Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

JapkoIgruszka

Zamieszcza historie od: 29 stycznia 2018 - 20:24
Ostatnio: 28 listopada 2019 - 19:43
  • Historii na głównej: 2 z 2
  • Punktów za historie: 385
  • Komentarzy: 5
  • Punktów za komentarze: -10
 

#85580

(PW) ·
| Do ulubionych
Opowiem Wam dzisiaj historię, która sama w sobie może nie jest zbyt piekielna, ale tego typu sytuacji jest coraz więcej i postępujący trend coraz mniej mi się podoba.

Wczoraj mój mąż zajechał na stację benzynową w celu zatankowania swojego samochodu służbowego. Mąż pracuje w branży, która wymaga dyspozycyjności 365 dni w roku. Klient nasz Pan. Z tego powodu tankował samochód w stroju roboczym. Kierując się do kasy, zaczepił go Ukrainiec w średnim wieku, mówiąc coś do niego w swoim języku. Później okazało się, że pomylił mojego męża z pracownikiem i chciał aby zatankował mu samochód. Małżonek nie posługuje się językiem ukraińskim, więc grzecznie odpowiedział Panu Ukraińcowi magiczne zaklęcie "NIEPANIMAJU", po czym skierował się w stronę kasy.

Pan Ukrainiec poczuł się wyjątkowo zlekceważony. Złapał mojego męża za rękę i wydarł się na niego jak na osobę niższej kategorii. Sytuacja mogłaby skończyć się źle gdyby nie szybka interwencja pracownika stacji, który uspokoił wściekłego Ukraińca. Pan furiat nie widział w swoim zachowaniu nic złego nawet kiedy w końcu dotarło do niego, że mój mąż nie jest pracownikiem stacji. Bez słowa wsiadł do samochodu i pojechał. Pracownik stacji powiedział, że Ukraińca zdenerwował brak znajomości języka ukraińskiego przez mojego męża, którego uznał za pracownika. Poczuł się tym faktem wyjątkowo urażony wychodząc z założenia, że skoro w Polsce przebywa tak wielu Ukraińców, to każdy Polak powinien ich język znać.

Uprzedzając wszelkie komentarze zarzucające mi uprzedzenia względem Ukraińców, chcę oświadczyć, że nie ani ja ani mój mąż nie jesteśmy uprzedzeni do Ukraińców. Oboje jesteśmy uprzedzeni do chamstwa, bezczelności i braku kultury, niezależnie kto się ich dopuszcza. Osobiście uważam, że to skandal aby jakikolwiek imigrant nieznający języka polskiego, wymagał od Polaków aby znali jego mowę.

Stacja benzynowa

Skomentuj (20) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 219 (251)

#81320

(PW) ·
| Do ulubionych
Długa historia o tym jak bardzo zajadłe są niektóre kobiety.


Kilka lat temu miałam średnią przyjemność studiować kierunek studiów zdominowany przez płeć piękną. Na każdym roczniku kobiety stanowiły około 80% studiujących. Studia trwały dość długo, bo ponad pięć lat.


Do jednej z grup studenckich należał pewien dość specyficzny chłopak. Nazwijmy go Alojzy. Nie wyróżniał się ani zachowaniem, ani wyglądem. Dość wysoki, szczupły ciemny blondyn. Jego specyfika polegała na tym, że był niemalże stuprocentowym outsiderem, odludkiem może nawet mizantropem. Nie integrował się ze swoją grupą, nie uczestniczył w imprezach wydziałowych. Nie brał udziału w wigiliach, wyjazdach wakacyjnych, wyjściach na piwo, pielgrzymkach do Częstochowy ani w jakichkolwiek wydarzeniach społecznych. Nie miał bliskich kolegów, co najwyżej okazjonalnych znajomych. Rzadko rozmawiał z innymi. Ogólnie trzymał się na uboczu. Początkowo ludzie zapraszali go na ww. wyjścia ale z czasem dali sobie, i jemu spokój. Nie miałam prawa go oceniać.


Mi samej trudno było w to uwierzyć, że ktoś z takim podejściem do ludzi dał radę przeżyć, ale uszanowałam jego wolę i nie narzucałam mu się jeśli nie musiałam (notatki).


Na którymś roku w Alojzym "do szaleństwa" zakochała się pewna piekielna kobieta. Nazwijmy ją "ania" (celowo małą literą). Dlaczego piekielna? O tym później. Nie mogąc zaatakować Alojzego na imprezie, postanowiła zaatakować frontalnie. Pewnego dnia ania napisała do niego na fejsie, że bardzo go kocha, pragnie, pożąda i tym podobne rzeczy. Z tego co wiem Alojzy odmówił. W tej chwili ania postanowiła zmienić życie Alojzego w piekło. Rozpoczęła się ogólnowydziałowa kampania nienawiści skierowana przeciwko Alojzemu przez anię i jej "psiapsióły".

Między innymi dowiedziałam się, że Alojzy jest: elementem napędowym roweru, złodziejem, damskim bokserem, gwałcicielem, nosicielem HIV, rasistą, homofobem(?), donosicielem (nigdy nie dowiedziałam się na kogo), pedofilem, mordercą, psychopatą i samym szatanem. Mówiła wszystkim, że Alojzy jest potworem bez serca, który bawi się uczuciami biednej zakochanej w nim kobiety i karmi się jej cierpieniem. Ilekroć ania zauważyła, że Alojzy z kimś rozmawia, od razu go obrabiała u tej osoby. Część ludzi wierzyła w te bzdety (ja byłam jedną z nich), a część nie. Reszta miała to gdzieś. Ta kampania trwała w najlepsze do końca studiów.


W końcu otrzymałam swój upragniony dyplom i poszłam na swoje. Po dwóch latach od końca studiów spotkałam anię na pewnej konferencji. Zauważyłam u niej obrączkę na palcu i parę dodatkowych kilogramów. Po wstępnej rozmowie o pierdołach wypłynął temat Alojzego. Dowiedziałam się, że Alojzy ma bardzo poważne problemy prawne, ponieważ oszukał jednego klienta i ogólnie Prokuratura dobrała mu się do tyłka. Dodatkowo stracił prawo wykonywania zawodu, a papież nałożył na niego klątwę i ekskomunikę.

AHA.

Problem polega na tym, że Alojzy po skończeniu studiów nigdy nie starał się o uzyskanie prawa wykonywania zawodu, więc nigdy w nim nie pracował. Skąd to wiem? Ano stąd, że Alojzy prowadzi zakład stolarski po swoim ojcu i mieszka 20 km ode mnie. Utrzymujemy dość przyjazne stosunki prywatno-zawodowe. Niniejszą historię spisałam na wersalce zakupionej w jego zakładzie.


Alojzy twierdzi, że nic nie wiedział o tej całej nagonce. Osobiście w to wątpię.

Co do ani. Mam nadzieję, że dostanie to na co zasługuje.

uczelnia

Skomentuj (15) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 166 (196)

1