Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Tajemnica_17

Zamieszcza historie od: 1 października 2013 - 22:28
Ostatnio: 8 lipca 2024 - 0:09
O sobie:

Żyję sobie i staram się nikomu nie wadzić
:D

  • Historii na głównej: 6 z 14
  • Punktów za historie: 1936
  • Komentarzy: 606
  • Punktów za komentarze: 2585
 

#91367

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Jako że ostatnio sporo tu historii o psach postanowiłam opisać swoje zarzuty wobec psiarzy.

1 – Mieszkam w bloku. Pode mną mieszka kobieta z psem. Jej partner jest tam raz na jakiś czas i zostaje kilka dni – nie wnikam. Gdy pracowała na pół etatu pies szczekał po 6 godzin, gdy jej nie było – i było jej to zgłaszane, co kwitowała stwierdzeniem, że piesek jeszcze się uczy, jest malutki... Teraz pracuje, po 12 godzin. I pies przez większość doby wyje i szczeka. Od 9.30 do 23.30… Na skargi stwierdza, że pies ma taki głośny charakter i ona nic na to nie poradzi. Swoją drogą co trzeba mieć w głowie, by mieszkając samotnie, w bloku, brać psa i przyjąć się do pracy poza domem na 12 godzin?!

2 – Historia z wczoraj. Bawiłam się z synkiem przed blokiem. W pewnej chwili widzę psa w pozycji ewidentnie świadczącej o defekacji. Spory kawałek od psa stała pani, ale jeszcze nie osądzam. Gdy piesek skończył pobiegł w jej stronę, a pani udała się w kompletnie drugą stronę niż pozostawione przez pieska nieczystości. Zawołałam „A kto po piesku posprząta?”, ale mogła nie słyszeć. Jednak za jakiś czas widzę, że wraca – wchodzi jednak do sąsiedniej klatki. Wtedy już prosto w oczy mówię „Po piesku się sprząta. Potem cały trawnik jest w g*wnach”. Co pani na to? Bezczelne „Coś jeszcze?” i szybko odeszła w głąb klatki. Jak jeszcze raz zobaczę, że nie sprząta po psie, to pójdę za nią i wklepię jej to co pozostawił piesek w wycieraczkę! Serio, nieczystości po psach, są na trawnikach, placach zabaw, chodnikach, boiskach, w parkach... Psiarze opamiętajcie się, nie jesteście sami.

psy bloki

Skomentuj (16) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 102 (120)

#88202

przez (PW) ·
| Do ulubionych
A myślałam że się zmieniła. Aż tu naraz nóż w plecy.

Ostatnio niepokoiła mnie coraz bliższa zażyłość mojego męża z moja siostrą. To jego zapytała, czy będzie mogła się u nas kąpać gdy mieli problemy z wanną, to jego pierwszego poinformowała o swojej ciąży... Wiem, że nie powinnam była tego robić, ale nie bardzo mając inne wyjście, żeby upewnić się, czy to nie idzie za daleko postanowiłam wziąć jego telefon i zajrzeć do ich korespondencji.

Dowiedziałam się, że obgadują mnie za plecami. Oczywiście w negatywnym kontekście.
Moja siostra krytykuje moje metody wychowawcze i podejście do dzieci. Oczywiście sama ich nie posiada.
Moja siostra buntuje mojego męża przeciwko mnie. Jak nie zrobi tego co chcesz odetnij jej internet... Jak nie zrobi tego co chcesz to (tu wstaw dowolną rzecz która mnie zdenerwuje)...
Wypytuje mojego syna czy mama dobrze się nim zajmuje...
Wtrąca się w nasze relacje i prywatne życie...

Powiedzcie mi co jest gorsze - to że ja przejrzałam sobie ich rozmowy, czy to jak oni obgadywali mnie za plecami, a moja siostra buntowała mi męża, wypytywała dziecko i wtrącała się w nasze życie?

Skomentuj (47) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 179 (205)

#86001

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Opisana historia wydarzyła się niecałe dwa lata temu.

W wyniku choroby i ciąży, waga wyświetliła mi trzy cyfry przed przecinkiem zamiast dwóch. Jako, że bardzo źle się z tym czułam po ogarnięciu choroby, zaczęłam się odchudzać. Jako, że skutki były mizerne, zaczęłam korzystać z pomocy dietetyka oraz trenera personalnego.

W rolę piekielnego wszedł... mój teść. Najpierw nagle odkrył w sobie talent do pieczenia. Za każdym razem gdy przejechaliśmy, na stole stały ciasta, babki, a gdy akurat nie mieliśmy w planach ich odwiedzić, dzwonił do mojego męża i pytał czy nie chcemy sernika/babki/innego ciasta, bo upiekł. Gdy ja konsekwentnie odmawiałam, obrażał się, bo od kawałeczka nic by mi się nie stało. Od kawałeczka może nie, ale on piekł ciasto dwa razy w tygodniu...
Zawsze, gdy zapraszali nas na obiad pytał co będę jeść. Mówiłam, że to co wszyscy (w domu przestrzegam diety, ale nie będę nikogo zmuszać, żeby gotował mi osobno rzeczy z mojego jadłospisu). A potem, gdy sięgałam po coś mówił: "Ale chyba nie możesz tego jeść. Tu jest mięso". Odpowiedziałam, że nie wiem kto mu naopowiadał bzdur, ale ja nie jestem na diecie wegetariańskiej. Jem mięso. Odpowiedział lekceważącym uśmiechem.

Nie rozumiał po co się odchudzam. Przecież są grubsze ode mnie! I po co chodzę na siłownię. Lepiej biegać wokół bloku i jeździć na rowerze. To, że mam półtoraroczne dziecko, które nienawidziło wózka, a bieganie będąc otyłym nie jest dobrym pomysłem, jakoś do niego nie trafiło.
Pomimo tego schudłam 25 kilo. Nie rozumiem tego co wtedy nagle odwaliło mojemu teściowi. Generalnie i teść, i teściowa są fajnymi ludźmi, ale wtedy nie rozumiałam o co mu chodziło, i do dzisiaj nie wiem.

rodzina

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 102 (116)
zarchiwizowany

#82947

przez (PW) ·
| było | Do ulubionych
Nie wierzyłam, że można umrzeć na ulicy wśród tłumu ludzi. Aż do teraz. Do rzeczy – czytałam właśnie artykuł. W wyniku wadliwej instalacji paliło się auto. W środku znajdowało się 3-letnie dziecko. Niedaleko auta znajdowali się ludzie i co robili? Kręcili palące się i krzyczące z bólu dziecko komórkami. Dziecko wyciągnął ojciec, który zostawił dziecko w samochodzie na moment – wyszedł do sklepu. Czy tylko ja uważam, że powinno się przestać montować do komórek kamery i aparaty bo ludzie resztki współczucia potracili? Tu link do artykułu https://www.rybnik.com.pl/wiadomosci,pozar-samochodu-na-kadetow-w-srodku-znajdowalo-sie-dziecko,wia5-3266-37815.html

Środek miasta

Skomentuj (42) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 19 (91)
zarchiwizowany

#76578

przez (PW) ·
| było | Do ulubionych
Idę pospiesznie do sklepu. Dochodzę do skrzyżowania chodników. Na środku niego stoi piesek na smyczy. Koło niego właścicielka - moherek. Piesek to york i załatwia dwójeczkę. Powiedziałam "Tak na środku chodnika, nieładnie". Moher oczywiście darła się, że młodzież niewychowana,że gówniara ze mnie(bliżej mi do 30 niż do 20) - ale nie słuchałam - jak już mówiłam spieszyłam się - chciałam szybko załatwić sprawunki i wrócić do dziecka, bo popłakiwało jak wychodziłam, choć bawiło się z dziadkiem.

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -17 (33)
zarchiwizowany

#74487

przez (PW) ·
| było | Do ulubionych
Miałam kiedyś narzeczonego. Z perspektywy czasu dziwie się, że wytrzymałam z tym człowiekiem trzy i pół roku. Może do dlatego, że sama miałam niecałe szesnaście lat, a on dwadzieścia trzy i wydawał mi się dojrzały i dlatego to co robi jest dobre i tak powinno być. Wypiszę w podpunktach większe piekielności
1 - Wychodziłam pobiegać z ojcem. Zadzwonił narzeczony - zapytał co robię. Gdy mu odpowiedziałam zapytał, z kim się tam umówiłam, bo na pewno z kimś się tam spotkam;
2 - Tu i tam nieco zbyt się zaokrągliłam i zaczęłam ćwiczyć. Gdy trzeci raz zadzwonił akurat gdy ćwiczyłam nakrzyczał na mnie, że ja nic tylko ćwiczę (półtora godzinki dziennie) i dla kogo to robię, bo na pewno nie dla niego, gdyż jemu moja waga nie przeszkadza;
3 - Łamanie złożonych obietnic. Nie szanowanie mojej pracy. Bardziej liczył się ze zdaniem swojej dwunastoletniej siostry lub swoich pracowników (miał własną firmę) niż z moim. Za dużo tego żeby wszystko opisywać;
4 - Grzebał w mojej komórce, komputerze i komunikatorze. Szkoda, że wykasowałam zgodnie z jego rozkazem wszystkich chłopaków z komunikatora, gdyż przez to straciłam kontakt z kilkoma fajnymi internetowymi znajomymi. Gdy w odwecie zaczęłam grzebać na jego komputerze urządził wielką mega awanturę;
5 - Nasza klasa z powodu małej ilości osób została przyłączona do innej. Nowi znajomi by mile nas przywitać zaprosili nas na imprezę z osobami towarzyszącymi. Z łaską zgodził się żebym poszła, ale sam za nic nie pójdzie. Jako że impreza ta miała odbyć się niedaleko jego domu, i trwać do 2 w nocy mama zgodziła się, żebym spędziła tam noc. Narzeczony powiedział, że odwiezie mnie po niej do domu, bo w noc po imprezie nie chce mnie w łóżku po tym jak Ci wszyscy faceci będą mnie obmacywać jak będę z nimi tańczyć;
6 - Zawsze gdy gdziekolwiek szliśmy rozglądał się tak, że trzeszczała mu szyja. I głośno przy mnie komentował "Ooo, ale ta ma miniówę! A ta jaką! A tam jeszcze jedna!". Gdy zwróciłam mu uwagę powiedział, że przecież patrzy tylko na spódniczkę, nie na dziewczynę. Po czym rzecze "Ale tamta ma grube nogi. Jak można ubrać mini do takich nóg?" Wrr...;
7 - Namawiał mnie na rozpoczęcie współżycia. Zgodziłam się na pieszczoty. Po kilku takich pieszczotach znów zaczął temat seksu gdyż "Ja z pieszczenia Ciebie, mam tylko mokry palec".
8 - Poszłam na wesele kuzynki. Złapałam welon, kuzyn pana młodego złapał muchę. Jako że byliśmy "nową parą młodą" mieliśmy sobie dać niewinnego buziaka w usta. Niemal śmiertelnie się obraził;
9 - Kolejna wielka obraza i jedna z największych awantur była, gdy poszłam z ojcem i siostrą na basen. Bo rozebrałam się do kostiumu, a tam byli mężczyźni;
10-Oczywiście próbowałam z nim porozmawiać. Gdy mówiłam mu, co mi przeszkadza, znudzonym tonem pytał "I co jeszcze?". I oczywiście nadal robił to samo;
Na razie tyle. Jak się spodoba, rozwinę punkt 3 i może coś jeszcze sobie przypomnę. Gdyby coś było niejasne zapraszam do komentowania - odpowiem :)

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -14 (48)
zarchiwizowany

#74458

przez (PW) ·
| było | Do ulubionych
Rano wybrałam się z mężem i synkiem do parku. Na początku byliśmy sami, później zaczęło się schodzić więcej ludzi. Nagle czuje dym papierosowy. Co widzę? Na ławce obok, nad śpiącym niemowlakiem pali papierosy i pije piwo zarówno jego ojciec jak i matka. Opadło mi wszystko co mogło i nawet nie wiem jak to skomentować. Wyręczycie mnie?

Park

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -9 (91)

#70779

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Jestem tuż przed porodem. Jednak gdy mąż od wczesnego poranka pracuje, zakupy muszę robić ja.

Dziś stoję sobie w kolejce w osiedlowej biedronce, czuję się kiepsko, maluch się wierci, a brzuch już ciężki, do tego jestem zmęczona, już mam być kasowana, gdy nagle podchodzi do mnie młoda kobieta z dwójką dzieci i prosi o przepuszczenie jej w kolejce, bo bardzo spieszy się na autobus.

Cóż, nie bardzo było mi to w smak ze względu na kiepskie samopoczucie, ale widząc w jej rękach jedną rzecz (ja miałam trzy) stwierdziłam, że ta chwila mnie nie zbawi i przepuściłam ją, tym bardziej że widziałam, że jakiś autobus już podjeżdża.

Gdy pięć minut później opuściłam sklep (klientka, która była przede mną zanim pani poprosiła o przepuszczenie przypomniała sobie, że ma sporo drobnych i chce je sobie powymieniać) kogo widzę? Pani, która przed chwilą tak spieszyła się na autobus, teraz idzie w kierunku dokładnie odwrotnym, nie tylko od pobliskiego, ale jakiegokolwiek przystanku, ciągnąc na sankach dzieci.

Czy pani naprawdę nie było wstyd wpychać się przed ledwo stojącą kobietę w ciąży, podczas gdy czas wcale jej nie gonił? Ja wiem, dzieci, ale nie ona jedna przychodzi z dziećmi do sklepu i każdy jakoś sobie z tym radzi. Poza tym piekielne było kłamstwo, to jak łatwo przyszło jej oszukać innych ludzi (za mną stało kilku klientów).

Jeśli pani to czyta, serdecznie NIE POZDRAWIAM.

sklepy

Skomentuj (19) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 305 (355)
zarchiwizowany

#69054

przez (PW) ·
| było | Do ulubionych
W pewien upalny dzień tego lata ubrałam krótkie spodenki i pojechałam autobusem do pracy. Wieczorem wracałam tą samą trasą. Usiadłam na jednym z wolnych miejsc od okna, by ktoś jeśli zajdzie taka potrzeba mógł zająć miejsce obok.
Dosiadł się pan w średnim wieku. Nie zwróciłabym na niego uwagi, gdyby jego ręka nie znalazła się nagle między nami dotykając mnie w nagie udo. Odskoczyłam jak oparzona. Pan przysunął się bliżej i znów położył swoją rękę między nami nadal mnie dotykając. Nie miałam gdzie się odsunąć, a on siedział bardzo blisko.
Do dziś wyrzucam sobie, że nie zareagowałam. Nie chciałam wyjść na histeryczkę i głośno mu nawrzucać - mógł udawać, że nie wie o co chodzi - jego ręka była między nami, a nie na mnie, ale jednak źle się czułam dotykana przez jakiegoś dziada i przyciskana przez niego do okna. Mogłam jednak się przesiąść, albo powiedzieć mu, że ma się odsunąć - bez informowania o tym pół autobusu. Może nie byłam sobą (drugi miesiąc ciąży). Może to szok (jeżdżę autobusami regularnie około dekadę i nigdy nic podobnego mi się nie przydarzyło, ale nie zrobiłam nic oprócz spiorunowania go wzrokiem, gdy wysiadając przystanek przede mną miał czelność odwrócić się i na mnie spojrzeć.
Dziś już wiem co powinnam zrobić, wtedy inne rozwiązanie niż krzyk jakoś nie przyszło mi do głowy, a nie wydawało się najlepsze. Mam tylko nadzieję, że jeśli zboczeńca znów najdzie ochota na macanie młodej dziewczyny w autobusie znajdzie się jakaś taka, która usadzi go tak, że mu się odechce. Mogę tylko żałować, że nie byłam nią ja.

komunikacja_miejska

Skomentuj Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -16 (38)

#61128

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Tesco w pobliżu pewnego sporego osiedla w okolicy. Stoję z narzeczonym w kolejce do kasy, obsługuje nas starszy pan. Podał nam tabliczkę z napisem "Przepraszamy, ostatni klient" i poprosił abyśmy ustawili ją na taśmie, za naszymi zakupami co uczyniliśmy. W środku kasowania naszych zakupów pan podnosi wzrok i mówi:

- Przecież była informacja, że ci państwo są ostatnimi klientami...

Odwracam się i widzę... jakiś analfabeta (inaczej nie mogę zrozumieć jego zachowania) zestawił tabliczkę z taśmy i spokojnie ustawia zakupy. Na dźwięk głosu kasjera spojrzał na niego jak na przybysza z innej planety po czym, nic nie mówiąc spokojnie wyjmował kolejne paczki chrupek z koszyka i dołożył reklamówkę. Wychodząc usłyszałam jak starszy pan mówi do klienta:

- Karta na punkty?

Cóż chciałabym, aby temu panu również ktoś uniemożliwiał pójście na przerwę bądź do domu. Przecież informacja wisiała, a inne kasy były czynne.

sklepy

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 455 (521)