@yfa: dodaj do tego co Grav napisał brak API restowego (system z czasów, gdzie modne były JSF), pierdyliard opcji dla każdej usługi i z 5 minut robi ci się ładne parę godzin. Do tego taki skrypt fajnie by przetestować, żeby fakapu nie pogłębić. A na rano wszystko ma działać, zanim klienci się obudzą i zaczną dzwonić z pogróżkami.
Ale sprzedawca wysłał przedmiot i poczta kisi przesyłkę przez miesiąc? Bo formularz kontaktowy na allegro służy do kontaktu ze sprzedawcą a nie pocztą.
@ja_2: specyfikacja była OK, o ile dobrze pamiętam programista popierdzielił coś w implementacji - byłem wtedy w innym projekcie, więc kodu tego nie widziałem. Na logikę wystarczy odwrotnie postawiony znak większości, wtedy deaktywacja idzie dla wszystkich przyszłych dat zamiast minionych.
Z programistycznego na polski: było sobie w bazie danych pole, które nie było do niczego wykorzystywane (pole w bazie to coś jak kolumna w tabelce). Dwa niezależne systemy łączące się z tą bazą potrzebowaly nowego pola, ktoś mądry inaczej stwierdził, że skoro tamto pole jest i się marnuje, to niech go użyją. Problem z tym, że oba systemy potrzebowały tego pola do czego innego, więc system A liczył momentami wykorzystując dane, które dostarczył system B i odwrotnie (dla przykładu wyobraźcie sobie, że A wpisuje wzrost użytkownika a B średnie saldo konta).
@Grav: przeszło przez wszystko :D Zarówno testerzy nasi jak i klienta przetestowali, że faktycznie usługa się deaktywuje jak ustawi się datę na już. Że dezaktywuje się już, jak ustawisz datę na za pół roku - nikomu nie przyszło do głowy sprawdzenie takiego testcase.
Zmodyfikowano 1 raz Ostatnia modyfikacja: 15 października 2021 o 14:23
A mnie jako klienta strasznie wkurza wyświetlanie w wynikach wyszukiwania sklepu produktów, które dostępne już nie są i nie będą. Wchodzę w kategorię, 3 strony produktów z czego dostępne 3 ale pozycje.
@clockworkbeast: to było dobre parę lat temu, ja historię usłyszałem już po tym, jak się mój kumpel stamtąd zwolnił. A że szefu z takich, co lubią bruździć byłym pracownikom - pomysły szły, ale każdy się bał.
@hardcor: podstawówkę kończyłem w 94, mieliśmy w klasie Marcinka, który był wypisz wymaluj jak Michałek z punktu 1. Ale miał dzianych rodziców i nie było opcji, żeby go do następnej klasy nie przepuszczono nawet, jak strzelił z procy jakiemuś dzieciakowi w oko. Do szkoły specjalnej nikogo nie przenieśli, nawet dwóch braci bliźniaków, którzy kiblowali w podstawówce do 18 roku życia terroryzując pół szkoły.
@janhalb: dane o wykształceniu są daną osobową.
I tak, urząd ma prawo żądać informacji - zapewne musiałby na piśmie (no bo przecież równie dobrze ty możesz zadzwonić i podać się za pracownika ZUSu), a do tego komuś musi się chcieć...
I ja nie twierdzę, że to dobrze i że robi Ci jakąś różnicę. Po prostu urzędasy mają teraz bardzo wygodną wymówkę.
BTW - gadałem ostatnio z dziewczynami z kadr w mojej pracy. Obecnie dzięki RODO pracodawca nie ma jak sprawdzić, czy pracownik nie nakłamał w CV - do byłego pracodawcy nie ma po co dzwonić spytać, czy taki ktoś pracował, bo RODO i historia zatrudnienia to też dana osobowa. Przy UOP można żądać świadectw pracy i liczyć, że kandydat będzie się bał sfałszować papieru. Przy samozatrudnieniu nie ma czego żądać. Wykształcenie - też nie sprawdzisz, czy przedłożony dyplom nie jest podróbką dzwoniąc na uczelnię. Masakra.
Tak w kwestii ostrzeżenia - prawdopodobnie firma ta ma ileś nazw i tą samą bazę samochodów. Chwilę temu pojawiło się ponownie na otomoto samochód od bohaterskich, którym się interesowałem parę miesięcy wcześniej (dość charakterystyczna wersja wyposażenia i zdjęcia) - lokalizacja ta sama, wystawione przez "samochodowy uśmiech", model operacyjny ten sam.
Zmodyfikowano 1 raz Ostatnia modyfikacja: 4 października 2021 o 15:40
Widzę potencjalne źródło problemu, czemu pani z ZUSu do szkoły nie ma po co dzwonić:
RODO.
Pani z sekretariatu nie może udzielić osobie trzeciej informacji o uczniu bez jego pisemnej zgody. Więc najprościej dla urzędu - uczeń musi zwrócić się o zaświadczenie dotyczące siebie a potem wysłać ZUSowi.
Jest to do ogarnięcia przez zasadność dostępu do danych (szczegółów nie znam, ale jest coś takiego), ale komu by się chciało.
@marcelka: może źle napisałem: nie mam pretensji, że ktoś się na prywatnym FB czy innym medium społecznościowym nie reklamuje - ale skoro nie robi tego nigdzie, podsuwam gdzie by po najmniejszej linii oporu mógł. Bo ja czaję, że nie każdy ma umiejętności / chce płacić za dedykowaną stronę reklamującą się jako kandydata, ale wklepanie posta na FB to ogarniają nawet 70-letni emeryci.
Kolega z byłej pracy też 2 lata czeka na dyplom, bo komuś się wpisało "dobry" zamiast "bardzo dobry" jako ocena pracy magisterskiej. Nic tam protokoły, oj tam oj tam, bierz pan i dupy nie zawracaj.
@rodzynek2: tak, to czy kurier jest OK czy nie - zależy od konkretnego kuriera nie od firmy. Ale już podejście firmy gdzie jako adresat nie jesteś w stanie złożyć reklamacji to poziom poczty polskiej.
Konkurencję na rynku dostawców mamy takiej jakości, że jak się inpostowi jedna usługa udała (paczkomaty) to niektórzy bronią firmy jak niepodległości. A tymczasem kurier od inpostu to kupa jak cała reszta.
@livanir: mam lepszy przykład.
Kuzyna rodzice odwieźli na imprezę integracyjną na 1 roku studiów i czekali w samochodzie pod knajpą, aż impreza się skończy. Do momentu, aż wyniósł się z domu był wożony na zajęcia. Wyjścia z kolegami... hmmm, najpierw trzeba mieć kolegów, żaden nie był godzien.
Składaj reklamację na dodatkową usługę.
@yfa: dodaj do tego co Grav napisał brak API restowego (system z czasów, gdzie modne były JSF), pierdyliard opcji dla każdej usługi i z 5 minut robi ci się ładne parę godzin. Do tego taki skrypt fajnie by przetestować, żeby fakapu nie pogłębić. A na rano wszystko ma działać, zanim klienci się obudzą i zaczną dzwonić z pogróżkami.
@iks: no właśnie, więc ja nie wiem, co ma poczta do tego wszystkiego.
Ale sprzedawca wysłał przedmiot i poczta kisi przesyłkę przez miesiąc? Bo formularz kontaktowy na allegro służy do kontaktu ze sprzedawcą a nie pocztą.
@ja_2: specyfikacja była OK, o ile dobrze pamiętam programista popierdzielił coś w implementacji - byłem wtedy w innym projekcie, więc kodu tego nie widziałem. Na logikę wystarczy odwrotnie postawiony znak większości, wtedy deaktywacja idzie dla wszystkich przyszłych dat zamiast minionych.
Z programistycznego na polski: było sobie w bazie danych pole, które nie było do niczego wykorzystywane (pole w bazie to coś jak kolumna w tabelce). Dwa niezależne systemy łączące się z tą bazą potrzebowaly nowego pola, ktoś mądry inaczej stwierdził, że skoro tamto pole jest i się marnuje, to niech go użyją. Problem z tym, że oba systemy potrzebowały tego pola do czego innego, więc system A liczył momentami wykorzystując dane, które dostarczył system B i odwrotnie (dla przykładu wyobraźcie sobie, że A wpisuje wzrost użytkownika a B średnie saldo konta).
@Aqaqq: tak, ale zanim jeszcze zostali na pomaranczowych przemianowani - jakieś 8 lat temu :)
@Grav: przeszło przez wszystko :D Zarówno testerzy nasi jak i klienta przetestowali, że faktycznie usługa się deaktywuje jak ustawi się datę na już. Że dezaktywuje się już, jak ustawisz datę na za pół roku - nikomu nie przyszło do głowy sprawdzenie takiego testcase.
Zmodyfikowano 1 raz Ostatnia modyfikacja: 15 października 2021 o 14:23
A mnie jako klienta strasznie wkurza wyświetlanie w wynikach wyszukiwania sklepu produktów, które dostępne już nie są i nie będą. Wchodzę w kategorię, 3 strony produktów z czego dostępne 3 ale pozycje.
@clockworkbeast: to było dobre parę lat temu, ja historię usłyszałem już po tym, jak się mój kumpel stamtąd zwolnił. A że szefu z takich, co lubią bruździć byłym pracownikom - pomysły szły, ale każdy się bał.
@hardcor: podstawówkę kończyłem w 94, mieliśmy w klasie Marcinka, który był wypisz wymaluj jak Michałek z punktu 1. Ale miał dzianych rodziców i nie było opcji, żeby go do następnej klasy nie przepuszczono nawet, jak strzelił z procy jakiemuś dzieciakowi w oko. Do szkoły specjalnej nikogo nie przenieśli, nawet dwóch braci bliźniaków, którzy kiblowali w podstawówce do 18 roku życia terroryzując pół szkoły.
Dziada olać, żyć normalnie, w razie czego nagrywaj i zgłaszaj nękanie na policję.
@Error505: w czysto materialnym kontekście utraty źródła dochodu w postaci pracującego męża - to są grosze.
@janhalb: dane o wykształceniu są daną osobową. I tak, urząd ma prawo żądać informacji - zapewne musiałby na piśmie (no bo przecież równie dobrze ty możesz zadzwonić i podać się za pracownika ZUSu), a do tego komuś musi się chcieć... I ja nie twierdzę, że to dobrze i że robi Ci jakąś różnicę. Po prostu urzędasy mają teraz bardzo wygodną wymówkę. BTW - gadałem ostatnio z dziewczynami z kadr w mojej pracy. Obecnie dzięki RODO pracodawca nie ma jak sprawdzić, czy pracownik nie nakłamał w CV - do byłego pracodawcy nie ma po co dzwonić spytać, czy taki ktoś pracował, bo RODO i historia zatrudnienia to też dana osobowa. Przy UOP można żądać świadectw pracy i liczyć, że kandydat będzie się bał sfałszować papieru. Przy samozatrudnieniu nie ma czego żądać. Wykształcenie - też nie sprawdzisz, czy przedłożony dyplom nie jest podróbką dzwoniąc na uczelnię. Masakra.
Tak w kwestii ostrzeżenia - prawdopodobnie firma ta ma ileś nazw i tą samą bazę samochodów. Chwilę temu pojawiło się ponownie na otomoto samochód od bohaterskich, którym się interesowałem parę miesięcy wcześniej (dość charakterystyczna wersja wyposażenia i zdjęcia) - lokalizacja ta sama, wystawione przez "samochodowy uśmiech", model operacyjny ten sam.
Zmodyfikowano 1 raz Ostatnia modyfikacja: 4 października 2021 o 15:40
Widzę potencjalne źródło problemu, czemu pani z ZUSu do szkoły nie ma po co dzwonić: RODO. Pani z sekretariatu nie może udzielić osobie trzeciej informacji o uczniu bez jego pisemnej zgody. Więc najprościej dla urzędu - uczeń musi zwrócić się o zaświadczenie dotyczące siebie a potem wysłać ZUSowi. Jest to do ogarnięcia przez zasadność dostępu do danych (szczegółów nie znam, ale jest coś takiego), ale komu by się chciało.
@marcelka: może źle napisałem: nie mam pretensji, że ktoś się na prywatnym FB czy innym medium społecznościowym nie reklamuje - ale skoro nie robi tego nigdzie, podsuwam gdzie by po najmniejszej linii oporu mógł. Bo ja czaję, że nie każdy ma umiejętności / chce płacić za dedykowaną stronę reklamującą się jako kandydata, ale wklepanie posta na FB to ogarniają nawet 70-letni emeryci.
@Dominik: czasy mamy takie, że dadzą karabin i puszczą na tą Moskwę i Mińsk.
Kolega z byłej pracy też 2 lata czeka na dyplom, bo komuś się wpisało "dobry" zamiast "bardzo dobry" jako ocena pracy magisterskiej. Nic tam protokoły, oj tam oj tam, bierz pan i dupy nie zawracaj.
@rodzynek2: tak, to czy kurier jest OK czy nie - zależy od konkretnego kuriera nie od firmy. Ale już podejście firmy gdzie jako adresat nie jesteś w stanie złożyć reklamacji to poziom poczty polskiej.
@Armagedon: No właśnie, co by nie było - tatunio jest kierowcą, więc to on odpowiada za kretyński manewr.
Konkurencję na rynku dostawców mamy takiej jakości, że jak się inpostowi jedna usługa udała (paczkomaty) to niektórzy bronią firmy jak niepodległości. A tymczasem kurier od inpostu to kupa jak cała reszta.
Nie winił bym synunia, raczej tatunia. Synuń być może chętnie by się tatuniowi urwał, ale nie ma możliwości.
@ooomatko: ale przecież możesz pojechać do sąsiadów na 10 piętro ;)
@livanir: mam lepszy przykład. Kuzyna rodzice odwieźli na imprezę integracyjną na 1 roku studiów i czekali w samochodzie pod knajpą, aż impreza się skończy. Do momentu, aż wyniósł się z domu był wożony na zajęcia. Wyjścia z kolegami... hmmm, najpierw trzeba mieć kolegów, żaden nie był godzien.