Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

iskierka

Zamieszcza historie od: 7 marca 2011 - 17:31
Ostatnio: 9 sierpnia 2017 - 15:35
  • Historii na głównej: 31 z 31
  • Punktów za historie: 10282
  • Komentarzy: 64
  • Punktów za komentarze: 333
 

#79473

(PW) ·
| Do ulubionych
Opowiem wam o moim "nowym" biurowcu.

Zbudowano go w ubiegłym roku, a cała firma (ponad 600 osób) miała być przeniesiona między listopadem a grudniem 2016. Nas i sąsiedni zespół rzucono jako pierwszych, ze względu na pracę na laptopach, a więc sieć firmowa nie jest konieczna (vpn). Niestety od tego czasu aż do ubiegłego tygodnia byliśmy jedyni, gdyż dostawca sieci kablowej nie był w stanie jej ustabilizować.

Budynek ma spory japoński ogród w stylu zen. Oznacza to mniej więcej tyle, że można policzyć ławeczki na palcach jednej ręki (no, może na półtorej ręki), żadna z nich w cieniu. W skrócie - mamy wielki plac gorącego żwiru i kamieni.

Oczywiście ze względu na "zen", wszyscy wychodzą na papierosa od strony parkingu. Chociaż tak właściwie to obie strony są stronami od parkingu, tylko ta jedna jest od północy. Bo budynek jest otoczony betonowym chodniczkiem połączonym z dwupasmową ulicą. Taki uroczy betonowy wianuszek. Może na waszą wyobraźnię podziała fakt, że lato zaczyna się tutaj z początkiem maja i kończy w listopadzie - po 40 stopni w cieniu.

Oczywiście budynek jest green i eko, więc sam reguluje opuszczenie i podniesienie żaluzji od strony południowej. Problem w tym że pobliskie góry powodują występowanie silniejszych wiatrów, a przy wietrze żaluzje mogą się zniszczyć, więc są podnoszone. Przypominam 40 stopni w cieniu i strona południowa.

Z daleka budynek wygląda dobrze. Z bliska widać, że pod fancy pokrycie w postaci płyt wchodzi woda, więc już kilkukrotnie budowlańcy przyklejali je z powrotem. Przy silniejszym deszczu przeciekają okna.

Choć w budynku pracuje tylko 1/10 docelowej liczby ludzi, przyciski w windach już nie za dobrze działają. Czasami trzeba próbować 3-4 razy, zanim przycisk "załapie". Oczywiście wprowadzono windy na kartę, więc przy każdej próbie trzeba ponownie przyłożyć kartę. Jako, że przyciski wyboru piętra są w kabinie windy, wyobraźcie sobie tę operację z zamkniętą z wami w środku osobą z klaustrofobią - mam w zespole dwie takie.

Przynajmniej udało się przeforsować pozostawienie schodów przeciwpożarowych bez konieczności otwierania ich kartą magnetyczną - w pierwszych tygodniach byliśmy "nieco" zaskoczeni.

Ale żwir w ogródku jest codziennie wygładzany i układany, żeby nie było że lipa.

korpo

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 132 (160)

#79236

(PW) ·
| Do ulubionych
Czy historia piekielna - nie wiem, ale niczyjej winy tutaj chyba nie było...

Jest sobie firma kurierska. Firma ta świadczy usługi nie tylko dostawy do drzwi odbiorcy, ale ma sporo biur, do których towar można zamówić i tam odebrać.

Sposób ten używany jest przez wiele sklepów, jak również wielu użytkowników portali sprzedażowych. A, jak wiadomo, na takich portalach ludzie sprzedają wszystko. Ze względu na ten portal jest opcja sprawdzenia produktu na miejscu, przed zapłatą. "Moje" biuro wydzieliło nawet przymierzalnię.

Korzystam dość często, więc sporo widziałam - skarpetki, książki, kosmetyki, drzwi do passata, zestaw amortyzatorów... Ale raz byłam świadkiem sytuacji patowej.

Otóż pan zaparł się, że ma opcję wypróbowania zamówionego produktu, więc on chce z niej skorzystać, zresztą logicznym jest, że musi. Pracownicy na to, że owszem, oni rozumieją, ale niestety test może nastąpić tylko w biurze. No to on zostawi dowód i pójdzie wypróbować. Nie da się, kamery są, niedozwolone. No ani w jedną ani w drugą.

Dość długo czekałam, więc dobre 15 minut walki było. Ostatecznie, po spisaniu oświadczenia, jeden z pracowników wyszedł z panem przed biuro w celach testów.

Chyba kupowanie w ten sposób roweru to nienajlepszy pomysł.

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 119 (137)

#79235

(PW) ·
| Do ulubionych
Naszło mnie po wczorajszych zakupach.

Jestem osobą dość sporą gabarytowo. Nie otyłą, ale w rozmiar 40 się nie mieszczę. Mieszkam w kraju, w którym bycie fit i chodzenie na fitnesy i inne siłownie jest niemal obowiązkowe (dość powiedzieć że w promieniu 10 minut spacerkiem od mojego mieszkania mam takich przybytków 6 - o tylu przynajmniej wiem). Dlatego też we wszystkich sieciówkach znajduje się dział fitness z ubraniami do treningu.

Zdarzył się taki moment w moim życiu kiedy desperacko pragnęłam zmiany. Wykupiłam więc wejściówkę na siłownię i ruszyłam na zakupy. Trzeba mi było jakieś wygodne spodenki i koszulkę. I wiecie co? Wszystko kończyło się na rozmiarze L. W koszulkę weszłam, nie nadaje się do użytkowania jeśli nie ubieram tzw. pasa sauna (bez niego podsuwa się pod biust). Spodenek nie kupiłam.

Kolejna sprawa to problemy z kolanami. Dobrze by było mieć stabilizator, ale nie jestem w stanie go kupić w żadnym sportowym sklepie. Wszystkie są za małe.

Wygląda na to że osoby, które - nie czarujmy się - potrzebują siłowni najbardziej, muszą chodzić w obszernych t-shirtach i luźnych gatkach z bandażem na kolanie, bo ubrania "sportowe" są tylko dla ludzi fit.


PS: Odpuśćcie sobie komentarze takie jak "wieloryby nie powinny nosić legginsów do jogi". One mają posłużyć do wyciskania siódmych potów na siłowni, a nie do wyglądania.

PS2: Odpuśćcie sobie proszę również komentarze takie jak "jak mogłaś się doprowadzić do takiego stanu". Różne są sytuacje życiowe.

PS3: Ludzi fit uprasza się o nieobrażanie się, szacun za wytrwałość.

Skomentuj (37) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 170 (220)

#78728

(PW) ·
| Do ulubionych
Wyszliśmy z Moim na wspólny obiad podczas przerwy obiadowej, do knajpki w biznes parku, która (jak wszystkie w tym czasie) oferuje obiadowe menu. Miejsce bardzo przyjemne, a i jedzenie dobre i ciekawe (jadłam tam już przysmaki azerskie i marokańskie). Dzisiaj padło na makaron w stylu tajskim.

Spróbowałam dosłownie jeden kęs, gdy Mój, nabierając na widelec ("muszę wiedzieć czy będzie ci smakowało"), nabrał porcję z długim ciemnym włosem. Ja rudawa, on zgolony, no siły nie ma żeby nasz. Poprosiłam kelnerkę, popatrzyła, talerz zabrała, zapytała czy chcę drugą porcję, potwierdziłam. Przyniosła dość szybko, przeprosiła ponownie i spoko.

Kończąc porcję znalazłam długi czarny włos. Może ten sam, może drugi, nie wiem. Następnym razem jemy gdzie indziej.

gastronomia

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 115 (137)

#76691

(PW) ·
| Do ulubionych
Okres próbny minął, w perspektywie długoterminowe zatrudnienie, więc przyszedł nareszcie czas na zakup wymarzonego autka. Problemem jest jednak to iż być może będzie mi potrzebne leczenie (głównie estetyczne, opowieść na inną historię) na które też trzeba będzie wziąć niewielki kredyt. Kroki swoje skierowałam do banku. Bo jedyne co wiem to że wolałabym leasing na auto i być może ten mały kredyt za kilka miesięcy. Reszty trzeba dopytać. Weszłam więc do oddziału mojego Ubanku, wzięłam numerek, odstałam swoje, w końcu zasiadłam przy jednym ze stanowisk, podałam swoje dane, dowód, powiedziałam czego szukam...

Dowiedziałam się jedynie że powinnam lepiej priorytetować swoje potrzeby. Że, hehe, chyba leczenie ważniejsze. Ale poza tym NIC. Bo "osoby która wie o leasingach nie ma". A co do ewentualnego kredytu na mieszkanie to też ta osoba bo oni to nie wiedzą. Powinnam się była najpierw umówić na taką rozmowę (podkreślam - nie na branie sporego kredytu a tylko na otrzymanie informacji, takich jak "czy w ogóle mogę").

Moje ostatnie pytanie brzmi - skoro w całym sporym oddziale o kredytach potrafi rozmawiać tylko jedna osoba to po ch*j oni tam wszyscy siedzą jako "doradcy klienta"?

bank

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 192 (216)

#73999

(PW) ·
| Do ulubionych
Rozumiem że w dobie dżipiesów w niemal każdym telefonie zdolności orientacyjne i geograficzne zanikają. Wiem że nauczenie się na pamięć choćby nazw krajów afrykańskich czy oceanicznych, nie mówiąc o ich położeniu, nie jest łatwe. Ale na litość wszystkich bogów - jakieś podstawy!

Kwiatki z pracy (byłej już na szczęście od dzisiaj):
- A wiesz że Hong Kong to osobny kraj? Myślałem że to miasto w centralnych Chinach!
- Co to za śmieszna nazwa Liechtenstein, takie coś w ogóle istnieje?
- Nie każdy musi wiedzieć że Republika Południowej Afryki leży w Afryce, myślałam że jak jest w EMEA to w Europie (EMEA - Europe, Middle East, Afrika).

W to ostatnie bym nie uwierzyła gdybym sama nie słyszała.

Aha, pracowaliśmy w dziale logistyki.

call_center

Skomentuj (20) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 153 (201)

#73869

(PW) ·
| Do ulubionych
Jak najlepiej zwolnić pracownika?

Przechadzając się po biurze i oznajmiając wszystkim pozostałym pracownikom, że się kogoś zwolniło i za co.

Warto dodać do tego komisyjne odpinanie i zabieranie laptopa na oczach wszystkich, ze zwalnianym włącznie.

To tylko opisy od świadków, jak wychodziłam z pracy o 16 to kolega jeszcze tam pracował.

call_center

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 214 (232)

#73520

(PW) ·
| Do ulubionych
Pracujemy dla firmy OPT, ale zatrudnieni jesteśmy przez pośrednika XYZ.

Intensywnie szukałam nowej pracy (w końcu znalazłam!), więc na każdy nieznany dzwoniący numer zrywałam się z miejsca, żeby odebrać. I dzwoni taki.

Ja: Tak, słucham (tak, po polsku, dobre sito na pomyłki :)).
Rekruterka: Witam, jestem XXX i dzwonię z XYZ, mam ciekawą propozycję pracy z językiem polskim.
J: Z jakiej firmy dzwonisz?
R: XYZ.
J: Zatrudniacie mnie aktualnie...
R: Och, no tak, pewnie system nie jest zaktualizowany... A dla jakiego projektu pracujesz?
J: Dla OPT.
R: Aha, to ja tu zaznaczę w systemie...
J: Ale może mi powiesz z jaką ofertą dzwonisz, może coś ciekawego?
R: No właśnie dzwonię z ofertą OPT...

W sumie czemu nie, mogłabym się zareferować i zgarnąć trochę gotówki.

zagranica

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 153 (191)

#73239

(PW) ·
| Do ulubionych
27.04.2016

Dostajemy grafik na końcówkę kwietnia i cały maj. Zgodnie z nim ostatni dzień maja mam wolny. Robię plany.

29.05.2016

Dostajemy grafik na końcówkę maja i czerwiec. Zgodnie z grafikiem ostatni dzień maja mam pracujący.
Informuję manager, że nie tak ten dzień miał wyglądać.
Odpowiedź: "Masz być w pracy zgodnie z nowym grafikiem".

Mam nadzieję, że rekruter z innej firmy odpowie szybko i wypowiedzenie będę mogła złożyć jeszcze w tym tygodniu.

korpo

Skomentuj (18) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 266 (304)

#72949

(PW) ·
| Do ulubionych
Ledwie wczoraj pisałam o moim menadżerstwie, ale dzisiaj przelała się czara.

"Nowa superwajzorka" się do mnie przysiadła i rozpoczęła wywód. Że łamię zasady, bo tyle (4) telefonów czeka, a ja idę robić herbatę. I w dodatku strasznie długo ją robię. Za długo logowałam się do programu. Powinnam szybciej odbierać połączenia. Nie powinnam aż tak długo rozmawiać z klientem. Za to odbieranie ją wyśmiałam i powiedziałam, że jestem jedną z najlepszych - zgodnie z tym, co mówią mi pozostali superwajzorowie.

Wróciła po przerwie, stwierdziła, że sprawdziła moje wyniki i faktycznie, jestem istotnie jedną z najlepszych. Powinnam zatem postarać się bardziej i robić więcej. Nie doceniam się, na pewno mogę więcej. Do tego powinnam ograniczyć pomaganie kolegom i tylko odbierać telefony. Czekałam kiedy mi powie, że nie powinnam sikać.

2 godziny później wręczyłam jej zwolnienie lekarskie, do środy w domu. Nie wybłagane, naprawdę siadło mi gardło, ale dotrwałabym do weekendu. Jutro idę na rozmowę o pracę.

call_center

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 215 (233)