Profil użytkownika
Xynthia ♀
| Zamieszcza historie od: | 30 sierpnia 2017 - 21:03 |
| Ostatnio: | 12 lutego 2026 - 15:41 |
- Historii na głównej: 178 z 201
- Punktów za historie: 23707
- Komentarzy: 873
- Punktów za komentarze: 6144
| Zamieszcza historie od: | 30 sierpnia 2017 - 21:03 |
| Ostatnio: | 12 lutego 2026 - 15:41 |
|
Zobacz też inne serwisy:
|
|||
| Pewex | Faktopedia | Stylowi | Moto Memy |
| Demotywatory | Mistrzowie | ||
@iks: Lubię bojówki, ale nie cierpię mieć czegoś w kieszeniach. Serio, nawet chusteczka higieniczna mi przeszkadza. Więc nerka na chusteczki, klucze, długopis itp., a płatność telefonem. A z plecaka najłatwiej wyciągnąć, masz go na plecach, za sobą, jak jakieś porządne zamykanie, to rozetną...
@Athleta1997: Czy ma "prawo bytu na tej stronie"? Nie wiem, ja decyduję wrzucając ją, ty decydujesz oceniając. Jeśli więcej osób oceni tak jak ty, wyląduje w archiwum. I tyle. Na tym polega ta strona.
@Michail: Wewnętrzne ściany? Oj, administracja ma to głęboko w doopie, przeszkadza ci, to sobie usuń skutki.
Ja wiem, że już "po ptokach", ale dzwoniłaś do ADY?
Wszystkiego Najlepszego!
@BORCH: Oczywiście, że są agresywne! Na własne oczy widziałam, jak "ciułałka" (nie moja, moja jest w miarę normalna) tak max 1,5 kg żywej wagi rzuciła się ze wściekłym ujadaniem na jakiegoś owczarkopodobnego psa (ze 40 kg jak nic). Tylko dlatego, ze owczarek na sekundę zgłupiał oraz obaj właściciele wykazali się refleksem, udało się uchronić "ciułałkę" od bycia przekąską...
@aja123: Prowokacyjna? W sumie każda historia tu na Piekielnych jest jakąś tam prowokacją, ale akurat nie chciałam się odnosić do tego konkretnego wydarzenia, niestety nie dałoby rady, i tak by każdy skojarzył. Więc po prostu wspomniałam, zaznaczając, że to NIE ta historia jest dla mnie piekielna. Tutaj sobie poczekam na wyjaśnienie jak rzeczywiście wyglądała ta sytuacja. jak masz ochotę na g*wnoburzę w internecie, to poszukaj, gdzie się plują nad tym faktem i tam się wypowiadaj. P.S. Dewocjonalia które są "po zmarłym" już są jakieś mniej "święte" i można je do kosza?
@Rakel: jeszcze raz i po polsku, to może będę w stanie ci odpowiedzieć
@RedWolf: Hm, historia edytowana, żeby się zgadzało? Bo ja przysięgłabym, że pierwsze zdanie brzmiało: "Rok temu rozwiodłam się z ojcem mojego dziecka". Poza tym wystarczy wpisać w Google "pozbawienie władzy rodzicielskiej" i widać, ze to o czym piszesz nie jest możliwe. Nie chce mi się linkowac całych artykułów, bo naprawdę łatwo je znaleźć, wkleję tylko jedno zdanie - "Sąd orzeka o tym jako o ostateczności, gdy inne środki (np. ograniczenie władzy) nie wystarczą." Więc nie, to nie tak, ze złożyłaś o ograniczenie, pierwsza rozprawa, ty z głupia frant pytasz "a może pozbawienie?", a sąd na to "no ze sami na to nie wpadliśmy, dawaj pozbawienie!".
Zmodyfikowano 1 raz Ostatnia modyfikacja: 28 grudnia 2025 o 22:44
Sorry, ale nie wierzę w historię w tej wersji... Rok temu się rozwiodłaś, parę miesięcy temu złożyłaś wniosek o pozbawienie go władzy rodzicielskiej i bach, już masz wyrok zgodny z twoimi oczekiwaniami? To tak nie działa, nie w Polsce. Owszem, masz dużo argumentów za pozbawieniem ojca władzy rodzicielskiej. Po pierwsze - niealimentacja. Po drugie - brak kontaktu z dzieckiem, brak inicjatywy takiego kontaktu w jego strony. To są duże plusy na twoją korzyść, ale dla sądu to ciągle mało. Nawet przemocowcom i alkoholikom nie odbierają władzy rodzicielskiej tak "od ręki", to niestety trwa. Właściwie jeśli nie ma przemocy czy jakiegokolwiek zagrożenia dla dziecka, sąd raczej orzeka ograniczenie, a nie pozbawienie władzy rodzicielskiej, żeby tatuś mógł sobie przemyśleć i się poprawić, a matka nie miała problemów z różnymi "papierkowymi" kwestiami. Tak że, tego... Ja nie wierzę.
@Ohboy: W sumie też się zastanawiałam, bo naprawdę DOBRE historie nie osiągają na tym portalu takich wyników - i tu chodzi mi o samą ilość głosujących osób, a nie stosunek ilościowy plusów do minusów... podejrzewam jakiś przekręt, ale w sumie lotto mi to, skoro dla autora tych historyjek ilość plusów jest aż tak ważna, ze posuwa się do jakiegoś oszustwa, żeby je mieć, to co mi tam...
Ło jesusmario! Poczkej, poczkej, ogarnę, pospisuję, kwoty dopiszę i wrzucam historię! O Mikołajkach koleś zapomniałeś. Potem święta (prezenty dla czterech Bliskich Osób), potem koniec stycznia urodziny jednej z Bliskich Osób, początek lutego następne urodziny, potem Walentynki, potem Dzień Kobiet. Dobra, nie mam czasu, lecę historię pisać!
@este1: Ja tak mam z wątróbką, nawet gorzej, sam widok i zapach powoduje, że już NICZEGO nie jestem w stanie przełknąć...
Historie ogólnie oceniłam na plus, ale odnośnie twojego pytania "Jakie orzeczenie powoduje, że te same dzieci nie mogą postać w kolejce (właściwie, bo co? nogi miały zdrowe), ale za to mogą jechać rollercoasterem, gdzie są narażone na stres, przeciążenia itd.?" już odpowiadam. Tu nie chodzi o zdrowe nogi, tylko np. o to, że dzieci po chwili stania w kolejce zaczynają się denerwować i okazywać to zdenerwowanie... Nie, nie są "niewychowane", nie, matka ich nie "rozpuściła", po prostu przy pewnych schorzeniach/ograniczeniach dziecko nie wytrzyma normalnego stania w kolejce, tylko zacznie "wariować i odwalać". Owszem, można ich nie zabierać na takie atrakcje. W końcu świry niech siedzą w domu, a nie idą do normalnych ludzi, nie? Ja tam zawsze przepuszczam matkę, jak widzę, że z niepełnosprawnym dzieckiem, bo właśnie nie wiem, czy może poczekać w kolejce i przyjmie to normalnie, czy też może po pół minucie oczekiwania dziecko poczuje taki dyskomfort, ze zrobi piekło matce i wszystkim osobom wokół. Nie, ono nie jest "niewychowane", "rozpuszczone", "roszczeniowe". Ono jest chore, reaguje inaczej niż "normalne" dzieci, ale czy to oznacza, że trzeba je izolować?
@wiecznie_wqrwiony: Też mam takie wrażenie...
@Ohboy: jakoś tak wszyscy się skupili na tym 100% płatnym L4, bo nikt mi nie doradzał starać się o odszkodowanie, ale to by były groszowe sprawy. Np. złamany palec to tylko 1% uszczerbku na zdrowiu (przypuszczam, że skręcona kostka byłaby potraktowana bardzo podobnie), a więc chyba do wypłaty 1% maksymalnej kwoty ubezpieczenia.
@janhalb: A to w komentarzu można się odnieść tylko do głównego wątku historii? Owszem, zgadzam się ze wszystkim, co napisałeś, ale też faktem jest że facet siedział kilka godzin w zasikanym mieszkaniu (a Piotruś brał kąpiel w śmierdzącej łazience) i to akurat zwróciło naszą uwagę, tego dotyczyły komentarze @Smoczycawawelska i mój.
@SmoczycaWawelska: Oj, znam to... Wspomniany przeze mnie w którejś historii Piotruś (były już na szczęście partner mojej przyjaciółki i ojciec jej dzieci) stanowczo zapowiedział, że on koty ma głęboko w doopie i nie będzie się nimi zajmował. A wtedy kotów było 4 albo 5. Kuwety w łazience, no ale wiadomo, zanim Agnieszka wracała z pracy, w kuwetach był armagedon. Piotruś palcem nie tknął tego śmierdzącego syfu, co nie przeszkadzało mu brać długiej kąpieli w wannie w tej śmierdzącej kocimi kupami i szczochami łazience.
@voskee: Sorry, potraktowałam cię poważnie, ale teraz widzę, że troll, i to w dodatku kiepski... i w dodatku nie potrafiący zrozumieć krótkiego komentarza.
@voskee: Co powoduje, że nie lubisz użytkowników, którzy mają na koncie więcej niż kilka historii? W sumie mnie to lotto, podpowiem fajny myk - jak widzisz historię kogoś z niebieskim nickiem, to nie czytasz, dajesz minusa i przewijasz. Pozdrawiam!
@Michaelle: Czego nie rozumiesz w porównaniu, że 80% psów tej rasy ma uczulenie na kurczaka (strzelam, badań nie czytałam) do sytuacji, kiedy 80% mojej rodziny miałoby uczulenie na orzechy? Tu chodzi o porównanie prawdopodobieństwa, że coś zaszkodzi, a nie o traktowanie/nie traktowanie psa jak członka rodziny...
@digi51: Nie czytam, ale i nie komentuję, ale czasem w te komentarze wejdę, bo zdarzy się, że jakaś dobra dusza poda clou artykuły ;) W przytoczonym przez ciebie przykładzie byłoby to ostatnie zdanie. Jak coś już mnie mega zaciekawi (rzadko) i przeczytam artykuł, to robię to samo, grzecznie informuję czytelników w komentarzu, że chwytliwy tytuł "już uchwalono! dodatkowe pieniądze dla (wstaw co chcesz)" dotyczy Gwatemali, a nie Polski...
@Tolek: "że po śmierci dziadka, część mieszkania należała do mojej mamy, czego babcia w ogóle nie uznawała", więc obstawiam, że to była mama jej matka jej mamy.
@Ohboy: A ja mam dość ograniczoną wyobraźnię, jeśli chodzi o wybór pseudonimów, więc wpisuję cokolwiek, byle było - jak raz wpiszę, tak już zostanie ;)
@SlawkaMira: Nie podam imienia psa, wiesz dlaczego? To moje drugie konto na piekielni.pl, pierwsze zlikwidowałam po wrzuceniu dosłownie kilku historii i "uciekłam " na ponad rok. Tak, właśnie po imieniu psa (poprzedniego) ktoś doszedł, że ja to ja. Żadnych kompromitujących mnie informacji nie wyciągnął z moich historii, ale ze dwie (historie) były mocno osobiste, a tej osobie posłużyły do kpienia ze mnie... Znajomość oczywiście zerwałam, konto zlikwidowałam i przestałam tu zaglądać, zakładając następne i pisząc historie, już obsesyjnie dbam o prywatność. Moją córkę nazywam w historiach Młodą (w rzeczywistości NIGDY tak do niej nie mówię), poprzednia sunia była Kruszyną, teraz pies jest Maleństwem. Gdyby zdarzyło mi się napisać historię, w której występowałyby moje koty (hmmm, one na razie nie generują żadnych piekielnych sytuacji), to byłyby opisane jako Kocia Wariatka i Kocia Arystokratka. Więc jeśli cię to irytuje, no to przykro mi, nie zmienię tego. To nie maniera, tylko ochrona prywatności.