązuje się dialog:

- Przepraszam pana... - zagaił nieśmiało, choć nieco bełkotliwie [I].
[P] nie raczył zareagować.
- Przepraszam... - [I] nie daje za wygraną.
[P] wciąż nie raczy nawet spojrzeć.
- Najmocniej przepraszam... - podjął kolejną próbę kontaktu [I].
- Czego?!!! - ryknął [P] jak rozwścieczony lew.
- Na przystanku nie wolno palić... - oznajmił [I]
- Ty menelu! Ty gówniarzu! Ja mam synów starszych od ciebie! Paszoł won, gnoju! - wydarł się [P]an.
- Ja też panu życzę miłego dnia. - uciął [I] potok jakże pasujących do sytuacji i trafnych argumentów, po czym wsiadł w tramwaj, który właśnie podjechał.

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 935 (1011)

#40737

(PW) ·
| Do ulubionych
Leżałem w szpitalu na oddziale laryngologicznym po operacji prostowania przegrody nosa. Trzy sale na oddział, nas czterech chłopa na sali po podobnych zabiegach.

W nocy obudził mnie rumor. Zobaczyłem, że kolega z innego łóżka leży przy drzwiach. Nacisnąłem przycisk wzywania pielęgniarki, we dwóch podbiegliśmy do leżącego - zasłabł wracając z toalety. Zaprowadziliśmy go do łóżka, stwierdził, że już OK, położyliśmy się...
Zaśnięcie na oddziale laryngologicznym łatwe nie jest - kto pierwszy ten chrapie, musiało więc minąć co najmniej pół godziny. Obudziło mnie stuk... stuk... stuk...
Pani pielęgniarka stuka obcasami, tempem modelki na wybiegu podchodzi do mojego łóżka i pyta, czy coś się stało...

Ludzie, ja rozumiem, że laryngologia to nie intensywna terapia, ale przez te pół godziny to ja się mogłem na przykład udusić tamponem. A do wezwania to się chyba powinno iść ciut szybciej niż na spacer do parku... Chociaż w butach na takim obcasie się może nie da.
Na szczęście tym razem nic się nie stało.

Skomentuj (15) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 633 (691)

#39925

(PW) ·
| Do ulubionych
Historia o oddawaniu mp3 przez gumowe drzewko, przypomniała mi co następuje:

Gdy kupiłem mieszkanie zastałem w nim pralkę po poprzednim właścicielu. Pralka była sprawna, w miarę nowoczesna, popularnej marki tylko brudna jak nieszczęście i ładowana od góry. Jako, że chciałem ładowaną od przodu, a po urządzaniu mieszkania nie miałem już siły jej doczyszczać zapadła decyzja - kupujemy nową. Starej trzeba by się w międzyczasie pozbyć, żeby miejsca nie zajmowała. A że tak usyfioną sprzedawać wstyd - oddajemy potrzebującym.

Wrzuciłem ogłoszenie na gumowe drzewko. Że pralka sprawna tylko brudna, marka, podstawowe parametry, że chcę się pozbyć.
W ciągu 24 godzin miałem około setki maili od potrzebujących.

Stwierdziłem - kto pierwszy ten lepszy, odpisałem pani, że "wygrała", proszę, żeby to zabrała.
Pani odpisała że chętnie weźmie ale żebym jej przywiózł, bo ona nie ma jak zabrać. Tak, już pędzę.
W tym klimacie odrzuciłem kilku następnych potrzebujących. Każdy by wziął, ale najlepiej jakbym przywiózł, podłączył i podziękował, że mnie z kłopotu wybawili. Parę osób by chciało jeszcze, żebym im tą nieszczęsną pralkę odczyścił.

W końcu przyjechał jakiś student z sąsiadem, pralkę wziął, podziękował, dał mojej dziewczynie opakowanie Rafaello. Można? Można.
Cieszę się tylko, że nie podałem numeru telefonu.

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 1038 (1060)

#36649

(PW) ·
| Do ulubionych
O naciągactwie słów kilka:
Moja narzeczona znalazła jakiś czas temu ogłoszenie o płatnej reklamie na samochodzie. W sensie - dajesz swój samochód, firma okleja go reklamą, dostajesz za to kasę. Pieniądze były bardzo dobre, 2000zł za miesiąc. Od razu stwierdziłem, że coś tu śmierdzi - ale się kobieta uparła, że sprawę wybada.

Weszła na stronę podaną w ogłoszeniu, firma z branży reklamowej ogłasza się, że okleja samochody, że lakieru nie uszkadza.

Zadzwoniła więc na podany numer. Samochód należy zgłosić w bazie, jak się klientowi spodoba to oklejamy, płacimy 2000zł, pani jeździ miesiąc i reklamę ściągamy, żadnych śladów na lakierze nie zostawia. Cud, miód i orzeszki.
Wchodzimy więc na formularz na stronie. Wszystkie dane do podania, zdjęcia trzeba załadować - wygląda OK.
Ale cóż to za pole na samym dole formularza? Podaj kod weryfikacyjny. Skąd go wziąć? Trzeba wysłać smsa na nr... Jaki koszt? Nie podano. Guglamy więc.
Koszt takiego smsa to około 50zł.
Z czystej ciekawości spróbowaliśmy znaleźć cokolwiek odnośnie firmy. Poza wspomnianym ogłoszeniem i stroną nic - ani żadnej reklamy usług, ani wpisu do KRS. Polowanie na naiwniaków.

A więc, moi drodzy, zapamiętajcie: za darmo to najwyżej ktoś może Wam w pewnych dzielnicach obić mordę. A i to nie zawsze.

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 541 (573)

#36407

(PW) ·
| Do ulubionych
W mojej pracy każdy pracownik potrzebuje: komputera, telefonu, gniazdka do sieci i gniazdka telefonicznego.
O gniazdkach będzie historia.

W miarę rozrastania się naszego biura na podłodze zaczęły się tworzyć pajęczyny kabli - często się zdarza, że jakieś gniazdko nie działa lub przy danym biurku gniazdek fizycznie nie ma, trzeba ciągnąć kable skądś, gdzie jest i działa.
Aby unormować sytuację kierownik nasz zawezwał na pomoc palladynów z działu technicznego, by ten burdel ogarnęli.

Palladyni przyjechali. We trzech, by podstępne kable żadnego od tyłu nie zaszły i nie powaliły.
Popatrzyli, spytali w czym problem, podumali.
Po czym stwierdzili, że:
- dodatkowych gniazdek nie założą, bo to nie jest robota na teraz. To trzeba zaplanować całą krucjatę przecież. Kampanię wręcz.
- niedziałających nie naprawią, bo to w sumie nie wiadomo, gdzie się zepsuło, poza tym - patrz wyżej.
Na pytanie, co właściwie zrobią, odparli, że wymienią uszkodzone kable. Te co idą po wierzchu i się zdążyły od łażenia po nich poprzecierać.
Przyjechali na trzy dni.
Wrocław to piękne miasto. Skoro zwiedzanie funduje firma - czemuż by nie skorzystać?

Skomentuj (19) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 392 (462)

#35890

(PW) ·
| Do ulubionych
Miejsce akcji: 10-piętrowy wieżowiec, 7 mieszkań na piętrze, co daje nam jak łatwo policzyć 70 rodzin. Wyobraźcie sobie ilość śmieci generowanych przez tą masę ludzi.

W budynku tym jest sobie zsyp na śmieci. Pod zsypem stoi sobie kontener.
Do pomieszczenia z kontenerem można było wejść, zamykane na ten sam klucz co domofon. Były tam jeszcze dwa kontenery i trochę miejsca. Jeśli miałem wyrzucić śmieci, wychodząc z domu wrzucałem je na ogół do jednego z pozostałych kontenerów, żeby tego pod zsypem niepotrzebnie nie zapychać. Nie tylko ja zresztą.
Kilka razy jakiś idiota śmieci w śmietniku podpalił.

Jak spółdzielnia postanowiła temu zaradzić?
Wymieniono zamek do śmietnika. Teraz klucz ma jedynie gospodarz bloku. Jeśli ktoś chce wyrzucić śmiecia większego, niż otwór zsypu - ma problem.
Ciekawy jestem min śmieciarzy mających wyciągnąć zawartość z kontenera, do którego trafiły śmieci dotychczas mieszczące się w trzech.
Mam tylko nadzieję, że piroman-idiota nie wpadnie na pomysł wrzucenia czegoś zapalonego do zsypu.

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 405 (441)

#30907

(PW) ·
| Do ulubionych
Paręnaście lat wstecz szpital z mojego miasta rodzinnego dostał od bratniego narodu niemieckiego "nową" karetkę reanimacyjną. "Nową" karetką tą był 10-letni Mercedes (z paliwem wyliczonym tak, żeby dojechał do granicy), aczkolwiek i tak było toto lepsze, niż wszystkie karetki, którymi szpital do tego czasu dysponował.

Burmistrz owego miasta jest osobą lubiącą udzielać się sportowo. Podczas pewnego meczu skręcił nogę. Któryś z nadgorliwych przydupasów wezwał karetkę.

Dyrektor szpitala, gdy dowiedział się, do kogo karetka ma jechać (sensacja na cały szpital) kazał jechać "nowej" R-ce.

Na miejscu burmistrz podziękował załodze za fatygę, opieprzył nadgorliwego przydupasa i przejażdżki karetką odmówił.

Za nie przywiezienie tak ważnej persony do szpitala załoga karetki dostała nagany i omal nie wyleciała z roboty.

służba_zdrowia

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 585 (703)

#30908

(PW) ·
| Do ulubionych
Kierowniczka pewnego przyszpitalnego laboratorium analitycznego pewnej 30-tysięcznej mieściny miała aspiracje na karierę co najmniej wojewódzką, o ile nie ogólnoświatową. Do tego talent do przekonywania przełożonych. Na początku lat 90-tych zamówiła więc do owego laboratorium supermeganowoczesny analizator. Umowa leasingowa - firma analizator wstawiła w zamian za to, że laboratorium będzie kupować określoną ilość odczynników do owej maszyny przez 10 lat.

Analizator był tak wypasiony, że w zakresie wykonywanych badań mógł spokojnie obsłużyć połowę województwa, a nie niewielką mieścinę. Taka też ilość odczynników była do niego dostarczana. No ale w ramach propagandy sukcesu laboratorium, szpital i wszyscy zainteresowani wychwalali owe cudo pod niebiosa - że to jeden z dwóch takich w województwie, że chyba piąty w Polsce. Och ach.

O tym, że 90% przychodzących odczynników ląduje w koszu na śmieci, bo się przeterminowują głośno nie wolno było mówić.

Minęło 10 lat. Analizator przeszedł oficjalnie na własność szpitala. Postarzał się, aczkolwiek był sprawny - po konserwacji mógł jeszcze posłużyć, tym bardziej że przez te lata jego przerób nie przekraczał 10% założeń producenta. Ale pani kierowniczka przeforsowała podpisanie z firmą nowej umowy leasingowej na nowszy model robiący szerszy wachlarz badań. O przerobie takim, jak miał ten poprzedni. Stary analizator miał przejść serwis i służyć dalej w trochę innym zakresie.

No ale zanim przywieźli ten nowy, serwisant nieopatrznie rzucił przy pani kierowniczce uwagę, że w pomieszczeniu jest za mała wilgotność dla tej maszyny. Pani kierowniczka wzięła więc w piątek po południu nawilżacz powietrza, ustawiła w pomieszczeniu z machiną, pozamykała wszystkie okna i zamknęła przybytek na weekend (w weekendy przypadki nagłe obsługiwało laboratorium z miasta powiatowego).

W poniedziałek po ściankach analizatora płynęły wodospady. Pomimo długiego suszenia nie chciał się włączyć.

Zadania starego przejął nowy nabytek. Znów 90% odczynników lądowało w śmietniku. A stary stał sobie aż do przeprowadzki, gdy to dziwnym trafem się zgubił (kloc 2x2 metry, na metr wysoki).

Dziwicie się może, czemu pani kierowniczka nie dostała w międzyczasie siarczystego kopa w cztery litery za marnotrawienie pieniędzy? Jako córka i żona lekarzy była w ZOZie osobą, którą ze stanowiska zdjął dopiero taki wysoki, kościsty jegomość z kosą, ubierający się na czarno i jeżdżący na białym rumaku.

służba_zdrowia

Skomentuj (23) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 545 (597)

#29234

(PW) ·
| Do ulubionych
Mama mojej koleżanki (M) miała bezdzietną ciocię mieszkającą daleko od niej. Z ciocią widywały się od wielkiego dzwonu, wymieniały kartki okolicznościowe... Wiecie jak to jest.
Pewnego dnia przyszło zawiadomienie od notariusza o podziale spadku po cioci. M zdziwiła się, że ciocia nie żyje, przykro się jej zrobiło, że nikt jej nie powiadomił - pojechałaby na pogrzeb.
Co się okazało? Najbliżej mieszkająca rodzinka nie powiadomiła reszty, żeby było mniej osób do podziału spadku.

Po podziale wyszło oszałamiające 200zł na głowę.

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 466 (512)