Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

krzychum4

Zamieszcza historie od: 28 lipca 2016 - 17:57
Ostatnio: 18 października 2018 - 20:50
  • Historii na głównej: 56 z 63
  • Punktów za historie: 8967
  • Komentarzy: 249
  • Punktów za komentarze: 1382
 

#81251

(PW) ·
| Do ulubionych
Napadało śniegu, a że chodnik przylega do mojej posesji, mam obowiązek odśnieżać go. Za to po drugiej stronie ulicy posesje od chodnika dzieli rów i raz, dwa razy dziennie śmiga traktorek wynajęty przez Urząd Gminy. No ale, żeby odśnieżyć chodnik muszę odśnieżyć sobie drogę do bramy, że śniegu nie dużo to robię sobie ścieżkę by dojść do bramy, samochód spokojnie po tym śniegu przejedzie.
Ot, rozrywka przed snem po nocnej zmianie i nocnych opadach śniegu.

Chwilę odśnieżam chodnik i robię przerwę by odsapnąć, widzę starsza pani idzie, więc staję bliżej ogrodzenia by przeszła.

- No szybciej odśnieżaj pan, na autobus się śpieszę!
Uśmiechnąłem się i żartując mówię:
- Kierowniczko, kiepsko płacą za odśnieżanie, praca ciężka to se robię przerwę na fajkę, ale jak szefowa dasz pięć zeta to biorę się za robotę.
- Cham! Na Straż Gminną zadzwonię, mandat będziesz miał. odpowiedziała i podreptała dalej.
- Nie jestem z panią na ty i miłego dnia życzę. - odparłem dalej się uśmiechając.

Po drugiej stronie ładnie odśnieżony chodnik, po mojej stronie tylko u mnie częściowo odśnieżone.
Strażników chyba zasypało, bo nie dojechali, a przeważnie odśnieżone jest tylko przy 3-4 posesjach na mojej ulicy, więc pewnie mandatami też nie sypią za specjalnie.

chodnik

Skomentuj (30) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 78 (100)

#81188

(PW) ·
| Do ulubionych
Co zrobić gdy trafi się na szeryfa drogi? Najlepiej odpuścić, ale nie zawsze jest możliwość, a wtedy do tragedii już tylko malutki kroczek.

Ciężarówka wyprzedzająca na ekspresówce to nic przyjemnego, podobnie jak sfrustrowany kierowca, który za chwilę wyprzedza ją, hamuje i powoduje, że kierowca próbując uniknąć kolizji odbija kierownicą w prawo mało co nie wbijając się w autobus na pasie rozbiegowym.
Mam nadzieję, że w ciężarówce była kamerka i kierowca nie uniknie odpowiedzialności.
Za to na CB-radiu już dawno tylu wulgaryzmów nie słyszałem.

Warszawa-Radom S-7

Skomentuj (18) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 102 (122)

#81124

(PW) ·
| Do ulubionych
Niektórzy chyba dalej sądzą, że pulsujące światła na przejeździe kolejowym z rogatkami to tylko bajer, który można olać. Otóż nie, ale choć dla większości kierowców to jasna informacja, że trzeba się zatrzymać przed opuszczającym się szlabanem, to dla pana w corsie chyba zbyt trudne do ogarnięcia.

Zatrzymał się dość mocno hamując, ale miejsce zatrzymania idealnie pod szlabanem.
Pociąg przejechał, szlaban już się nie podniósł. Kierowca ma porysowany narożnik dachu, a reszta kierowców utrudniony przejazd, bo nie podniesioną zaporę muszą omijać jadąc chwilę pod prąd.

Sprawa zgłoszona do Straży Gminnej by przekazali to dalej i ogarnęli organizację ruchu, a kierowca zapewne będzie ukarany, bo wszystkie przejazdy na tej trasie zmodernizowane i zaopatrzone w monitoring.

infrastruktura kolejowa

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 84 (92)

#81083

(PW) ·
| Do ulubionych
Przychodnia z wizytami na konkretne godziny, chociaż zdarzają się lekkie poślizgi. Jeden pacjent potrzebuje 5 minut, inny 20.

Żonę dopadła grypa - przeziębienie, gorączka, niewyraźna na twarzy. U lekarza poślizg ponad 30 minut, ale miała wchodzić następna.

Piekielna Pani miała inne zdanie.

PP: Która godzina weszła?
Żona: 12:30.
PP: To teraz ja wchodzę, mam 13:15.
Ż: Nie, teraz jest moja kolej, jest małe opóźnienie.
PP: Nie obchodzi mnie to, teraz jest 13:15 i ja wchodzę.

I stanęła przy drzwiach. Żonie nie chciało się wdawać w polemikę z PP. Gdy pacjentka wyszła, PP wparowała do gabinetu, niemal uderzając żonę zamykanymi drzwiami, ale żona nie odpuściła i po chwili PP opuściła gabinet.

W skowronkach nie była i zaczęła tyradę:
PP: Mogła poczekać kilka minut, a nie ciągle się śpieszą te młode. Młoda dziewczyna, pochlała w święta i do roboty nie chce iść i udaje chorą, żeby zwolnienie se załatwić.
Ja: Niech pani się odpierwiastkuje od mojej żony. Chyba pani już wytłumaczyła, że jest opóźnienie, chyba że alkohol zabił resztę pani szarych komórek.
PP: Pan jest niewychowany cham!

Pani chciała coś jeszcze dodać, ale w "dyskusję" włączył się starszy pan, a w zasadzie ją skutecznie zakończył:

SP: Siadaj na tyłku, babo i czekaj na swoją kolej, bo ja teraz wchodzę, gdy ta pani wyjdzie, a jak będziesz jeszcze szczekać, to cię laską pogonię, bo od tego jazgotu głowa mnie boli.

Żona wyszła, PP tylko krzywo się spojrzała, a starszy pan powolutku, opierając się o laskę wszedł do gabinetu.

PS. Serio w mniemaniu starszych osób młodzi nie chorują, tylko symulują? Zwolnienie lekarskie niepotrzebne nauczycielowi, przynajmniej do 2 stycznia.

Przychodnia

Skomentuj (26) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 84 (122)

#80979

(PW) ·
| Do ulubionych
Szlachetna Paczka, akcja znana bardziej lub mniej, doceniana bardziej lub mniej.

Firma, w której pracuję udostępnia dostawczaka, by przewieźć paczki z magazynu do rodzin. Nie wiem, czy to zazdrość, zawiść czy czysty debilizm, ale przebicie dwóch opon i uszkodzenie lusterka to wg nas czyste skur...

Samochód stał kilka minut bez opieki na podwórzu w osiedlu o nieciekawej opinii. Policja spisała notatkę, a ubezpieczyciel dość sprawnie i szybko załatwił nam wymianę opon. Szef transportu podjechał drugim busem do magazynu, by dalej pomagać w akcji wolontariuszom.

Szlachetna Paczka

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 47 (79)

#80828

(PW) ·
| Do ulubionych
W minionym tygodniu zapieprz w pracy, następne też niezbyt kolorowo wyglądają, więc trzeba było wygospodarować trochę czasu na większe zakupy.
Taki dialog:

Pani 1: No i dobrze, że od marca sklepy pozamykają w niedzielę, ludzi więcej będzie w kościele i więcej czasu dla rodziny będą mieli, matki w końcu obiad ugotują w spokoju a nie biegnąc za chwilę do pracy.
Pani 2: Ale nie wszystkie niedziele.
P1: No nie, ale to na początek, bo za rok to chyba wszystkie niedziele.
P2. Tak.
P1. I dobrze, nie będą ludzie włóczyć się po sklepach, dzień święty trzeba święcić, a nie jak bezbożniki w sklepach. W radiu mówili, że zło się od tego dzieje.

Tak, panie zadowolone, że sklepy zamknięte będą, co nie przeszkadzało im robić zakupów w niedziele. A co za radio? To już chyba tylko można uprawdopodobnić, że chodzi o toruńską rozgłośnię.

sklepowe mądrości

Skomentuj (52) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 112 (182)

#80789

(PW) ·
| Do ulubionych
Zakupy poranne w piekarni.
Już miałem być obsługiwany gdy do piekarni weszła pani i z szybkością błyskawicy powiedziała:

- Jestem w ciąży! Chleb razowy, 4 bułki orkiszowe.

Nie zdążyłem nic powiedzieć, ale za mną pani powiedziała dosadnie, ja też jestem w ciąży, ale kultury i mózgu mi ciąża nie odebrała.
Ta ekspresowa klientka wychodząc odpowiedziała jej:

- Głupi babsztyl.

Kolejka była "ogromna", za mną była pani w ciąży i starszy pan. Chciałem przepuścić panią za mną stojącą, ale kulturalnie podziękowała i stwierdziła, że nie wykorzystuje nienarodzonego dziecka do załatwiania zakupów poza kolejnością.

Tak, wiem, każdą ciąże przechodzi się inaczej, ale ludziom powoli odbiera wszelakie przejawy kultury osobistej, a wystarczyłoby, dzień dobry, przepraszam, czy przepuszczą mnie państwo, ale lepiej na chama, w sumie tacy mają w życiu łatwiej.

ciąża

Skomentuj (23) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 91 (141)

#80754

(PW) ·
| Do ulubionych
Na horyzoncie mikołajki. Lata temu w szkole podstawowej wychowawca zaproponował by za symboliczne 15-20 zł kupić prezent osobie wylosowanej z klasy.
Jedna dziewczynka powiedziała, że nie chce brać w tym udziału, a za te pieniądze woli kupić sobie chleb, albo słodycze rodzeństwu. Wychowawczyni nie zmuszała jej do zabawy.

W dniu rozdawania prezentów, okazało się, że jest dla niej też prezent w torbie.
Prezent ten wywołał łzy, ale nie radości. Co było w torbie? Czwórka czy piątka chłopaków kupiła jej chleba za te 20 złotych.
Chłopaki oprócz przeproszenia koleżanki, musieli zjeść ten chleb.

szkoła

Skomentuj (37) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 99 (139)

#80729

(PW) ·
| Do ulubionych
Jadąc, a w zasadzie stojąc w ogromnym korku w Warszawie w pewnej chwili trzeba było zrobić miejsce, by Straż Pożarna jadąca alarmowo mogła przejechać, jak to na naszych drogach, jedni zrobili to sprawnie, inni mniej sprawnie, ale wóz strażacki w miarę sprawnie przeciskał się przez ten zator.

Piekielność po stronie "cfaniaka" w audi A8 siedzącego na zderzaku wozu strażackiego i radośnie omijającego cały zator.
Na CB kierowcy radośnie "pozdrawiali". Możliwe, że ktoś zgłosił to Policji, bo radiowóz kilka minut później przeciskał się tą samą trasą co wcześniej strażacy.

kierowcy

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 80 (104)

#80561

(PW) ·
| Do ulubionych
Co do historii o podręcznikach do języka obcego.
Może to nie reguła, ale anglistka zamawiała (może miała z tego jakieś profity) i głównie od niej kupowało się podręczniki.


Nie każdego było stać by kupić ćwiczenia i podręcznik, więc niektórzy nie kupowali tylko bawili się w opcję skaner i drukarka. Anglistka początkowo stawiała tym jedynki za brak podręcznika i ćwiczeń. Wychowawca interweniował, anglistka dalej swoje. Dopiero Dyrektor wpłynął na nią skutecznie, ale "mściła się" na swój sposób i w efekcie nikt poza ocenę dostateczną nie wychodził.
Ostatecznie ćwiczenia okazały się nie wiele używane, a więcej pracy z podręcznikiem było, a że tam też był zadania z opcją uzupełnij, dopisz to jej nakaz był by pisać długopisem.


Nie pisałem długopisem, tylko ołówkiem, a więc kilka jedynek się złapało. Pierwsze półrocze jakoś się dotrwało, trochę dzięki interwencji wychowawcy, ale drugie półrocze znowu ta sama szopka.
Interwencja rodziców zmieniła tylko to, że przestałą mnie zauważać, pytać i miałem dzięki niej egzamin komisyjny, bo z ocen wychodziła 1 na koniec roku(nieszczęsny opór by nie pisać długopisem, a 2 sprawdziany gdzie 3 u niej to maks, bo zaraz literówki znalazła, a to urojona kreska za pseudo ściąganie).


Komisyjny zdany, anglistka mnie nie zapytała, tylko przy komisji stwierdziła, że jakbym się tak starał od początku roku to egzamin nie byłby potrzebny. No fakt, szkoda, że zapomniała skąd te negatywne oceny.


Nie pisałem długopisem, bo bądź co bądź wpajano mi też szacunek do książek, ale zapewne odsprzedana książka to mniejszy zysk dla nauczycielki. Na szczęście do matury przygotowywała nas inna anglistka, ta poszła na zwolnienie chorobowe.

szkoła

Skomentuj (22) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 120 (140)