Profil użytkownika
niepodam ♂
| Zamieszcza historie od: | 19 września 2018 - 8:51 |
| Ostatnio: | 6 lutego 2026 - 14:55 |
- Historii na głównej: 60 z 61
- Punktów za historie: 6834
- Komentarzy: 447
- Punktów za komentarze: 2388
| Zamieszcza historie od: | 19 września 2018 - 8:51 |
| Ostatnio: | 6 lutego 2026 - 14:55 |
|
Zobacz też inne serwisy:
|
|||
| Pewex | Faktopedia | Stylowi | Moto Memy |
| Demotywatory | Mistrzowie | ||
Ja bym pojechał i znalazł sobie inną rozrywkę w okolicy.
@Crannberry: Z waszych połączonych fuckupów powstałam ja. Kapitan Celebrytka.
Tak, Szembor, brzmi legitnie, nadajnik GPS na samochodzie mającym jeździć na front. Ruscy hackerzy lubią to.
@rapper3d: chodzi bardziej o to, że jak inwalida umrze to żeby jego rodzina nie parkowała z jego kartą przez następne 50 lat.
@Armagedon: dałoby się, ale by się trzeba postarać.
Mój rekord oddawania to SIEDEMNASTA chętna osoba w końcu zabrała te dwie nie do końca sprawne gitary.
@Xynthia: czy można powiedzieć, że to klient godny zaUfania?
@JeZySiek: z twoim intelektem ty się nadajesz do uśpienia. Dla psa podstawowym zmysłem jest węch. Psy ślepe czy głuche świetnie sobie radzą w życiu przy minimalnym zaopiekowaniu ze strony człowieka.
Pies jest głuchy = męczy się, do uśpienia? Babsko się nadaje do eutanazji w takim razie.
@Armagedon: żeby spółdzielnia mogła cokolwiek wybudować - musi dostać jakiś tam prawny status (nie pamiętam jaki konkretnie), na co zgodę na walnym zebraniu muszą wyrazić mieszkańcy. Wiem o tym tylko dlatego, że mój były prezes spółdzielni najpierw naobiecywał chętnym nowych bloków a potem się zdziwił, że mu mieszkańcy nie dość, że się na to nie zgodzili to jeszcze pogonili dziada za wieloletnie przekręty.
Może wózek - spacerówka z daszkiem i zawozić psa do najbliższego parku gdzie jest cień?
Mieszkam jakieś 2km od Tarczyński Areny. Na ogół nie mam takich przebojów, ale gdy stadion otwierali - najpierw był koncert (bodajże Georgea Michaela) a jakiś miesiąc później nastąpiło otwarcie parkingu przy stadionie. Samochody były wszędzie.
@Crannberry: jakieś 15 lat temu, jakiś miesiąc po zmianie samochodu wsiadłem chyba po raz pierwszy po zmierzchu. Wkurzałem się strasznie na inżynierów Opla, że przyciski nie są nijak podświetlane. 5km później, gdy wyjechałem z okolicy oświetlonej przez latarnie skapnąłem się, że świateł nie włączyłem.
@jass: oczywiście że się nie próbuje głaskać. Jednak reakcja była skrajnie przegięta.
Ja tu tą historię ze 3 lata temu wrzuciłem.
Sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie.
Pani Helga tak składa książki jak Ty piszesz.
Babcia mojej (wtedy jeszcze nie) żony po kupnie mieszkania postanowiła nas obdarzyć kutym żelaznym kwietnikiem i gazetnikiem. Ani się nam rzeczy w tym stylu nie podobają ani nie mieliśmy na to miejsca. Też nastąpiła (krótka na szczęście) obraza majestatu po tym, gdy na tekst "ale ja za to dałam 500zł" odparłem "dla mnie to jest warte tyle, ile mi na złomie dadzą". Prezentu nie przyjęliśmy, wytłumaczyłem, że nie życzę sobie, żeby mi ktoś mieszkanie meblował i temat się skończył.
Szukałem pracy w sierpniu - wrześniu zeszłego roku, część moich aplikacji też pozostało bez odpowiedzi... aż do kwietnia, kiedy dostałem zwrotkę z 2 firm. Czekam, czy ktoś pobije rekord.
@Chrupki: USC, 84zł, 2 świadków, Ty i Twój facet. Pół godziny max i po sprawie a możecie się wspólnie rozliczać i w razie czego (odpukać) dziedziczycie po sobie.
Na początku jak moja żona oświadczyła, że chce zostać przy swoim nazwisku też kręciłem nosem. Bo tradycja. A potem stwierdziłem, że co mi za różnica. Przynajmniej mniej załatwiania papierologii przy wymianie dokumentów. Jeśli gościu zareagował tak zareagował o taką pierdołę to ja bym się ucieszył, że ślubu nie będzie.
@Ohboy: o to to. Nie wypominam mu bogatszej rodziny, po prostu stwierdzam fakt. Obydwaj znaliśmy wzajemnie mniej - więcej swój status materialny. Byłem wtedy na okresie próbnym i ta impreza kosztowała mnie jakoś 10% moich miesięcznych zarobków. Młody byłem, naiwny i na hasło "robię zakupy, potem się rozliczymy" mi się czerwona lampka nie zapaliła. Na studiach to on na ogół był gościem na imprezach w mieszkaniu studenckim, które wynajmowaliśmy w 7 osób (on mieszkał z rodzicami) i na ogół to było na zasadzie "każdy coś przynosi, bez szaleństw" w budżecie studenckim, nie narzekał ani na najtańszy alkohol ani na colę z Tesco. Generalnie im dalej w dorosłe życie tym mniej mieliśmy wspólnych tematów.
Przecież darcie się na przeciwnika i "ja panu nie przerywałem" to tradycja polskiej polityki.
Niektórzy ludzie nigdy nie stają się dorośli, przestają tylko rosnąć (w górę).
@Armagedon: skoro to było tylko 50zł to nie kwestia lat. U mnie to jest bodajże 25gr za dzień, więc raptem pół roku z kawałkiem i się 5 dych zbiera.