Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Johny102

Zamieszcza historie od: 16 marca 2015 - 19:03
Ostatnio: 15 kwietnia 2019 - 9:10
  • Historii na głównej: 13 z 23
  • Punktów za historie: 2596
  • Komentarzy: 171
  • Punktów za komentarze: 395
 

#73379

(PW) ·
| Do ulubionych
W nawiązaniu do http://piekielni.pl/73324.
Pojechaliśmy kiedyś z żoną do jej rodziców na rodzinną imprezę. Przyjechała też teściowa szwagra, kobieta typu stateczna matrona. Po obiedzie, podwieczorku (i oczywiście kilku toastach) raczyła stwierdzić, że nie zostaje do jutra i zażądała aby ją odwieźć na dworzec. A tu niespodzianka - wszyscy kierowcy odmówili ze względu na toasty.
Mimo, że na dworzec jest ok 4 km więc na taksówkę nie zrujnowałaby się, próbowała wejść na ambicję mnie i mojemu szwagrowi tekstami typu.
- No wiecie panowie, PRAWDZIWI dżentelmeni nie pozwoliliby kobiecie samej podróżować na dworzec.
Dała spokój dopiero po mojej odpowiedzi:
- PRAWDZIWY mężczyzna potrafi powiedzieć, że po piciu nie kieruje i nie przejmuje się głupim gadaniem.
Mogłem sobie na to pozwolić, bo następne "widzenie" z matroną za rok.

Skomentuj (20) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 354 (362)
zarchiwizowany
Miał być komentarz ale jest pytanie do bogów rządzących tym portalem. Czy na portalu można opisywać zwykłe historie, małe chamstwo, duże chamstwo i wielkie chamstwo i nie można przedstawiać problemów poważnych? Może obawiacie się, że takie historie przerosną intelektualnie część czytelników?
Przeczytałem historię http://piekielni.pl/72815. Nim zdążyłem sprawdzić, co piszą obecnie o 3 Maja, historia wyleciała z poczekalni do archiwum przy ocenie -6/26 i 0 komentarzy.
Historia zahacza o ważny problem: Jak władza/media robią społeczeństwo w bambuko. Gawiedź ma wierzyć w każdą rzecz podaną w mas mediach, nawet jeśli wiadomości ze strony 2 stoją w oczywistej sprzeczności z wiadomościami ze strony 3 (tak jak w przywołanej historii).
Jeśli uważacie problem z historii za rzecz nie wartą wspomnienia, to proponuję w ramach rozrywki wyobrazić sobie wprowadzenie większej demokracji w Polsce.
Zmiany będą polegały na:
* wprowadzeniu monarchii (pierwszym królem zostanie Jarosław Wspaniały);
* 90% obywateli traci prawo wyborcze;
* prawa wyborcze zachowują jedynie właściciele (ziemia powyżej 100 ha, kamienica z 20 mieszkaniami, własna fabryka zatrudniająca ponad 250 osób;
* prawa wyborcze przysługują tylko potomkom szlacheckim (np nazwisko zakończone na -ski, przedrostek przed nazwiskiem von albo de).
Zmiany powyższe wprowadzamy do Konstytucji podczas potajemnie zwołanych obrad Sejmu.
I potem świętujemy tryumf demokracji.
Rozpisałem się trochę i zastanawiam się, czy historia utrzyma się czy wolicie historie o dziadku, który wypuszcza gluty na ulicę lub 154 opowieści o kasjerce "mogę być winna grosika". Zobaczymy.

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 9 (41)

#72183

(PW) ·
| Do ulubionych
Niedawno zmianie uległy przepisy kodeksu karnego i budowlanego. Wprowadzono rozwiązania, które mają lepiej chronić lokatorów.
Jak to zostało przedstawione w komunikacie PAP powtórzonym bezmyślnie w mediach, np.

http://finanse.wp.pl/kat,1033781,title,Prawo-zwiekszajace-ochrone-nekanych-lokatorow-kamienic-wchodzi-w-zycie,wid,18087511,wiadomosc.html
http://m.onet.pl/biznes/branze/nieruchomosci,1qje65
Czytamy tam: „Nowelizacja - jak deklarowano po jej uchwaleniu - jest reakcją na zachowania właścicieli nieruchomości, którzy dążąc do przejęcia mieszkań ...”
No cóż. Jeśli chodzi o właścicieli, to należałoby napisać „.. do odzyskania mieszkań..” bo przejąć może ktoś inny, ale na pewno nie właściciel, który posiada własność.

Czyżby w PAP zapomnieli, że podobno 30 lat temu pożegnaliśmy się z komunizmem i szanujemy własność?

mentalność komunistyczna

Skomentuj (54) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 155 (211)
zarchiwizowany

#72473

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Odnoszę wrażenie, że czytelnicy Piekielnych podzielili się na dwie grupy: jedna czyta historie parzyste, druga – nieparzyste.
W historii http://piekielni.pl/72163 opisałem moje perypetie z podpisem w banku (pani w banku koniecznie chciał, żebym złożył podpis inny niż wzór w Sądzie Rejestrowym oraz na karcie wzorów podpisów). W komentarzach pełno uwag typu:
- .. o co ci chodzi?
- .. podpisujesz się nieczytelnie i masz pretensje to ludzi, którzy nie mogą tego rozczytać;
- Często Ci się zdarza szukanie dziury w całym??
- Niepotrzebnie szukałeś dziury w całym.
- Pani z banku nie była niczemu winna.
- .. skoro autorowi nie wychodzi podpisanie się, to wystarczyło po prostu wolniej pisać, literka po literce i byłoby czytelnie.
Efekt – historia w poczekalni, wynik oceny 43/107 (40,1%).
Tydzień później pojawiła się historia http://piekielni.pl/72284, autor której uległ „perswazji” pani z banku i podpisał dokumenty zgodnie z jej życzeniem, czyli „czytelnie”. Miał z tego powodu kłopoty – musiał ponownie iść do banku załatwiać tę samą sprawę.
Komentarze pod historią:
- Następnym razem jak będzie ktoś narzekał na podpis to proś kierownika.
- To nie żart, poproszę kierownika, bo stąd nie wyjdę aż nie dostanę zwrotu pieniędzy.
- Złóż reklamację na piśmie razem z żądaniem zwrotu kosztów.
Historia jest już na głównej z oceną 281/285 (98,6%).
Jedyna różnica między naszymi historiami polega na tym, że kolega dał się przegadać niedouczonej pani z banku, a ja cały czas byłem pewny swojej racji. Czy kochani czytelnicy bardziej cenicie ludzi, którzy ulegli piekielnym zamiast takich, którzy dają odpór piekielnym i nie pozwalają sobie „dmuchać w kaszę”?

No nie. Znowu dostałem nr nieparzysty.

Po przejrzeniu komentarzy.
Wszystkim nieukom chciałbym zwrócić uwagę, że historia powyżej ma:
- wstęp;
- cytaty z komentarzy
- ocenę i pozycje na piekielnych
- na koniec pytanie retoryczne mające na celu skłonić ludzi inteligentnych do przemyśleń.
W żadnym miejscu nie wyrażam żalu, że moja historia jest gorzej oceniana, jest dalej w poczekalni, że z tego powodu boli mnie dupa. Jak ktoś nie umie czytać ze zrozumieniem, to nie mija wina.
A tak w ogóle: takie opinie to ... w sempiternie

piekielni czytelnicy piekielnych

Skomentuj (47) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 285 (383)

#71997

(PW) ·
| Do ulubionych
Historia z lat 70. ub. wieku, czyli czasów, kiedy zmywarki to była fanaberia na „zgniłym zachodzie”.

Grupa inteligentów typu Ą i Ę spotkała się na urodzinach jednej z pań. Nad ranem, ok. 3 lub 4, goście powoli zaczęli zbierać się do domu. Przy pożegnaniach jeden z gości przytomnie (a właściwie nieprzytomnie) stwierdził, że tak być nie może, żeby wszyscy sobie poszli do domu spać i zostawili biedną gospodynię z brudnymi naczyniami, które będzie musiała zmywać do białego rana albo jeszcze dłużej. I szybko znaleźli sposób, żeby temu zaradzić. We czterech złapali obrus za rogi i z całą zastawą i naczyniami „wystawili” przez okno (z 3 piętra kamienicy).

Podobno nawet metalowe świeczniki nie przeżyły glebowania.

pomysły pijanych

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 189 (229)

#71998

(PW) ·
| Do ulubionych
Znajoma jechała gierkówką. Jest to droga dwupasmowa, co kawałek skrzyżowania, większe z sygnalizacją świetlną i dodatkowym pasem do lewoskrętu. Na jednym ze skrzyżowań na czerwonym świetle stała pierwsza na lewym pasie do jazdy na wprost. Na pas obok (do skrętu w lewo i z osobnymi sygnalizatorami świetlnymi) podjechał ABS w BMW. Po chwili zaświeciło się zielone do jazdy na wprost. Znajoma ruszyła, ale nie pojechała daleko, gdyż jeszcze przed opuszczeniem skrzyżowania zaliczyła uderzenie w lewe drzwi - BMW wbiło się w tylne lewe drzwi. Wysiadła ze słowami:
- Cóżeś pan zrobił najlepszego?
- Ale to pani wina.
- Jak to moja?
- Ja powinienem zdążyć, bo baby nigdy tak szybko nie ruszają.


PS Historię w pierwotnej wersji opisałem tak jak opowiadała znajoma. Uzupełniłem jednak historię tak, żeby nikt nie musiał się zastanawiać jak z prawego pasa skręca się w lewo.

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 305 (321)
zarchiwizowany

#72230

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Na tapecie we wszystkich mediach jest jakaś afera z rajami podatkowymi. A całkiem niedawno na jednym z portali biznesowych był wywiad z jednym z biznesmenów (B) z listy top. Z jego ust padła m. in taka wypowiedź.
B: Ja i wielu moich kolegów z klubu uważamy, że bogaci w Polsce płacą zbyt małe podatki.
Piekielność pan B może być dwojaka.
Albo ma takich kiepskich doradców, że nie wiedzą, że pan B w każdej chwili może przekazać na rzecz Skarbu Państwa DOBROWOLNIE nawet 999 mln z każdego zarobionego miliarda.
Piekielność nr 2.
Pan B chce, żeby podniesiono podatki wszystkim innym tak, aby nikt nie mógł jemu i jego kolegom zagrozić na liście najbogatszych. A pan B ma takich cwanych doradców i takie układy z władzą, że pozwolą mu się wywinąć z tych podatków jak piskorz.

podatki hipokryzja

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -6 (30)
zarchiwizowany

#72163

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Historia http://piekielni.pl/72030 przypomniała mi moją związaną z podpisem w banku.
Załatwiałem sprawę firmową w banku. Jej finałem było podpisanie dokumentów.
Pani z Banku (PB) znała mój podpis. Nie jest to nieczytelny bazgroł, ale z ręką na sercu przyznaję, że ktoś, kto widzi go po raz pierwszy, nie odczyta z tego podpisu poprawnie mojego nazwiska.
Więc PB mówi:
(PB) - Proszę tu podpisać, ale proszę, aby podpis Pana był czytelny.
(J) – A co to, wg Pani, znaczy czytelny podpis?
(PB) – Taki, aby można było bez trudu odczytać imię i nazwisko.
OK. Chcesz to masz. Wykaligrafowałem pismem technicznym moje „Imię i Nazwisko” i kontynuuję rozmowę.
(J) – Rozumiem, że chciała Pani aby podpis był czytelny w celach dowodowych, np. przy jakiś konflikcie prawnym.
(PB) – No...no tak.
(J) - To widzi Pani, wtedy będzie problem. Bo ja przed każdym sądem, nawet pod przysięgą przyznam, że te dwa słowa zostały napisane moja ręką ale równocześnie złożę oświadczenie, że ja nigdy, przenigdy żadnego dokumentu nie podpisuję w ten sposób. I mam na to świadków.
Warto było udawać piekielnego aby zobaczyć panikę w oczach PB.
Chociaż piekielna to właściwie była PB i durne procedury bankowe. No bo po jaką cholerę chodziłem do rejenta potwierdzać podpis i składałem go do Rejestru Handlowego, dlaczego inna Pani z banku sprawdzała wzór podpisu na bankowej karcie wzorów z podpisem w Rejestrze.
Ale na koniec, ponieważ miałem dobry humor, napis uzupełniłem:
„Ja, Imię i Nazwisko, podpisałem niniejszy dokument dnia...”
i złożyłem mój podpis zgodny ze wzorem.
Jest i podpisane, i czytelnie.

PS
W odpowiedzi na komentarze muszę wyjaśnić jedną ważną sprawę. Potrafię pisać czytelnie. Natomiast podpis to jest PODPIS, a nie czytelnie napisane imię i nazwisko. W Sądzie Rejestrowym jest złożony do akt notarialnie potwierdzony wzór podpisu. W banku jest karta podpisu ze wzorem podpisu potwierdzona przez pracownika banku. Całe te ceregiele są po to, aby można było porównać, czy dokument podpisała osoba uprawniona, czyli ta od potwierdzonych wzorów podpisu a nie ktokolwiek, kto potrafi czytelnie napisać moje imię i nazwisko.
Albo bądźmy konsekwentni "w drugą stronę" - podpisuję każdy dokument jak chcę (nawet każdy inaczej) i rezygnujemy ze wzorów podpisów w Rejestrze sądowym i na karcie w banku (bo nie są w tym przypadku do niczego potrzebne).

bank podpis

Skomentuj (23) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 51 (117)
zarchiwizowany

#72160

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Wyobraź sobie Czytelniku, że reprezentujesz podmiot A. Prawo nakłada na podmiot A obowiązek wykonania pewnego świadczenia na rzecz podmiotu B. Obowiązek ma być wykonany w okresie między dwoma datami: D1 oraz D2. Przed dniem D1 wykonanie obowiązku nie będzie uznane za wykonane skutecznie, natomiast wykonanie obowiązku po dniu D2 grozi karą.
Dla ilustracji posłużmy się przykładem zobowiązania pieniężnego (obowiązek zapłaty określonej kwoty).
Sprawa wydaje się prosta: w okresie między D1 a D2 wysyłasz przelew lub wpłacasz odpowiednią kwotę w kasie podmiotu B.
A jak wygląda sprawa w opisywanym przypadku.
Podmiot A posiada rachunek w banku X, jednak od dnia D1 wpłaty na ten rachunek nie są przyjmowane. Podmiot B ma otworzyć rachunek w banku Y do przyjmowania wpłat – teoretycznie od dnia D1.
Wpłaty do kasy podmiot B przyjmuje tylko od bardzo małych podmiotów. Nasz podmiot A jest trochę większy, więc nie ma możliwości wpłaty do kasy.
Po dniu D1 chcecie wykonać obowiązek wobec B. Podmiot B nie otworzył rachunku Y, więc kilka dni później zadajecie podmiotowi B pytanie o termin otwarcia rachunku Y lub możliwość wpłaty na stary rachunek X. Dostajecie od B odpowiedź: „Wpłata powinna być dokonana na rachunek Y. Mamy otwartych kilka innych nowych rachunków. W miarę otwierania kolejnych rachunków uruchomimy też rachunek Y.”
Jak oceniacie postępowanie podmiotu B?

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -12 (30)

#71758

(PW) ·
| Do ulubionych
Krótka historia przejęcia przez komunę przedsiębiorstwa i późniejszego jego „zwrotu” przez władze „niekomunistyczne”.

Główni bohaterowie: WK - władza komunistyczna, WNK - władza niekomunistyczna, PW - prawowity właściciel, SPW - spadkobiercy PW.

Początek lat 50. ub.w. - orzeczeniem ministra WK przejęte zostaje na własność państwa (oczywiście beż żadnego odszkodowania) przedsiębiorstwo stanowiące własność PW.

Ok. 10 lat później - orzeczenie Ministra WK uchyla poprzednie orzeczenie, głównie dlatego, że zdolność produkcyjna przedsiębiorstwa była mniejsza niż określona w przepisach, na postawie których odebrano przedsiębiorstwo 10 lat wcześniej.

Do lat 90. ub.w. trwają starania PW (a po jego śmierci - SPW) o zwrot bezprawnie odebranego przedsiębiorstwa. W tym okresie WK wydaje szereg orzeczeń i decyzji sprzecznych ze sobą lub wydanych z rażącym naruszeniem prawa. Przedsiębiorstwo przez cały czas pozostaje pod zarządem jgu, która od kilkudziesięciu lat nie prowadzi tam żadnej działalności; maszyny zostały rozkradzione, a budynek (pozbawiony zarządu i opieki nad nieruchomością) stoi opuszczony i popada w ruinę.

Kilka lat po „obaleniu komuny” - WNK wydaje ostateczną decyzję o stwierdzeniu nieważności poprzednich decyzji WK. Huraaaa!

Do tej pory jest to typowa historia bojów z komuną i jej działaniami (sprzecznymi nawet z prawami stanowionymi przez samą komunę), niewyróżniająca się piekielnością spośród tysięcy innych podobnych historii.

Ale nadchodzi później do SPW decyzja Ministra WNK. Nie będę cytował dokładnie zawiłego urzędniczego bełkotu wyrażonego w formie „prawniczego” tekstu, zrozumiałego być może przez niektórych prawników, ale na uwagę zasługuje uzasadnienie:

„NIE ZWRACAMY przedsiębiorstwa SPW, gdyż budynki popadły w ruinę, a maszyny i wyposażenie zostały rozkradzione. W zaistniałej sytuacji jest bardzo prawdopodobne, że SPW wystąpią do Skarbu Państwa o odszkodowanie, a na to Skarb Państwa NIE MA FUNDUSZY”.

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 193 (213)