Profil użytkownika
niepodam ♂
| Zamieszcza historie od: | 19 września 2018 - 8:51 |
| Ostatnio: | 6 lutego 2026 - 14:55 |
- Historii na głównej: 60 z 61
- Punktów za historie: 6838
- Komentarzy: 447
- Punktów za komentarze: 2388
| Zamieszcza historie od: | 19 września 2018 - 8:51 |
| Ostatnio: | 6 lutego 2026 - 14:55 |
|
Zobacz też inne serwisy:
|
|||
| Pewex | Faktopedia | Stylowi | Moto Memy |
| Demotywatory | Mistrzowie | ||
@HelikopterAugusto: z tego co słyszałem dla Niemców (szczególnie starszych) Polacy są często wstydliwym tematem tabu. Moja mama dorabiała do emerytury jako opiekunka osób starszych. Jedna babcia próbowała jej wydzielać chleb. Skończyło się po tekście, że wojna się skończyła a Hitler nie żyje.
@Armagedon: nie jestem lekarzem, ale kwestie "techniczne" można chyba zgonić na karb braku doświadczenia. Ale takie durne teksty dla mnie dyskwalifikują lekarza.
@Armagedon: Parkując na chodniku musisz zostawić 1,5m dla pieszych. Jeśli nie ma zakazu parkowania - jest to legalne. Poza tym 150 tysi przy szkodzie całkowitej to 3 w w miarę nowe samochody klasy średniej lub 1 wypasiona fura.
@zielona_papuga: autor pisze na początku, że babcia zmarła kilkanaście lat temu. Więc to już było.
@niepodam dla tych co nie załapali: nie chodzi o to, że nie potrafił tylko o tekst o starej pannie.
@Armagedon @HelikopterAugusto oboje pierniczycie głupoty. W społeczności pisarzy jak w każdej innej debili najbardziej widać, bo reszta po prostu jest i nie rzuca się w oczy.
Ten któremu nie udało się Ciebie zbadać nigdy nie powinien zostać ginekologiem.
Ja pier dziu. Poważnie myślisz o przeproszeniu tej osoby? Poważnie chcesz żeby Twoje dzieci miały z nią kontakt? Ty powinnaś zatańczyć na jej grobie. Albo nas* na niego. Cokolwiek Ci sprawi większą satysfakcję. A Twój ojciec to pi*da.
Zmodyfikowano 1 raz Ostatnia modyfikacja: 30 stycznia 2021 o 23:07
Poczucie winy pewnie będziesz mieć, ale nie rób z siebie ofiary. I nie narażaj dzieci na kontakt z osobą, która zryła Ci psychikę. Zapomnieć, bratu i ojcu zagrozić zerwaniem kontaktu jak będą temat drążyć. Pomyśl nad psychologiem.
Ostatnio kolega przyszedł z wizytą, wyszedł na balkon zapalić i... dobrze, że spytał czy może skiepować w "tym brudnym słoiku z brudną wodą". Słoik był brudny, bo pół godziny wcześniej płukałem w nim pędzel, a ta woda to rozpuszczalnik nitro z farbą.
@Trepcio: no na to nie wpadłem. Ja wiem, że Nissan to mało ekskluzywna marka, ale że aż tak?
@Ohboy:
@reksai: tego samego oczekiwałbym od iPhona za 5000zł. Kupisz takiego i sprawdzisz jak reaguje na rzut o ścianę?
@Andu: właśnie, zapomniałem o jednym szczególe: firma zatrudnia w porywach do 30 osób. Taki startup z mentalnością korporacji.
@jass jeżeli instalację masz aluminiową to panowie ze spółdzielni mieli rację, najlepiej byłoby wymienić całość, a przynajmniej ten odcinek do puszki. I ja wiem, że koszty mogą przerażać, ale jak zaczęło strzelać to taka łatanina na dłuższą metę będzie skutkować kolejnymi awariami. Instalacje aluminiowe były projektowane na max 20 lat. Za wymianę całej instalacji w mieszkaniu 2 lata temu zapłaciłem jakieś 3500zł przy okazji remontu generalnego po zakupie.
Swojego obecnego mieszkania szukałem prawie rok. Tylko raz, że chciałem mieszkanie na dotychczasowym osiedlu a dwa - mieszkałem już na własnym, nie spieszyło mi się więc kręcenia nosem było sporo. Do tego rynek pierwotny na osiedlu składał się z jednego bloku Trafiłem więc na rynku wtórnym na: * W ogłoszeniu - nowe okna. Na miejscu dopytałem co znaczy "nowe". Wymienione w 1995. * Przewód elektryczny pociągnięty po wierzchu, przez drzwi ze stalową ościeżnicą, przytrzaskiwany tymi drzwiami przy każdym zamknięciu. * Mieszkanie wystawione jako 88m. W papierach 78m. Pan właściciel się upiera, że ono ma 88m, tylko w papierach jest błąd a on nie prostował. Zrobiłem pomiary. Wychodzi 78 jak byk. Pan się upiera że źle pomierzyłem.
@Etincelle mnie bawi zestawienie tego, że pani najpierw swoje miejsce chciała teraz, już, zaraz i na miesięczny okres wypowiedzenia kręciła nosem, a teraz, 2 miesiące później szuka kolejnego chętnego. Nie wiem, może to anegdotka która bawi tylko jeśli się było jej uczestnikiem.
@KwarcPL: prawie. Procedura na zmianę procedury przewiduje minimum 2 tygodnie, żeby wszyscy zainteresowani mogli zaakceptować zmianę.
@szafa: nie mówię że nie jest sam sobie winny. Nie wiem też, jak u niego wygląda wydział komunikacji urzędu miejskiego - jakoś gdy go odwiedzałem nie to obiekt na liście do zwiedzania. Ale przynajmniej w moim urzędzie - kartek i karteluszek porozwieszanych po hallu jest multum, więc widząc wielką kolejkę chciał ustawić się na jej końcu. Więcej - u mnie jakoś dało się od "spraw poza kolejnością" zrobić osobną kolejkę. Czyli: masz pojazd do rejestracji - drukujesz numerek z kolejki A. Masz zgubioną tablicę, zgłaszasz sprzedaż, odbierasz dowód - numerek z kolejki B. I w ten sposób mając prostą z punktu widzenia urzędu sprawę nie tracisz za dużo czasu, a i nie opóźniasz za bardzo reszty kolejkowiczów.
@Niedzieloza: pudło. Nawet nie to województwo.
Jak dla mnie piekielność SKP jest nawet większa. Bo każdemu się może zdarzyć zrobić coś głupiego (a czy to głupota, niewiedza czy działanie celowe to insza inszość), ale od tego przeglądy są, żeby pojazd nie stwarzał zagrożenia. Chyba że to SKP było przy warsztacie montującym ustrojstwo, to piekielność wielokrotna...
Jeszcze wracając do kwestii, że "tera to panie bez 2000 do wynajmu nie podchodź" i odnoszenia tego do sytuacji sprzed 15 lat pragnę przypomnieć, że w latach 90-tych ludzie zarabiali miliony.
Nosz cholera, całe studia przewegetowałem, dzięki za oświecenie mnie... Mało tego, po studiach poszedłem do pracy za 1500 brutto, co dawało mniej więcej 1050zł na rękę. Jak po 3 miesięcznym okresie próbnym dostałem podwyżkę do 2500 brutto (wtedy coś ponad 1700zł do łapy) to się czułem jak król. Moja matka po 30 latach pracy na kierowniczym stanowisku tyle nie zarabiała. Zejdź chłopie na ziemię. Życie to nie warszawskie imprezy i zakupy w butikach.
@Puszczyk: 15-20 lat temu przeżywałem za 650-700zł miesięcznie. Z tego jeszcze byłem w stanie coś odłożyć, pójść na imprezę itd. Fakt, że nie interesowało mnie ubranie i buty, o to dbali rodzice. Ale pamiętam, że jakoś wtedy głośno było, którychś 2 posłów próbowało przeżyć miesiąc za 1500zł i im brakło. I pamiętam, jak siedzieliśmy na korytarzu w akademiku i przy papierosie śmialiśmy się, że z takiej kasy każde z nas połowę by jeszcze odłożyło.
O właśnie, przypomniało mi się: największym benefitem do stypendium socjalnego przynajmniej u mnie na uczelni było dofinansowanie do zakwaterowania w akademiku. Przykładowo ja (bez stypendium socjalnego) płaciłem 350zł, kolega z maksymalnym socjalnym płacił 120zł miesięcznie. Reszta kosztów życia w moim przypadku to było jakieś 300zł, a i papierosy wtedy paliłem ani od alkoholu nie stroniłem.