Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

bazienka

Zamieszcza historie od: 20 sierpnia 2011 - 17:54
Ostatnio: 26 stycznia 2020 - 16:58
Gadu-gadu: 5477672
O sobie:

bazia, kotka (łac. amentum, ang. catkin) – odmiana kłosa lub grona, typ kwiatostanu, w którym pojedyncze kwiaty osadzone są na osi pędu bez szypułek lub z krótkimi szypułkami. Kotki mają przeważnie wiotką, zwieszająca się oś główną

  • Historii na głównej: 82 z 139
  • Punktów za historie: 24465
  • Komentarzy: 8877
  • Punktów za komentarze: 9249
 

#52009

(PW) ·
| Do ulubionych
Kilka sytuacji, mniej lub bardziej piekielnych, z czasów pracy w Informacji Turystycznej w Sopocie

1.
Przychodzi Pani, lat na oko 35+, obcisłe ciuszki, czarne włoski, tipsy, brwi narysowane markerem.
Pani- Po ile są pocztówki?
Ja- Po 1,5 i 2 zł.
P- A znaczki?
J- Nie mam znaczków.
P- To gdzie ja znaczki kupię?
J- Na poczcie...
P- Ale ja nie wiem, gdzie jest poczta.
J- To już pani pokazuję (i pokazuję na mapie).
P- Ale powinniście mieć znaczki.
J- Tu jest INFORMACJA, nie urząd pocztowy.
P- Jak wy chcecie żeby turyści kupowali kartki i wysyłali?
J(a kiedy ja powiedziałam, że chcę?)- Turyści czasem kupują kartki na pamiątkę, by przybić stempel pamiątkowy, a żeby wysłać kartkę i tak musi się pani udać na pocztę.
Foszek.

2.
Przychodzi starsze małżeństwo.
Starszy Pan- Jak dojść do teatru?
Ja pokazuję na mapie, objaśniam. Jest to wcześniej wspomniany teatr, 200 metrów.
SP- To ja nie będę tyle kilometrów szedł.
J- Ale on jest 200 metrów stąd, góra 5 minut drogi.
SP- Aha. To ja bym chciał bilet.
J- Ale ja nie prowadzę sprzedaży biletów.
SP- No jak to nie?
J- To jest INFORMACJA, bilety może pan nabyć w teatrze.
SP (do żony)- Widzisz, gówniara nie chce mi tego biletu sprzedać! (do mnie) Ale ja wiem, że pani te bilety ma, specjalnie pani pod ladą chowa!
J- Nie, bilety są do nabycia w teatrze.
SP- Ale powinny być tutaj!
J- Ale nie ma. I nie będzie.
SP(podejrzliwie)- To biletów do kina też pani nie ma?
J- Nie.
SP- Ja pójdę do urzędu, ja to zgłoszę!

3.
Pani- Ja bym chciała zapytać o połączenie do Elbląga.
Ja- Chwileczkę, muszę sprawdzić w internecie.
P (obruszona)- Ale dlaczego w internecie? Pani powinna to wiedzieć!
J- Proszę pani, to jest informacja turystyczna, nie kolejowa. Nie mam obowiązku znania na pamięć całego rozkładu jazdy na pamięć i nawet panie z informacji kolejowej nie mają.
P- Ale to jest w województwie, powinna pani chociaż z województwa znać!
Ja spokojnie wyszukałam w internecie, wydrukowałam.
P- To ja poproszę bilet na ten pociąg.
J- Nie prowadzimy sprzedaży biletów kolejowych.
P- No jak to?
J- Tu jest informacja, nie stacja PKP...

4.
Pani - Bo wie pani, bo mi znajomy mówił, że dziś gdzieś po południu, koło 17 mają być jakieś ciekawe warsztaty, niech mi pani coś o nich powie i je znajdzie...

5.
Pan - Co u was w mieście jest ciekawego i co się ciekawego dzieje?
Ja pokazuję wszystkie zabytki, drukuję bieżące wydarzenia, Pan wychodzi, wraca po 2 godzinach.
Pan (od drzwi)- Gdzie mnie pani tutaj wysłała?! Bo ja byłem w tym muzeum i na tej wystawie, i to wcale nie jest ciekawe! To jest nudne! I kto mi teraz za bilet zwróci, co? Niech mi pani pieniądze odda, bo ja przez panią tam poszedłem!

6.
Pan (staje przy kontuarze, przed nim jak byk leży mapa)- Czy jest mapa miasta?
Ja- Oczywiście.
P- A gdzie?
J- Leży przed panem.
(P lustruje mapę przez jakieś 15 sekund, po czym pyta podejrzliwie)- To jest mapa?
J(ściana)- ... (milczę, bo ludzie czasem gadają żeby gadać).
P- Zadałem pani pytanie.
J(ściana2:/)-Tak...
P- Ale na pewno?
J(ściana3:/)- TAK.

Taka tam, multizadaniowość ;)

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 628 (744)
zarchiwizowany
Będzie raczej śmiesznie, ewentualnie autopiekielnie.
Z czasów na infolinii, historia opowiedziana przez koleżankę.
Dzwoni klient, prosi o zaświadczenie o przebiegu ubezpieczenia, [M]arta prosi o pesel, godność [K]lientki oraz adres e-mail.
[K]- Ale pani będzie się śmiać...
[M]- Nie będę.
[K]- Ale obiecuje pani?
[M]- Obiecuję..
[M]- No dobrze... słodkadziurka@buziaczek.pl.
( tu następuje stłumione parsknięcie, [M] wstaje z boksu zwracając na siebie uwagę kilku rzędów konsultantów, i głośno i dokładnie powtarza)
[M]- Powtarzam adres mailowy- SŁODKADZIURKA MAŁPA BUZIACZEK KROPKA PE EL bez polskich znaków?
( i tu [M] już musi włączyć hold, bo śmieje się pół sali)

Więc jeśli dzwonicie do poważnej instytucji i nie chcecie poprawić kilkudziesięciu osobom humoru na resztę dnia, radzę stworzyć maila specjalnie do tego celu, nawet niekoniecznie w wersji imie.nazwisko@costam.pl. Dla własnego dobra.

Pozdrawiam również Pana z maila milionymonet@hotmail.com .

infolinia

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 9 (57)
zarchiwizowany
Z czasów pracy na infolinii w jednym z TU.
Bardziej śmieszne niż piekielne.

wypowiedzenie to wg klientów- wygłoszenie, wygładzenie, wywiedzenie
klient popełnił faux pas (wym. fo pa)- fondue, foie gras (wym. fua gra)
firma windykacyjna Lexus była oczywiście Luksusem
druga firma- Intrum Justitia- to Invitrum Justynka, tudzież Intruz Jujitsu
Mercedes-Benz- był Mercedesem "Bęc"
Mitsubishi- Miszibiszi
MTU- Mutu, Mi Tu Ju
rekalkulacja- reaktywacja, rekomendancja, rezygnacja, reglamentacja, remementacja, rekonotacja, dezintegracja i - mój osobisty faworyt- rekopulacja

Irytowałam się gdy agenci podając maila kładli nacisk na wielkie litery i znaki przestankowe.
Aż do momentu, kiedy w ramach bonusowego zadania weryfikowaliśmy adresy mailowe, pod które dokumenty nie doszły.
Otóż moje koleżanki i koledzy wysyłali dokumenty na adresy takie jak:
...@krakówkropkapocztamyślnikpolskakropkapeel
...@jahu.com/ ...@juhu.com
...@goł2.pl
...@dzimejl.com

Da się.

Infolinia

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 3 (59)
zarchiwizowany
Występuję niniejszym w obronie pracowników infolinii.
Pracowałam w jednym z TU. Część rzeczy typu nazwisko, adres, nr telefonu, reozłożenie płatności na raty, mogliśmy zmieniać bezpośrednio na linii w czasie rzeczywistym.
Inne kwestie, np. zmiana imienia, wykreślenie ryzyk z odnowienia, jakiekolwiek zmiany na wniosku zlecało się działowi zwanemu szumnie HelpDeskiem.
Celem wyjaśnienia- wniosek w wersji papierowej jest przesyłany do Centrum, gdzie jest najpierw skanowany przez Kancelarię, wprowadzany do systemu, następuje weryfikacja ( czy nie ma jakichś korekt, niezgodności między wyliczeniem agenta a wyliczeniem kalkulatora składek), odszukanie płatności, i dopiero wtedy wniosek polisuje się, generowane są dokumenty i następuje wysyłka do Klienta. Standardowo ok 2 tygodni, do momentu otrzymania dokumentów Klient może posługiwać się kompletem wniosek plus dowód wpłaty.
Przekazując sprawę do HD konsultant robi zgłoszenie. Zgłoszenia mają różny czas obsłużenia- od 1 do 7 dni roboczych, czasem 10.

I teraz sytuacja- robię zgłoszenie na zmiany na wniosku, bo nie mam możliwości wprowadzić ich samodzielnie. Czas obsługi 3 dni robocze. W międzyczasie wniosek polisuje się, zgłoszenie wraca nieobsłużone- "Zgłoszenie dotyczy polisy".
Było to zrobione z pełną premedytacją- osoba na HD mogła spokojnie zrobić zmianę, tyle że zajęłoby to np. 2 minuty a wklejenie tekstu jakieś 5 sek.
Dla klienta to kolejne 7 dni roboczych oczekiwania jeśli chodzi np. o zmianę słownikową- dodanie miejscowości do słownika. Lub kilka dni, aż konsultant zobaczy 'zwrotkę' w swoim panelu HD i sam wprowadzi zmiany.
Po co załatwić coś w 2 minuty? Niech klient czeka 10 dni roboczych, czyli przy dobrych wiatrach 2 tygodnie. Plus wysyłka.

Zdarzało się, że ludzie z działu HD mieli kilkutysięczne pensje ( dostawali np. 2-3 zł za 'sprawę'- wprowadzoną zmianę- przez takie akcje, albo wręcz nie ruszali sprawy a dawali komentarz "zrealizowano", tudzież " odpowiedzi udzielono").

A ludzie z pierwszej linii oczywiście przyjmowali na siebie niezadowolenie klientów ( "ja już od miesiąca wydzwaniam!"), wspinając się na wyżyny kreatywności przy tłumaczeniu się Klientom- bo przecież, że pracownikowi z innego działu nie chciało się obsłużyć zgłoszenia- powiedzieć nie wolno.

Więc następnym razem weźcie kilka głębokich wdechów zanim objedziecie biednego konsultanta za opieszałość firmy...

Gwiazdy tańczą w HelpDeskach

Skomentuj Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -6 (24)
zarchiwizowany
Przychodzą 2 panie. Takie hot 50.
Pani 1 mówi, Pani 2 przytakuje.
P1- Proszę pani czy są jakieś gratisy?
Ja- Mogę pani dać naklejkę z logo miasta.
P1- Ale ja bym chciała koszulki i kubeczki. Dla mnie i dla znajomych.
J- Koszulki i kubeczki są w naszym sklepiku, proszę, tam jest witrynka.
P1- Ale proszę pani! Ja nie chcę nic kupować ja chcę za darmo dostać!
J- Urząd Miasta nie dostarczył nam niestety darmowych gadżetów.
P1- No jak to może być, przecież to promocja miasta.... ( rozkręciła się na jakieś 2 minuty)
J- Może pani zadzwonić do urzędu i zaproponować im dostarczenie nam darmowych gadżetów.
P1- Ale ja już u nich byłam!
P1 ( do swojej koleżanki)- No wiesz ty co? Takie chamstwo! ( do mnie) Ja zadzwonię a pani już tu nie pracuje!
Po czym panie udały się piętro wyżej, gdzie znajduje się nasza kawiarenka. Po zobaczeniu, że i tam niczego nie wysępią, usiadły przy stoliku ( na ścianie wisi kartka, że stoliki wyłącznie dla Klientów kawiarni), wyciągnęły swoje bułki zalatujące wędliną wiekową i zaczęły demonstacyjnie jeść, papierki pozostawiwszy na stoliku


Tydzień później, w ostatnim dniu z 7dniowego maratonu w pracy ( czytaj 70 godzin pracy w tygodniu) przychodzi Dystyngowana Pani.
Jako że jestem sama na piętrze ( zarządzenie Guru, czyt. Prezesa w kwestii grafiku), obsługuję kolejkę, która zdążyła mi się utworzyć.
Wreszcie DP dostała swoje pięć minut
Dystyngowana Pani- Ja bym chciała mapkę okolicy.
Ja- Niestety nie mam bezpłatnych, tylko płatną po 10 zł.
DP ( dostała hiperwentylacji)- Jak pani śmie? Co pani chce ze mnie żebraczkę zrobić?
Po czym strzeliła focha. Z przytupem i melodyjką.

Nie dogodzisz...

IT Sopot

Skomentuj (7) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 96 (198)
zarchiwizowany
Z czasów pracy w Informacji Turystycznej w Sopocie.

Pytania, takie bardziej hardcore'owe, jakie jest w stanie wygenerować umysł ludzki:
- czy mogę wynająć pokój 1 osobowy dla 4 osób?
- jakie są ceny noclegów w hotelach w Wilnie?
- w jaki sposób mogę odnaleźć grób przyjaciela na cmentarzu katolickim?
- ile jest schodów do hotelu X w Gdyni?
- jaki jest adres ośrodka z dietą Kwaśniewskiego w Jastrzębiej Górze?
- Czy z Wybrzeża są organizowane rejsy do Estonii?
- czy u pani kupię znaczek lub bilet pkp/pks/do kina/do teatru/na statek/do muzeum? Jak to nie?!
- czy mają państwo cennik przejazdów autokarowych do Paryża?
- Jakie biuro turystyczne organizuje wyjazdy do sanatoriów na Ukrainie?
- czy w Sopocie jeżdżą normalne autobusy?
- czy ludzie zgłaszają zapotrzebowanie na występy magików, bo mój brat jest prestidigitatorem i szukam dla niego możliwości występu i restauracjach i klubach?
- czy mają państwo jakieś ulotki na temat Hiszpanii?
- co mam zrobić jeśli mój zakład ubezpieczeń nie chce zapłacić za moje leczenie sanatoryjne?
- w tym muzeum mi się nie podobało, kto mi teraz zwróci pieniądze za bilet?
- który z prywatnych wynajemców ma uczciwe kwatery?
- ile metrów ma szerokość plaży ?
- jaki jest kolor piasku na plaży w Ustce?
- czy może mi pani powiedzieć, gdzie zatrzymała się grupa młodzieży z Kostrzynia, która udała się na wycieczkę z Biurem Podróży ze Środy Śląskiej?
- jak wygląda miejscowość Nexo i czy warto tam popłynąć?
- chciałabym zmienić termin powrotu na bilecie autobusowym na trasie Rzym-Warszawa-Rzym ( bilet wystawiony we Włoszech)
- czy mogłaby mi pani odnaleźć koleżankę, która pracuje w jednej z restauracji?
- czy w Centralnym Muzeum Morskim w Gdańsku mogę obejrzeć żywe ryby w akwariach?
- czy informacja turystyczna w Gdyni obejmuje również Kołobrzeg?
- pytanie z 12.06- czy wiadomo jaka pogoda będzie od 7 lipca?
- czy w domu wypoczynkowym X są karaluchy, bo słyszałam, że kiedyś były?
- chciałbym pokój z wygodnym łóżkiem, bo byłem w X i tam mają niewygodne ( na odp, że nie wiemy, pytanie- to Urząd Miasta nie funduje wam noclegów w hotelach, żebyście sprawdzali łóżka i udzielali rzetelnych informacji?)
- chcielibyśmy się dowiedzieć czegoś na temat koncertu zespołu "Rolling Stones" w Berlinie...
- gdzie w mieście są organizowane dyskoteki dla ludzi poniżej 18 roku życia?
- czy pani tutaj również ubezpiecza ludzi?
- czy może mi pani zarezerwować bilet kolejowy do Pragi?
- chciałabym wynająć pokój w pensjonacie, ale koniecznie z basenem...
- czy dostanę u pani mapę Chorwacji?
- czy dostanę u pani mapę pobliskich rzek?
- w którym hotelu recepcjonistka rozmawia po rosyjsku?
- czy hotel X kiedyś się palił?
- gdzie w mieście mogę zgłosić podanie i zakaz palenia papierosów na ulicach?
- interesują mnie wczasy w Rabce, co mi może pani zaproponować?
- czy dostanę u pani bilety na autobus do Hamburga?
- czy wodoloty pływają pod wodą?
szukam hotelu, w którym kiedyś mieszkałem z żoną, wim, że znajduje się gdzieś za Gdańskiem i ma w nazwie "pod"...?
- czy zna pani dentystę, który rozmawia po angielsku?
- czy może mi pani wskazać miejsce gdzie dostanę smalec, ogórki kiszone i chleb razowy na 1500 osób na imprezę plenerową?
- która stacja benzynowa w okolicy posiada natryski?
- proszę o adres i numer telefonu do Centrum Szkolenia Województwa Lubuskiego Przełazy nad j. Niesłysz.
- czy ma pani mapy wojskowe okolicy z lat 60tych?
- wybieram się na Hel, proszę mi zarezerwować nocleg ( inny pan był lepszy- proszę mi zarezerwować nocleg w hotelu w Atenach)
- co mi pani powie o Elblągu?
- jedziemy do Łeby a potem do Gąsek, co ciekawego do zwiedzenia jest po drodze?
- niech mi pani znajdzie tani ( do 25 zł) hotel przy głównej ulicy w mieście? Najlepiej z basenem?
- bo wie pani, bo jeden znajomy mi mówił, że tu u was jest jakaś fajna wystawa, tak koło 17stej, niech mi pani powie coś więcej?

Jeden Pan zabił mnie pytaniem- proszę pani, gdzie ja postawiłem swój samochód?
Co ciekawe, mówił to zupełnie poważnie....

Ale i tak moim mistrzem jest Pan Ochroniarz, którzy przyjechał windą na 2 piętro ( IT Sopot znajduje się w Domu Zdrojowym, na 2 i 3 piętrze, nie ma możliwości dostać się tam inaczej), podszedł do kontuaru i zapytał, czy winda działa?

Informacja Turystyczna Sopot

Skomentuj (21) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 96 (214)
zarchiwizowany
Właśnie natrafiłam na kolejną historię dot. kontenerów PCK. Otóż uświadamiam Was, drogi narodzie, że kontenery należą do prywatnej ( -ych?) firmy, a PCK tylko udostępnia im swoje logo. Taka transakcja wiązana- reklama za profity.

Skąd wiem?
Otóż dobre kilkanaście lat temu mama własnoręcznie uszyła mi sukienkę na 'wieczorek 8-mych klas'. Impreza się udała, polonez odtańczony, słitfocie porobione. O sukience zapomniałam do któregoś tam przeglądu szafy. Jako że wyrosłam, postanowiłam zrobić dobry uczynek i obdarować jakąś potrzebującą osobę, wrzucając do właśnie takiego "Caritasowego" czy "PCK'owego" kontenera. Satysfakcja własna mile połechtana.
Jakież było moje zdziwienie, jak kilka tygodni potem zobaczyłam ją w lumpeksie. I tak, była to sukienka własnoręcznie uszyta przez moją mamę, nie mogło być mowy o pomyłce.
Wkurzona poszłam pogadać ze sprzedawczynią, która dopiero po pokazaniu jej mojego zdjęcia w sukience wytłumaczyła mi proceder- otóż te ciuszki mają od firmy (nie pamiętam jakiej), której są te kontenery i która oddaje je do lumpeksów czy innych instytucji, biorą za to pieniądze.
I żeby człowiek jeszcze miał pewność, że pójdą one na pomoc biednym rodzinom... ale podejrzewam, że gro kasy ginie gdzieś w administracji albo poczynaniach firmy...
A ładne logo ma logodawcy robić reklamę, a logobiorcy przyciągać klientów.
Ba dum tzzz.

Więc jeśli macie taką możliwość i naprawdę chcecie pomóc, radzę raczej oddawanie znajomym, rodzinie, znalezienie jakiejś potrzebującej rodziny ( ksiądz czy opiekunka społeczna pewnie wskażą), wtedy będziecie mieli pewność, że nikt się na waszej dobroci nie wzbogaci...

Lębork

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 0 (40)
zarchiwizowany

#36540

(PW) ·
| było | Do ulubionych
W kwestii relacji damsko-męskich.

Niedawno od ewentualnego-niedoszłego usłyszałam takie oto urocze pytanie:
- Po co ty o siebie dbasz skoro jesteś sama?

Powinnam zainwestować we włosienicę i zahodować wąsy...

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 147 (207)