Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

calodniowysen

Zamieszcza historie od: 7 czerwca 2011 - 20:17
Ostatnio: 18 września 2019 - 14:04
  • Historii na głównej: 15 z 22
  • Punktów za historie: 5550
  • Komentarzy: 209
  • Punktów za komentarze: 862
 
[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 6) | raportuj
24 lipca 2019 o 17:59

@Fahren: 1. Nie jestem w stanie uwierzyć, że dorosła osoba nigdy nie używała perfum, żeby nie wiedzieć ile ich użyć powinna żeby pachnieć a nie już śmierdzieć. Plus papierosy i słodkie perfumy - zabójcze i często występujące połączenie. Jestem w stanie zrozumieć palenie i stres, ale torebka gum do żucia i wszystkim byłoby milej. Z dokumentami osobiście starałam się ich nie brać do ręki, a jeśli już musiałam (np. zamykający się paszport lub ktoś położył dowód na blacie a żeby przeczytać nazwisko musiałam go unieść) jednak zawsze trzymałam dokumenty na widoku interesanta. Niektóre paznokciami żeby się nie dotknąć. 2. Dialog wyglądał tak Ja: Dzień dobry, gdzie Pan/Pani idzie? Odpowiedź: stanie bokiem i gadanie przez telefon.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
23 lipca 2019 o 18:45

@krogulec: art. 36 ust. 1 ustawy z dnia 22 sierpnia 1997 r. o ochronie osób i mienia

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 5) | raportuj
22 lipca 2019 o 18:44

@bazienka: Jedynym sposobem na takie sytuacje było złożenie skargi u pracodawcy danej osoby. Z jednym panem po kilku skargach się udało - przestał się awanturować że on nie musi się legitymować po prostu był chłodno uprzejmy, ale sprawa ciągnęłam się przez pół roku a każda ze stron była coraz bardziej wściekła. Druga sprawa z kurierem skończyła się groźbami karalnymi pod adresem ochrony, ale to akurat materiał na osobną historię.

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 5) | raportuj
22 lipca 2019 o 12:08

@xpert17: Recepcja nie mogła nic przyjmować (bo jak to bomba? a jak będzie uszkodzona to kto za to odpowie?) więc niestety kurierzy musieli często wchodzić na teren budynku. Wielu rozdawało paczki przed recepcją i to też było spoko dla każdej strony.

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 7) | raportuj
13 lipca 2019 o 9:01

@mesing: Tak jak pisałam wyżej - wiem że miał prawo, bo w umowie miałam że mogę pełnić obowiązki na innych obiektach. Chodzi o sposób przeprowadzenia całej procedury - z dnia na dzień, totalna dezinformacja, niby propozycja ale cię zwolnimy (a student kasy potrzebuje, nie da się ukryć). Plus urlop to taki skrót myślowy, nie miałam płatnego urlopu. Po prostu nie miałam wpisanych w grafik zmian, koleżanki wzięły moje godziny, jak wróciłam ja wzięłam ich.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 10) | raportuj
12 lipca 2019 o 16:27

@Armagedon: Sprawa jest bardzo prosta - nikogo nie musieli zatrudniać na ten czas kiedy byłam na urlopie, bo reszta koleżanek spokojnie zmiany by ogarnęła, wszystko było dogadane. Ja po powrocie wzięłam więcej godzin, żeby odciążyć dziewczyny, one wzięły moje godziny jak byłam na urlopie. Nikt nie prowadził polityki "zatrudniania na czas urlopu". Ekipa była stała, liczba pracowników stała i z góry ustalona tak by pokryć bez problemu wszystkie godziny i każdy miał fajną wypłatę. Mój urlop całkiem przypadkowo zbiegł się z odejściem jednej osoby, ot przypadek. Nie wypięłam się, tylko odeszłam, wszystko było obgadane, nikt nikomu nie robił problemu. Tak jak napisałam - większość z nas przeszła do nowej firmy, zaproponowali fajne warunki, a stara firma nie miała dla nas miejsca i pracy. Wszyscy rozumieją, że pracuje się dla siebie, nie żeby firma miała z ciebie kasę. Decyzja była zgłoszona wcześniej, przepracowałam w starej firmie wszystkie dogadane godziny. A i u nas na zleceniu urlop wyglądał tak, że po prostu nie pracowałam, nie miałam płatnego urlopu, bo to zlecenie, po prostu zgłaszałam że mnie nie ma, sprawa dogadana z szefem. Zapomniałam również podkreślić, że obie dziewczyny mają w firmie plecy, więc błąd pani w kadrach był po prostu przykrywką dla zatrudnienia dwóch kuzynek wujka prezesa. I wcale się nie dziwię, że przesunęli mnie jako osobę na zleceniu bo napisałam że się tego spodziewałam, chodzi przede wszystkim o sposób w jaki to zrobili - bez dania mi nawet dokończyć tygodnia w pracy, z dnia na dzień dając mi "propozycję" i ustami kogoś innego informując że jednak ultimatum. A szkolenie każdej dziewczyny trwało tydzień, mnóstwo rzeczy do opanowania, naprawdę szalone obowiązki a dziewczyny wyszkolone przeze mnie były w stanie po kilku miesiącach pracy szkolić nowe osoby. Rotacja zawsze była duża bo nie każdy wytrzymuje presję. I za osobę niezastąpioną nie uważałam się ja tylko moi koledzy, koleżanki, pracownicy biura, administracja i "góra".

[historia]
Ocena: 16 (Głosów: 18) | raportuj
12 lipca 2019 o 10:57

@Nayka: Odwdzięczyłam się na swój sposób - po 3 miesiącach szkolenia odeszłam gdy pani która mnie szkoliła poszła na miesiąc urlopu. Trudno.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
28 listopada 2015 o 13:47

@guineaPig: Ostatnie 5 lat zapuszczania kosztowało mnie sporo cierpliwości (zawsze przychodzi taki moment, kiedy włosy przestają się układać i pojawia się myśl o ich ścięciu i odświeżeniu), jednak wytrwałam. Teraz pewnie będzie podobnie :) Dzięki :)

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 4) | raportuj
23 listopada 2015 o 8:50

@marrrta: Wyobraź sobie jak krzywo były obcięte po ucięciu w kucyku - fryzjerka ratowała co się dało, ale inaczej się po prostu nie dało...

[historia]
Ocena: 7 (Głosów: 13) | raportuj
19 listopada 2015 o 21:23

@turin: Powinnam o tym pomyśleć...

[historia]
Ocena: 9 (Głosów: 23) | raportuj
19 listopada 2015 o 21:21

@elfia_luczniczka: Skoro masz długie włosy, to pewnie wiesz, że często przy siadaniu opierasz się o nie i sama je ciągniesz. Nie mam pojęcia jak mogłam tego nie zauważyć, uwierz mi. Nie wiem jak to się stało. Totalnie odcięłam się od świata (słuchawki + notatki) a że często zdarza się że w komunikacji miejskiej ktoś przez przypadek pociągnie mnie za włosy łapiąc np. za uchwyt na oparciu ciut się uodporniłam.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 2) | raportuj
9 listopada 2015 o 11:00

Ja chętnie wezmę, uwielbiam całą serię a w formie drukowanej nie mam :)

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 10) | raportuj
18 czerwca 2015 o 6:30

Jakbym miała pisać na piekielnych historię za każdym razem jak Pani z dziekanatu/sekretariatu czy inny pracownik wydziału/uniwersytetu był niemiły, to pisałabym średnio co dwa dni. Pomijając kawki niektórych pracownic - większość pracowników uniwersytetu ma bardzo, bardzo, bardzo dużo pracy z której my - studenci nawet nie zdajemy sobie sprawy. Są wiadomo przypadki patologiczne, ale ja naprawdę nie wiem o co ten cały szum, bo z powodu obowiązków bardziej służbowych mam częsty kontakt z paniami ze wszelkich sekretariatów i dziekanatów (samorząd) i jeśli mają one czas to bardzo chętnie poświęcają go studentom i nawet czasami są miłe, pożartują (jeśli mają na to czas).

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 2) | raportuj
12 czerwca 2015 o 0:55

Na coś mi się przydała ta fizyka - rozumiem żart!

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 5) | raportuj
2 czerwca 2015 o 19:31

@ZaglobaOnufry: Może lepszym słowem byłoby "zrozumienie"? "wyrozumiałość"?

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 5) | raportuj
2 czerwca 2015 o 9:17

@SecuritySoldier: Nigdzie nie napisałam, że mam fobię, bo nie mam jej stwierdzonej, aczkolwiek mdlenie jest pewną wskazówką. Boję się irracjonalnie i panicznie, walczę z tym i to chyba tyle :)

[historia]
Ocena: 8 (Głosów: 10) | raportuj
2 czerwca 2015 o 9:01

@hitman57: Ależ ja się z Tobą zgodzę, co do leczenia. Jeśli takie coś przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu, to powinno się to leczyć. Ja sobie radzę. Ale zdecydowanie takie podejście ludzi nie przyspieszyło dojścia do etapu radzenia sobie.

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 6) | raportuj
2 czerwca 2015 o 7:56

@Zeus_Gromowladny: Ja rozumiem pożyteczność, rozumiem, że w naszym klimacie nie ma jadowitych pająków i tak dalej, ale wciąż się boję. Irracjonalnie.

[historia]
Ocena: 8 (Głosów: 8) | raportuj
2 czerwca 2015 o 7:53

@zlotareneta: Nie, już mi trochę lepiej :D Przede wszystkim przez to, że całe wakacje spędzam w domku letnim, gdzie pająków jest mnóstwo i nie da się przed nimi uciec. Teraz po prostu unikam bliższego kontaktu, ale nie ma krzyków itp, chociaż jak mnie jakiś zaskoczy to i takie sytuacje się zdarzają.

[historia]
Ocena: 10 (Głosów: 12) | raportuj
2 czerwca 2015 o 7:51

To ja się wypowiem jeszcze. Kiedy byłam młodsza reagowałam krzykiem na widok najmniejszego pająka. Później zaczęłam z tym "walczyć". Na widok pająka skrzywiona minka i uzbrojenie się w kapcia i bach pająka w głowę (wybaczcie te wszystkie deszcze!). Aktualnie sytuacja wygląda tak, jak napisałam wyżej - nie ma paniki i uciekania, ale wciąż nie czuję się super dobrze, widząc pająki, unikam ich i raczej się nie zaprzyjaźnimy. W zoo czy innych przybytkach unikam takich miejsc, gdzie są duże pająki, coby nie robić sensacji (w swoim organizmie, nie że zaczęłabym krzyczeć). Co do mojej mowy w stosunku do kolegi wyglądała mniej więcej tak: "och, masz ptaszniki? Ale zamknięte są? Ok, to ja wejdę, siądę z daleko, bo boję się panicznie pająków. I nie strasz mnie, ok?" Także nie stawiałam mu żadnych warunków ani nic takiego. Co do nerwicy... Pewnie można jej dostać, ale wydaje mi się, że właśnie najczęściej przez to, że właśnie ktoś ignoruje nasze lęki i wystawia nas na radzenie sobie z nimi bez ostrzeżenia (np. straszy zwierzakami itp). Koleżanka siostry boi się psów, jak przychodziła pies szedł do innego pokoju, ewentualnie siostra zamykała nasz pokój, gdzie siedziała z koleżanką. Nikt nie narzekał. Po kilku, kilkunastu spotkaniach z naszym psem już się zaprzyjaźniły, ale to jest jeden z niewielu wyjątków. No to chyba tyle :)

[historia]
Ocena: 13 (Głosów: 19) | raportuj
2 czerwca 2015 o 7:37

@Shaienne: Tak. Aktualnie jestem już na etapie, że siedząc na tarasie i widząc pająka po prostu nie robię nic. Aczkolwiek tych dużych wciąż nie lubię ^^

[historia]
Ocena: 9 (Głosów: 17) | raportuj
29 maja 2015 o 21:17

@Fomalhaut: Mężczyźni zachowują się tak w barach - bronią terytorium. Nam kobietom odbija za to na zakupach :D A teraz poważnie - nigdy nie widziałam żeby jakieś kobity kłóciły się o rzeczy w sklepie, sama też tego nie robię, więc dla mnie to śmieszne i dziwne i przede wszystkim ciężko mi w to wierzyć.

[historia]
Ocena: 23 (Głosów: 29) | raportuj
13 maja 2015 o 20:38

@zegarka: Mój były chłopak miał taki problem - lubił zjeść, słodkie napoje, wiecznie jakieś przekąski, czipsy i siedzenie pół dnia przed komputerem. Przy wzroście 1,78 ważył ponad 100 kg. Poszedł do lekarza - problem z cukrem, z hormonami. Dostał nie dietę, a wytyczne - żadnego słodkiego, słodkie napoje kategorycznie zabronione i inne rzeczy. A do tego miał zacząć biegać. Powoli, po trochę. Na początku biegałam z nim, zachęcałam, prosiłam, pilnowałam. To przez 2 miesiące trzymał i dietę i ćwiczenia, a później wrócił do starych nawyków z tekstem "nie mów mi, ja wiem!". Po pół roku zamiast spać z wagą, przytył prawie 15 kg. Ostatnio jak go minęłam miał już trzeci podbródek. A wytłumaczenie? "On jest chory!"

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
13 maja 2015 o 15:16

@katarzyna: Przyznam szczerze, że nawet o tym nie pomyślałam, bo mi się takie PRL'owskie myślenie po prostu nie mieści w żadnych normach...

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
12 maja 2015 o 5:38

@pawel78: Zdarzyło mi się być świadkiem, jednak trochę się zdziwiłam, że Pani uważała, że skoro czyta, to pracy wykonywać nie musi, a ja chętnie poczekam. Co tam, że pociąg z drugiej strony dworca, schody po drodze, a jeszcze krótki pociąg i zawsze stoi daleko od wejścia na peron. Przecież ja mała, drobna kobietka w butach na obcasie zarzucę walizę pod pachę i pobiegnę :)

« poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 następna »