Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

timi14

Zamieszcza historie od: 13 lipca 2011 - 22:00
Ostatnio: 17 października 2021 - 21:06
  • Historii na głównej: 38 z 46
  • Punktów za historie: 5044
  • Komentarzy: 454
  • Punktów za komentarze: 918
 
zarchiwizowany

#88631

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Jestem kierowca tzw. "tira"

Od pewnego czasu się zastanawiam czy kierowców kat. B nie powinno się przymusowo wysłać do pracy na ciężarówkach. Dlaczego? Bo nikt tak dobrze jak Wy nie widzi zakazu wyprzedzania dla pojazdów ciężarowych. Niestety, nie idzie to w parze z ogólnymi znakami zakazu, które nadzwyczajnie ignorujecie. Dlaczego o ty pisze?

Pracuje na pewnej budowie. Miejsce budowy i co robię to nie zdradzę, polityka firmy zabrania. Na potrzeby wykonania kontraktu, uzyskaliśmy zgodę od zarządcy drogi na przekopanie się przez nią i podłączenie rurociągu. Wykop zabezpieczony, droga została zamknięta znakiem B-1, zakaz ruchu. Co ważne, po obu stronach znaki są po prawej części drogi, żeby pojazdy mogły dojeżdżać na budowę. Znak nie dotyczy również mieszkańców, którzy mieszkają w pobliżu budowy o czym informuje stosowna tabliczka. Niestety, nie ma dnia, żeby ktoś nie zignorował tego znaku i się nie pchał. Taki kierowca stwarza zagrożenie, bo przy wykopie pracują maszyny, które nie widza takiego kierowcy i podczas pracy mogą w niego uderzyć (miejsce na zawrócenie jest tuz przed wykopem). Ja nie wiem czy ludzie wjeżdżają, bo myślą, ze zdołają jakoś przejechać czy co? Niestety, dla takich kierowców mam tez przykra wiadomość. Od nowego tygodnia na danej drodze będzie stal patrol policji i posypia się mandaty, skoro za ciężko przestrzegać znaku, bo kierownik się wściekł.

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 2 (28)

#88473

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowca tzw. "tira".

Chciałem Wam podziękować za wszystkie komentarze z wyzwiskami i nie tylko, które sprawiły, że znienawidziłem kierowców kat. B. Zgodnie z waszym życzeniem podjąłem decyzję, że nie będę hamował przed idiotami w osobówkach, które mi zajeżdżają lub wymuszają. Chciałbym kolejno pozdrowić:

1. Kierowcę VW z Torunia, który wymusił mi pierwszeństwo i doprowadził do kolizji w Toruniu na skrzyżowaniu Szymańskiego i Skłodowskiej. Na kursie chyba zapomnieli nauczyć, że ja mam pierwszeństwo skręcając z Szymańskiego w prawo i nie mam obowiązku zajmować od razu prawego pasa ruchu, nie? A tam jest ciasno i nie skręcę w prawo nie zajmując lewego pasa.

2. Kierowcę Citroena Berlingo CW, który we Włocławku zajechał mi drogę na ul. Kruszyńskiej przed skrzyżowaniem z Al. Królowej Jadwigi. Pas ruchu, drogi kolego zajmujemy odpowiednio wcześniej, a nie na 10 m przed rozpoczęciem pasa do skrętu. Szkoda tylko, że mocniej nie oberwałeś, bo gdybym wiedział, że zwyzywasz mnie i moją rodzinę do 5 pokoleń wstecz rzucając ku***i i c****i to bym jeszcze gazu dodał. Mam nadzieję, że zęby masz całe, bo nikt mojej mamy nie będzie bezkarnie wyzywał od kobiet lekkich obyczajów.

3. Kierowcę BMW, który 3 razy nie zdołał mnie wyprzedzić na dk 62 miedzy Kruszwica, a Strzelnem i w zemście za nieułatwienie wyprzedzania próbował mnie wyhamować za rondem. Przykro mi biedaku, ze pożegnałeś się z prawem jazdy. Chętnie Cię udupie w sądzie na rozprawie. Mam nadzieję, ze przyjemnie się będzie wywalało kilkanaście tysięcy na naprawę auta. Pamiętaj, że nie będę ryzykował rozwalenia opon, bo jakiś furiat nie potrafi jechać przez 4 km za ciężarówką.

tir kolizja

Skomentuj (106) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 187 (215)
poczekalnia

#88381

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Czy kierowcy osobowych to de**le?

Kierowcy osobowych nie potrafią myśleć za kierownicą. Powtarzam to od kilku miesięcy i moja rodzina się wcale nie dziwi, bo wiedza, ze na wszystko, co mowie, mam dowody.

1. FOTORADAR
Nieważne jakie ograniczenie prędkości. 90, 70 czy 50 km/h. Zawsze jedziecie wolniej wykurzając innych. Nie wiem, myślicie, ze za jazdę 10-20 km/h wolniej dostaniecie nagrodę pieniężna lub redukcje posiadanych punktów? Zatrąb jednak na takiego matoła, żeby jechał te 50 km/h na ograniczeniu do 50 km/h, a nie 30 km/h to zaraz włączy mu się tryb "ja mu pokażę" i złośliwie hamuje. No bo kto to widział trąbić na "miszcza" kierownicy. Jednak niech tylko minie fotoradar to od razu potrafi jechać 70-90 km/h na ograniczeniu do 50 km/h.

2. Ciasny skręt. Doskonałym przykładem jest DK 62 w miejscowości Kobylniki k/Kruszwicy. Od Kruszwicy trzeba skręcić w lewo, żeby dojechać do Strzelna. Dojeżdżam do skrzyżowania z zamiarem skrętu w lewo. Przy skrzyżowaniu czeka osobowe. Mrugam mu drogowymi, żeby jechał, bo ja się nie złamię. Przejeżdża, czasem podziękuje. Zaraz za nim rusza drugie auto choć mógłbym już się wyłamać, bo miejsca starczy. Umożliwiam przejazd, ale widzę, ze w ślad za nimi rusza 3, 4 i 5 osobówka. Żaden nie pomyśli, żeby ustąpić mi pierwszeństwa i umożliwić złamanie naczepy, nosz k... Ostatnio kilka razy tak miałem i chyba przy 5 skręcie nie wytrzymałem. Po 2 osobówce ruszyłem i skręciłem. Doszło do zablokowania skrzyżowania, bo ani osobowe, ani ja nie mogliśmy się ruszyć do przodu. W końcu trybiki im zaczęły pracować, bo wycofali. Ja rozumiem puścić 1, 2 osobówki, ale nie cale stado, bo swoja uprzejmością blokuje cale skrzyżowanie i od strony Kruszwicy robi się juz zator na 20 pojazdów.

3. Kończący się pas ruchu. Tu akurat mam na myśli węzeł Kleszczewo łączący S5 z A2. Zjeżdżam z S5 na A2 w kierunku Poznania. Mamy tam przez kilkaset metrów 2 pasy, potem lewy zanika. Norma dla osobowych jest zapieprzanie do końca, byleby wyprzedzić jak najwięcej ciężarówek. Nie ma znaczenia, ze po 50 m znowu maja 2 pasy ruchu i tak czy siak wyprzedzi. Trzeba zrobić to już i teraz. Wyprzedza mnie BMW, jesteśmy na końcu pasa ruchu. Hamuje już przed pojazdami z przodu, bo cos się dzieje. BMW polową auta na wysokości mojej kabiny delikatnie zjeżdża do linii rozdzielającej. No sorry, miejsce mam tylko na wytracenie prędkości. Nie będę ostro hamował mając na ogonie inne auto, a na naczepie (platforma) 30 rur, tzw. "kolanek" do gazociągu, gdzie jedna wazy 800 kg. Nie wpuściłem BMW. Kierowca poczuł się urażony. Nie zjechał za mną. Pojechał po powierzchni wyłączonej z ruchu wjeżdżając od razu na prawy pas autostrady. Ja się rozpędzam i chce wjechać na prawy pas, ale BMW celowo jedzie z identyczna prędkością, żeby mnie przyblokować mimo, ze ma możliwość zjazdu na lewy lub przyspieszyć. Odpuszczam gaz, żeby się za nim schować, ale on robi to samo. Koniec końców musze zredukować prędkość przez pajaca do 40 km/h, żeby wjechać na prawy pas. Oczywiście powoduje to dodatkowy zator na pasie rozbiegowym i auta, które właśnie nadjeżdżają A2 od strony Konina redukują prędkość, żeby umożliwić nam włączenie się do ruchu. Wszystko spowodowane przez de**la, który poczuł się urażony, ze nie został wpuszczony przez ciężarówkę. Brawo.

tir

Skomentuj (74) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 11 (93)
poczekalnia

#88310

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Jestem kierowca tzw. "tira"

Wróciłem właśnie z urlopu. Pojechałem na Master Truck pod Opole, co wymagało ode mnie pokonania 362 km, z czego 242 km autostrada A1 i ekspresową S8. Pomyślałem, ze w końcu zobaczę jak to jest, kiedy ciężarówka co 2-3 minuty spowalnia Cię do 90 km/h, bo na to sie uskarżacie, prawda? I wiecie co? Na całym odcinku ani razu nie miałem żadnego incydentu z pojazdami ciężarowymi. Żadnego zajechania drogi, błyskania drogowymi na dk 45, siedzenia na zderzaku itp. A osobowe? Esej mógłbym napisać na ten temat, bo zaraz siadam do wysyłania nagrań na policje! Spotkałem się również z kilkoma przykładami fajnej hipokryzji. Narzekacie, ze ciężarowe się wyprzedzają różnicą 1-3 km/h, a sami nie widzicie, ze często wyprzedzacie z identyczna różnicą utrudniając innym jazdę! Co z tego, ze robicie to przy większych prędkościach?

Dla przykładu kilka zdarzeń kompletnie nieuzasadnionej agresji i zerowego myślenia u kierowców kat. B

1. Autostrada A1. Wyprzedzam rząd pojazdów na prawym pasie. Moja prędkość 140 km/h. Pod bagażnik podjeżdża mi osobowe Audi (po co trzymać odstęp?). W tym momencie w przednia szybę uderzył mi duży robal robiąc dużą plamę. Uruchomiłem spryskiwacze co spowodowało, ze audi również otrzymało dawkę płynu. Wyprzedziłem pojazdy i widząc lukę na 200 m, postanowiłem zjechać na prawy i puścić speedy Gonzalesa. Audi zrównało się ze mną i jego kierowca zwolnił do 140 km/h, blokując mnie na prawym pasie. Na moje zwiększenie prędkości również zareagował przyspieszeniem i identyczna sytuacja była z hamulcem. Musiałem zwolnic do 80 km/h, żeby zjechać za idiota na lewy pas i wtedy nastąpiła "zemsta" urażonego w postaci włączenia spryskiwaczy przedniej szyby. Serio? Zemsta, bo użyłem spryskiwacza. Czy niektórym już obwody logicznego myślenia stopiło przez te upały?

2. Autostrada A1. Jadę prawym pasem 140 km/h. Zbliżam się do wolniej jadącej osobówki. Rzut oka na lewy pas. 200 m za mną pojazd. Prędkość oceniam na ok. 2 km/h szybciej ode mnie, bo bardzo powoli się zbliżał. Włączam kierunkowskaz i zjeżdżam na lewy. Nagle Speedy wystartował. W 2 sekundy znalazł się na moim zderzaku i błyska światłami, ze niby mu wymusiłem. No sorry, nie ze mną te bajki. Kontynuuje wyprzedzanie, bo mam jeszcze 3 pojazdy. Miedzy dwoma luka na 70 m. Poganiacz postanawia mnie wyprzedzić prawym, ale mu się to nie udaje. Wyprzedzam wszystkich i wracam na prawy pas. Gościu mnie wyprzedza i trąbi.

3. Autostrada A1, tym razem to ja jestem na lewym pasie i mam ok. 150 m do pojazdu na prawym. Jadę non stop 140 km/h. Widzę, ze zbliżamy się do ciężarówki wiec żeby nie zmuszać kierowcy do hamowania przed nią, przyspieszam, żeby szybciej go wyprzedzić. Mam jeszcze 15 m do tego pojazdu, 100 m do ciężarówki i osobowe zjeżdża na lewy pas wymuszając pierwszeństwo. Klakson i hamulce poszły w ruch. Wyprzedził ciężarówkę i wraca na prawy. Wyprzedzam go i ponownie trąbie. Kierowca zdziwiony o co mi chodzi.

4. Szybko dogania mnie bus (ciekawe ile jechał, skoro ja jadę 140 km/h?) Zmienia pas na lewy i nagle zwalnia. Wyprzedza mnie z różnicą 1 km/h. Zbliżamy się do ciężarówki. Liczę, ze kierowca przyspieszy, bo ja już nie zdążę wbić się przed niego. Niestety, myślenie jest za trudne. Musze hamować do 90, bo kierowca nie potrafi wdepnąć i przyspieszyć.

5. Mam 30 km do swojego zjazdu. Wyprzedza mnie auto (cały czas jadę 140 km/h). Doganiam kolejne pojazdy wiec zjeżdżam na lewy. W tym momencie pojazd, który mnie wyprzedził zwalnia, co skutkuje odstępem miedzy nami ok. 5m. Wyłączam tempomat, żeby zwiększyć odstęp. Kiedy mam ok. 12m odstępu i doganiam Porsche, jej kierowca włącza lewy kierunkowskaz i wpieprza się chamsko miedzy nas. W 12 m lukę ku*wa m*c!. Klakson i światła idą w ruch, bo mój odstęp nie wynosił nawet 2 m. Kierowca po 3 sekundach wraca na prawy i również zdzwiony dlaczego na niego trąbie.

Myśleć, myśleć i jeszcze raz myśleć. Czy to naprawdę takie trudne? Cały czas dostaje przykłady, ze spora cześć kierowców kat. B nie umie poruszać się autostrada. Brakuje Wam przewidywania, logicznego myślenia i umiejętności oceny prędkości i odstępu. A może robicie to specjalnie, co? Czerpiecie radość z takich sytuacji? Chciałbym zaznaczy, ze to tylko 5 historii, a było ich dużo więcej!

tir autostrada wyprzedzanie zajechanie

Skomentuj (39) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 32 (102)
zarchiwizowany

#88220

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Jestem kierowca tzw. "tira"

Chciałem bardzo podziękować wszystkim kierowcom z kat. B, przez których musiałem wydać pieniądze na nowy zestaw kamer. Teraz mam również kamerę z tylu, a zostało to podyktowane nowymi przepisami. Opisywałem już jedna historie jak to wygląda po zmianach i powiem wam, ze z dnia na dzień jest coraz gorzej. 25 dni minęło od zmiany w przepisach, a ja wysłałem na policje już 123 kierowców, z czego 115 za nietrzymanie odstępu. Dzisiejsze sytuacje jednak przebiły wszystko

1. Jadę do pracy, 120 km/h. Z tylu pusto, zmieniam pas na lewy, żeby wyprzedzić 3 ciężarówki. Przy wyprzedzaniu 2 pod bagażnik podjechało mi auto osobowe. Oczywiście kierowca ma gdzieś dystans, jedzie maks. 5 m za mną!!! Jednak niecierpliwi się, ze ośmielam się jechać wolniej niż przepisy wymagają i pogania mnie światłami. Pokazuje mu środkowy palec przez tylna szybę. To uraziło "miszcza" kierownicy. Po zjechaniu na prawy wyprzedza mnie, zjeżdża na prawy i jedzie przez chwile z ta sama prędkością, by po kilku sekundach wcisnąć hamulec do oporu. Gratuluje de**lowi pomysłu, ze przez niego 3 zestawy uciekały na pas awaryjny, żeby nie wjechać mi w bagażnik. Mam nadzieje, ze skończy się zatrzymaniem uprawnień, a nawet więzieniem.

2. Znowu zmieniam pas na lewy. Do wyprzedzenia mam 2 zestawy. Skończyłem wyprzedzać pierwszego i widząc w lusterku szybko zbliżające się auto, chciałem zjechać na moment na prawy (miałem ok. 20 m przestrzeni uwzględniając bezpieczny odstęp). Pech dla tego kierowcy, ze z 500 m zaczął błyskać biksenonami, żeby mnie zgonić na prawy pas. Działa na mnie to jak płachta na byka. Zrezygnowałem ze zjazdu na prawy. Kierowca wyprzedził mnie prawym pasem używając klaksonu (tez włączyłem klakson). Nie mógł tego zrobić bez klaksonu?

3. Tym razem jadę busem z Włocławka do Torunia (140 km/h). Zmieniam pas na lewy, z tylu auto osobowe, które ma do mnie ok. 500 m. Za 100 m mam 2 ciężarówki do wyprzedzenia. Osobowe podjeżdża mi na jakieś 15 m, kiedy mam 20 m do ciężarówek. W tym momencie auto ciężarowe zjeżdża na lewy, żeby wyprzedzić. Hamulec, klakson i drogowe idą w ruchu, bo nie było łatwo wyhamować (pierwsze wymuszenie przed dużego na mojej osobie). Do dziś nie wiem jakim cudem auto za mną we mnie nie uderzyło, ale boje się pomyśleć, co by było, gdyby ten gnojek przez brak odstępu nie wyhamował i wepchnął mnie pod naczepę ciężarówki!

Nie bez powodu twierdze, ze 99% kierowców z kat. B nie potrafi jeździć po autostradach. Codziennie mam na to dowody.

PS: zanim ktoś zacznie mnie hejtowac, ze powinienem zjechać na prawy, albo zwiększyć prędkość na lewym informuje, ze przepisy nie określają minimalnej prędkości poruszania się po autostradzie.

PPS: Wczoraj jak wracałem z pracy, na A1 była niezła ulewa. Ktoś mi wytłumaczy gdzie się podziali Ci wszyscy "miszczowie" lewego pasa? Co te audice i bm-ki robily na prawym pasie? Nagle się okazało, ze kierowcy potrafią trzymać odstęp.

tir. autostrada A1

Skomentuj (16) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -4 (24)

#88125

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowca tzw. "tira"

2 dni od wejścia nowych przepisów w życie. Nie miałem jeszcze okazji do kontroli zachowania kierowców wobec pieszych i odwrotnie, ale po historiach już widzę, że jest gorzej niż było. Ja natomiast skupiłem się na autostradach i zachowaniu odstępu. W 2 dni nazbierałem 12 scen, które przed chwila wysłałem na policje i nie są to sceny z nietrzymania odstępu.

Jeszcze w kwestii wyjaśnienia: poruszam się głownie autostrada A1 na odcinku Włocławek Północ - Ciechocinek. Autostrada A1 jest chyba jedyną tak spokojna i mało ruchliwa autostrada, że tu się wręcz trzeba nakombinować, żeby komuś wymusić pierwszeństwo przy zmianie pasa. Tak zwykle było, ale po tym, co dzisiaj opisze widzę, że całe bydło na co dzień jeżdżące A2 i A4, dziś wyruszyło na długi weekend nad morze.

1. Jadę do pracy, 110 km/h na liczniku, bo nie czułem potrzeby jechania więcej (paliwo bije po kieszeni xd{żart}). Przede mną 3 zestawy, na lewym pusto. Kierunek i zjeżdżam na lewy. Po wyprzedzeniu drugiej ciężarówki pod tyłek podjeżdża mi BMW, trzymając maks. 10 m odstępu (powinien 55 m). Zły, że nie zjechałem po wyprzedzaniu drugiej ciężarówki na prawy pas (dystans miedzy ciężarowymi 50 m) podjeżdża mi pod zderzak na 2 m. Włączam spryskiwacz przedniej szyby, co skutkuje powrotem do 10 m odstępu. Wyprzedziłem i zjechałem.

2. Jadę firmowym busem do Torunia, 150 km/h na liczniku, bo czas goni (Mea Culpa, powinno być 140 km/h, ale bus nie pojedzie więcej niż 150 km/h). Wyprzedzam pojazdy jadące ok 120 km/h i trzymające 100 m odstępy. Pod tyłek podjeżdża mi mercedes. Sorry, nie mam gdzie zjechać, na prawym sznur aut. Kierowca się niecierpliwi i błyska światłami. Olewam to, jadę dalej. Dystans miedzy nami oceniam na 1,5m, bo w żadnym lusterku go nie widzę. Jechaliśmy tak może z 500 m, bo wyprzedziłem auta na prawym pasie i zjechałem.

3. Również trasa busem do Torunia z prędkością 140 km/h. Przede mną jedzie bus na blachach SG. Zjeżdża na prawy, więc przyspieszam do 150 km/h, żeby go wyprzedzić. Jednak chwilkę trwa, aż zredukuję dystans, który trzymałem. W międzyczasie on dogonił inny pojazd. Włączył kierunkowskaz i bezczelnie zjeżdża mi się na lewy. W momencie jego manewru nie miałem do niego nawet 1 m odstępu!!! Klakson i mrugam drogowymi (hamulec odruchowo kopnięty w podłogę). Przeprosił? Skądże, jedzie dalej. Wyprzedził pojazd i zjeżdża na prawy. Znowu zaczynam go wyprzedzam i znowu zjeżdża na lewy, żeby kogoś wyprzedzić, kiedy mam do niego ok. 1 m. Tym razem nie wciskałem hamulca (najwyżej przyłożę), wcisnąłem klakson, ale drogowymi nie mrugam. Je również włączyłem i trzymam zapalone. Nie robi to na nim żadnego wrażenia. Naprawdę szkoda, że nie zjechał na Ciechocinek, bo byłem tak wściekły, ze zatłukłbym go na miejscu.

4. Powrót do domu. Trafiłem na sznur aut na lewym, więc zwolniłem do ich prędkości (120 km/h) i trzymam w granicach 50-60 m odstępu. Zbliżam się do ciężarówki za którą jedzie VW Tiguan z przyczepą z łódką. Kierowca osobówki włącza kierunkowskaz, że chce zjechać na lewy. Widzi lukę miedzy mną i drugim pojazdem. Zjeżdża jednak w taki sposób, ze muszę ostro hamować, bo inaczej skosi mnie ta przyczepka. Nagranie już na policji.

5. Wracam dziś z pracy, tj. 02.06. Na tempomacie 140 km/h, jadę lewym pasem w sznurku pojazdów, wyprzedzając innych jadących prawym pasem. Nie mam żadnej możliwości zmiany pasa ruchu. BMW chyba jednak sadzi inaczej. Co prawda początkowo trzymał ok. 30 m odstępu (wow, w szoku byłem), ale z racji, że ośmieliłem się nie zjeżdżać na prawy, zaczął się zbliżać, aż osiągnął w granicach 2-3 m odstępu. Spryskiwacze nie pomogły, machnął tylko swoimi i tyle. W pewnym momencie próbował mnie wyprzedzić prawym, ale tylko zaczął zmieniać pas ruchu i już musiał wracać na lewy. Nie wiem co on myślał? Że przy prędkości 140 km/h zjadę hrabiemu miedzy auta jadące 110-120 km/h?

A politycy się dziwią, dlaczego jest tyle wypadków na autostradach.

Skomentuj (37) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 127 (149)

#88101

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira"

Szczyt de****zmu został dziś osiągnięty. Jeśli nie widzicie dalej niż 100 m wokół własnego pojazdu to gorąco polecam udać się do okulisty, bo na 100% nie powinniście prowadzić pojazdu.

Wracam busem z budowy na magazyn (szczęście, że jestem pusty). Jadę DK91 z Włocławka na Toruń, jestem na wysokości Brzozy Toruńskiej. Z bocznej uliczki podjeżdża auto osobowe z zamiarem skrętu w prawo na Toruń (mam ok. 200 m do skrzyżowania). Kiedy miałem 100 m, osobowe wyjeżdża. Kierowca co prawda wyjechał na pas i natychmiast zjechał na pobocze, żeby mi umożliwić przejazd, ale odruch zadziałał i klakson z hamulcami poszedł na początku w ruch.

Puściłem hamulec jak zobaczyłem, że zjechał. Niby nic dziwnego, prawda? Normalna sytuacja, bo po co komuś ustępować pierwszeństwa, skoro lepiej mieć gdzieś jego zdrowie i życie. Ale nosz ku*na do jasnej, ciasnej anielki, za mną na dystansie 2 km nie było żadnego pojazdu. Nie jechała żadna osobówka, ciężarówka, rower ani nie poruszał się pieszy i nie lądował samolot.

Naprawdę trzeba być takim śmierdzącym leniem, żeby w tej sytuacji nie poczekać 2 sekund i nie wymuszać pierwszeństwa? Chyba, ze ja czegoś nie rozumiem, albo ze przepisy się zmieniły i od dziś pierwszeństwo ma mniejszy pojazd?

tir wymuszenie dk91

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 130 (154)

#87995

(PW) ·
| Do ulubionych
Sporo tu historii o szukaniu mieszkania na najem, wiec ja pokażę jak to wygląda od drugiej strony. Miałem mieszkanie na wynajem i szukałem najemcy.

Krótki opis mieszkanka: nowoczesne, oddane do użytku w zeszłym roku, 3 pokojowe. W bloku winda, teren ogrodzony ze szlabanem i pod kamerami. W ogłoszeniu zaznaczam, ze interesuje mnie dłuższy okres najmu (min. rok) i podałem cenę 1500 zł (cena nie jest prawdziwa, ale nie musicie wiedzieć ile chciałem za mieszkanie).

Pomijam już osoby, które tylko dzwoniły/pisały czy mieszkanie aktualne i na tym się kończyło.

1. Dzwoni Pan, że on jest chętny. Pyta się o cenę najmu i czemu tak wysoko, bo on widział ofertę mieszkania o 200 zł taniej. Odpowiadam, że owszem, było takie ogłoszenie (byłem z nimi na bieżąco), ale tam był tez mniejszy metraż. Facet na to, że on weźmie już, natychmiast, ale jak obniżę o te 200 zł. Zdziwiony, że nie byłem zainteresowany.

2. Dzwoni Pani. Ona, mąż i 2-letnie dziecko. Ogląda mieszkanie, kreci nosem, że nieumeblowane pokoje, że w kuchni nie ma lodówki, a w łazience pralki. Odpowiadam, że te sprawy zostawiam w kwestii najemcy, bo każdy chciałby urządzić gniazdko po swojemu. Ona na to, że jak zejdę o 200 zł to najmie mieszkanie na pól roku, bo dłuższy najem jest niepotrzebny. Na moja uwagę, że interesuje mnie minimum rok, odpowiada oburzona, że to dyskryminacja:).

3. Dzwoni Pani. Ona, partner i dwoje dzieci 12 i 16 lat. Mieszkanie jej się podobało, chciała się urządzić po swojemu itp. Zaproponowała obniżenie ceny o 100 zł, ale szatan w nią wstąpił jak zobaczyła, że garderoba jest nieumeblowana. Mowie, że jest spora szafa w zabudowie, a poza tym nie wszyscy sobie życzą garderobę, bo niektórzy wola zrobić z takiego pomieszczenia schowek na sprzęty czy zabawki dziecka. To jej nie pasowało, bo jak garderoba, to powinna mieć szafki i tyle. Zrezygnowała. Trudno, płakać nie będę.

4. Hit wśród najemców. Dzwoni Pan (on, żona i 3 dzieci w wieku 2-6 lat) i pyta dlaczego żeruje na innych ludziach, że ja serca nie mam, bo chce się wzbogacić czyimś kosztem. Pytam się o co chodzi i odpowiada: "nooo, tyle za najem, tu doliczyć czynsz administracyjny, koszty prądu, wody i ogrzewania. To wyjdzie ponad 2000 zł/msc, a on ma dochód 3500 zł/msc. Odpowiadam, że owszem i co z tego. "Bo ja mam kolegę, co za 3 pokoje w tym samym mieście płaci 900 zł". Pytam się w jakim bloku. "No tym starym, z wielkiej płyty i skoro on tyle płaci, to ja też powinienem zjechać o 600 zł to on weźmie te mieszkanie." Mowie, że mieszkanie nowo postawione (nie 30-letnie), ogrodzone, pod kamerami, z notarialnie przypisanym miejscem parkingowym (nie ma walki, kto pierwszy ten lepszy) i dlatego taka cena. Zaczyna się litania, że ile on by mógł kupić dzieciom za te zaoszczędzone pieniądze, że gdybym nawet obniżył cenę o 300 zł to by było dobrze.

Odpowiadam, że na uśmiech "bombelka" mnie nie złapie. Kolejna litania na temat stawki więc w końcu wkurzony pytam: "Panie, a jak auto chcesz kupić i masz na nie 15 tysięcy, to kupujesz Pan za 15 tysi, czy szukasz auta za 20 tysięcy i błagasz o obniżenie ceny o 5k?". Odpowiada, że te za 15 tysi, bo na inne go nie stać. Odpowiadam krótko, że po kie licho dzwoni w sprawie mieszkania na które go nie stać?

mieszkanie najem wynajem lokator

Skomentuj (28) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 117 (133)

#87961

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowca tzw. "tira".

Kontynuacja historii #87430

Policja jednogłośnie stwierdziła winę kierowcy busa. Nawet poprosili dyżurnego o sprawdzenie czy w systemie jest telefon do właściciela, żeby busa zawrócić na miejsce kolizji. Niestety, nie było. Otrzymałem informacje jaki komisariat będzie prowadził sprawę. Zatrzymano mi dowód rejestracyjny (nie mogłem jechać bez prawego lusterka). Mój pracodawca naprawił lusterko na swój koszt, bo i tak uzyska zwrot kasy. Po kilku tygodniach (początki covid-19) uzyskałem od oficera prowadzącego sprawę wezwanie na przesłuchanie. Złożyłem zeznania i poinformowano mnie, że właściciel wypiera się kolizji twierdząc, że w danym dniu jego auta w ogóle nie było w tym mieście.

Po jakimś czasie przychodzi wyrok nakazowy z sądu. Sędzia uznał winę kierowcy busa skazując go na pokrycie kosztów naprawy i grzywnę. Kwota jak dla mnie niska uwzględniając, że kierowca był już karany za podobne wykroczenie, a policjant wnioskował o zatrzymanie prawa jazdy na pół roku, ale nie zamierzałem się już odwoływać, bo pracodawca chciał zakończyć sprawę i uzyskać odszkodowanie. Po 7 dniach wyrok stal się prawomocny, bo obwiniony również się nie odwołał.

tir kolizja

Skomentuj (26) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 105 (119)

#87846

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowca tzw. "tira".

W sumie znak rozpoznawczy trochę nieaktualny, bo zmieniłem pracę i kursuje wokół komina, codziennie jestem w domu, dodatkowo częściej jeżdżę busem niż dużym, ale niech zostanie ;)

Sytuacja często spotykana na rozjazdach z autostrad, kilkukrotnie poruszana na kanale YouTube STOPCHAM. Zjazd z autostrady A2 od Warszawy na DK50. Zjeżdżając mamy znak A-7 (ustąp pierwszeństwa), natomiast Ci od strony Łodzi mają znak A-6d (wlot drogi podporządkowanej, jednokierunkowej). Wprowadzono to, żeby ciężarowe mogły bez problemu zjechać na prawy pas, bo na lewym nie przejada przez bramkę.

1. Zjeżdżam od strony Łodzi. Od stolicy jada auta osobowe. Mijam skrzyżowanie dróg, zaczyna się linia przerywana. Z włączonym prawym kierunkowskazem zjeżdżam na prawy pas i słyszę klakson. Auto osobowe nie zastosowało się do znaku A-7 i niemal nie zostało zepchnięte na barierki.

2. Ponownie zjeżdżam od strony Lodzi. Widzę auto osobowe zjeżdżające od Warszawy. Jeszcze nie dojechałem do skrzyżowania dróg, a już sygnalizuje prawym kierunkowskazem, ze chce zjechać na prawy pas. Na połączeniu jadę łeb w łeb z osobowym, którego kierowca nie zastosował się do znaku A-7 wymuszając mi pierwszeństwo i ani myślał zwolnic. Musze hamować przed samymi bramkami, żeby zjechać na prawy pas.

3. Zjeżdżam od strony stolicy. Mijam znak A-7, dojeżdżam do znaku poziomego P-13 (linia warunkowego zatrzymania złożona z trójkątów). Widzę w lusterku auta zjeżdżające od strony Lodzi. Zatrzymuje zestaw przed trójkątami i czekam aż przejada. Z tylu słyszę klakson. W końcu wolne, i mogę jechać. Na rondzie kieruję się pierwszym zjazdem na Mszczonów. Na lewy pas natychmiast zjeżdża osobówka, której kierowca po wyprzedzeniu karze mnie za rzekome "blokowanie" ruchu na zjeździe.

PS: Kierowco z historii 3: oddałeś już prawko, bo dostałem pismo z policji o zatrzymaniu twoich uprawnień?

tir autostrada skrzyzowanie

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 124 (138)