Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

takatamtala

Zamieszcza historie od: 26 czerwca 2012 - 15:59
Ostatnio: 24 czerwca 2019 - 7:51
  • Historii na głównej: 97 z 113
  • Punktów za historie: 34893
  • Komentarzy: 490
  • Punktów za komentarze: 2493
 
zarchiwizowany

#44353

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Kolega z pracy znalazł na jednym z głupkowatych portali (mam nadzieje) sfingowany screen ogłoszenia o prace. W wielkim skrócie: "zatrudnię feministkę do noszenia węgla".

W związku z powyższym przypomniała mi się historia, która opowiedziała mi moja niepełnosprawna znajoma. Osoba z bardzo dużą nadwagą ze względu na hormony, chodząca o kulach z kolanami wygiętymi w charakterystyczne X. Osoba, która uciekła na studia z wiejskiej chaty bez centralnego ogrzewania, za to z węglową kuchnią na której gotuje się wodę.
Znajoma mieszka w akademiku cały rok na okrągło, ale na święta wypada rodzinę odwiedzić. Jako późne dziecko ma rodziców po 60-tce, ojciec alkoholik, syn kontynuujący tradycje rodzinne, a matka w zasadzie współuzależniona i z mentalnością ofiary.
Na dodatek ojciec zapalony myśliwy kupił do domu trzy zamrażarki, żeby mieć gdzie dziki trzymać, ale żonie pralki już nie kupił, bo niepotrzebna.
No i koleżanka przyjeżdża, a matka w lament jaka ona biedna i w ogóle wstyd, że nienagotowane, że w domu zimno, że rzeczy nie uprane ( ręcznie w takiej dużej metalowej miednicy) a ona siły tego węgla i drzewa tachać nie ma. A ojciec z synem kontynuują tradycje rodzinne i śpią.

No to znajoma- wzorowa córka, kobieta o kulach z trudem wchodząca po schodach, jeśli są bez barierki- dalej wiadrami ten węgiel tachać. No, jednym wiadrem. Przy akompaniamencie matki, jaka ona biedna, poczciwa i pracowita, ta znajoma.

Plusem jest to, że koleżanka zdaje sobie sprawę, że to tak nie powinno wyglądać i już na stałe zaczepiła się w większym mieście.

Skomentuj (78) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 73 (209)
zarchiwizowany

#39819

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Z okazji pewnej rodzinnej okoliczności musiałyśmy z mamą wysłać bukiet pocztą kwiatową. Wybrałyśmy co chcemy kupić, przyszło do wypisywania bileciku. Zdecydowałam się na oryginalne:
-"Od rodziny Nowaków".
Na co ekspedientka:
-Przez jakie u?
No i stoję jak ta idiotka i zastanawiam się gdzie w "Nowak" jest "u/ó".
-Przez ó z kreską- mama wykazała się lepszym refleksem- i oba "w"!

Kwiaciarnia

Skomentuj (15) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 71 (165)
zarchiwizowany

#34305

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Jestem samotną, bezdzietną osobą koło trzydziestki- tyle tytułem wstępu.
Miałam drobny wypadek samochodowy. Ale nie na tyle, żeby autko nie było na chodzie.
Dzwonie do Ojca, który jest właścicielem auta.
Ja: Tatooo...
Tata: No słucham...
Muszę Ci coś powiedzieć... Ale mnie nie zabij...
Tata (z nadzieją w głosie): Jesteś w ciąży?

rodzina

Skomentuj (19) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 258 (368)