Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

marcelka

Zamieszcza historie od: 25 lipca 2017 - 14:34
Ostatnio: 19 lipca 2018 - 16:18
  • Historii na głównej: 15 z 15
  • Punktów za historie: 2095
  • Komentarzy: 167
  • Punktów za komentarze: 1238
 
[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 2) | raportuj
19 lipca 2018 o 16:18

piekielne w podejściu lekarzy jest to, że ich zadaniem jest zdiagnozować i wyleczyć problem, a tego nie zrobili. Ale koniec końców to ty zostajesz z problemem, więc w twoim interesie jest niejako wymóc na nich profesjonalne działanie. To, że zadawali pytania, jest normalną rzeczą. Ginekolog nie musi siedzieć, głaskać cię po rączce i po godzinie zdawkowej, przełamującej pierwsze lody rozmowie nieśmiało zapytać: ale jaki jest pani problem? Poza tym jeśli wstyd było zapytać mamę, to w wieku 20 lub 20+ lat nie miałaś ani jednej koleżanki, kuzynki, cokolwiek, żeby o tym pogadać? :o a przy okazji zapytać np. o sprawdzonego dermatologa lub gina...

[historia]
Ocena: -1 (Głosów: 1) | raportuj
18 lipca 2018 o 17:37

@niemoja: - cytując autorkę historii: "wodzirej dodatkowo ze śmiecham polecił gościom robić zdjęcia ustawiając się za jednym lub za drugim rzędem" - no to jak ktoś stał w odległości powiedzmy +/- 1 metra, to raczej oczywiste, że nie próbował uchwycić w kadrze paprotki w przeciwnym rogu sali - ok, możesz nie mówić wprost, ale ludzie różne rzeczy na fejsa i każdy rozsądny użytkownik portalu powinien się z tym liczyć tudzież zabezpieczyć się przed tym odpowiednimi ustawieniami. Prawo chroni prywatność, ale szerokiej drodze w szukaniu sprawiedliwości na drodze sądowej i wytoczeniu sprawy cioci Graży czy niepełnoletniemu kuzynkowi Brajankowi + co raz trafi do internetu, już tam zostanie forever...

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 8) | raportuj
16 lipca 2018 o 20:50

Też nie lubię większości zabawa typowo oczepinowych, będąc na weselach raczej nie biorę w nich udziału, a ta "zabawa" opisana w historii wg mnie to totalna żenada i poziom o wiele poniżej zera, ale...: państwo młodzi najwidoczniej nie mieli z tym problemu uczestnicy zabawy - oprócz wspomnianej 17-latki, która kiedy stwierdziła, że jej to nie odpowiada, się wycofała - nie mieli z tym problemu autorki historii raczej nikt siłą do zabawy nie wciągał demoralizacja dzieci - no cóż, to już kwestia odpowiedzialności rodziców, którzy pozwolili, by dzieci o tej porze były na sali zdjęcia - skoro uczestnicy widzieli, że są robione i nikt nie protestował - ich wola wstawianie zdjęć na fb - jw.; skoro ktoś nie powiedział wprost, że sobie tego nie życzy i nie ma ustawionego zatwierdzania postów na osi czasu - jego ryzyko piekielność: autorki, która choć ma prawo do własnego zdania na temat tej "zabawy" - i z którym nawiasem mówiąc się zgadzam - wtrącała się w nie swoje wesele, w rozrywkę, w której nie brała ani nie miała zamiaru brać udziału i w nie swoje dzieci... Po co?

[historia]
Ocena: 9 (Głosów: 9) | raportuj
13 lipca 2018 o 14:16

ok, to może szybki test geograficzny? Ale bez wujka Google ;) Stolica Omanu? Czarnogóry? Paragwaju? Poza tym czym innym jest brak polskich znaków, a czym innym robienie błędów ortograficznych, vide: "stolicom".

[historia]
Ocena: 13 (Głosów: 13) | raportuj
13 lipca 2018 o 14:13

ja tu widzę największą piekielność ze strony osób/instytucji odpowiedzialnych za wyposażenie stanowiska i ratowników w sprawny sprzęt, którzy tego obowiązku nie wypełniają...

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 8) | raportuj
28 czerwca 2018 o 13:51

czytając komentarze, przypomniał mi się pewien dowcip (suchar?;) ): Siedzi dwóch pijaczków na ławce. Podjeżdża gość autem na zagranicznych blachach, chce zapytać o drogę. Próbuje po angielsku, po rosyjsku, po niemiecku - nic, trudno, pojechał dalej. I pijaczek nr 1 mówi do swojego towarzysza: "widzisz, trzeba było się języków uczyć, to byś się dogadał". Na to pijaczek nr 2: "on znał aż trzy i co, dogadał się?" ;)

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 5) | raportuj
26 czerwca 2018 o 15:30

@GlaNiK: też tak przypuszczamy. tym bardziej, że innej, bardziej "normalnej" wymówki, raczej nie mogła użyć (lub wymyślić na szybko), bo tak jak napisałam - jest bliską koleżanką S., dokładny termin ślubu był jej znany już ponad 1,5 roku temu, więc opcja "och, jak nam przykro, mamy wykupione wczasy w tym terminie" nie wchodziła raczej w grę, wiemy też, że nie ma innego wesela w rodzinie swojej czy partnera, więc nie mogła użyć argumentu "konkurencyjnej imprezy"

[historia]
Ocena: 11 (Głosów: 11) | raportuj
26 czerwca 2018 o 15:24

@Owocowa: w pierwszej chwili też tak myślałyśmy, S. z nią rozmawiała i się dopytywała, o kogo chodzi, czy ktoś zachorował itd., ale E. nie miała przemyślanej odpowiedzi, coś zaczęła kręcić, że "babcia ma już 80 lat, więc to jest ten wiek, że w każdej chwili... no i dziadek ostatnio też coś źle się czuł, a wujek od dawna ma problemy z sercem..." A poza tym, gdyby faktycznie ktoś w rodzinie E. był tak poważnie chory, to S. by zrozumiała, że E. nie przyjdzie na wesele, bo przecież żadna przyjemność bawić się i myśleć, czy bliska osoba jeszcze żyje czy może już stało się najgorsze. Ale gdyby taka sytuacja faktycznie miała miejsce, to E. powinna o tym powiedzieć i się określić, że ponieważ przeżywa teraz trudny moment, nie będzie jej na weselu/przyjdzie tylko na ślub, a nie próbować jednocześnie być, a się wykręcić...

[historia]
Ocena: 12 (Głosów: 12) | raportuj
19 czerwca 2018 o 14:47

Rozumiem, że troszczysz się o rodziców, których uważasz, że Aneta wykorzystuje i jednocześnie złości Cię - nieodpowiedzialna w Twoim mniemaniu - postawa siostry. Ale zarówno rodzice, jak i siostra są dorośli, mają taki układ, na jaki się godzą, a Ty nikogo nie uszczęśliwisz na siłę, tylko będziesz coraz bardzie sfrustrowana.

[historia]
Ocena: 31 (Głosów: 43) | raportuj
26 maja 2018 o 15:42

cóż za podręcznikowy przykład podwójnej moralności! - jak Gosia spodobała się Marcinowi, bo była wysoką, szczupłą blondynką- to dobrze - jak Marcin się Gosi nie spodobał, bo był niezadbanym gościem z nadwagą - to żle - jak potem Gosia się nie podoba facetom, bo przytyła - to dobrze Wynika z tego, że jak facet ocenia laskę po wyglądzie, to super, a jak laska zwraca uwagę na wygląd mężczyzny, to już jest materialistyczną księżniczką o megawymaganiach...

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
25 maja 2018 o 15:12

@Minion: ok, miałam na myśli to, że procedury są same w sobie piekielne, nie pracownicy/Ty/bhp-owiec itd. Bo po pierwsze, skoro wystarczy do tego 20 minut, to absurdalny jest fakt, że procedury przewidują na to 5 godzin (powinno to być jakoś elastycznie uregulowane, po drugie, skoro oni byli na tym samym szkoleniu, co Ty, to powinna istnieć możliwość, że już mają zaliczone szkolenie.

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 8) | raportuj
25 maja 2018 o 11:53

nie rozumiem takiego podejścia... chcesz zrobić imprezę? super, zrób, jeśli cię na nią stać. A jeśli nie - odpuść, znajdź inny sposób świętowania, zaproś mniej osób - cokolwiek. Jedna z moich koleżanek "robiła" w podobny sposób rodziny. Najpierw poinformowała wszystkich, że impreza w wynajętej salce w takim pubie/restauracji, że jedzenie i alkohol zapewnia, a potem zorganizowała zbiórkę po 50 zł od osoby, no bo przecież to oczywiste, że się chcemy dla niej złożyć... wspaniałomyślnie dała znać, że jak już będzie zbiórka, to nie oczekuje prezentów...

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 4) | raportuj
24 maja 2018 o 13:18

a według mnie piekielne jest to, że wszystko robione jest "pod papier". pracownik powinien być przeszkolony do używania nowej maszyny. a jeśli - tak jak w historii - nowa maszyna różni się 3 guzikami od poprzedniej, to powinien być poinformowany o tych guzikach - i jeśli to potrwa 15 minut, to ok. Absurdalne jest ustawianie w papierach szkolenia stanowiskowego na 5 godzin, a w praktyce nie przeprowadzanie go wcale...

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 7) | raportuj
22 maja 2018 o 12:18

@Habiel: bzudra. na czas postępowania sądowego w takiej sprawie zawieszeniu ulega bieg terminu do odrzucenia spadku. od momentu uprawomocnienienia się wyroku termin znów zaczyna biec.

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 7) | raportuj
21 maja 2018 o 18:51

@pasia251: udowodnienie wierzycielom, że się odrzuciło spadek, polega tylko na pokazaniu im papierka, który to stwierdza. gdy się przyjmie spadek z dobrodziejstwem inwentarza dochodzi jeszcze oszacowanie wartości spadku, oszacowanie wartości długów, spłacanie - często proporcjonalne/częściowe wierzycieli, udowodnianie im, dlaczego im się płaci tyle, choć dług wynosi więcej - ogólnie dużo więcej zachodu. a co do odrzucenia spadku przez małoletniego - spadek można odrzucić przed sądem albo przed notariuszem, w imieniu dziecka też, z tym że faktycznie potrzebna jest w przypadku dziecka zgoda sądu, ale z tego, co mi wiadomo, sądy zazwyczaj taką zgodę bez problemu wydają.

[historia]
Ocena: 7 (Głosów: 9) | raportuj
21 maja 2018 o 18:46

@Drago: czytanie ze zrozumieniem -> akurat w podanym przykładzie wartość tego potencjalnego domu wynosiła 100 000, a mieszkania 300 000. i przykład być może był dość przerysowany, ale chodzi o to, że przyjęcie spadku z dobrodziejstwem inwentarza wcale nie likwiduje wszystkich kłopotów.

[historia]
Ocena: 14 (Głosów: 16) | raportuj
21 maja 2018 o 15:07

@Drago: nie takie to proste. jeśli ktoś przyjmnie spadek z dobrodziejstwem inwentarzam, odpowiada za długi co prawda do wysokości majątku spadkowego, ale z całego swojego majątku. czyli np. masz mieszkanie za 300.000 w popularnej dzielnicy miasta, dziedziczysz 5 hektarów z chałupą w Wygwizdowie Wielkim, o wartości 100 tysięcy, dług jest 80 tysięcy - w ramach zaspokojenia wierzycieli komornik może zlicytować Twoje mieszkanie - bo łatwiej znajdzie kupca niż na te hektary. I nawet jeśli jakimś cudem sprzedałby za realną cenę, czyli te 300 tysięcy, to zostanie ci co prawda 220 tysiecy i chałupa z hektatrami, ale mieszkanie już nie. nie wiem, czy to taki "świetny deal"...? poza tym nawet jak przyjmiejsz spadek z dobrodziejstwem inwentarza, to musisz to wykazywać/udowadaniać przed wierzycielami, przychodzi ci multum pism z parabanków i innych instytucji... moim zdaniem w większości przypadków gra niewarta świeczki.

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
20 maja 2018 o 1:55

@BlueBellee: u mnie z historią było podobnie... pamiętam, jak historyk rozrysowywał na tablicy jak statki jakichś tam Greków jakim szykiem płynęły do jakiejś bitwy (do dziś się zastanawiam, skąd on -ktokolwiek (?) - może wiedzieć, jak one płynęły i po cholerę mi ta wiedza mogłaby się przydać), potem wkuwanie na pamięć Polski po testamencie Krzywoustego... (każdy z klasy wiedział, jakie ksiąstewko dostał Leszek Śmaki-Owaki i potrafił wskazać je na mapie, ale ile i jakie województwa były/są w Polsce to już większość nie miała pojęcia), potem jakoś tak szybko od grunwaldu do rozbiorów - że były, I wojna też była, i albo koniec, albo jeszcze na kampanię wrześniową się załapywaliśmy...

[historia]
Ocena: 16 (Głosów: 18) | raportuj
20 maja 2018 o 1:45

z punktu widzenia większości (przynajmniej moim zdaniem) kobiet w ciąży kwestia l4 wygląda tak, jakby ktoś im dał wybór w stylu: albo bierzesz teraz zaraz tu 1,000 zł albo biegniesz maraton i dostajesz 1,000 zł. No i logiczne - z tego punktu widzenia - że większość woli opcję pierwszą. A dla pracodawcy to jest kłopot, nie tylko finansowy (aczkolwiek uważam za piekielne, że pracodawca musi płacić za 30 dni i urlop, to jak obowiązkowa "premia" za zajście w ciążę), ale przede wszystkim trzeba znaleźć nowego pracownika, przeszkolić i zastanowić się, co jeśli nowy pracownik będzie się sprawdzał, a wróci pani po macierzyńskim... ogólnie to cały ten system jest piekielny, a ludzie jak ludzie... pomijając oczywiste krętactwa i kombinowanie, to naturalne jest, że każdy chce jak najlepiej dla siebie...

[historia]
Ocena: 8 (Głosów: 8) | raportuj
16 maja 2018 o 20:08

znajomy rodziców miał wysokie ciśnienie. jak sam twierdził - od zawsze. lekarz jednak w końcu się uparł, stwierdził, że nadciśnienie i że trzeba leczyć. leki przypisał, znajomy wykupił, przez jakiś czas (dość krótki) brał, aż zaczęły działać... a znajomy stwierdził, że z "normalnym" ciśnieniem on się czuje słabo, że lekarze się nie znają, bo on tak ma od zawsze... i przestał brać leki. w zeszłym roku zmarł na zawał. miał 43 lata...

[historia]
Ocena: 9 (Głosów: 11) | raportuj
14 maja 2018 o 11:42

koleżanka piekielna, ale Twój brak asertywności sam generuje problemy - mówisz "kot nie wchodzi w grę", nie wdając się w tłumaczenia = koniec tematu. Skoro tłumaczysz, że mieszkanie, że współlokatorki, to koleżanka słyszy: "TAK, chciałabym kota, ALE..." - i stara się to "ale" zlikwidować...

[historia]
Ocena: 21 (Głosów: 29) | raportuj
6 maja 2018 o 13:46

- babcie/dziadkowie przychodzący po receptę na jeden lek - po pierwsze, sami sobie recepty nie wypiszą, po drugie - niektórzy biorą duże ilości leków. I nie jest łatwo z emerytury hurtem zapłacić za pakiet np.na 2-3 miesiące kilkaset złotych. Poza tym co znaczy: "Ciężko jest zapisać je wszystkie na kartce" - lekarz w karcie powinien mieć wpisane jakie leki przyjmuje pacjent. - matki z kaszlącymi dziećmi - kaszel to objaw jakieś choroby. może alergii, może przeziębienia, a może zapalenia płuc - po to idzie matka do lekarza, żeby lekarz stwierdził co to i czym leczyć, za to mu płacą. - pkt 5 - lekarz przyjmuje od 8 i rejestratorka pracuje od 8 - to przykład złej organizacji. Bo jak ktoś potrzebuje zapisać się do lekarza na ten dzień, to założę się, że jak zadzwoni o 8.00, to już nie będzie miejsc. I tajemnica kolejek od 6.45 wyjaśniona...

[historia]
Ocena: 9 (Głosów: 9) | raportuj
4 maja 2018 o 0:28

rowerzyści zbyt często myślą, że są nieśmiertelni. albo nie myślą wcale. wypadek z wczoraj, z miejscowości, w której "majówkuję": rowerzysta jedzie sobie jezdnią (prawidłowo, ograniczenie do 50 km/h, brak ścieżki rowerowej). ma zamiar skręcić do siebie do domu w lewo, więc wystawia rękę i skręca (nieprawidłowo, bo jednocześnie wystawia rękę i skręca, jak wynika z relacji świadków). jak myślicie, jak skończyło się starcie 15-latka bez kasku z wielką scanią, która jechała za nim i nie zdążyła wyhamować?

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
24 kwietnia 2018 o 22:35

strzałka strzałką, al u mnie w mieście jest kilka skrzyżowań, gdzie jednocześnie jest zielone światło (nie żadna strzałka, tylko zwykłe pełne zielone światło) na wszystkich pasach, w tym też na prawoskręcie, a jednocześnie piesi na przejściu dla pieszych na ulicy, w którą się skręca w prawo też mają zielone.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 2) | raportuj
22 kwietnia 2018 o 23:27

@PrincesSarah: okey, mam koleżankę, która ma 170 wzrostu i nosi rozmiar 40, a wygląda wręcz szczupło. ale 46 to już jest nadwaga/otyłość niezależnie od wzrostu...

« poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 następna »