Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Crannberry

Zamieszcza historie od: 21 czerwca 2018 - 18:11
Ostatnio: 12 kwietnia 2021 - 14:52
  • Historii na głównej: 50 z 50
  • Punktów za historie: 9185
  • Komentarzy: 1037
  • Punktów za komentarze: 7712
 
[historia]
Ocena: 8 (Głosów: 10) | raportuj
8 stycznia 2020 o 13:02

@Shi: jak było faktycznie raczej się nie dowiemy, bo autor jest niezarejestrowany i możemy tylko spekulować. Ale biorąc pod uwagę zachowanie byłej, takie kopanie po kostkach i robienie na złość wskazuje raczej na świeżą sprawę i zranione uczucia lub dumę. Byli partnerzy, z którymi spotykalismy się na studiach kilkanaście lub więcej lat temu (stażysta tuż po studiach dyrektorem zdecydowanie nie zostanie) z reguły sa nam już obojętni. Mnie opisana sytuacja zdecydowanie wygląda raczej na to, że autor spotykał się z koleżanką z pracy, rozstali się bo coś tam, ona poczuła się pokrzywdzona i teraz odgrywa się, wykorzystując swoją pozycję. Dlatego uważam, że związki w miejscu pracy nie są dobrym pomysłem (w wielu firmach jest to w ogóle zabronione ze względu na potencjalny konflikt interesów) i jestem za zdecydowanym rozdzielanie życia prywatnego i służbowego. Nawet jeśli jedna osoba zachowuje się jak dorosła, to druga już niekoniecznie (bardzo często zachowuje sie właśnie jak rozwydrzony bachor) i powoduje to kwas w całym dziale. W swoim dość długim życiu zawodowym widziałam już zbyt wiele sytuacji, gdzie parki przenosiły problemy domowe do pracy (lub służbowe do domu, co owocowało kryzysem w związku) albo się rozstały i jedna strona obnosiła się ze zranionymi uczuciami i próbowała dokopać byłemu partnerowi, albo pokłócone przyjaciółeczki zaczynały demonstracyjnie robić sobie na złość, dezorganizując innym pracę.

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 23) | raportuj
8 stycznia 2020 o 12:07

Jest powiedzenie "gdzie sie mieszka i pracuje, tam się ch...m nie wojuje". I coś w tym jest. Randkowanie w pracy tudzież podejmowanie pracy w tej samej firmie co partner, z reguły nie kończy się dobrze.

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 4) | raportuj
8 stycznia 2020 o 0:30

@pusia: nie, nie przyszła żadna odpowiedź. A od tamtej pory komunikowała się ze mną wyłącznie asystentka. Czyli głowy w piasek

[historia]
Ocena: 9 (Głosów: 11) | raportuj
7 stycznia 2020 o 18:04

@Tolek: Napisałam "koledzy" w sensie "współpracownicy", a nie "ziomale". Za bycie chamem i bucem nikt z firmy nie wylatywał (była nimi zresztą większość "wierchuszki" z moim przełożonym na czele), jedynie za brak wyników lub za wywołanie skandalu, którego nie dało się żadną miarą zamieść pod dywan. Będąc zupelnie nowa w firmie i nie znając panujących w niej układów, typu kto z kim gra w golfa, kto z kim chodzi na wódkę, a kto z kim na dziwki, donosząc jednym kolesiom na drugich i siejąc ferment, z posadki mogłam wysadzić wyłącznie siebie. A panowie dyrektorzy posadki stracili mniej więcej rok później, kiedy wyleciał, przepraszam, "odszedł z przyczyn osobistych" dyrektor generalny polskiego rynku, a jego następca, wymienił sobie ekipę.

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 6) | raportuj
7 stycznia 2020 o 16:16

@Armagedon: jasne! Chociaż musze przyznać, że mi klina zabiłaś i aż musiałam sprawdzić, jak to się nazywa po polsku, bo nigdy nie miałam przed oczami polskiej wersji outlooka. W outlooku masz 3 pola adresowe: to (po polsku "do"): adres odbiorcy wiadomości cc (pl "dw" - do wiadomości): adresy, na które wiadomość również ma dotrzeć (odbiorca widzi to pole) bcc (pl "udw" - ukryte do wiadomości): w tym polu można umieścić adresy, na które wiadomość również ma dotrzeć, ale nikt poza nadawcą nie widzi jego zawartości.

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 7) | raportuj
7 stycznia 2020 o 12:48

@vezdohan: wątpię. Mój szef nigdy nie czytał maili, w których był tylko w cc. Nie miał na to czasu ani ochoty, nie mówiąc już o przewijaniu całego ogona korespondencji i zabawie z tłumaczem google. Ale panowie dyrektorzy o tym nie wiedzieli ;)

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 4) | raportuj
7 stycznia 2020 o 10:46

@tessticle: odnośnie ostatniego akapitu.tak jest w Niemczech. Kiedy odbierasz mieszkanie jako lokator, na ścianach jest raufaza pomalowana na biało. Możesz sobie tam zrobić o chcesz. Położyc gładzie, tapetę, łupki, czy namalowac freski i nikogo to nie obchodzi. Tylko jak się wyprowadzasz musisz przywrócic mieszkanie do stanu pierwotnego - raufaza pomalowana na biało.

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 8) | raportuj
7 stycznia 2020 o 10:40

@digi51: to zależy od człowieka. Jeżeli obydwoje respektują przekonania drugiej strony i nie bedą pchać swojej wiary/niewiary drugiemu do gardła, to ma to jak najbardziej szanse. Natomiast jeżeli ktoś ma taki charakter, że zawsze musi mieć rację i do tego lubi poniżać osoby, które myślą inaczej, to wówczas nie dogada się nawet luteranin z anglikaninem, bo jeden sobie zawsze znajdzie coś, do czego moze sie przypierdzielić u drugiego

[historia]
Ocena: 10 (Głosów: 18) | raportuj
6 stycznia 2020 o 18:26

@Blekotek: Meble wczesne lata 2000 mają obecnie prawie 20 lat. Szczerze wątpię, że ktoś do mieszkania na wynajem wstawia dobrej jakości meble z porządnego drewna. Nie sądzę nawet, żeby szarpnął się chociaż na Ikeę. Obstawiam raczej najtańszy szajs w stylu Rollera czy innego Bodzia, które po max 7 latach zaczynają się rozpadać. Więc jak najbardziej, dwudziestoletni paździerz, trzymający się na plastelinie i gumie do żucia jest słabą opcją, zwłaszcza jeśli właściciel nie pozwoli tych mebli wynieść i wstawić własnych, które nie będą stwarzały ryzyka, że w nocy szafa przewróci mi się na głowę.

[historia]
Ocena: 10 (Głosów: 12) | raportuj
6 stycznia 2020 o 16:40

Nie wiem, czy jest to kwestia innej kultury i innej mentalności ludzi, czy mam po prostu ogromne szczęście. Może jedno i drugie.. Mieszkałam w wynajętym mieszkaniu w Irlandii, obecnie od prawie 10 lat w Niemczech. Wynajem mieszkania jest to normalna wymiana handlowa, gdzie wynajmujący dostarcza towar w postaci mieszkania, a najemca pieniądze. Obydwoje są równymi partnerami w transakcji i żadne na żadnego nie patrzy z góry. Zostaje podpisana umowa, której obydwie strony się trzymają, właściciel płaci podatek, a najemca zostaje zameldowany w miejscu zamieszkania. Oczywiście po obu stronach zdarzają się Janusze, ale jest to raczej wyjątek niż reguła. W Polsce mieszkałam w wynajmowanych mieszkaniach (było ich co najmniej pięć, gdyż nigdzie nie dawało się wytrzymać dłużej niż kilka miesięcy) podczas studiów. Może od tego czasu coś się zmieniło, ale wówczas układ wynajmujący-najemca przypominał ten między panem folwarcznym a plebsoparobkiem, niegodnym całować swojego pana po stopach. Czegoś takiego jak umowa nie dostałam ani razu, o meldunku nawet nie wspomnę. W pakiecie miałam za to z księżyca wzięte opłaty za media (rachunków nie pokazano mi ani razu), regulaminy z „zasadami korzystania z mieszkania”, w których znajdowały się również punkty odnośnie dopuszczalnego czasu korzystania z łazienki oraz tego jak powinno wyglądać moje życie prywatne oraz najazdy właścicieli w porach typu 7 rano w niedzielę w celu kontroli, czy np. nie śpi u mnie jakiś chłopak oraz pogrzebania w moich rzeczach, do czego właściciel mieszkania zawsze czuł się uprawniony, ponieważ mieszkanie jest jego. Zgłoszenie usterek typu niedomykające się okna, skutkowało odpowiedzią „to kup nowe i se wymień” (i rzecz jasna sama za to zapłać). Dla porównania: W Irlandii właściciel mieszkania przyjeżdżał wymieniać mi przepalone żarówki, a w mieszkaniu gdzie mieszkam obecnie, kiedy np. zepsuł się piekarnik, właścicielka kazała mi kupić nowy, taki, jaki mnie się będzie podobał, bo to ja z niego będę korzystać, a ona za niego zapłaci. A do tego żeby zrekompensować mi niedogodność wynikłą z tymczasowego braku piekarnika, dała mi bon podarunkowy do restauracji wysokości 100 €. Inny świat...

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
5 stycznia 2020 o 23:15

@bazienka: ten pierwszy wkleił stary dowcip, ten tekst krąży już od kilku lat po sieci. Typ może chciał być oryginalny, ale nie wyszło. Drugi ma chociaż sprecyzowane oczekiwania, w sumie wcale nie tak wygórowane ;) Nie wiem tylko w czym mu przeszkadza, że kobieta ma prawo jazdy

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 11) | raportuj
2 stycznia 2020 o 21:08

Ciekawa jestem, kim jest te 6 ameb, które zminusowały historię. Za mało piekielna?

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 2) | raportuj
2 stycznia 2020 o 20:56

@Maks: jako filolog jestem bardzo wyczulona na błędy językowe, ale to zdanie jest akurat jak najbardziej poprawne.

[historia]
Ocena: 7 (Głosów: 7) | raportuj
1 stycznia 2020 o 18:16

@LadyDevil69: już pomijając fakt, że obrażasz ludzi, to nie rozumiem twojego toku myślenia. Autorka skarży się na zachowanie buraka, a ty jej wmawiasz, że go tej znajomej zazdrości? Czyli co, jeśli zacznę się skarżyć na śmierdzącego obsranego żula zaczepiającego pasażerów w komunikacji publicznej, to wg twojej logiki będzie to znaczyło, że pragnę mieć takiego żula w domu?

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
1 stycznia 2020 o 3:48

@Felina: wspólna :)

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 4) | raportuj
31 grudnia 2019 o 13:22

@nursetka: komentarz autorki odnośnie daty wydarzenia jest odpowiedzią na komentarze w których zarzuca się jej niezapraszanie dziadka na wigilię oraz robienie z jej rodziny alkoholików

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 5) | raportuj
30 grudnia 2019 o 17:11

@Crook: to nie jest licytacja, czyj facet jest lepiej wychowany i który lepiej sika ;) Odpowiedziałam na trollsko-zaczepny komentarz starej jędzy. Jak dla mnie, to niech każdy sika jak chce, nawet stojąc na rękach. Byle tylko nikt nie musiał po nim sprzątać.

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 5) | raportuj
30 grudnia 2019 o 13:58

@Jaladreips: ale wiesz, że to bywa mylne? Miałam koleżankę na studiach. Mini w panterkę, szpilki, czerwona szminka i natapirowane włosy na co dzień. Na pierwszy rzut oka tania ulicznica. W rzeczywistości osobą głęboko wierzącą i pragnąca zachować dziewictwo do ślubu. Znajoma z byłej pracy - Żyje w otwartym związku z mężem i stałym kochankiem, Biorą udział w swinger parties i innych orgietkach, babka spała z ponad 500 mężczyzn I nie robi z tego tajemnicy, a w życiu byś tego nie powiedział patrząc na nią. A tak z ciekawości, pytam poważnie, bo nigdy nie spotkałam kogoś myślącego tymi kategoriami, na jakiej liczbie partnerów kończy się porządna kobieta a zaczyna szon? I czy liczba ta jest uniwersalna, czy może zależna od wieku kobiety? Btw, odpowiedziałam ci na twoje pytanie o wybuchach pod historią o obrobionym domu. Dopiero teraz, bo musiałam zdobyć info

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 2) | raportuj
30 grudnia 2019 o 13:21

@PooH77: Powiedziałabym, z wiekiem wychodzi trudny charakter ;)

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
29 grudnia 2019 o 22:17

@Jaladreips: nie mieszkam tam, mieszkam w Niemczech. W Szwecji bywam. Spytałam o to mojego faceta. Mówi, że to żadne wybuchy gazu (ok, może pojedyncze przypadki, jak ta eksplozja autobusu w Sztokholmie, spowodowana bezmyślnością kierowcy), głównie jest to robota gangów: bomby lub granaty ręczne. Wymuszenia haraczy, walka o strefy wpływów, itd. Nie chodzi im jednak, żeby kogoś zabić, bardziej o zastraszanie. Członkowie gangów pochodzą z różnych krajów: od miejscowych Cyganów, przez Albanię po Somalię

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
29 grudnia 2019 o 22:11

@bazienka: pomijając fakt, że edukacyjny wpier... jest w tej kulturze praktycznie nieznany, to emeryci mieliby marne szanse z młodymi zdrowymi bykami...

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 4) | raportuj
29 grudnia 2019 o 21:57

@bazienka: nie dokończyłam. Odnośnie potencjalnej pracy na czarno obawiam się, że na jedno by wyszło. Autorka jakoś musiałaby się wytłumaczyć z iluśgodzinnej nieobecności. Swoją drogą, chyba jedyne, czego tacy ludzie nauczą swoje dziecko to kłamać i kręcić

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 5) | raportuj
29 grudnia 2019 o 21:54

@bazienka: no niektórzy tak myślą. Moja mama ma znajomą - babka po siedemdziesiątce, ma 50-letnią córkę. Córka nigdy nie założyła rodziny, bo mama nie pozwoliła. Pracuje, ale całą pensję musi oddawać matce. Matka kiedyś przy gościach zrobiła jej awanturę, że jej się 50zł w ciągu miesiąca na coś rozeszło.

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 4) | raportuj
29 grudnia 2019 o 21:50

@Bryanka: wiesz, mi dopiero stuknie czterdziestka, ale coś w tym jest. Jak porównam siebie teraz i 10 lat temu, to jest duża różnica. Nie wiem na ile wynika to z wieku, a ile z doświadczeń życiowych, ale problemy, które miałam kilka lat temu (rozstanie z przemocowcem jednocześnie z poważnymi problemami zdrowotnymi) nauczyły mnie nie przejmować się głupotami i nie martwić na zapas. Do tego związek z moim obecnym partnerem, który jest uosobieniem spokoju, tez ma na mnie bardzo wyciszający wpływ (a jako ze zostałam wychowana przez dwoje choleryków ze skłonnościami do czarnowidztwa i robiących awantury o rzeczy, które sobie wymyślili, naprawdę było nad czym pracować)

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 7) | raportuj
29 grudnia 2019 o 12:42

@elysiia: „szapman hotel spula kopiel” to już jest wyższy poziom. Jest jakiś pomysł i inicjatywa ;) Bywa gorzej - taka sama ortografia, tylko to ty masz zaproponować sposób i zorganizować konsumpcję znajomosci, bo jemu się po prostu należy ;)

« poprzednia 1 227 28 29 30 31 32 33 34 35 36 3741 42 następna »