Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

asmok

Zamieszcza historie od: 27 kwietnia 2012 - 21:44
Ostatnio: 19 stycznia 2019 - 10:46
  • Historii na głównej: 1 z 1
  • Punktów za historie: 531
  • Komentarzy: 845
  • Punktów za komentarze: 2435
 
[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 4) | raportuj
1 listopada 2014 o 17:12

@Draco: Może i mało. Do samego UK podobno około 70tyś, a przecież jeszcze masowo przenosi się firmy do Czech, Słowacji i na Litwę. Niby procentowo to nie jest dużo, ale nie jest to już marginalne zjawisko. A jeśli weźmiemy też pod uwagę działalności czysto internetowe ... Kiedyś miałem zabawę - szukałem siedzib firm prowadzących strony z których często korzystam. Większość większych okazało się spółkami spoza pl. Co do łatwości przenoszenia to jest prawie odwrotnie. Spółkę SA trudno. Najłatwiej spółkę z.o.o. Jednoosobową działalność - trudno i drogo. Żeby to miało sens musisz jako właściciel mieć rezydencję podatkową w kraju w którym działasz, to wymaga adresu i długiego lub częstego osobistego pobytu w danym kraju. Do tego dochodzą problemy z przerejestrowaniem się jako płatnik ubezpieczeń. Sama rejestracja firmy za granicą nie wystarcza, wg polskiego prawa nadal musisz płacić zus w Polsce. To też trochę formalności i trochę trwa. W przypadku spółki zoo nie masz tych problemów. Masz adres siedziby na miejscu, to już masz wszystkie wymogi spełnione. Mimo tego ludzie i tak przenoszą jednoosobowe firmy, bo nadal się opłaca. Dlatego jeszcze nie mam firmy w UK, ale od przyszłego roku dołączam do grona szczęśliwych przedsiębiorców, którym polskie urzędy mogą wysłać co najwyżej pocztówkę z życzeniami a nie wezwanie do osobistego stawiennictwa w celu wygłoszenia jednego zdania i złożeniu podpisu na świstku bo pani "ma teczkę niekompletną a musi przekazać do archiwum" (czyli do zmielenia). Zresztą to zdarzenie przelało właśnie czarę goryczy. Grożono mi postępowaniem karno-skarbowym i doprowadzeniem do urzędu przez policję, bo pani się nie mogła dopatrzyć czegoś tam. I nie, nie mogłem jej wysłać mailem ani powiedzieć przez telefon. Musiałem jechać z drugiego końca polski, ponieść spore koszty oderwania się od bieżącego zlecenia, a mój podpis poszedł do archiwalnej teczki, która była porządkowana bo czas przechowywania się kończył i miała iść do zmielenia. Absurd? Nie, Polska. Swoją drogą powinienem z tego zrobić osobny wpis na piekielnych.

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
12 października 2014 o 0:02

Zamurować? To daje tyle możliwości :) Ja bym jednak dał szklaną podłogę i jeszcze dodatkowo umieścił koło wodne: http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/woda/elwodn.html

[historia]
Ocena: -2 (Głosów: 2) | raportuj
1 maja 2012 o 11:38

No i dobrze. Słodycze są niezdrowe :)

[historia]
Ocena: -1 (Głosów: 3) | raportuj
30 kwietnia 2012 o 11:57

Byś miał setkę to byś przejechał zanim by weszła na drogę :)

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 5) | raportuj
30 kwietnia 2012 o 5:02

Co do wysyłania ludzi bez przygotowania to masz rację, przesadzili. Co do ceny ... zarejestruj firmę, zatrudnij przynajmniej jedną osobę do pomocy ... i zaczniesz wysyłać do pracy praktykantów, stażystów itd żeby nie zwiększyć ceny bardziej niż trzykrotnie :)

Komentarz poniżej poziomu pokaż
[historia]
Ocena: 7 (Głosów: 9) | raportuj
30 kwietnia 2012 o 3:41

Może to nie dziennikarz udawał gapowicza tylko gapowicz dziennikarza? :)

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 2) | raportuj
30 kwietnia 2012 o 3:27

No cóż, jeśli to prawda to bystra to ona nie była.

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 4) | raportuj
30 kwietnia 2012 o 2:47

Faktycznie piekielna jesteś. Kto to widział żeby dobrego uczynku żałować?

[historia]
Ocena: -4 (Głosów: 4) | raportuj
30 kwietnia 2012 o 0:09

A gdzie piekielność?

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
29 kwietnia 2012 o 23:55

W podobnych sytuacjach zawsze próbowałem najpierw odebrać dokumenty, np niby po to żeby pokazać "o tutaj", mówiłem "no dobra, zapłacę", albo po prostu wyrywałem. Jeśli się udało i bilet + dokument miałem w rękach, chowałem go głęboko do kieszeni, rozsiadałem się wygodnie i z bezczelnym uśmiechem wygłaszałem stałą frazę: "To teraz dzwoń po policję, na najbliższej stacji pewnie trzeba będzie wyjaśniać albo nawet spisywać zeznania. Ja mam czas, a Ty?". Zadziałało za każdym razem.

« poprzednia 1 225 26 27 28 29 30 31 32 33 34 następna »