Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Ajsza

Zamieszcza historie od: 31 maja 2014 - 17:40
Ostatnio: 4 sierpnia 2018 - 9:53
  • Historii na głównej: 8 z 8
  • Punktów za historie: 1269
  • Komentarzy: 96
  • Punktów za komentarze: 772
 
[historia]
Ocena: 8 (Głosów: 12) | raportuj
1 sierpnia 2018 o 2:38

@Armagedon: i ciekawa jestem, jak chętnie zasuwałabyś na spacer o 2 w nocy po 12 h pracy, bo pies musi się wysrać wybiegany. Wiedząc, że w ciągu dnia miał 2 długie spacery w tym jeden z Tobą. Ale nieeee, Armagedon na pewno wzięłaby śpiącego psa na smycz i SIŁĄ, KUR*A go na bieganie z domu wypieprzyła... taka jest dobroduszna, pracowita, zna się na zwierzętach, nie zna slabości, brzydzi się słabością etc. etc.

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 10) | raportuj
1 sierpnia 2018 o 2:33

@Armagedon: szczerze? Myśl sobie, co chcesz. Gdybym poświęciła choćby 3 minuty więcej nie zdążyłabym na tramwaj. A mój pies ma ruchu na tyle, że czasem jak widzi, że niosę smycz to wywala się podwoziem do góry i zwyczajnie odmawia wspólpracy. Ale to Ty wiesz wszystko najlepiej, u każdego użytkownika w domu masz kamerę i analizujesz, by w świetle reflektorów schwytać cwaniaczka... A że się wróciłam - tak, uważam, że "moja" kupa jest moja i sprzątnąć ją należy - nawet jak obok leży 5 innych, żebym mogła z czystym sercem ponarzekać na resztę.

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 8) | raportuj
28 lipca 2018 o 20:00

Znam ten typ doskonale. Mam owczarka niemieckiego, i przed/po pracy na szybko wypróżniam psa na podwórku kamienicy - oczywiście, zawsze sprzątam w woreczek. Natomiast właściciele małych piesków typu jamnik/york nie sprzątają, bo to małe przecież. Ale wklejone w but śmierdzi tak samo. Za to jak kiedyś nie zdąrzyłam przed pracą wrócić się po worek i sprzątnęłam po 9 godzinach - wzrok jamniczary mógłby zabijac... Mam nadzieję, że to odcisk jej buta znalazłam na figurce z brązu :D

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
7 stycznia 2018 o 13:39

@Minny_Jackson: mało prawdopodobne, że nie znał okolicy. To raczej obrzeża miasta, nie centrum, ciężko tam zabłądzić przypadkiem, za to jeździ tam sporo osób uczących się jeździć, bo tam przeprowadzane są egzaminy na prawko. Myślę, że pan albo się uczył (nie nauczywszy się wcześniej przepisów) albo szukał jakiegoś jelenia, żeby naprawić sobie co nieco z czyjegoś OC.

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 6) | raportuj
7 stycznia 2018 o 13:36

@WilliamFoster: też mi to przyszło później do głowy. Tym bardziej, że oprócz kierowcy w środku siedział jeszcze pasażer - pewnie świadek na wszelki wypadek.

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 7) | raportuj
31 lipca 2017 o 23:34

@Lostsoul: też o tym pomyślałam - ale zanim dojechałam do niego i po wyprzedzeniu jechał już zupełnie normalnie. Jedyne co przychodzi mi do głowy, to że zrobił to ze zwykłej złośliwości :/

Zmodyfikowano 1 raz Ostatnia modyfikacja: 31 lipca 2017 o 23:35

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
27 lipca 2017 o 8:33

@tick: nie sądzę, żeby moje zachowanie na niego wpływało. Z początku nie sądziłam, że będzie się tak zachowywał w stosunku do tej rasy - szłam totalnie zrelaksowana, bo oprócz tego jednego konkretnego psa ze wszystkimi się dogadywał -ale zaczął źle reagować na inne podobne i nic, co próbowałam robić skutku nie przynosiło.

[historia]
Ocena: 11 (Głosów: 13) | raportuj
26 lipca 2017 o 22:30

@tick: no widzisz, a z mojego doświadczenia wynika, że jednak coś tam rozpoznają ;) mój ON miał zatarg z amstaffem i od tamtej pory zawsze, gdy widzi amstaffa widzę, że jest spięty i zaniepokojony... tymczasem na wszystkie yorki reaguje z respektem (od małego terroryzowany na podwórku przez wojowniczego przedstawiciela gatunku). Może nie rozpoznają ras, ale myślę, że mają w głowie coś takiego jak "Hej! On wygląda zupełnie jak...".

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 7) | raportuj
21 lipca 2017 o 22:19

Syn nastoletniego syna znajomej...? Jak na niego wsiada taki berbeć? ;)

[historia]
Ocena: 14 (Głosów: 14) | raportuj
22 czerwca 2017 o 17:08

Ja osobiście odmówiłabym tych "obowiązkowych" wizyt w święta - jak ktoś się nie poczuwa do bycia matką, to ja nie muszę się poczuwać do bycia córką. Może gdyby utrzymywać kontakt tylko z ojcem (u siebie, na swoich warunkach), matka zastanowiłaby się nad swoim zachowaniem.

[historia]
Ocena: 15 (Głosów: 21) | raportuj
28 maja 2017 o 19:26

Cóż, widocznie jestem równie piekielna co ów Pan, bo kiedy sprzątnę po psie to również szukam najbliższego kosza - gdybym zobaczyła w niewielkiej odległości taki odpowiedniego przeznaczenia, to ok, ale jeśli mam iść z kupą kilkaset metrów, w drugiej ręce trzymając smycz i mijać ludzi podśmierdując lekko to ładuję worek w pierwszy mijany kosz... Może oznacz swój jakoś, np. Koroną żeby plebs przypadkiem nie skorzystał...

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 15) | raportuj
13 kwietnia 2017 o 22:23

To nie była Dama, tylko zwykła, stara k...a.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
30 marca 2017 o 23:33

@rodzynek2: też zdziwił mnie fakt, że niby awizo pojawiło się dwukrotnie w tym samym tygodniu. Tamtego awiza mąż do rąk nie dostał (no tak, bo przecież poczta dba o to, żeby nic nie zginęło...) ale Pani ogólnie motała się podobno bardzo, więc być może komuś w placówce przydał się uchwyt na telefon do auta...

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
30 marca 2017 o 20:22

@ZaglobaOnufry: niby nie straciłam wiele, ale denerwuje mnie fakt, że ktoś sobie ot tak, zapieprzył moją przesyłkę. To już drugi raz (za pierwszym razem przesyłka była wysłana kurierem) i chciałabym w końcu wierzyć, że jeśli kupuję coś z dostawą, to w końcu przedmiot do mnie jednak dotrze.

Zmodyfikowano 1 raz Ostatnia modyfikacja: 30 marca 2017 o 20:23

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
30 marca 2017 o 20:19

@Crook: przed samą pracą mąż poszedł odebrać - podobno ktoś przyszedł odebrać przesyłkę z awizem z poniedziałku (w poniedziałek awiza nie było) i złożył podpis poświadczający odbiór w tabelce u pani z poczty. Podpis nie wiadomo czyj. Nieczytelnie? Ja po prostu sama do tej pory nie wiem, co tu się odjaniepawliło. Jutro jadę na główną pocztę (sprawa miała miejsce w ajencji pocztowej) wyłuszczyć sprawę i zgłosić skargę.

[historia]
Ocena: 12 (Głosów: 20) | raportuj
25 marca 2017 o 15:57

@le_szek: w moim wprzypadku to zwykle mniej więcej 3-4 pytanie - czyli de facto również początek rozmowy. Większość informacji mogę przeczytać (w przypadku akurat wyjazdu) w ogłoszeniu, zwykle pozostaje mi dopytać ewentualnie o akceptację zwierząt lub odległość do plaży/sklepu i dalej już ustalanie ceny. Po co mam tracić czas na poznawanie milionów szczegółów, jeśli cena wyjściowa mnie nie zadowala?

[historia]
Ocena: 19 (Głosów: 25) | raportuj
25 marca 2017 o 15:09

@themistborn: A skąd wiesz, że tak właśnie wyglądała próba negocjacji? Autor nic nie pisze o sposobie zapytania, a tylko wskazuje, że chęć osiągnięcia zniżki to w jego mniemaniu obciach i wiocha. Tym bardziej - o zgrozo!- na początku rozmowy. Wydaje mi się, że jest to jednak lepsze niż zajęcie sprzedającemu pół godziny na wypytywanie o wszystko, a potem, po dowiedzeniu się, że cena nie ulegnie zmianie - rezygnacja.

[historia]
Ocena: 27 (Głosów: 45) | raportuj
25 marca 2017 o 14:05

No cóż... Ja osobiście nie widzę w targowaniu nic złego. To kwestia sprzedającego, czy na taki "rabacik" przystanie, jak męczy go pytanie o to, to może jednak nie powinien w sprzedaży pracować. Są miejsca i sytuacje, gdzie targowanie nic nie da, np. kupno bułek w markecie. Ale jeśli ktoś w tym samym markecie idzie za gotówkę kupić lodówkę, kuchenkę i komputer, to czasami można zaoszczędzić dzięki takiemu zapytaniu kilka stów. I tak, jadąc na wakacje zdarza mi się coś "urwać" z ceny. Przeważnie jeżdżę "na domek" przed sezonem, na dwa tygodnie i nie widzę powodu, żeby długość pobytu i jego termin nie upoważniały mnie do negocjacji o cenę. W końcu wynajmujący zyskuje na tym również, im dłuższy pobyt tym mniej na jego cenę wpływa zmiana pościeli, sprzątanie przed/po czy ewentualne "przestoje". Jeśli obu stronom zniżka w takiej sytuacji będzie odpowiadać, to o co chodzi? Wystarczy odmówić.

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 12) | raportuj
12 lutego 2017 o 19:05

Ekhm... jako również właścicielka owczarka stwierdzam, iż pani ewidentnie prosi się o przesyłkę pocztową od Diesla... Kolor brązowy ;)

[historia]
Ocena: 32 (Głosów: 34) | raportuj
4 lutego 2017 o 19:06

Spotkanie z fanatykami w każdej dziedzinie jest upierdliwe dla normalnych ludzi... Cóż, jestem złośliwą osobą, więc pewnie nosiłabym tą koszulkę non stop ;) z perspektywy czasu stwierdzam, że ocena z zachowania nigdy nie była jakoś specjalnie ważna...

[historia]
Ocena: 19 (Głosów: 23) | raportuj
10 stycznia 2017 o 18:43

@misiak1983: możesz zaspokoić ciekawość oglądając filmiki z "farm śmierci" - tam fachowcy testują, jak rozkładają się zwłoki w różnych warunkach. Nic miłego.

[historia]
Ocena: 24 (Głosów: 34) | raportuj
5 stycznia 2017 o 14:04

@Candela: tylko dlaczego fakt, że ktoś znalazł sobie pracę w okolicy ma powodować, że jest traktowany nierówno? Równie dobrze faworyzowana reszta mogła iść do innej pracy/nie robić dzieci, szef nie powinien z tego powodu traktować pozostałych gorzej.

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 4) | raportuj
5 stycznia 2017 o 11:52

Nie wiem po co wstęp o gołębiach i paleniu w piecu - chyba, że podejrzewasz iż dynia skończyła jako pasza/opał... I maat_ ma rację, a jeśli ziarenko z Twojej jabłoni spadnie na działkę sąsiadki - to co roku będziesz czekać na zwrot jabłek? Po prostu sąsiadka niepotrzebnie się zgadzała na początku.

[historia]
Ocena: 10 (Głosów: 16) | raportuj
5 stycznia 2017 o 11:42

Sytuacja nieprzyjemna, skazywanie człowieka na pracę w najbardziej oblegane urlopowo dni bo mieszka blisko to zwyczajne świństwo - i na miejscu tych osób pewnie zakończyłabym sprawę dniem na żądanie... może wtedy szefowa wpadłaby na jakiś logiczniejszy pomysł - np. wolne przed Wielkanocą ALBO Bożym Narodzeniem dla każdego do wyboru - albo jakaś niewielka premia, jeśli ktoś zgodzi się tego wolnego nie brać dobrowolnie?

Zmodyfikowano 1 raz Ostatnia modyfikacja: 5 stycznia 2017 o 11:44

[historia]
Ocena: 11 (Głosów: 13) | raportuj
2 stycznia 2017 o 9:32

@Papa_Smerf: czasami to się tylko łatwe wydaje ;) tym bardziej jeśli relacja z rodzicami jest oprócz tego dobra i bliska... mamy z mężem 26 i 27 lat, ustaliliśmy że z dzieckiem czekamy do 30, aż spłacimy kredyt bo z czegoś dziecko utrzymać jednak trzeba... w każde święta, urodziny itd. na końcu każdych życzeń pada nieśmiertelne "...i tego DZIDZIUSIA W KOÑCU". Żaden argument nie trafia, a nie zamierzam wszczynać wojny, że oni by chcieli a my jeszcze nie. Lata praktyki i człowiek uczy się potakiwwać i wypuszczać drugim uchem ;)

« poprzednia 1 2 3 4 następna »