Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Crannberry

Zamieszcza historie od: 21 czerwca 2018 - 18:11
Ostatnio: 6 marca 2021 - 0:48
  • Historii na głównej: 49 z 49
  • Punktów za historie: 8989
  • Komentarzy: 1006
  • Punktów za komentarze: 7424
 
[historia]
Ocena: 7 (Głosów: 7) | raportuj
20 listopada 2019 o 21:39

@Bryanka: o ile oni na początku bardzo uważają na ile mogą sobie pozwolić, to w momencie, kiedy nabiorą dużej pewności i poczują się bezkarni, puszczają im hamulce. Ale to w sumie dobrze, bo ma się wtedy przeciwko nim dowody

[historia]
Ocena: 11 (Głosów: 11) | raportuj
20 listopada 2019 o 20:57

@PaniMasztalska: kiedy odebrał telefon był dla mnie „funkcjonariuszem policji”. „Krawężnikiem” stał się w momencie, kiedy ofierze przemocy proszącej o pomoc, bo w jej mieszkaniu znajduje się typ, który jej grozi skatowaniem lub śmiercią, odmówił tej pomocy, bo nie chciało mu się ruszyć dupy z krzesła (jak mnie poinformowała ta inspektor, nie ograniczały go żadne procedury, wyłącznie jego lenistwo), radząc ofierze, żeby „była grzeczna i nie prowokowała”. Nazwanie go krawężnikiem i tak było eufemizmem, bo na usta cisną się dosadniejsze określenia.

[historia]
Ocena: 7 (Głosów: 7) | raportuj
20 listopada 2019 o 20:21

@PaniMasztalska: nazwałabym to brakiem szacunku ze względu na głupotę i nieprofesjonalne zachowanie. Za co zebrał tez opie*dol od swojej przełożonej, co świadczy, że nie byłam w swojej opinii osamotniona. Jest duża różnica między czynnikami, na które nie mamy wpływu, np. wygląd, orientacja seksualna, pochodzenie społeczne lub etniczne, a zachowaniem, które jest naszym świadomym wyborem. I o Ile nie zwróciłabym się np. do osoby o ciemniejszej karnacji per „ciapak” lub „brudas”, o tyle nie mam problemu z nazwaniem idioty idiotą, czy chama chamem

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 6) | raportuj
20 listopada 2019 o 19:55

Dodam jeszcze, że ten zarzut już słyszałam od każdego rodaka, którego zaloty zdarzyło mi się odrzucić. Z tym że przyczyną odrzucenia zalotów nigdy nie było pochodzenie, a wyłącznie zje*any charakter danego osobnika

[historia]
Ocena: 7 (Głosów: 7) | raportuj
20 listopada 2019 o 19:47

@DeceiverInI: Skoro pytasz poważnie, to też ci poważnie odpowiem. Wychowano mnie w poczuciu, że ludzie dzielą się na złych i dobrych oraz mądrych i głupich. Nigdy w życiu nie przyszłoby mi do głowy gardzić drugim człowiekiem, a już zwłaszcza ze względu na czynniki, na które nie ma wpływu, typu właśnie kraj pochodzenia. Co więcej, gardzę właśnie ludźmi, którzy pompują swoje ego poniżając innych ze względu na ich pochodzenie. Kiedy nawiązuję z kimś przyjaźń lub wchodzę w związek, wchodzę w ten związek z człowiekiem, a nie z jego paszportu lub kontem bankowym. Wystrzegam się jedynie sytuacji, gdzie w grę wchodzą duże różnice kulturowe, gdyż, mimo że zdarzają się wyjątki, to z reguły dobrze nie wróży. Nigdy nie miałam nic przeciwko związaniu się z polskim mężczyzną, jednak ze względu na miejsce zamieszkania i bardzo ograniczony kontakt z rodakami, nie było mi to dane

[historia]
Ocena: 9 (Głosów: 11) | raportuj
20 listopada 2019 o 18:24

@DeceiverInI: Czekałam na ten komentarz :D Nie zapomnij mi jeszcze wmówić kochanka Araba tudzież "Murzyna z dużym naganiaczem" i będzie komplet

[historia]
Ocena: 33 (Głosów: 45) | raportuj
20 listopada 2019 o 16:30

Jeśli opis tinderowego profilu autira jest napisany w tym samym duchu, co historia, czyli "jestem sfrustrowanym, zakompleksionym kasztanem, któremu nic w życiu nie wyszło, nienawidzę kobiet i obwiniam je o wszystkie swoje niepowodzenia", to ja się tym "wybrednym księżniczkom" specjalnie nie dziwię...

[historia]
Ocena: 16 (Głosów: 16) | raportuj
20 listopada 2019 o 14:17

@takatamtala: wiem, to jest straszne. Znajoma ze szkoły spotkana po latach opowiadała, jaką gehennę przeszła ze swoim byłym mężem. Związała się z nim jako spokojnym abstynentem, a nikt z jego otoczenia słowem nie wspomniał, że to nie abstynent tylko trzeźwy alkoholik. Kiedy pojawiło się dziecko, przerosły go chyba obowiązki, bo wrócił do picia, a po alkoholu był agresywny. Kiedy ona wzywała policję, mąż tłumaczył, że żona potknęła się na schodach, policja mówiła jej "proszę ostrożniej chodzić" i odjeżdżała. Życie uratowało jej to, że po jakimś czasie mąż znalazł kochanke i się do niej wyprowadził. W mojej sytuacji cieszyłam sie bardzo, że mieszkam w "normalnym" kraju, gdzie prawo stoi po stronie ofiar, a napie*dalania partnerki nikt nie tłumaczy narodową tradycją

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 2) | raportuj
20 listopada 2019 o 11:04

@bazienka: Moim pierwszym krokiem było znalezienie i rozpoczęcie nowej pracy. Jako następny krok chciałam wymyślić coś z mieszkaniem, nawet myślałam o czymś w stylu dogadania się z właścicielką i fikcyjnego wypowiedzenia umowy. Jednak wydarzenia potoczyły sie szybciej niż moje plany

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 8) | raportuj
20 listopada 2019 o 10:44

@Doombringerpl: Widzę, że pominęłam pewne szczegóły w historii. Już wyjaśniam. Tak, Michael dał sie zmanipulować. On chyba w ogóle miał w głowie jakiś wyidealizowany obraz nas jako pary, bo mnie nawet podpytywał, dlaczego nie chcę do niego wrócić, bo przeciez się zmienił, żałuje itd. Dopiero jak juz po tej niby przemianie opowiedziałam Michaelowi akcję z kosztami sądowymi, dopiero do niego dotarło, że to nie jest dobry człowiek i powinnam sie od niego trzymać z daleka. Ja w cudowna przemianę nie wierzyłam nawet przez chwilę i trzymałam go na dystans. Pod koniec naszego związku on był przekonany, że mnie zastraszył i był tak pewny siebie, że kompletnie się nie spodziewał, że ja wezwę policje i narobię mu takich problemów. Miałam wrażenie, że w okolicach tego spotkania z Michaelem on się zwyczajnie bał, co ja jeszcze mogę zrobić, więc "chodził jak w zegarku" (tutaj pani z ośrodka chyba miała rację). I ja to wykorzystałam, żeby odzyskać kasę i swoje rzeczy. Przelew zrobił mi z tytułem "przelew specjalny", dodatkowo napisał mi wiadomośc, że jest to bezzwrotna darowizna, zebym mogła pospłacać długi. Kiedy wyszła afera z kosztami sądowymi, spytałam również o to prawnika, który powiedzial, że o zwrot tego przelwu mógłby wystąpić tylko wówczas, gdyby było tam napisane, że to pożyczka. A tak, dał to dał, jego strata. Rozwód nie był na niczyich warunkach. W Niemczech nie ma orzekania o winie, rozwody sa zawsze "za porozumieniem stron". Z jego strony padła po prostu propozycja, że bierze na siebie koszty, na co ja przystałam. Notariusz faktycznie nie przyszedł mi do głowy, głównie z tego względu, że moją odpowiedź na pozew pomagała mi pisać koleżanka prawniczka (co prawda nie ma praktyki adwokackiej, tylko pracuje w kancelarii podakowej, ale prawnik to prawnik, a prosty pozew to nie fizyka kwantowa) i ona właśnie zwróciła uwagę na to zdanie o braku wzajemnych roszczeń co do kosztów sądowych. Uznałam, że wie, co mówi, zresztą dla mnie to tez brzmiało bardzo logicznie. Brak roszczeń to brak roszczeń. Dopiero później adwokat mnie uświadomił, że to zdanie nic nie znaczy, a koleżanka była niedouczona. Mój błąd, będę wiedzieć na przyszłość ;)

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 8) | raportuj
20 listopada 2019 o 9:50

@Meliana: przyznam sie, że jest to moje skryte marzenie. Brakuje mi jednak pomysłu, samodyscypliny i wydawcy...

[historia]
Ocena: 9 (Głosów: 11) | raportuj
20 listopada 2019 o 9:48

@Balbina: powstrzymywał mnie fakt, że on był moim głównym spadkobiercą i nie chciałam mu dac tej satysfakcji ;)

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 7) | raportuj
19 listopada 2019 o 22:03

@Dokurobei: historia z Hansem się zakończyła. Już więcej nic złego mnie z jego strony nie spotkało. Kolejne Historie będą zbliżone czasowo do tej, ale będę o innych osob historia będą zbliżone czasowo do tej, a nawet z nią powiązane, ale będą o innych osobach.

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 10) | raportuj
19 listopada 2019 o 21:50

@maat_: dzięki! :) Od niego się już na szczęście uwolniłam. Rozwiedliśmy się mniej więcej 4 lata temu

[historia]
Ocena: 10 (Głosów: 18) | raportuj
19 listopada 2019 o 17:55

@Mavra: Trafiłam. Na szczęście już nie w związkach, ale będzie jeszcze parę historii.

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 9) | raportuj
19 listopada 2019 o 17:12

Podobnie wyglądała infolinia telefonii komórkowej, kiedy ponad 10 lat temu chciałam zgłosić kradzież telefonu i zablokować kartę sim. Nie była to sytuacja zagrażająca życiu, jednak wiążąca się ze stresem i wymagająca szybkiej reakcji. Było to jeszcze długo przed czasami RODO, ale też najpierw przez dłuższą chwilę gadał automat, potem wymienione zostały opcje, w których ów automat mógł pomóc, na koniec dowiedziałam się, że aby rozmawiać z konsultantem muszę wcisnąć gwiazdkę. Kiedy wcisnęłam gwiazdkę, automat wymienił mnóstwo różnych opcji dotyczących, umów, rachunków, dodatkowych pakietów itd, dopiero na koniec usłyszałam, że jeśli żadna z wymienionych opcji, to wcisnąc 0. I dopiero wówcas jako chyba siódma opcja pojawiło sie zgłoszenie kradzieży telefonu. Rok temu musiałam zgłosić kradzież danych karty kredytowej i przeszłam dokładnie to samo na infolinii banku, tym razem jeszcze z monologiem o RODO i nagrywaniu rozmów

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 8) | raportuj
17 listopada 2019 o 0:58

@Neomica: napiszę w najbliższych dniach. Muszę przejrzeć akta i porobić notatki, bo mnie pamięć już trochę zawodzi i rozjeżdża mi się chronologia. A staram się unikać nieścisłości, bo mnie łowcy fejków zjedzą żywcem ;)

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 7) | raportuj
16 listopada 2019 o 22:18

@Neomica: na początku miałam do nich żal, że mnie nie uprzedzili, nie ostrzegli. Z drugiej strony próbuję na to spojrzeć z ich perspektywy. Może nie mieściło im się w głowie, że ich jedyne dziecko nie ma po prostu trudnego charakteru, jak to określali, tylko jest klinicznym socjopatą. Poza tym, jak chyba wspomniałam historii, jego mama bardzo ciężko chorowała. Bardzo chciała przed śmiercią doczekać tego, jak jej syn się ustatkuje i założy rodzinę

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 7) | raportuj
16 listopada 2019 o 19:27

@Wilczyca: dlatego pewnie był niezadowolony, kiedy chciałam poczekać ze ślubem. Musiał biedaczek udawać jeszcze przez rok. Sama jestem pod wrażeniem, jak długo wytrzymał. Z pierwszym była inna sytuacja - matka była je*nieta od początku i specjalnie się z tym nie kryła, z czasem jej się tylko nasiliło. O istnieniu takich socjopatów jak Hans w ogóle nie miałam pojęcia więc nie byłam na to wyczulona. Jedyne na co zwróciłam uwagę, to jakie stosunki panują w jego rodzinie

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 5) | raportuj
16 listopada 2019 o 18:18

@DeceiverInI: pracowników transgranicznych oraz delegowanych obowiązują inne przepisy, które w moim przypadku nie miały zastosowania. Jak ktoś mieszka przez dłuższy czas u rodziny lub znajomych, muszą go zameldować.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 6) | raportuj
16 listopada 2019 o 17:23

@DeceiverInI: umowę o pracę może podpisać. Jednak żeby otrzymać numer identyfikacji podatkowej, założyć konto w banku, na które będzie ci wpływać pensja, zarejestrować się w kasie chorych (ubezpieczenie zdrowotne) oraz być objęty ubezpieczeniem społecznym jest ci potrzebny meldunek. Te wszystkie dokumenty musisz pierwszego dnia pracy dostarczyć pracodawcy. Bez tego możesz pracować tylko na czarno

[historia]
Ocena: -1 (Głosów: 3) | raportuj
16 listopada 2019 o 15:25

@Lapis: tu masz przykład rodaków szukających meldunku

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 8) | raportuj
16 listopada 2019 o 15:17

@Lapis: w Niemczech jest obowiązek meldunkowy oraz bardzo restrykcyjne przepisy odnośnie liczby metrów kw. w mieszkaniu na osobę. Pokój oczywiście bez problemu można znaleźć, z tym że bez możliwości meldunku, co pozbawiłoby mnie możliwości legalnej pracy, ubezpieczenia zdrowotnego itp. Z tego co widzę na polonijnych forach, ludzie obchodzą ten przepis w ten sposób, że wynajmują gdzieś pokój na czarno, a gdzie indziej kupują sobie fikcyjny meldunek. Zabawa taka jest jednak po pierwsze bardzo droga (fikcyjny meldunek kosztuje 1000 €), na co i tak nie byłoby mnie wówczas stać, a po drugie nielegalna. Do tego dochodziłby mi dodatkowy problem. Jako że mieszkanie wynajęłam gołe, a wszystkie meble i sprzęty zostały przeze mnie kupione i należały do mnie, miałabym problem, co z nimi zrobić. zresztą, kwestią mieszkaniową zamierzałam się zająć już po rozpoczęciu nowej lepiej płatnej pracy I pewnie jakieś rozwiązanie bym znalazła, jednak wydarzenia potoczyły się w ten sposób, że nigdy do tego nie doszło

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 9) | raportuj
15 listopada 2019 o 20:39

@ooomatko: ale dokąd miałam się niby wynieść? Dopóki nie zaczęłabym nowej pracy nie miałam szans wynająć nowego mieszkania, gdyż miałam za niskie zarobki. Nie dostałabym nawet kawalerki

« poprzednia 1 231 32 33 34 35 36 37 38 39 40 następna »