Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Brzeginka

Zamieszcza historie od: 18 grudnia 2018 - 8:12
Ostatnio: 15 kwietnia 2020 - 14:44
O sobie:

Małe, ślepe, głuche i mało rozgarnięte stworzenie z aspiracjami zostania w przyszłości lekarzem. Interesujące się wszystkim i niczym jak to mawia kochana rodzicielka i wyskakująca z różnymi ciekawostkami z dupy wziętymi (wiedzieliście, że odchody wombatów mają sześcienny kształt?). Poza tym niepoprawna optymistka z niedorzeczną wiarą w ludzi. Oraz ponadto nieuleczalny mol książkowy z zamiłowaniem do wszelkiej maści mitologii.

  • Historii na głównej: 4 z 6
  • Punktów za historie: 437
  • Komentarzy: 48
  • Punktów za komentarze: 119
 

#86205

(PW) ·
| Do ulubionych
Kilka sytuacji z ostatniego czasu, które może nie są aż tak piekielne, ale, powtarzające się nagminnie, zaczynają irytować.

1. Cicho bądź, facet mówi!
Często na seminariach zdarza się, że w czasie dyskusji naraz odezwą się dwie osoby. No bywa, żaden problem do frustracji. Tylko dlaczego ZA KAŻDYM razem, jeżeli odezwie się jednocześnie chłopak i dziewczyna, to ta druga musi zamilknąć i ewentualnie dopowiedzieć później? Może jestem przewrażliwiona albo mamy wyjątkowych buców na roku, ale jeszcze ani razu nie zdarzyło się, żeby chłopak oddał głos dziewczynie. Za każdym razem. Raz nawet w ramach eksperymentu stanęłam okoniem i postanowiłam dokończyć swoją kwestię bez względu na wcinającego się studenta. Myślicie, że chociaż się chwilę zawahał? W życiu!

2. Myślałem/am, że jesteś normalna, a ty jesteś feministką!
Jestem feministką, bo nie podobała mi się książka ze względu na uprzedmiotawianie kobiet (autor przedstawiał wszystkie niewiasty albo jako kury domowe służące jako sekszabawki, albo „wojowniczki” biegające nago i służące jako sekszabawki).
Jestem feministką, bo wolę obejrzeć „emancypacyjny” film, gdzie kobieta nie robi jedynie za ozdóbkę, ale ma charakter.
Jestem feministką, bo się oburzam, gdy lecą szowinistyczne „żarty” i komentarze (jak kobiety nie bijesz, to jej wątroba gnije!).

3. Jesteś dziewczyną i zachowuj się jak dziewczyna!
W tym głównie przoduje rodzina.
Zniosłabyś te talerze! Zobacz, kuzyn jest chłopakiem, a znosi, to ty nie możesz?! (Może i bym mogła, gdyby nie to, że siedzę zaklinowana za stołem ze stadem krewnych po jednej i drugiej stronie, w przeciwieństwie do kuzyna siedzącego na brzegu).
Zaopiekowałabyś się kuzynami i może w końcu wykształciłabyś instynkt macierzyński! (Raczej nie, nie przepadam za dziećmi, a jedyną istotą, jaką bym sobie powierzyła w opiekę, byłby kaktus, o ile bym go nie dotykała. Dziecko - w życiu! Zwłaszcza kilkumiesięczny berbeć).

4. Znajdź se wreszcie chłopa!
Nic dodać, nic ująć. Już się słuchać tego nie chce. Tylko chłop i chłop! Bo starą panną zostaniesz i zostaniesz z kotem! No idźże na imprezę, to kogoś znajdziesz! Kuzyn ma dużo kolegów, to ci kogoś znajdzie i w końcu znormalniejesz!
Tak, mężczyzna panaceum na wszelkie bolączki. Dziękuję, ale postoję.

Uff... to tyle, wygadałam się. Dziękuję i dobranoc!

Skomentuj (83) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 112 (206)

#85864

(PW) ·
| Do ulubionych
Co prawda sytuacja z drugiej ręki, ale nie sądzę, żeby to umniejszało jej piekielność.

Cioteczka droga z racji zbliżającego się egzaminu specjalizacyjnego, musiała pożegnać się z kliniką i zakończyć współpracę. Pech chciał, że będąc na wypowiedzeniu jej się zachorowało i dostała zwolnienie. A jak zwolnienie to trzeba się udać do ZUS-u załatwić formalności. Co istotne niedawno cioteczka założyła działalność gospodarczą, jednak nie zdążyła jeszcze wnieść żadnych opłat ani składek z nią związanych. Nie wiedząc jak to wygląda z perspektywy prawnej, szczegółowo dopytywała, czy nie musi zawieszać tej działalności, żeby ZUS wypłacił chorobowe. Nie, nie musi. Nawet nie powinna, bo może dostanie wtedy za działalność dodatkowy zasiłek. Jako kompletny laik, cioteczka zdała się na informacje uzyskane od pracownicy ZUS-u. I co? Wujostwo jest teraz siedem tysięcy w plecy, bo chorobowe zostało policzone od działalności, a nie umowy o pracę. Bo takie są przepisy i co my chcemy od pani z okienka? Nieistotne jest co mówi i to cioteczki wina, że uwierzyła na słowo, ZUS-owi nic do tego.

P.S.
Dwa ostatnie zdania to oficjalna odpowiedź ZUS-u. Może nie dosłowna, ale sens zachowany.

ZUS profesjonalna obsługa

Skomentuj (23) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 92 (106)

#85465

(PW) ·
| Do ulubionych
Orange i więcej dodawać nie trzeba...

Z pół roku temu, podszywając się pod spisujących liczniki, wcisnęli babci umowę na gaz i prąd. Prąd udało się odkręcić, z gazem nie zdążyliśmy. Zważywszy na kosmiczne kary za przedwczesne zerwanie umowy, nie wypowiadaliśmy jej, bo taniej było płacić comiesięczny haracz.

Na początku października babcia otrzymała list, w którym Orange informowało o zerwaniu przez nich umowy... przepraszam, nie zerwaniu, tylko o „zmianach w regulaminie”, gdzie punkt któryś tam przyjmuje treść „umowa ważna do 30.11.2019”. Jeśli nie wyrażamy zgody, to można wysłać w ciągu tygodnia wypowiedzenie i umowa wygaśnie pod koniec kolejnego pełnego miesiąca… czyli 30.11.

Podsumowując, jeżeli ty, biedny szaraczku, chcesz przedwcześnie zakończyć umowę, to płać gigantyczne kary, jeśli Firma chce zakończyć przedwcześnie umowę - wystarczy, że zmieni regulamin.

Ba dum tss!

Orange

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 96 (142)

#83765

(PW) ·
| Do ulubionych
Taka drobna piekielnostka związana z organizacją taksówek.

Jak wiadomo, student medycyny nie je ani nie śpi, ino się uczy i zdaje koła (albo i nie).

Oczywiście człowiek najlepiej myśli z rana, więc, idąc tym torem myślenia, drodzy profesorowie postanowili zorganizować nam kolokwium o szóstej rano. Na drugim końcu miasta. Gdzie kursuje jeden autobus na godzinę. Niby można nim jechać, ale na miejsce przyjeżdża na styk, a kawałek trzeba jeszcze dojść. Lepiej nie ryzykować.

Zważywszy na fakt, że nie bardzo uśmiechało się wstawać jeszcze wcześniej, żeby czekać na miejscu od piątej, to Brzeginka jako sprytne i kasiaste stworzenie postanowiła wykosztować się na taksówkę. Jako istota przezorna, dla pewności wykręciła odpowiedni numer i zaklepała przejazd dzień wcześniej. (Swoją drogą, pani dyspozytorka chyba miała aspiracje zatrudnić się w dziekanacie, bo podejście do petenta miała identyczne, co panie tam pracujące).

Nic to! Wybiła godzina zero i Brzeginka dostaje SMS-a, że rydwan już czeka. Dwie minuty później stoi przed bramą, patrzy w lewo, patrzy w prawo, no i nie ma! Bierze poprawkę na to, że jest stworzeniem ślepym, co to nie widzi stojących prawie że pod nosem rzeczy, więc się jeszcze raz rozgląda. Nadal niet. W takim razie sięgamy po telefon i dzwonimy!

- Taksówki - wymamrotane pod nosem tak, że ledwo można zrozumieć.
- Dzień dobry, właśnie dostałam SMS-a, że czeka na mnie taksówka, ale jej nie widzę.
- Adres!
- Taki a taki.
- Chwila! Sprawdzam!
(Brzeginka nerwowo drepta w miejscu i rozważa, czy dopuszczą ją do poprawy, jeśli się nie stawi na kole).
- No przecież pani jedzie tą taksówką! - oburzenie w głosie było wręcz namacalne.
- Nie jadę? - Brzeginka nieśmiało wtrąca.
- Ewentualnie mogę zamówić kolejną taksówkę.
- Dobrze, a za ile będzie?
- Do ośmiu minut - i trzask słuchawki.

Po minutach sześciu faktycznie podjeżdża taksówka, a szczęśliwa Brzeginka dojeżdża szczęśliwie na kolokwium.

To jednak nie koniec!

Po wyjściu z sali Brzeginka włącza telefon i co widzi? Nieodebrane połączenie i SMS-a z pytaniem, gdzież to ona zaginęła, bo taksówka na nią czeka...

uslugi

Skomentuj (18) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 70 (138)
zarchiwizowany

#83924

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Taka piekielność dnia codziennego, a właściwie społeczne przyzwolenie na nią.

Skąd w społeczeństwie to szukanie winnych we wszystkich z wyjątkiem sprawcy? Skąd to uniewinnienie na siłę i społeczne przyzwolenie na bycie piekielnym?

Pierwszy z brzegu przykład, w poczekalni wisi historia o „trefnym” nazywaniu dziecka. Ludzie zaraz podnieśli krzyk w komentarzach na matkę, która chce skrzywdzić syna nazwając go Wacław. Imię jak imię, a matka zwyzywana od głupich i nieodpowiedzialnych. Nikt nie skrytykował głównego piekielnego, który zasugerował żeby od razu nazwać dziecko obelżywą wersją penisa. Za to pojawiły się głosy, że to przecież oczywiste, że dzieci będą dręczyć Wacka. Nie to nie jest oczywiste. Wręcz przeciwnie. Dobrze wychowane dziecko nie czuje ciągot do wyśmiewania kogoś przez nietypowe imię.

Inny przykład, historia o zaatakowanej kobiecie. Mogła być ostrożniejsza, mogła nie prowokować, po co latała po ciemku. A w ogóle to jest ladacznica.

Podobnie było ostatnio ze śmiercią Adamowicza. Mógł nie kraść, nie występować, mieć lepszą ochronę, a w ogóle to dobrze mu tak! Bo wiadomo, że politycy to oszuści i złodzieje i gdyby nie miał nic za uszami, to do niczego by nie doszło!

Ludzie, co z wami?! Skąd w społeczeństwie tyle jadu i nienawiści? I skąd to obwinianie niewinnych? Jak ma być dobrze, skoro katom się przyklaskuje, a ofiary miesza z błotem?

Nie rozumiem, po prostu nie rozumiem. Może ktoś z Was będzie w stanie mi to wyjaśnić?

Skomentuj (30) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 66 (208)
zarchiwizowany

#83772

(PW) ·
| było | Do ulubionych
O uczciwości studenckiej słów kilka.

Studia lekarskie ciężkie są, wymagające, a doba niestety w dalszym ciągu ma tylko 24 godziny. To co robi student, gdy przychodzi jakieś kolokwium czy coś, a w natłoku zajęć nie zdążył się nauczyć? Ściąga. I to jak ściąga!

Kolokwium z chemii, pięć zadań obliczeniowych.
Studenci jako uczynne stworzenia pomagają sobie jak mogą. Tu podsuną wzór tam przypomną stałą, czyli standard. Niektórym jednak to nie wystarcza. Dwaj koledzy się zgadali, nauczyli się po po połowie i gdy napisali co wiedzieli... wymienili się kartkami! Ale i tak hitem stała się niepatyczkująca się grupka, która założyła specjalną konwersację na twarzoksiążce, by zażarcie dyskutować w jaki sposób rozwiązać te zadania.

Laboratoria z fizyki
Po każdych zajęciach należy oddać uzupełniony raport. Oczywiście wszystkie już dawno zostały opracowane przez starsze roczniki, więc niektórzy przychodzą z gotowcami. Bo po co samemu się męczyć?

Laboratoria z biologii molekularnej
Przedmiot trudny, odsiewający studentów z równą skutecznością co anatomia. Aby go zaliczyć trzeba uzyskać określoną liczbę punktów z wejściówek i raportów. Jeden warunek, pod żadnym pozorem nie wolno korzystać z telefonów. Grozi to wywaleniem z zajęć i zerem punktów z raportu/wejściówki. Brak możliwości poprawy. I co? Na chwilę obecną przyłapane zostało już kilkoro studentów starających się obejść zakaz i szukających odpowiedzi w internecie.

I mała wisienka
Jakie jest najczęstsze pytanie po egzaminach? Ile udało się ściągnąć. I te spojrzenia pełne niedowierzania wymieszanego z politowaniem na wieść, że Brzeginka nie ściąga.
I w końcu się wydało, że Brzeginka to nie człowiek ino demon słowiański, bo normalni ludzie przecież ułatwiają sobie życie i ściągają, prawda? ;-)

Studenci

Skomentuj (17) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 1 (39)

1