Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

jotem02

Zamieszcza historie od: 22 stycznia 2018 - 18:33
Ostatnio: 5 lipca 2019 - 13:21
  • Historii na głównej: 11 z 11
  • Punktów za historie: 1513
  • Komentarzy: 98
  • Punktów za komentarze: 415
 
[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
25 czerwca 2019 o 10:37

@voytek: Mieszkałem tam przez cztery lata, to dla mnie żadna atrakcja. Przy okazji więc robiłem za przewodnika. Sam plan wycieczki to dwie strony A4. Nie ZOO i nie inne pierdółki, ale same obiekty o dużej wartości historycznej wraz z opowiadaniem o nich. Dwa tygodnie roboty to sama organizacja - przelot i układanie godzinowego planu, żeby jak najwięcej zobaczyć. A rodzice mogą jechać, ale nie jako opiekunowie (przepisy!), bo nie ponoszą żadnej odpowiedzialności. Takich wyjazdów zorganizowałem pięc!

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
24 czerwca 2019 o 21:17

@Zunrin: Ano współgra. Z definicji szkołą społeczną rządzą rodzice. Jeśli myślą trzeźwo, to jest OK. Ale MaDki też wysyłają swoje dzieci do takich szkół i wtedy jest jak jest. Jednakowoż większość myśli trzeźwo i rozsądnie.

[historia]
Ocena: 15 (Głosów: 15) | raportuj
23 czerwca 2019 o 13:56

@pasjonatpl: Jedziesz na pięć dni. Odpowiadasz za podopiecznych 24/24. Mało śpisz, ciągle obsesyjnie liczysz, masz oczy naokoło głowy. Wracasz i dostajesz ekstra dodatek - sto złotych za 120 godzin upiornej roboty.

[historia]
Ocena: 12 (Głosów: 16) | raportuj
23 czerwca 2019 o 10:31

@thebill: Toż to gimnazjaliści byli. Czy mieliśmy też sprawdzić, czy mają czyste majtki?

[historia]
Ocena: 7 (Głosów: 11) | raportuj
23 czerwca 2019 o 9:48

@thebill: Dzieci dostały karteczki z numerami obu opiekunów plus telefonem dyżurnym konsula. Chyba wystarczy.

[historia]
Ocena: 28 (Głosów: 28) | raportuj
22 czerwca 2019 o 22:47

@LadyDevil69: Nie nudzę się, bo dalej uczę. Nie wywlekam gorzkich żalów. Nie organizuję już wycieczek, bo treść przerosła formę. Nie rozumiem Twojego posta - po co ten hejcik malutki?

[historia]
Ocena: 20 (Głosów: 24) | raportuj
22 czerwca 2019 o 21:05

@maat_: Takie matki robią ze swoich dzieci nieodpowiedzialne sieroty. A gdy mamuni zabraknie to doopa i niech państwo mi natychmiast pomoże.

[historia]
Ocena: -1 (Głosów: 27) | raportuj
12 czerwca 2019 o 20:01

@kartezjusz2009: Czasami jednak trzeba użyć siły, gdy dziecko swoim zachowaniem zagraża sobie albo innym. Może to być odepchnięcie, unieruchomienie, szarpnięcie za rękę. Czym to się różni od klapsika wyegzekwowanego w podobnej sytuacji? Oczywiście można bezstresowo. Niech, przy licznych tłumaczeniach dziecko nadal próbuje ściągnąć ze stołu garnek z wrzątkiem albo nakarmić gwoździem krasnoludka mieszkającego w elektrycznym gniazdku. A chwilowa przykrość ( nie poważny ból), może zapobiec dramatowi.

[historia]
Ocena: 14 (Głosów: 40) | raportuj
12 czerwca 2019 o 19:07

@Schwanz: A wychowanie roszczeniowego Seby, który jest przekonany, że wszystko mu wolno jest oczywiście rodzicielskim sukcesem. Uderzenie, bo silniejszy może bezkarnie walnąć słabszego, to patolstwo. Klapsik nie ma na celu cierpienia, tylko wstrząśnięcie podopiecznym, żeby się opamiętał. Zaraz się na mnie kamienie posypią, ale psia mama niegrzecznego szczeniaka karci potrząśnięciem za skórę na karku.

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 39) | raportuj
12 czerwca 2019 o 19:01

Niestety, są to popaprane czasy. Piszę to jako lvl60+, ojciec, dziadek i, co ważne, nauczyciel ze stażem 40+. Nikt nikogo nie namawia do pokaźnych rękoczynów i naruszania godności malucha, ale jeden klapsik załatwia na ogół sprawę, gdy godzinne moralizowanie pięciolatka mija się z celem, bo maluch tego po prostu w sytuacji "natychmiast ciem to autko" nie rozumie. Do logicznej argumentacji potrzebni są dwaj partnerzy. Jeśli widzę, że jeden pacjent drugiego gromi fizycznie na korytarzu, to aż się prosi o małego plaskacza w czubek łebka, co kończy sprawę natychmiast. Oczywiście nie robię tego, bo nie wolno, ale w początkach mojej kariery było to na porządku dziennym. A teraz kurator, prokurator i inne przyjemności. A teraz czekam na hejcik.

[historia]
Ocena: 8 (Głosów: 8) | raportuj
30 maja 2019 o 16:14

@Armagedon: To nie była maturalna. Trzecia gimnazjum.

[historia]
Ocena: 11 (Głosów: 11) | raportuj
29 maja 2019 o 22:21

@Bryanka: Szkoła, to nie budynek i nie program, ale grono ludzi, którzy wiedzą, po co tam są i robią swoje. Mam w CV dwie społeczne, w drugiej pracuję obecnie, a w pierwszej przez kilkanaście lat. Obie były spoko. Ale, jak jeszcze raz mówię, to kwestia ludzi, którzy tam przyszli nie dla kasy, tylko z chęci zrobienia czegoś fajnego.

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 5) | raportuj
29 maja 2019 o 21:09

Jak pewnie zauważyliście, do tej pory nie komentowałem komentarzy do swojego posta. No cóż, nasz system edukacji jest pochodną pruskiego systemu, w którym chodziło o to, żeby nieco (ale bez przesady) podkształcone społeczeństwo było bardziej produktywne, a żołnierze potrafili obsłużyć co bardziej skomplikowane narzędzia śmierci. Czy lepsze były gimnazja, czy ośmioklasówka? Nie mam zdania. Oba systemy miały wady i zalety. Natomiast przeoranie systemu, do którego wprowadzenia szykowano się kilka lat w czasie jednego roku to była zbrodnia, deforma i kilo mułu. I nie zasłonią tego wyszczerzone ząbki pani minister. Szkoła jest jaka jest. Nie dysponujemy obiektywnym systemem oceniania uczniów, bo to nie fabryka śrubek z suwmiarką. Taki system zresztą nie istnieje i istnieć nie może. Dobry nauczyciel potrafi ocenić swoich podopiecznych bez stopni na podstawie aktywności w czasie zajęć i bezpośredniej obserwacji. Nie wiem, jak można było rozwiązać problem rekrutacji do szkół średnich. Ocena, ocenie nie jest równa (bo to czysty subiektywizm), a egzamin, to jeszcze kwestia dyspozycji danego dnia, stresu i pierdyliarda innych, nieuchwytnych czynników. Dziwne, ale po tylu latach pracy nie widzę dobrego rozwiązania. I tyle.

[historia]
Ocena: 21 (Głosów: 21) | raportuj
29 maja 2019 o 20:56

@Zunrin: Nie, no niekoniecznie. Różni pacjenci się zdarzają. Dla wyjaśnienia taka historyjka, której na piekielnych nie wrzucałem. Moja żona pracowała w takiej szkole krótko po transformacji. Czesne hiper, toteż w szkole potomstwo Tygrysów Europy. Przychodzili do szkoły z własnymi fotelami, bo szkolne niewygodne (wnosił kierowca tatusia). Wigilia zrzutkowa - goście z kateringu wnoszą deski serów, szynki (sic!), homary i sałatki z krabów plus owoce silnie egzotyczne. Dodam, że uczniowie nie potrafili posłużyć się miotełką i śmietniczką, "bo u mnie w pokoju to pokojówka sprząta". Od tego czasu sporo się zmieniło. Inny kaliber problemów jest w szkołach płatnych, a inny w publicznych. Pracowałem w publicznej z gościem, który w czasie zajęć wykonał szarżę na geografkę ze stojakiem do map, po czym stwierdził "to ja już sp.....m" i oddalił się z godnością przez okno pierwszego piętra. Nie wiem, co wolę.

[historia]
Ocena: -3 (Głosów: 5) | raportuj
27 maja 2019 o 23:20

@Allice: Ale sama widzisz, że nie są to studia dla każdego. Potrzebna jednak jest ta swoista "iskra boża". Analiza 1 i algebra liniowa (plus topologia) odsiewały kandydatów nie w pełni matematycznych. Pewnie, trzeba było znać twierdzenia, ale raczej w kwestii ich zastosowania. Od razu piszę - nie wiem jak jest teraz. Kończyłem studia w 1975, czyli jestem dinozaurem.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 2) | raportuj
27 maja 2019 o 23:11

@kabdam: Ja miałem na pierwszym (i dlatego niektórzy poszli na Polibudę, ale to było w latach siedemdziesiątych). Jest jednak faktem, że obcięcie programu z matematyki to było ...... wysoce niefortunne posunięcie. ja miałem w liceum pochodne, całki, kryteria zbieżności szeregów i prymitywne równania różniczkowe. Ale tak uczyły komuchy wstrętne. Badanie przebiegu funkcji było czymś oczywistym na poziomie podstawowym, a teraz pojęcie pochodnej jest na rozszerzeniu. A jak gość idzie na studia inżynierskie, to rozumie się, że większość tego zna. Dramat. Bo nie zna.

[historia]
Ocena: -1 (Głosów: 5) | raportuj
27 maja 2019 o 21:01

@Allice: Ale to pierwszy rok! (OK, nie napisałem tego). Co tam jest takiego makabrycznego? Pewnie analiza 1, wstęp do podstaw matematyki (różnie się to nazywa), no, topologia (to nie pryszczyk), może geometria klasyczna. Na pewno nie ma geometrii różniczkowej, statystyki matematycznej (brzmi niewinnie), teorii miary i innych koszmarków z wyższych lat. Poza topologią wszystko do łyknięcia bez problemu. Pozdrawiam matematyczkę.

[historia]
Ocena: -4 (Głosów: 8) | raportuj
27 maja 2019 o 13:37

@emilyana: I jeszcze raz ja. Normalnie uczenie się polega na wyobraźni i tworzeniu sobie pewnego modelu rzeczywistości, w który wbudowane są fakty i zależności między nimi. Przy większości gałęzi matematyki wyobrazić sobie tego na poziomie realnym po prostu nie da się.

[historia]
Ocena: -5 (Głosów: 11) | raportuj
27 maja 2019 o 13:32

@emilyana: Wykład jest wykładem, a nie tłumaczeniem wszystkiego w detalach. Dopytać się można na ćwiczeniach, jak jest fajny asystent. A nie wszyscy byli fajni. Wykład, to jest jakby ciąg przyczynowo-skutkowy prowadzący od rzeczy już poznanych do nowych. I ten ciąg trzeba zobaczyć i zrozumieć.

Komentarz poniżej poziomu pokaż
[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 8) | raportuj
26 maja 2019 o 15:49

@didja: No, świnia jestem sześciokątna. ale man nadzieję, że ów student zostanie poroniony przez system edukacji już przy pierwszej sesji Analiza matematyczna 1 i topologia)

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 15) | raportuj
26 maja 2019 o 15:46

@nursetka: wiesz, studiowanie matematyki nieco różni się od studiowania innych kierunków. Przede wszystkim mało jest zwykłego uczenia się - dominuje rozumienie. O ile można się na siłę nauczyć, o tyle na siłę zrozumieć się nie da. Bycie matematykiem wymaga pewnych konkretnych umiejętności (ktoś mógłby to nazwać talentem) i pewnego sposobu postrzegania świata. Jeśli kogoś nie bulwersuje fakt, że jest nieskończenie wiele nieskończoności, a jedne są większe od drugich (w uproszczeniu) to jest na dobrej drodze.

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 5) | raportuj
22 marca 2019 o 20:30

@pasjonatpl: Tak, to było za pułkownika. Co ciekawe Kaddafi był generalnie postrzegany dość pozytywnie - niskie ceny (na początku, potem już nie było tak różowo), bezpłatna edukacja na niezłym poziomie, świetna służba zdrowia, rozwijająca się infrastruktura... A to wszystko rączkami Polaków, Bułgarów, Czechów i innych nacji z całego świata. Ale całe społeczeństwo miało archaiczną strukturę rodową (połowa starszyzny rodowej była w ministrach, a druga połowa w kiciu z perspektywą czapy. Po kilku latach wymieniali się miejscami). I tak się to kręciło. Młodzi ludzie mieli niewielkie szanse na awans społeczny, ludność nie była homogeniczna - Arabowie, Berberowie, Tuaregowie i inni i w końcu pierdyknęło. Przy pomocy oczywiście paru osób postronnych, którzy przynieśli długo wyczekiwaną pomoc. A teraz mamy ruiny, zgliszcza i teoretycznie istniejące państwo.

[historia]
Ocena: -1 (Głosów: 3) | raportuj
22 marca 2019 o 20:22

@Samoyed: Sorki, ale nie zaczajam intencji. Można detaliczniej?

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 5) | raportuj
22 marca 2019 o 20:20

@Eander: Oczywiście, punkt widzenia jest określany przez punkt siedzenia. Ale ludzie widzieli, że ich szanuję, nie tak jak inni Europejczycy, dla których było to "bezmyślne bydło w turbanach". Plus zawsze jakiś epitet dotyczący wiary.

« poprzednia 1 2 3 4 następna »