Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

maciek_pyp

Zamieszcza historie od: 24 kwietnia 2015 - 19:25
Ostatnio: 17 lutego 2020 - 20:10
  • Historii na głównej: 5 z 5
  • Punktów za historie: 751
  • Komentarzy: 8
  • Punktów za komentarze: 12
 
[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
17 lutego 2020 o 20:10

Dwa tygodnie temu też byłem na "wakacjach" w egipskim hotelu, który raczej był jednym z tych cichych. Połowa gości, to byli Polacy i muszę przyznać, że ludzie byli okej. Kulturalni, nikt się głośno nie zachowywał, była spora grupa osób, z którymi można było od czasu do czasu zamienić słowo, gdy spotykaliśmy się na plaży/basenie, w restauracji czy w barze. Po prostu pełna kultura i życzliwość. Natomiast gdy nadszedł ostatni dzień mojego pobytu, zjechała się grupa "polakóf" W ciągu dnia było pełno bujających się po hotelu białych, jeszcze słońcem nieskalanych, napakowanych byczków w obcisłych koszulkach, z tępymi tatuażami i blond tapeciarami u boku. Trzydziestoletnie madki z berbeciami, cwaniary i wielkie panie jakich świat nie widział. Po prostu w skrócie mówiąc, istna patola. Późnym wieczorem, spora grupa wyżej wymienionej polskiej patologii, postanowiła się zabawić i skakać do basenu, wydzierać się i ogólnie robić straszny hałas, jakby w życiu nie widzieli basenu. Do tego dochodzą oczywiście darmowe drinki i proszę, gawiedź się bawi. Całe szczęście, że tą scenę oglądałem w oczekiwaniu na autobus, który mnie zabrał na lotnisko. Jedynie obsługi hotelu mi szkoda, bo każdy był bardzo miły i pomocny i nikt z tych Egipcjan nie zasługiwał na to, by patrzeć i obsługiwać taką patolę. Podsumowując, Polacy na wakacjach są na prawdę różni, niektórzy powinni mieć totalny zakaz. PS: Żeby nikt mnie nie posądził, że jestem starym zgredem, któremu przeszkadza młodzież bawiąca się w basenie, mam 25 lat, ale więcej oleju w głowie, niż większość patoli 30+

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
2 lutego 2020 o 18:35

Bzdura! Dawniej dys też było, tylko nie stwierdzone. Idealnym przykładem jest osoba mi dobrze znana. Jest osobą dobijającą do 50 więc z komu-pokolenia. Szkołę ta osoba przeszła bez problemu, a ma ewidentną dysortografię. Osoba ta czyta całą masę książek, ze dwie, trzy w miesiącu. Więc z pisownią winna być obeznana, ale jednak jak przychodzi co do czego, to sadzi konkretne ortografy. Myli się nawet w najprostszych rzeczach, a jest ostatnią osobą, jaką bym nazwał głąbem. Autorze, więcej pokory!

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
21 stycznia 2020 o 18:57

Przez ostatnie 5,5 roku w każdy dzień roboczy spędzam 3-4 godziny w komunikacji miejskiej. Najpierw jeździłem na studia, teraz do pracy i jeszcze nigdy nie spotkałem się, by ktoś słuchał na głos muzyki. Przez te pięć lat może ze trzy razy jakieś dziecko grało w grę bez słuchawek, ale nie było to takie irytujące. Gorsze mohery bądź Karyny które przekrzykują się wygadując tak tępe głupoty, że człowiek traci wiarę w ludzkość i zyskuje ból głowy. Ufff, jak dobrze że za miesiąc odbieram z salonu swój pierwszy nowiutki rydwan

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 5) | raportuj
21 stycznia 2020 o 16:49

W ogóle nie śmieszne, ale przypomniało mi moją historię. Do jednej fińskiej klientki zalegającej z fakturami poszedł mail z adresu windykacja@. Ona odpisała „Hello Windy!”

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 3) | raportuj
2 stycznia 2020 o 19:52

Nawiazując od ostatniego akapitu przed PS, wiem że jest to powtarzane zylion razy, aby nie dawać zwierząt jako prezent, ale ja uważam, że to w cale nie jest takim głupim pomysłem. Wszystko zależy od tego, komu się daje. Przykład z życia, przyjaciółka kupiła psa swojej mamie na urodziny, która dwa miesiące wcześniej straciła swojego. Prezent mega udany, bo z tego co wiem to mama zachwycona i dba o psa tak że lepiej się nie da. Kolejny przykład, znajomy dostał od nas psa, bo też jego zdechł jakoś niedawno, więc prezent również udany, mimo że zwierzę. Mi osobiście marzy się jakiś egzotyk, legwan bądź jakiś wąż i rozpowiadałem o tym rodzinie. Niestety pod choinką znalazłem skarpetki i butelkę wina, a mega bym się ucieszył z takiego „legusia”. Ważne by dać osobie odpowiedzialnej, która lubi zwierzęta, wtedy to będzie świetny prezent i wcale nie trzeba walić głową w ścianę.

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
16 lutego 2019 o 21:38

Moje doświadczenie jest zgoła inne. Niektóre firmy organizują wycieczki-bonusy dla swoich najlepszych klientów. Mimo że ja nim nie jestem, miałem przyjemność uczestniczyć w tygodniowych wakacjach organizowanych właśnie dla "grubych ryb". Ja zarobkami ani statusem nie dorastałem im do pięt, ale podczas wyjazdu w ogóle tego nie odczułem. Wielu tych prezesów było bardzo sympatycznymi i kulturalnymi ludźmi, pełnymi szacunku nie tylko dla hotelowej obsługi, a także dla mnie. Nie wiem od czego to zależy, ja w każdym razie tydzień spędzony z "wielkimi prezesami" uważam za bardzo przyjemny, pozdrawiam!

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
30 czerwca 2018 o 22:34

Ja bym nie był taki krytyczny wobec tych dysów, nie uważam, że to się bierze z lenistwa, tylko faktycznie coś w tym jest. Doskonale znanym mi przykładem jest mój tata, czyta on mnóstwo książek, dzięki czemu ma bogate słownictwo i co oczywiste, winien być doskonale obeznany z pisownią wyrazów. Natomiast mimo to, popełnia sporo błędów ortograficznych. Może nie pisze "ałtokaże", jak dziecko autorki, ale "ó" z "u" czy "ż" z "rz", zdarza mu się pomylić. Dlatego mimo że mój tata nie wychował się podczas mody na dysleksje, tak sądzę, że dysortografię ma na pewno, tylko nie stwierdzoną.

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
6 maja 2018 o 17:45

Przepisy przepisami, a życie życiem, wiem że należy się zatrzymać, ale sam nigdy tego nie robię i nie potępiam zatrzymujących się, bo wiem że tak uczą. Moim zdaniem to nie potrzebnie zatrzymuje ruch, ale to tylko moja opinia.

« poprzednia 1 następna »