Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

WilliamFoster

Zamieszcza historie od: 2 czerwca 2014 - 9:36
Ostatnio: 18 maja 2022 - 5:16
  • Historii na głównej: 10 z 14
  • Punktów za historie: 2972
  • Komentarzy: 500
  • Punktów za komentarze: 4242
 
[historia]
Ocena: 25 (Głosów: 25) | raportuj
30 czerwca 2018 o 22:47

Brawo! A swoją droga, podzielam twoja fobię. ;)

[historia]
Ocena: 16 (Głosów: 16) | raportuj
30 czerwca 2018 o 22:44

Dramat... Pamiętam, że miałem mniej niż 10 lat gdy robiłem zakupy po drodze ze szkoły i do moich zadań należało obrać i ugotować ziemniaki na obiad zanim rodzice wrócą z pracy. Schabowego też jakoś wtedy już potrafiłem zrobić. Czy to znaczy, że wychowałem się w patologicznej rodzinie? Moje dzieciaki będą uczyć się wszystkiego od najmłodszych lat i głęboko mam to, co pani pedagog z opadającą powieką ma w tej sprawie do powiedzenia. I do harcerstwa zapisze. A co! Niech się uczą samodzielności.

[historia]
Ocena: 26 (Głosów: 26) | raportuj
30 czerwca 2018 o 15:02

Nie wiesz jak napisać "chatka", napisz "domek". ;)

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 4) | raportuj
29 czerwca 2018 o 14:22

Na bazie moich doświadczeń z polityką wewnętrzną kurii, za najbardziej prawdopodobne uznaję dwie hipotezy: 1) Ks. Bolek jest tzw. użytecznym frajerem bez protektora i kiedy już wybudował kościół, to w myśl zasady "murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść", został przeniesiony, a odpicowana parafia dostała nowego, "zasłużonego" pastuszka. Ten oczywiście musiał zepsuć wizerunek poprzednika, żeby owieczki zamiast za nim tęsknić, posłusznie zaakceptowały nowego proboszcza. 2) Ks. Bolek mógł odpracowywać pokutę. Znane mi są takie przypadki, bo np. proboszcz z mojej rodzimej parafii musiał wybudować dwa kościoły zanim pozwolono mu "osiąść na włościach", a jego kariera w strukturach kościelnych złapała 10-letnie opóźnienie. Swojego czasu strasznie nawywijał, a że jednak czuł powołanie i był dobrym organizatorem, to arcybiskup dał mu zadanie z którego musiał sie wywiązać. Jesli wam zależy, to jako parafianie, macie duży wpływ na to, czy Bolek nie wróci. W kupie siła, a kościół nalezy do wspólnoty a nie do pro0boszcza, więc jeśli wspólnie napiszecie do arcybiskupa list z prośbą o przywrócenie poprzedniego i dla pewności kopię tego listu wyślecie do Prymasa, to sprawa powinna ruszyć. O dobrego duszpasterza warto zawalczyć. A przed wami droga otwarta, choćby miało sie oprzeć i o papę Franciszka, to takie prawo wspólnoty.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
22 czerwca 2018 o 14:27

Masz dzięki temu pelargonie i "petunie" w jednym. :)

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 2) | raportuj
22 czerwca 2018 o 14:12

@Lobo86: tak na prawdę, to od lat toczy się walka o desygnowanie środków na psychiatrię, która jest tragicznie niedofinansowana. Tylko nie odbywa się to na łamach gazet i przed kamerami, bo mediów to nie interesuje. Jednak uwierz mi, że mnóstwo ludzi poświęciło temu ogrom czasu i wysiłku. To kwestia dystrybucji pieniędzy w systemie, gdzie czasem są one marnotrawione, gdy tymczasem ktoś inny żebrze o każdy grosz. Nie zmienia to faktu, że lekarz czy pielęgniarka, wolą zarabiać więcej niż mieć nowe kafelki na oddziale. Moja grupa zawodowa zarabia grosze, więc czasem czuje się poza tym całym systemem, gdyż nawet w kupie psycholodzy, rehabilitanci, logopedzi i technicy medyczni nie mają nawet szans z pielęgniarkami czy lekarzami. Dyrekcja szpitala boi się dać komukolwiek podwyżkę, gdyż wtedy z automatu pielęgniarki żądają cztery razy tyle... Ale to inna para kaloszy.

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 4) | raportuj
21 czerwca 2018 o 12:56

Hmmm... Przepraszam bardzo, ale jak długo pracuje w psychiatrii, to takich rzeczy nie słyszałem, a co dopiero żebym był świadkiem. Biorąc pod uwagę standardy i procedury oddziału na którym pracuję, to pozwolę sobie odnieść się do kilku poruszanych przez autorkę spraw. PRIMO: ustawa o przymusie bezpośrednim (i stosowaniu broni palnej) nie dotyczy pacjentów psychiatrycznych. Zastosowanie przymusu (unieruchomienie w pasach, izolacja, podawanie leków bez zgody i zatrzymanie w szpitalu) reguluje ustawa o ochronie zdrowia psychicznego. SECUNDO: przymus bezpośredni to nie forma kary (i jako taki nie może być stosowany!) ale sposób zabezpieczenia pacjenta i jego otoczenia przed niebezpiecznymi konsekwencjami jego zachowania (od upadku z powodu przymglonej świadomości do czynnej agresji). Zgodze się z tym, ze co kilka godzin pacjent powinien byc zbadany i jeśli to możliwe zwolniony z pasów w celu skorzystania z łazienki, ale jeśli ktoś podczas próby zwolnienia miota się, grozi wszystkim dookoła lub powtarza, że się zabije, to tylko skończony kretyn by go rozwiązał. Wtedy niestety zostaje kaczka, basen i mycie gąbeczką przez pielęgniarkę. Ponadto niedopuszczalnym jest aby pasy powodowały zasinienia i obtarcia! Przy czym zgodzę sie z tym, ze jesli inny pacjent uważał, że wypięcie kogoś z pasów to dobry pomysł, to dostawał ostrzeżenie. Bo zdrowo myślący człowiek by tego nie zrobił. TERTIO: pacjenta nie można karać poprzez odebranie mu jakiejkolwiek rzeczy! Jedyna formą może być ograniczenie przywilejów takich jak spacer, przepustki, ale i tak musi to wynikać nie z humoru personelu ale z konkretnych przesłanek wynikających ze stanu zdrowia (agresywne lub nieprzewidywalne zachowania) lub ostatecznie karny wypis z oddziału jeśli pacjent jest w nim z własnej woli (zdecydowana większość). Niestety lub stety, personel ma prawo przeszukać rzeczy pacjenta pod kątem posiadania zabronionych przedmiotów. Ja osobiście nie wyobrażam sobie, żeby pacjent na odcinku ostrym (obserwacyhjnym) mógł mieć przy sobie telefon i ładowarkę, a co dopiero tablet. QUATRO: warunki sanitarne i wyżywienie, to niestety zmora większości szpitali, na co niestety niewiele możemy poradzić. Uwierzcie mi, ze personel też ma cieknące kibelki, zimną wodę, a lekarz dyżurny czasem nie ma gdzie sie umyć po kilkudziesięciu godzinach w pracy. QUINTO: Pacjent ma prawo zażądać wypisu jeśli przyszedł do szpitala z własnej woli (podpisał zgodę na leczenia), ale jeśli w ocenie lekarza, jego stan psychiczny nie pozwala na przerwanie hospitalizacji, to można takiego pacjenta zatrzymać bez zgody, wtedy (ustawowo w ciągu 48h) powinien pojawić się sędzia i podtrzymać lub anulować decyzję lekarza. grożenie mu, ze dostanie farmakologiczną tonfę, to chamstwo i działanie sprzeczne z prawem. I tak na zakończenie: biorąc pod uwagę, z jakich pierdół musieliśmy sie przez te lata tłumaczyć, to aż nie chce mi się wierzyć, ze nikt z tych pokrzywdzonych pacjentów (z autorką włącznie) nie powiadomił rzecznika praw pacjenta... Gdyby ta historia zamiast na piekielnych, znalazła sie na biurku RPP, to gwarantuję, że oddział i jego pracownicy mieliby duuuuuże kłopoty. Oczywiście o ile historia jest prawdziwa...

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
20 czerwca 2018 o 10:29

@szafa: Nie obrażam się i wyjaśniam: "biologiczne podstawy zachowania" to przedmiot przesiewowy na studiach. Ignorant w zakresie fizjologii i neurologii, nie powinien mieć szans na przejście dalej. Każdy psycholog, który pracuje z pacjentami psychiatrycznymi, powinien również mieć przynajmniej podstawową wiedze w zakresie farmakoterapii (chodzi głównie o wpływ leków na zachowanie). Zdziwię Cię może, ale to właśnie psycholodzy wykonują testy organicznych uszkodzeń mózgu i choć mamy prawo nie wiedzieć, jak nazywa się trzecia fałdka po prawej stronie licząc od linii środkowej prawego płata czołowego, to doświadczony psycholog po kilku testach potrafi wręcz opisać obraz zmian w mózgu, zanim jeszcze pacjentowi zrobi się TK czy tez RM. Brak znajomości objawów somatycznych powiązanych z psychiką, czy tez objawów i chorób somatycznych koniecznych do diagnozy różnicowej (czyli co jest moją broszką a co lekarską), to ignorancja. Niestety, ktoś, kto skończył psychologię ale 10 lat pracował w dziale HR, a potem zabiera sie za "terapię" pacjentów, jest tak samo wydolny, jak okulista , który staje przy stole operacyjnym.

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 6) | raportuj
20 czerwca 2018 o 8:28

@Armagedon, ja bym nie miał nic przeciwko temu zwrotowi, o ile byłby stosowany w poprawnej formie. Potocznie "tak że ten..." oznacza mniej więcej to samo, co: "bez komentarza" albo wręcz: "QED". Jak czytam: "także ten", to sie pytam w duchu: "k#rwa który?!".

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 4) | raportuj
18 czerwca 2018 o 10:04

Tak tylko się wtrącę. Nie trzeba drukować i kleić znaczków. Istnieje opcja elektronicznego listu, gdzie wysyłasz dokument z dołączoną lista adresową, a adresaci otrzymują je w wersji papierowej. A tak poza tym, to istnieje "instytucja" słupa ogłoszeniowego. Wystarczy kilkadziesiąt plakatów w bardziej uczęszczanych miejscach w obszarze inwestycji i cała społeczność będzie wiedzieć o konsultacjach. Jakby inwestor umieścił info na dwóch-trzech bilbordach, to też by nie zbankrutował. Co ciekawe, spotkałem się z tym, że urząd gminy informuje listownie o wszystkich planowanych zmianach zagospodarowania przestrzennego i przebudowach, więc jest to możliwe.

[historia]
Ocena: -1 (Głosów: 3) | raportuj
13 czerwca 2018 o 21:35

Masz plusa za Futuramę i numer z wiadrem. Swoją drogą ulubiony test na inteligencję mojego ojca, który stosował go namiętnie wobec Młodych-Gniewnych-Nierozgarniętych pracowników.

[historia]
Ocena: 19 (Głosów: 21) | raportuj
11 czerwca 2018 o 10:39

Tak właśnie działa ewolucja. Osobniki ignorujące ostrzeżenia o potencjalnym niebezpieczeństwie, zostają przez realne niebezpieczeństwo wyeliminowane z puli genowej.

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 8) | raportuj
11 czerwca 2018 o 10:35

@AskeladdsWife: Mam wrażenie, ze to bezcelowe, ale postaram sie jeszcze raz na spokojnie Ci wytłumaczyć. Pacjent to osoba korzystająca z opieki zdrowotnej (wg. WHO), zatem jako pracownik służby zdrowia określam osoby z którymi pracuję jako pacjentów. Tak samo jak pielęgniarka, fizjoterapeuta, czy logopeda. I nie chodzi o kompleks "nie bycia lekarzem". Po prostu taka nomenklatura. Kiedy pracowałem dla MOPSu, to miałem podopiecznych, na szkoleniach mam kursantów itd. Psychologia nie jest dziedziną medycyny, jest niezależną nauką, zarówno czerpiącą z odkryć biologii, medycyny i nauk społecznych, jak i wspierająca je w obszarze swoich zainteresowań. Termin "klient" został przeforsowany przez psychoterapeutów (którzy nie zawsze są psychologami) i pierwotnie miał służyć destygmatyzacji i upodmiotowieniu pacjentów, choć w chwili obecnej raczej jest wyrazem postępującej komercjalizacji. Ja osobiści zdecydowanie wolę pojęcie pacjent, gdyż w moim odczuciu nakłada to na psychologa/terapeutę większe poczucie odpowiedzialności. Może właśnie tego zabrakło psychologom, z którymi miałaś pecha pracować? A tak na marginesie... Z twojej historii wynika, ze lekarze też dali ciała na całej linii. I nie negując błędów moich kolegów po fachu, to brak odpowiedniego leczenia hormonalnego, to już nie ich wina.

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 6) | raportuj
10 czerwca 2018 o 23:36

@AskeladdsWife, i tu sie mylisz. Różnica tkwi w tym, czy pracujemy z osobą chorą na zaburzenia psychiczne, czy z kimś, kto np. chciałby popracować nad swoją asertywnością. Analogicznie, ktoś po złamaniu i w trakcie rehabilitacji jest pacjentem fizjoterapeuty, a ktoś, kto wpadł na masaż, jest tylko klientem.

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 8) | raportuj
10 czerwca 2018 o 18:42

Mam nadzieję, że nie dostaniesz drgawek cztajac mój komentarz, gdyż akurat reprezentuję znienawidzoną przez Ciebie profesję. Przykro mi, że masz takie doświadczenia. Gdyby to ode mnie zależało, to opisanym przez Ciebie osobnikom kazałbym zeżreć na sucho dyplomy ukończenia studiów, o ile jakieś mają. Poznałem niestety zbyt wielu nawiedzonych baranów, aby móc uwierzyć w tą historię... Psychologa obowiązuje ta sama zasada, co lekarza - przede wszystkim nie szkodzić! Wsparcie musi odpowiadać potrzebom pacjenta i uwzględniać bezwarunkowo biologiczne przyczyny problemów. A zasada poufności, jest już absolutnie święta. Przykro mi, cholernie mi przykro. I wstyd, za tych ćwoków...

[historia]
Ocena: 8 (Głosów: 10) | raportuj
7 czerwca 2018 o 11:53

Końcówka lat '90. Liceum. Od początku roku zaplanowana wycieczka na trzy dni. Wychowawczyni niezbyt zachwycona perspektywą, forsuje termin i miejsce, które nikomu nie pasuje. Efekt - wycieczka odwołana, bo brak chętnych. Taa dam! Stary chwyt...

[historia]
Ocena: 15 (Głosów: 15) | raportuj
9 maja 2018 o 20:57

Był taki dowcip... Do bacy pasącego owce podchodzi turysta i pyta: - Baco, jak wam powiem ile macie owiec, to dacie mi jedną? - A dom, jakeście tacy mondzy. - A więc, tu jest 114 owiec! - A dyć! To biercie sobie jednom... Turysta wybrał owce i odchodzi ale baca go zatrzymuje: - Ej panocku! A jak jo zgadne kim wy jesteście z wykształcenia, to mi te owieckę oddacie? - Oddam. - Wy jesteście magister inżynier do spraw rolnictwa i hodowli! - Zgadza się! -potwierdza zszokowany turysta - Ale skąd to wiecie??? - Aaaaa to proste. Żeśta mieli 114 owiec do wyboru, aście psa wzięli...

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
7 maja 2018 o 11:26

A ja pacjentów zapisuję sobie sam. Po kilku akcjach, gdzie nagle zaginął terminarz, a potem miałem po dwie osoby na ta sama godzinę, ustaliłem, że mają mi się nie wtrącać. Pacjenci proszeni są o to, że jeśli coś im wypadło, mają mnie poinformować najszybciej jak się da i większość się do tego stosuje. Niemniej zdarza się combo, gdy z 5 osób wypadają 3 i siedzę jak ten kołek...

[historia]
Ocena: 20 (Głosów: 28) | raportuj
18 kwietnia 2018 o 18:53

@nasturcja: empatia jest cechą wrodzoną, odpowiadają za nią tzw komórki lustrzane, wyzwalające symultaniczną do obiektu reakcję emocjonalną. Jeśli widzimy, że ktoś cierpi, to i my czujemy jakby echo cierpienia. Dlatego psychopatia jest wrodzona. Taka osoba nie czuje co jest dobre a co złe. Może to co najwyżej zapamiętać, ale raczej nie znajduje się to wysoko na liście jej priorytetów.

[historia]
Ocena: 20 (Głosów: 20) | raportuj
13 kwietnia 2018 o 6:04

Raczej rys psychopatyczny jak się patrzy! Dzieciak nie wygląda na Aspergera, jest inteligentny i sprytny w relacjach. Już mi kiedyś taki młodziak przeszedł przez ręce i do tej pory czuję lekki dreszcz na plecach, jak wspomnę, poziom jego zimnego wyrachowania. To już w starej recydywie znajdziesz wiecej sumienia.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
6 kwietnia 2018 o 10:51

@Zunrin: Otóż to, bo w sumie jest to najmniejsza grupa pracowników, i nawet jak podnoszą głos, to praktycznie nie są w stanie nic wskórać.

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
5 kwietnia 2018 o 13:44

@OjciecMacieja: I w tym momencie Bóg zrobił facepalm... Powiem Ci szczerze, że jak słyszę takie herezje z ust księży, to pomysł konwersji na protestantyzm coraz bardziej mi się podoba. Aż ciśnie mi sie pod palce cytat ze słów Jezusa do faryzeuszy: "O obłudnicy! Innym wkładacie na ramiona ciężary nie do uniesienia a sami tych ciężarów palcem nie dotykacie!". Nie wiem jakim cudem co poniektórzy kończą seminarium bez podstawowej wiedzy teologicznej i grama zdrowego rozsądku, ale zdarza sie. Podobnie jak lekarze antyszczepionkowcy. Ale ja nie o tym chciałem. Najważniejsze jest to, co napisałeś w pierwszym zdaniu: "rodzina jest rzucana na głęboką wodę". Już nawet pal licho to, że Twoje plany i oczekiwania idą w cholerę, ale stajesz nagle i bez przygotowania przed wyzwaniem, które z reguły przekracza siły przeciętnego człowieka. Siły tak fizyczne, jak i psychiczne. Jeśli uda Ci się odnaleźć oparcie w rodzinie, ludziach z podobnymi problemami, czy też fachowo zajmującymi się pomocą niepełnosprawnym, znajdziesz źródło siły w wierze, zbudujesz sobie jakiś sensowny system wartości, to będzie łatwiej. Ale i tak masz przed sobą ogromne wyzwanie, które niejednokrotnie sprawia, że nachodzi cie fala bezradności, frustracji, nieraz może i rozpaczy. Nie chcę tutaj filozofować, ale może to właśnie jest cały sens cierpienia? Bo łatwo jest być bohaterem, łatwo kochać gdy wszystko jest w porządku. A bardzo niewielu, a Ty i Twoja żona zdajecie się do nich należeć, potrafią podnieść takie wyzwanie i sprawić, ze ból jest mniej bolesny, zły mniej gorzkie, a te małe iskierki radości trochę dłużej się palą. Mnie pozostaje takich ludzi podziwiać i modlić się, by los oszczędził mi konieczności sprawdzenia, czy również mam w sobie dość siły.

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 2) | raportuj
5 kwietnia 2018 o 13:11

@Zunrin: Toteż właśnie ten magiczny regulamin premiowania był zmieniany.

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 4) | raportuj
4 kwietnia 2018 o 13:59

z tego co wiem, to jedynie osobowo (byli członkowie zarządu ze starej firmy przeszli do nowej), bo rozliczenie finansowe jest zupełnie osobne. Co do szczegółów nie wypowiem się, bo to nie moja branża i nie mój cyrk. Ale dzięki za tą uwagę, warto wiedzieć.

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
4 kwietnia 2018 o 11:33

@the: Normalne społeczeństwo, to figura retoryczna. Ale jeśli by się kierować zasadą; "nie ma ludzi zdrowych, są tylko niezdiagnozowani", całe nasze życie musiałoby być pozbawione norm i stabilności, gdyż każda dewiacja i zaburzenie, musiałoby być akceptowane, bez względu na szkodę dla innych. Brzmi ponuro, czyż nie? Nie rozumiem Twojej uwagi na temat wiarygodności badań prenatalnych, zdaje sobie sprawę z ich dokładności, co w jakiś sposób trochę mnie przeraża, gdyż w przypadku niekorzystnej diagnozy, nie pozostaje ci nawet margines nadziei. Co do mojego zawodu nie musisz mi wierzyć, ja nie odczuwam potrzeby okazywać Ci się dyplomem.

« poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 1019 20 następna »