Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

HermionaGranger

Zamieszcza historie od: 17 lutego 2016 - 14:41
Ostatnio: 7 grudnia 2019 - 15:18
  • Historii na głównej: 51 z 73
  • Punktów za historie: 8035
  • Komentarzy: 305
  • Punktów za komentarze: -587
 
zarchiwizowany
Spodziewam się kolejnego linczu i zminusowania, ale muszę wyrzucić to z siebie, bo to co opiszę jest wręcz technicznie niemożliwe.

Historia będzie o jednej z sąsiadek, mieszkającej pod opisywaną tu kilkukrotnie właścicielką ukochanych przeze mnie rottweilerek.

Bodajże dwa dni temu byłam mimowolnym świadkiem awantury na klatce schodowej. Piekielna sąsiadka wykrzykiwała, że :

- psice sikają w łazience
- że smród moczu czuć także na całej klatce schodowej
- że należałoby je uśpić, bo są głupie


Nie docierały do niej żadne tłumaczenia ani próby załagodzenia sytuacji. Nakręcała się coraz bardziej.

Nawet gdyby dochodziło do regularnego sikania w łazience przez psiny, to pierwsza czułabym ten smród. Po drugie musiałaby tam być niezła melina.
Nie wyśmiewam tu nikogo, ale może ta pani sama leje w gacie nie kontrolując tego co robi i zwala winę na biedne psiaki.

Sabina oraz Niunia (imiona zmienione, z pewnych względów) są wyprowadzane na spacery 4-5x na dzień i na pewno nie narżnęłyby w łazience, bo tam nie wchodzą.

Nie wiem jak mam określić tą sytuację. Dla mnie takie oskarżenia wzięte za przeproszeniem z dupy, podchodzą pod jakiś rodzaj demencji/ zaburzeń psychicznych.

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -6 (26)
zarchiwizowany

#85501

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Pani opisywana przeze mnie m.in w sierpniowej historii #85105 ewidentnie chce tłumaczyć się przed sądem za czyny z art 234 i 212 kodeksu karnego.

Zgadnijcie o co oskarżyła mnie i moją matkę? O podpalenie tego cholernego grata i wkładanie jej kartek z pogróżkami do skrzynki na listy - dowiedziałam się od kilku osób, że rozpowiada o nas, że jej nienawidzimy i zrobiłyśmy jej to SPECJALNIE, ona jest pewna, że to nasza sprawka, etc.

Kilka dni temu musiałyśmy się tłumaczyć na komisariacie.

Moja mama ma co najmniej dwudziestu świadków, że nie było jej, a także mojego ojca w naszym mieście tego dnia, bo przebywała w tym czasie prawie 700 kilometrów od domu, w rodzinnej miejscowości ojca. Podała numery telefonu do kilku znajomych osób i rodziny, jestem ciekawa jak Policja to rozwiąże.

A co do mnie :

- Nie jestem na tyle głupia, aby podpalać czyjeś auto i przy okazji narażać inne pojazdy zaparkowane przed nim/za nim, zwłaszcza, że centralnie za tym autem stało audi mojej ulubionej sąsiadki.

- Podpalaczka ze mnie żadna, nawet nie wiedziałabym jak to zrobić, a to auto zostało podpalone od strony baku, czyli ewidentnie komuś zależało aby spaliło się doszczętnie.

- Wkładanie komuś anonimowych liścików typu "Nie wsadzaj nosa w nie swoje sprawy, bo stracisz więcej niż tego grata" * do skrzynki, uważam za totalną dziecinadę..


Mam tylko szczerą nadzieję, że Policja odpowiednio ukarze babsko za oskarżanie niewinnych osób, przedstawiając jej odpowiedni zarzut.

* Taką kartkę z wydrukowaną treścią pokazał mi funkcjonariusz na przesłuchaniu twierdząc, iż została znaleziona przez tą panią w skrzynce.

Skomentuj Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -3 (21)
zarchiwizowany

#85460

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Uprzedzając hejty : ta historia jest ku przestrodze, oby niektórzy zastanowili się nad podpisaniem umowy z Platformą Canal + (dawne nc+).

Spóźniłam się kilka dni z opłatą należności za dostęp do usług i przyznam szczerze, że takiego namolnego zachowania jakie reprezentuje dział "windykacji" nie doświadczyłam jeszcze nigdy.
A trzeba dodać, że wcześniejsze rachunki spłacałam sumiennie.


Przez te 5 dni odebrałam w sumie 20 połączeń z "przypomnieniem" o "bardzo wysokiej należności, którą muszę niezwłocznie spłacić, bo inaczej zostaną podjęte dalsze kroki" a prośby o zaprzestanie przypominania mi o tym samym kilka razy dziennie kwitowano :

- " Będziemy dzwonić, dopóki system nie zaksięguje wpłaty! Proszę nie mówić, że czuje się Pani nękana!Jak nie stać Pani na takie usługi to po co Pani w ogóle podpisywała umowę?!"

Bardzo wysoka należność opiewała na 132,70 PLN za pakiet Superpremium. :D

Nie wiem czemu miała służyć ta żałosna maskarada. Rachunek opłaciłam i jestem szczerze zdegustowana podejściem platformy Canal do klienta. Umowy na pewno nie przedłużę.

Ps. Niektórzy userzy wytykają mi, że drwię z wysokości kwoty i dlaczego mam pretensje, że dzwonią skoro nie zapłaciłam.

1) Nie, nie drwię, bo zwyczajnie nie da się tego zaszufladkować w ten sposób. Po drugie pierwszy raz się spotykam z takim upierdliwym przypominaniem o wpłacie.

2) Są rzeczy ważne i ważniejsze - o tym poniżej.
3) Bardzo wysoką kwotą określiłabym raczej podsumowanie leczenia mojego czworonoga, bo rachunek za leczenie ropnia pyszczka u niego wyniósł prawie 600 zł, więc czymże to jest przy takim rachunku za tv satelitarną? Jakoś w momencie gdy zachorował było dla mnie ważniejsze jego leczenie a nie jakiś tam rachunek, ktory zawsze mozna oplacic.

call_center ITI Neovision satelita

Skomentuj (34) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 14 (92)

#85105

(PW) ·
| Do ulubionych
Sąsiadka opisywana w historii https://piekielni.pl/78723 i jej mąż są totalnymi burakami. Zamiast wdzięczności za okazaną przytomność umysłu (sytuacja, którą opiszę mogłaby się skończyć o wiele gorzej) dostałam jeszcze opier-papier, że "to pewnie moja robota".

Wczoraj, godzina 3:20. Z racji tego, iż moi rodzice są na agrowczasach w naszym wiejskim domu, a ja urzęduję sama w mieszkaniu, sumiennie to wykorzystuję, oglądając rozmaite filmy na HBO i Cinemaxie - a najciekawsze lecą właśnie w nocy.

W przerwie kolejnego oglądanego filmu wyszłam do kuchni i odruchowo spojrzałam przez okno. Zobaczyłam gęsty dym unoszący się znad auta opisywanych sąsiadów i już wiedziałam, że coś nie tak. Oględziny za pomocą lornetki tylko mnie upewniły, że zaraz będzie ognista draka. Wiedziałam tylko jedno - że muszę działać szybko, bo za palącym się samochodem stoi audi należące do właścicielki rottweilerek-Słodziaków i jej partnera.

Wybiegłam z mieszkania tak, jak stałam, na bosaka i zapukałam do mieszkania piętro niżej z krzykiem "Sąsiad, pali się auto zaparkowane przed twoim, chodu na dół!”.

Sąsiad wystrzelił z mieszkania jak rącza gazela i pobiegł za mną, po drodze informując straż pożarną. Przypuścił szturm na drzwi tej pani i powiedział, że pali jej się auto.

Wybiegłam przed klatkę schodową, za mną sąsiedzi, ale pożar był już na tyle rozwinięty, że ledwo ewakuowano audi, wybuchła opona i pękła boczna szyba, a ogień trawił tyły pojazdu.

Pozostało tylko czekać na straż pożarną, która pojawiła się około 6 minut po wezwaniu.

Po ugaszeniu nieszczęsnego renault i odcięciu kabli od akumulatora strażacy powiedzieli, że to nie wygląda na przypadkowy pożar, lecz na ewidentne podpalenie.

Policjanci przybyli chwilkę później, powiedzieli to samo i zapytali, kto zauważył pożar.

Powiedziałam zgodnie z prawdą, że to ja, a "ukochana sąsiadka" zaczęła pyskować, że to pewnie moje dzieło, bo jej nie lubię i ciekawe, dlaczego nie śpię o tej porze. A jej mąż tylko dolewał oliwy do ognia i też coś tam poburkiwał.

Nie dałam się sprowokować. Krótko i rzeczowo odpowiedziałam, że powinna być mi wdzięczna, że zauważyłam, bo MOŻE jeszcze coś uda się z tego odratować.

Spełniłam tylko obowiązek każdego trzeźwo myślącego człowieka. Jeszcze tak nie upadłam na głowę, aby niszczyć cudze mienie o znacznej wartości.

Gdyby coś podobnego przytrafiło się w przyszłości, niech się martwi ktoś inny. Ja sobie odpuszczam, a nasze auto wyląduje zamknięte na cztery spusty w garażu.

Skomentuj (22) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 78 (138)

#84780

(PW) ·
| Do ulubionych
Pamiętacie zapewne o Słodziakach, które opisywałam w historii https://piekielni.pl/84540.

Dzisiejsza sytuacja tylko mnie upewniła w tym, że moi sąsiedzi, których bronili co poniektórzy userzy, na pewno zasługują na order Janusza/Grażyny roku 2019. Moja mama już się nasłuchała, że jestem "przeklętą tłustą donosicielką i lepiej by było, abym się wzięła za swoją dupę". A to dlaczego? Czytajcie...

Na drugim piętrze mieszka kobieta, którą również opisywałam na łamach tego portalu, w historii https://piekielni.pl/78723. Posiada ona agresywnego kundla średniej wielkości, który rzuca się na wszystko i wszystkich, mój pies i ja niejednokrotnie mieliśmy "przyjemność" zostać zaatakowani przez niego.

Kundel zwie się Rufi i jest wybitnie rozpuszczony oraz głaskany za wszystkie przewinienia. Chodzi bez smyczy, a wszelkie uwagi kończą się tekstem "proszę się wynosić/proszę iść w swoją stronę" i głaskaniem gada z dziubdzianiem „Rufeńku, już dobrze! Oni są głupi!". Całe osiedle zna tę durnowatą babę jak zły szeląg.

Dzisiaj, 11:30.
Wynosiłam śmieci i co zobaczyłam? Rufeńkowa pańcia wchodzi z nim do klatki schodowej, a na dół schodzi nowa sąsiadka, dzierżąc w obu dłoniach psice przypięte na smyczy.

W Rufiego jakby diabeł wstąpił. Rzucił się na młodszą suczkę z piekielnym warkotem. Ugryzł ją w łapę. Pisk, krew się sączy i oczywiście ryk babona :

- CZY PANI ZAWSZE MUSI ŁAZIĆ Z TYMI BYDLAKAMI, JAK JA WYCHODZĘ?! TO PANI WINA!

Złapała agresora pod pachę i usiłowała z nim uciec do mieszkania. Rzuciłam worek i zastąpiłam jej drogę, mówiąc, że teraz to na pewno nigdzie nie pójdzie, i że wzywam Policję.

Nie rzucam słów na wiatr, więc zrobiłam tak, jak powiedziałam. Patrol pojawił się w rekordowe dziesięć minut. Po spisaniu danych i rozeznaniu się w sytuacji, zażądano od babska świadectwa szczepienia psa.

I teraz następuje cała doza piekielności. Okazało się, że Rufeńcio nie ma ważnego dokumentu potwierdzającego szczepienie. Powinien mieć szczepienie pół roku temu.

Babol dostał 300 zł mandatu i będzie się jeszcze tłumaczył na komisariacie. I dobrze jej tak. A kto wie, czy sprawa nie pójdzie dalej.

Poszkodowana suczka musiała korzystać z pomocy weterynaryjnej.

Teraz ciśnie mi się na palce jedno: A NIE MÓWIŁAM?

Jakoś średnio mnie interesuje, co wygadują inni sąsiedzi, będący w komitywie z przygłupią właścicielką. Na ich utrzymaniu nie jestem, nie żywią mnie, a taka sytuacja w ogóle nie powinna mieć miejsca.

Skomentuj (34) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 110 (180)
Moi sąsiedzi chyba tęsknią za tymi przygłupami, którzy niedawno się wyprowadzili i próbują "umilić" życie nowo zamieszkałej pani.

Nowa sąsiadka ma dwie suczki rasy rottweiler - na potrzeby historii nazwę dziewczynki Słodziakami.

Słodziaki mają 10 i 9 lat, są adoptowane ze schroniska. Już na dzień dobry nowa lokatorka została przywitana tekstem :

- Kto normalny trzyma w domu takie BYDLAKI?! Tylko patrzeć, a kogoś skrzywdzą!

Poza tym są ciągłe pretensje, że Słodziaki wyją non stop jak obdzierane ze skóry, gdy zostaną same. Nie ma w tym ani ziarnka prawdy. "Popłaczą" pięć, góra dziesięć minut i zapada cisza. Poza epizodami płaczu z tęsknoty, w ogóle ich nie słychać, widzę często, jak wypoczywają na balkonie, śpiąc snem sprawiedliwego.

Mimo groźnego wyglądu są przylepami pierwszej kategorii, a mojego małego psa traktują jak równego sobie - często chodzę z nową sąsiadką na spacery do lasu i całe trio bawi się zgodnie i bez awantur. Sama właścicielka mieszkania jest osobą miłą i ugodową, jej partner także.

Przyznam szczerze, że kocham je jak swoje. Gdy mnie widzą, lecą do mnie przepychając się wzajemnie, bo wiedzą, że zawsze dostaną piłeczkę czy smakołyk. Dzięki nim i ich właścicielce w końcu zaznałam spokoju. Popłakiwanie z tęsknoty mi nie przeszkadza.

Czekam na wizytę dzielnicowego albo kogoś ze spółdzielni - chętnie zaświadczę wraz z rodzicami, jak wygląda cała sytuacja.

A reszcie sąsiadów chętnie przyznałabym order naczelnego Janusza/Grażyny.

Skomentuj (34) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 66 (180)
Niestety urażona duma sąsiadów nieraz przeradza się w nienawiść. Zapewne pamiętacie o sąsiedzie, którego opisywałam kilkukrotnie na łamach tego portalu.

Od czterech lat (2015-2019) przeżywałam gehennę spowodowaną uciążliwym zachowaniem sąsiada, skądinąd człowieka wykształconego, pracującego w dużej gdańskiej firmie.

Sąsiad (już były) ma dwójkę dzieci - jedenastoletniego syna i trzyletnią córkę. Od narodzin młodszego dziecka uciążliwe zachowania tylko się wzmogły. Uprzejme uwagi skutkowały stekiem wyzwisk i obraźliwych określeń szkalujących moją rodzinę.

Inni lokatorzy też przeżywali horror, ponieważ sąsiad uważał, że jego dzieciom wszystko wolno. Po kilkunastu interwencjach Policji sąsiad się wyprowadził i myślałam wraz z rodzicami, że nasz koszmar się skończył. Widocznie sąsiad nie może przeżyć tego, że niejako na własne życzenie musiał się wyprowadzić.

W dniu dzisiejszym moja mama otrzymała anonim, w którym życzliwy informator twierdził, iż mój ojciec ma kochankę. Anonim został nadany w Gdańsku-Oliwie.

Styl pisaniny też jasno wskazywał, że to robota sąsiada. Nie wiem, co trzeba mieć w mózgu, aby tworzyć takie bajki. Na co on liczył?

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 61 (141)

#84099

(PW) ·
| Do ulubionych
Niektóre babska serio lubią uprzykrzać komuś życie. Chyba mało im własnych problemów.

Mój rejon pocztowy obsługuje bardzo fajny listonosz - Piotruś. Jestem z nim per ty i nigdy nie było problemu, aby mi wydał przekaz/list polecony/paczkę świeżo wychodząc z pobranym majdanem z głównej siedziby poczty, bo wiedział, że często pracuję na popołudniową zmianę i ciężko mnie zastać, a filia, w której pozostawia nieodebrane przesyłki jest otwarta w takich godzinach, że ni przypiął, ni wypiął. Zawsze, gdy mnie widział na przystanku, z którego ruszał w moją dzielnicę, wołał:

- Hermiona! Mam coś dla ciebie. Odłożyłem specjalnie na bok przy rozdzielaniu przesyłek.

I tak oto w moich rączkach lądowały przekazy pieniężne, listy polecone, paczuszki bądź korespondencja do moich rodziców.

Komuś to się wyraźnie nie spodobało i doniósł naczelnikowi poczty, że listonosz faworyzuje odbiorców. Dzisiaj rano, spotkawszy Piotrusia na przystanku, dowiedziałam się, że chętnie by mi wydał teraz to, co ma dla mnie, ale nie może, bo ktoś na niego doniósł.

Obiecał, że pojawi się o 14 w moim bloku i wyda mi wszystko, co jest zaadresowane do mnie i rodziców.

I jakiej gadzinie to do cholery przeszkadzało, że ktoś tak dobrze dogaduje się z listonoszem?

Skomentuj (30) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 98 (184)
Starsi ludzie i ich zachowania w przychodni naprawdę mnie przerażają. Dostałam od stomatologa skierowanie na pantomogram, ponieważ moje ósemki nie chcą mi wyrosnąć już któryś rok z rzędu. Badanie wykonuje się w drugiej przychodni należącej do spółki. Przy rejestracji należy bezwzględnie okazać dowód osobisty. Do niektórych seniorów to jak widać nie dociera.

Przed chwilą byłam świadkiem sceny, gdzie zażywny starszy pan wyzywa rejestratorkę od upierdliwych pi***d, bo on ma skierowanie z wypisanym numerem PESEL, imieniem i nazwiskiem i nie widzi powodu, aby jakiejś siksie pokazywać dowód. Inni seniorzy mu wtórowali i dolewali oliwy do ognia.


Druga scenka:
Jakaś pieniaczka w różowym swetrze jęczała głośno, ile ona ma czekać i dopytywała co chwilę w rejestracji, który numerek jest na chwilę obecną obsługiwany. Nie wyglądała wcale na chorą.

Po każdej wizycie w przychodni odnoszę coraz silniejsze wrażenie, że seniorzy chodzą do lekarza dla rozrywki i szukają tylko okazji, aby gdzieś wyładować swoje negatywne emocje.

A, i jeszcze potrafią jęczeć, że czują się intruzami, bo nie usłyszą ani dzień dobry, ani dziękuję, ani do widzenia, a to jawne kłamstwo.

Skomentuj (28) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 50 (126)
zarchiwizowany
Ukraińcy i ich "ja ni panimaju" potrafi czasami nieźle podnieść ciśnienie.

Osiedlowa Żabka, godzina 19:00. Ojciec posłał mnie z misją kupienia mu doładowania przy okazji spaceru z psem.

Za kasą zobaczyłam Ukrainkę, więc wiedziałam, że będzie wesoło. Poprosiłam o doładowanie do Plusa za 100 złotych i co dostałam?

Doładowanie do Orange. Noż jak Boga kocham,myślałam że wyjdę z siebie i stanę obok - dobrze, że przed przekazaniem gotówki mam zwyczaj sprawdzania co dostaję.

Poinformowałam Panią,że ja za to doładowanie nie zapłacę, bo prosiłam o inne, dziękuję i do widzenia.

Padła odpowiedź :

- Pani,ale ja już porachowała! Ja ni panimaju !Pani musi zapłacić!


No, niedoczekanie. Z jakiej racji miałabym płacić za błędnie wydrukowane doładowanie?

Zostawiłam ją z tym, i nic mnie nie obchodziło co ona zrobi. Za gapiostwo się płaci.

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 2 (52)