Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

HermionaGranger

Zamieszcza historie od: 17 lutego 2016 - 14:41
Ostatnio: 15 lutego 2019 - 17:09
  • Historii na głównej: 45 z 66
  • Punktów za historie: 7480
  • Komentarzy: 264
  • Punktów za komentarze: -244
 
poczekalnia
Stare babska serio lubią uprzykrzać komuś życie. Chyba mało im własnych problemów.

Mój rejon pocztowy obsługuje bardzo fajny listonosz - Piotruś. Jestem z nim per Ty i nigdy nie było problemu aby mi wydał przekaz/list polecony/paczkę świeżo wychodząc z pobranym majdanem z głównej siedziby poczty, bo wiedział, że często pracuję na popołudniową zmianę i ciężko mnie zastać a filia w której pozostawia nieodebrane przesyłki jest otwarta w takich godzinach, że ni przypiął, ni wypiął. Zawsze gdy mnie widział na przystanku z którego ruszał w moją dzielnicę wołał :

- Hermiona! Mam coś dla Ciebie. Odłożyłem specjalnie na bok przy rozdzielaniu przesyłek.

I tak oto w moich rączkach lądowały przekazy pieniężne, listy polecone, paczuszki, bądź korespodencja do moich rodziców.

Komuś to się wyraźnie nie spodobało i doniósł naczelnikowi poczty, że listonosz faworyzuje odbiorców. Dzisiaj rano spotkawszy Piotrusia na przystanku dowiedziałam się, że chętnie by mi wydał teraz to co ma dla mnie, ale nie może, bo ktoś na niego doniósł. Obiecał, że pojawi się o 14 w moim bloku i wyda mi wszystko co jest zaadresowane do mnie i rodziców.

I jakiej gadzinie to do cholery przeszkadzało, że ktoś tak dobrze dogaduje się z listonoszem?

Skomentuj (24) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 43 (117)
poczekalnia
Starsi ludzie i ich zachowania w przychodni naprawdę mnie przerażają. Dostałam od stomatologa skierowanie na pantomogram ponieważ moje ósemki nie chcą mi wyrosnąć już któryś rok z rzędu. Badanie wykonuje się w drugiej przychodni należącej do spółki. Przy rejestracji należy bezwzględnie okazać dowód osobisty.

Do niektórych seniorów to jak widać nie dociera.
Przed chwilą byłam świadkiem sceny, gdzie zażywny starszy pan wyzywa rejestratorkę od upierdliwych pi***d, bo on ma skierowanie z wypisanym numerem PESEL, imieniem i nazwiskiem i nie widzi powodu aby jakiejś siksie pokazywać dowód. Inni seniorzy mu wtórowali i dolewali oliwy do ognia.


Druga scenka : Jakaś pieniaczka w różowym swetrze jęczała głośno, ile ona ma czekać i dopytywała co chwilę w rejestracji, który numerek jest na chwilę obecną obsługiwany. Nie wyglądała wcale na chorą.

Po każdej wizycie w przychodni odnoszę coraz silniejsze wrażenie, że seniorzy chodzą do lekarza dla rozrywki i szukają tylko okazji aby gdzieś wyładować swoje negatywne emocje.

A i jeszcze potrafią jęczeć, że czują się intruzami, bo nie usłyszą ani dzień dobry ani dziękuję ani do widzenia, a to jawne kłamstwo.

Skomentuj (26) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 25 (93)
zarchiwizowany
Ukraińcy i ich "ja ni panimaju" potrafi czasami nieźle podnieść ciśnienie.

Osiedlowa Żabka, godzina 19:00. Ojciec posłał mnie z misją kupienia mu doładowania przy okazji spaceru z psem.

Za kasą zobaczyłam Ukrainkę, więc wiedziałam, że będzie wesoło. Poprosiłam o doładowanie do Plusa za 100 złotych i co dostałam?

Doładowanie do Orange. Noż jak Boga kocham,myślałam że wyjdę z siebie i stanę obok - dobrze, że przed przekazaniem gotówki mam zwyczaj sprawdzania co dostaję.

Poinformowałam Panią,że ja za to doładowanie nie zapłacę, bo prosiłam o inne, dziękuję i do widzenia.

Padła odpowiedź :

- Pani,ale ja już porachowała! Ja ni panimaju !Pani musi zapłacić!


No, niedoczekanie. Z jakiej racji miałabym płacić za błędnie wydrukowane doładowanie?

Zostawiłam ją z tym, i nic mnie nie obchodziło co ona zrobi. Za gapiostwo się płaci.

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 1 (43)
zarchiwizowany
Wspólnota mieszkaniowa i niespodzianki.

Kilka lat temu, blok w którym mieszka moja matka chrzestna (zwana przeze mnie czule drugą matką) został przejęty przez wspólnotę o szumnej nazwie "Marka".

Trzy dni temu. Matula nr 2 dzwoni jęcząc,że sygnał w TV wysiadł. Pomyślałam chwilę, pocmokałam z zadumą i wychodząc do niej wzięłam dwa metry kabla antenowego oraz kombinerki myśląc, że dokonał się żywot poprzedniego kabla.

Po podmianie, nadal to samo. Inni lokatorzy, nie korzystający z usług prywatnych operatorów nie mieli tego samego problemu.


Brewka pykła mi w górę, spisałam sobie numer kontaktowy do zarządzających wspólnotą i ze względu na późnowieczorną porę, postanowiłam, że zadzwonię jutro.

Godzinę po moim wyjściu telefon rozbrzęczał mi się wściekle Titanicową polką. Łypnęłam i stwierdziłam ze zdumieniem - znowu Cioteczka vel Matula nr 2.

Odebrałam i zamarłam. Teraz już każdy nie posiadający dekodera/talerza satelitarnego/karty CI+ wkładanej do gniazda w TV, pozostał bez sygnału.

Następnego dnia rano zmarszczona niczym shar-pei zadzwoniłam do biura tejże wspólnoty. Przedstawiłam problem - pan po drugiej stronie wymądrzał się, że mam sobie iść do Vectry, Orange czy gdzie tam jest podpisana umowa nie zadając sobie trudu aby mnie wysłuchać.

Odkaszlnęłam dwa razy i ze słodyczą w głosie poinformowałam Pana, iż nie jest podpisana żadna umowa a kabel antenowy jest podłączony do gniazda w ścianie.

Pan parsknął, prychnął, stwierdził, że on nie wie i oddzwoni za godzinę.

Po godzinie dowiedziałam się trzech "rewelacji":

- od 1 stycznia 2019 dokonywane są wyłączenia sygnału w każdym bloku należącym do wspólnoty
- Nie mają obowiązku poinformowania o planowanych wyłączeniach
- Nie opłaca im się utrzymywać takiego źródła sygnału.

Podziękowałam, rozłączyłam się i natychmiast poinformowałam Mateczkę.

Dwa dni później, z moim wsparciem,podpisała umowę w Orange.

Ciekawe co jeszcze wymyśli ta wspaniała wspólnota.

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -9 (27)
zarchiwizowany
Sensacja sprzed kilku chwil.

Podchodzę pod blok z psem, przed klatką schodową dogaszany przez drzwiami klatki dziecięcy wózek. Przed blokiem niemałe zbiegowisko - straż pożarna i karetka, sąsiedzi - w tym artysta z kilku moich historii.

Na kogo padło oskarżenie? Na mnie i moją matkę.
Bo nam wszystko przeszkadza,etc.

Matka zbiegła czując, że coś się dymi. JĄ wzięto za główną winowajczynię, bo wypchnęła palące się tatałajstwo poza drzwi klatki krzycząc ratunku.


Cała klatka śmierdzi dymem,nawet ja idąc na górę i przeglądając się w lustrze stwierdziłam, że mam czarne dziurki w nosie.


Ja pierdzielę... co się tu dzieje..

Obawiam się, że zostanę zlinczowana.

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -13 (15)
zarchiwizowany
Plus GSM i dziwne "złodziejskie akcje".

Dwa tygodnie temu mój ojciec kupił sobie telefon (notabene taki sam jak mój). Musiałam mu załatwić duplikat karty, bo w starym wysłużonym urządzeniu miał kartę z czasów kiedy nikomu się nie śniło, że będą nano i micro SIM.

Po włożeniu duplikatu karty do nowego urządzenia stan konta zmienił się z 49.10 PLN na 31.60 - uprzedzając pytania, hejty, etc, internet LTE nie był włączony. Po kilku dniach stan konta magicznie wrócił do normy.


Dzisiaj znowu powtórka z rozrywki. Z 49.10 zrobiło się 25 zł - jw. internet nie był włączony, bo ojciec nawet nie wie jak to obsługiwać.

Konsultanci w najbliższym salonie rozkładają ręce, z pakietów na tym numerze się nie korzysta, bo ojciec więcej używa telefonu służbowego niż prywatnego.


Od nowego roku raczej serdecznie dziękujemy Plusowi za 14 lat współpracy.

Czy ktoś miał tak samo?

Skomentuj Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -8 (32)

#83775

(PW) ·
| Do ulubionych
Przeczytałam #83773 i naszło mnie na osobiste refleksje związane z portalem OLX.

Od jakiegoś czasu za namową mojego lubego pozbywam się mojej długo gromadzonej kolekcji świec, wosków i samplerów Yankee Candle.

Świec i inszych zapachowych pierdół było ci u mnie dostatek. W pewnym momencie miałam około 50-70 dużych świec i ponad 130 wosków.

Uznałam, że nie ma sensu dłużej ich trzymać, bo świecomania przestała mnie rajcować, więc posadziłam chłopa przed komputer i dałam mu się wyżyć nad wstawianiem ogłoszeń.

W każdym jasno zaznaczył, że nie interesuje nas wymiana na insze dobra, cena nie podlega negocjacji, a koszta ewentualnej wysyłki pokrywa kupujący.

Niektórzy użytkownicy tego portalu wyraźnie nie szanowali mojego czasu oraz nie wczytywali się w treść ogłoszeń.

Zdarzały się szanowne Grażyny z różnymi fochami i dziwacznymi propozycjami:

1) Któregoś pięknego dnia moją skrzynkę zalała fala wiadomości od jednej i tej samej osoby, dotyczących każdego ogłoszenia. Zerknęłam co się dzieje i zdębiałam. Wiadomości brzmiały "WITAM! CZY MOŻLIWA WYMIANA NA COŚ Z MOICH OGŁOSZEŃ?" (każda wiadomość pisana z caps lockiem). Nawet nie odpisywałam, aby nie wdawać się w przepychankę słowną.

2) Hit nad hitami. Pani męczyła mnie pół wieczoru, że chce konkretną świecę, że na pewno jutro weźmie, ona kocha ten zapach itp słodkopierdzące peany nt. świecy. Dwie minuty przed umówionym odbiorem wycofała się z zamiarów i stwierdziła,że niepotrzebny jej ten śmierdziel.

3) "A opuści Pani 10-20 zł?". Kwoty jakich sobie życzyłam za świece były i tak lepsze niż w sklepach stacjonarnych/internetowych. Nie zamierzałam ich oddawać za półdarmo, więc grzecznie odmawiałam. Spotykałam się z wielkimi fochami i pretensjami, że jestem nieuczynna.

4) Wszystkie samplery były wystawione w zestawie 24 sztuk. W ogłoszeniu jasno zaznaczono, że nie rozdrabniam zestawu i chcę się pozbyć całości za jednym zamachem. Jakby inaczej - fochy paniuś i obraza majestatu.

5) Szanowna z zamiarem kupna limitowanej świecy. Kiedy się dowiedziała, że musi pokryć koszta przesyłki, zablokowała mnie. Nie wiem, może myślała,że oddam jej ten egzemplarz za darmo.

Ludzie, na litość boską. Trochę szacunku do innych...

Skomentuj (19) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 90 (132)
zarchiwizowany
Szpital miejski w Gdyni zwany również ironicznie Mięsnym ma osobliwy zwyczaj informowania rodziny pacjenta o zaistniałej tragedii.

11.12.2018 mój dziadek poszedł na planowaną operację tętniaka aorty piersiowej. Po zabiegu doszło do komplikacji - rozległy udar, nerki przestały pracować.

13.12.2018 - ten dzień zapamiętam do końca życia. Około 18:10 poszłam odwiedzić dziadka. W sali zastałam nakryte łóżko. Pobiegłam do pielęgniarek zapytać co się stało. Jedyna odpowiedź powtarzana niczym mantra to "Proszę zaczekać na lekarza!". Lekarz pojawił się po czterdziestu minutach. Wypytywany rzucił beznamiętnie :

"Pan Roman nie żyje! Zmarł o 17:20. Dobrze, że Pani jest bo nawet jeszcze nie zadzwoniliśmy do rodziny. Proszę ich poinformować."

Serio? Zbolałą po śmierci dziadka wnuczkę obarczyć obowiązkiem powiadomienia rodziny?

Nie wiem sama jak udało mi się zadzwonić.
Dłonie trzęsły mi się jak galareta. Nie wiem nawet jak dotarłam z szpitala do domu.

To prawdziwa umieralnia z piekła rodem.

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -4 (54)
zarchiwizowany
Trzęsie mną, po prostu trzęsie.

Wczoraj pojechałam z matką na badania
które nie są najprzyjemniejsze - kolonoskopia i gastroskopia.

Wybrałyśmy komunikację miejską ze względu na niedaleką odległość od domu.

W drodze powrotnej usadziłam matkę na wolnym siedzeniu, drugie miałam za chwilę zająć ja (kupowałam bilety u kierowcy).

Jakaś staruszka ewidentnie nie rozumiała,że wokół siebie ma pełno wolnych miejsc i usiłowała wepchnąć się obok.

Mama powiedziała jej,że to miejsce jest zajęte dla mnie.

Rozpętał się armagedon. Jakiś krewki wypasiony staruch zeszarpał z siedzenia moją obolałą po badaniach matkę. Zeszarpał za włosy, wyrywając ich spory kłębek.

Podbiegłam w momencie kiedy matka leżała na podłodze pojazdu. Staruchy komentowały o udawaczkach,leniwych gówniarach (matka ma 53 lata!).

Została wezwana Policja. Staruch za bardzo się nie wypierał, wręcz z dumą powiedział,że od kilku wyrwanych włosów nic się nie stanie. Kilku..
Na podłodze leżał całkiem spory kłąb jasnych włosów mojej rodzicielki.

Dziad został zabrany do radiowozu i wyszedł z mandatem. Sądząc po jego minie kwota musiała być spora.

Nienawidzę starszych ludzi coraz bardziej.

komunikacja_miejska

Skomentuj (18) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -13 (31)
zarchiwizowany
Przeczytałam #69789 i przypomniała mi się sytuacja z mojego miejsca pracy.

Wyrwałam się na wyskomlane u nadzoru kas wyjście na papieroska i wracając usłyszałam od ochroniarza, Roberta siedzącego za monitorami :

- Hermiona, jak będziesz wracała na linię zgarnij za sobą "niby przypadkiem" do kasy babkę w granatowej kurtce i białą torbą, bo widzę, że wybiera się do kas. Mirek (ochroniarz z linii) zaraz podejdzie i dokona ujęcia gdyby nie chciała zapłacić.

Zdziwiona zapytałam o co chodzi i dlaczego ja. Okazało się,że kobita zjadła na sali sprzedaży kilka solidnych garści mieszanki studenckiej,śliwek suszonych,moreli i ruszyła dalej po sklepie jakby nigdy nic.

Zrobiłam co mi przykazano i kończąc kasowanie spytałam niewinnym tonem głosu czy to już wszystko. Kobita powiedziała, że tak więc z uśmiechem nr 5 odpowiedziałam :

- Nie sądzę. O czymś jednak Pani zapomniała.

Baba zrobiła wielkie oczy,a zaraz podszedł pan Mirek.

Spytał ją wprost czy płaci również za degustację na sali, czy idzie do pokoju zwierzeń i poczeka na Policję.


Zapłaciła od razu. I po co takie podżeractwo?

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -7 (31)