Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

timi14

Zamieszcza historie od: 13 lipca 2011 - 22:00
Ostatnio: 7 lipca 2020 - 0:21
  • Historii na głównej: 23 z 28
  • Punktów za historie: 3501
  • Komentarzy: 293
  • Punktów za komentarze: -289
 

#86730

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira"

Dziś na cel obieram często spotykaną sytuację, która występuje przy sygnalizatorze S-2, tzw. "zielona strzałka" lub "skręt warunkowy". Kierowcy bardzo często traktują ją po prostu jak zielone światło. Dziś kilka niemiłych sytuacji i wszystkie napotkane w Toruniu.

1. Robiłem kurs ADR podstawowy (przewóz materiałów niebezpiecznych) w jednej szkole w Toruniu (kto zgadnie szkołę po opisie pobliskich dróg?). Kurs się skończył, wsiadłem w swoją toyotę i jadę do domu. Dojeżdżam do skrzyżowania Szosy Chełmińskiej z Czerwoną Drogą i ustawiam się na pasie do jazdy na wprost i lewoskrętu. Prawy pas jest tylko do skrętu w prawo i posiada sygnalizator S-2. Zatrzymuję się, bo świeci się czerwone światło, a dla pojazdów skręcających w prawo zapala się zielona strzałka. 10 osobówek zdążyło na niej przejechać, ale tylko jedna się całkowicie zatrzymała. 2 inne pojazdy lekko zwolniły, reszta potraktowała strzałkę jak zielone światło.

2. Te same skrzyżowanie co w pierwszym punkcie i również jadę prywatnym autem. Tym razem skręcam w prawo na czerwonym z zapaloną strzałką warunkową. Za mną na ogonie jedzie bmw. Dojeżdżam do świateł i zatrzymuję się. Z tyłu słyszę pisk hamulców i klakson. Nic sobie z tego nie robię. Upewniam się, że mogę jechać i skręcam. Rozpędzam auto, kiedy lewym wyprzedza mnie bmw, którego kierowca zajeżdża mi drogę i hamuje do zera, po czym rusza dalej. Trochę mi szkoda, że nie wysiadł do mnie, bo w końcu sprawdziłbym działanie gazu pieprzowego.

3. Jadę zestawem z Poznania do Brodnicy. Mam zezwolenie na wjazd do Torunia w godzinach zakazu dla ciężarówek i jadę przez miasto, bo nie opłaca się tego kawałka jechać autostradą. Za nowym mostem (gen. Elżbiety Zawadzkiej) zjeżdżam na rozwidleniu w prawo i zajmuję prawy pas w kierunku Olsztyna. Mam czerwone światło i zapaloną strzałkę warunkową. Zatrzymałem się przed sygnalizatorem i czekam, bo główną ulicą jazdą samochody. Z tyłu słyszę trąbienie. Nadal czekam, aż w końcu zapaliło się zielone światło i ruszyłem. Osobówka za mną od razu zjechała na lewy pas i wyprzedzając mnie jej kierowca użył ponownie klaksonu.

zielona strzałka toruń bmw

Skomentuj (17) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 38 (68)

#86809

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira"

Ostatnio często ładowałem się w poniedziałek z zakładzie "Sokołów" w Osie koło Świecia. Żeby tam dojechać, musiałem jechać drogą wojewódzką nr 239 do strony Świecia. Historii byłoby kilka, ale wszystkie są podobne więc opiszę jedną, która była najbardziej piekielna.


Jadę spokojnie tą drogą, na prędkościomierzu 60 km/h, bo droga ciasna, dziurawa ibez wyznaczonych pasów ruchu. Jadę środkiem drogi, ale zbliżam się do prawej krawędzi, bo naprzeciwka jedzie osobowy. Słyszę jak o dach naczepy ocierają się liście drzew i łamią pojedyncze gałązki. Wyminęliśmy się z osobówką, zjeżdżam ponownie na środek jezdni. W lewym lusterku ukazuje mi się auto osobowe, ale je ignoruję. Nie zamierzam mu zjeżdżać do prawej, bo jest ciasno i istnieje ryzyko kolizji podczas wyprzedzania przy najechaniu na dziurę. Kierowcy się nie podoba brak mojej reakcji, podjeżdża mi pod samą naczepę i krótko trąbi. Dalej go olewam. Ponownie zbliżam się do prawej krawędzi, bo z naprzeciwka jedzie osobowy. Wymijamy się i natychmiast odbijam do środka, bo wiem, ze ten z tyłu zaraz będzie chciał się wciskać. Kierowca ponownie pokazuje się w lusterku i błyska drogowymi. Idiota zaczyna podnosić mi ciśnienie. Po kilku sekundach pajac już nie mruga. Włącza drogowe i jedzie, oślepiając mnie w lewym lusterku i cały czas trąbi. Wkurzam się i chwilowo depnąłem hamulec. Podziałało tylko tyle, że się oddalił ode mnie i wyłączył drogowe (zapadał zmierzch i mnie już oślepiał). Jechaliśmy tak z 10 km, bo zbliżałem się do miejsca załadunku. Kiedy skręcałem, kierowca mnie wyprzedził i ponownie zatrąbił.

Czy rzeczywiście warto jest ryzykować takie wyprzedzaniu? Kierowcy biorą pod uwagę tylko zaoszczędzone 10 minut przez wyprzedzenie większego czy też 2h czekania na policję w wyniku kolizji?

wyprzedzanie

Skomentuj (64) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 65 (103)
poczekalnia

#86772

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira"

Wczoraj przydarzyła mi się sytuacja, która mnie mocno wkurzyła. Nagranie oczywiście jest już u policji więc to kwestia czasu, aż sprawca otrzyma mandat lub zatrzymają mu prawko (jak w pierwszym przypadku).

Autostrada A4 na odcinku Legnica-Wrocław. Słynny odcinek niemal z całkowitym zakazem wyprzedzania dla ciężarowych i z brakiem pasa awaryjnego (jakim cudem to coś jest jeszcze nazywane autostradą?). Jadę 87 km/h, zbliżam się do wolniejszego pojazdu. Zakaz obowiązuje więc nie wyprzedzam choć nie było mi na rękę tracisz czas, bo miałem do podjęcia ładunek z okolic Wrocławia, a wczoraj zaczęły się zakazy wakacyjne. My się toczymy jak żółwie, niejeden ciężarowy nie wytrzymuje jazdy 77 km/h i wyprzedza. Wreszcie zbliżamy się do rozjazdu. Mijam znak, że za 200m rozpoczyna się zjazd i patrzę w lusterko. Lewy pas wolny. Zerkam na prawo, zjazd się rozpoczyna. Upewniam się, że lewy wolny, kierunek, ogień na tłoki i wyprzedzam. Wyprzedzanie sprawne (różnica 10 km w prędkości), ale jak końcem mojej naczepy jestem w połowie naczepy wyprzedzanego, pod mój tyłek podjeżdża bmw i błyska światłami, czyli standardowa akcja frustrata z małym penisem. Wyprzedzam dalej, ale nie minęło 5 sekund jak poszedł kolejny błysk (wyprzedziłem, ale jeszcze trzeba zadbać o odstęp). Po upływie 3 kolejnych sekund zjeżdżam na prawy pas. Kierowca bmw mnie wyprzedza, zjeżdża na prawy pas i hamuje. Chciałem wjechać mu w tyłek, ale mam zasadę, że w piątek tego nie robię, bo tez chcę zjechać do domu. Hamulec i klakson idzie w ruch. BMW spowolniło mnie do 50 km/h, a następnie sobie pojechało.


Może znajdzie się tu ktoś, kto tak robi i odpowie mi na pytanie: dlaczego niektórzy kierowcy uzurpują sobie, że nie mamy prawa wyprzedzać ciężarówką, kiedy jest to DOZWOLONE?

A4 tir Wrocław Legnica bmw

Skomentuj (26) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 45 (79)

#86672

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira"

Kompletnie nie rozumiem jak można być tak ograniczonym umysłowo, żeby za wszelką cenę pchać się przed większy pojazd, często ryzykując zdrowie i życie własne, najbliższej rodziny i obcych osób. Już się przyzwyczaiłem, że niemal codziennie jakaś osobówka mi wymusi pierwszeństwo, ale wyprzedzanie "na ślepo" jest przejawem kompletnej ignorancji dla wspólnego bezpieczeństwa ruchu drogowego. Każdy z nas chce dojechać do celu w jednym kawałku

1. DK 15 na odcinku Brodnica-Kowalewo Pomorskie. Długi odcinek prostej drogi, idealny moment na wyprzedzanie. Osobowe za mną jednak się zagapiły i wyprzedzanie rozpoczęli na ok. 700 m przed zakrętem. Przede mną jechało osobowe z prędkością ok. 85 km/h, czyli tyle samo, co ja. Utrzymuję od niego dystans ok. 120 m. Zbliżamy się do zakrętu, za którego wyłoniło się auto ciężarowe. Osobowe dalej wyprzedzają, ale w końcu jeden bardziej przytomny postanawia zjechać między mną, a osobówką przede mną. Za nim tę decyzję podjęło 4 kolejnych kierowców. O ile, 2 przede mną weszło, 2 pozostałych mnie wyprzedza, zwalnia i na siłę się pcha mimo braku miejsca, zamiast zrezygnować z manewru. Zostaję zmuszony do hamowania i uruchomienia klaksonu, żeby nie wylądować w rowie.

2. DK 74, kierunek Kielce. odcinek prostej, ale zaczęła się linia ciągła, jednostronnie przekraczalna dla ruchu przeciwnego. 2 auta osobowe zdążyły mnie wyprzedzić na linii przerywanej. Jedziemy i dalej i pojazdy z przodu zaczynają hamować, a zaczęła się linia podwójna ciągła. Mam ok. 80 m odstępu, dlatego uruchamiam retarder, bo nie ma potrzeby hamowania hamulcem roboczym. Przestrzeń między mną, a autem poprzedzającym się zmniejsza do 40 m, kiedy z lewej strony pojawia się golf, którego kierowca wciska się na siłę między nami, zmuszając mnie do hamowania. Na klakson oczywiście zero reakcji, głupek zadowolony, ze wyprzedził dużego. A linia ciągła? Kogo ona coś obchodzi.

3. DK 91, odcinek Świecie- Toruń, w kierunku Torunia. Jadę za inną ciężarówką i czekam na dogodny moment, żeby ją wyprzedzić. W lusterku widzę, że ten manewr rozpoczyna auto osobowe (ja nie mogłem, bo bym nie zdążył przed autem z naprzeciwka). Kierowca mnie wyprzedza, a następnie uznaje, że nie zdąży wyprzedzić kolejnej ciężarówki i bezczelnie, bez włączonego kierunkowskazu, wpycha się między nas zaskakując mnie manewrem do tego stopnia, że odruchowo gwałtownie hamuję.

Gratuluję wszystkim kierowcą zerowego myślenia. Zastanawiam się tylko, kiedy ktoś w moje obecności zginie, bo zasada "byle przed tira" będzie dla niego ważniejsza niż bezpieczeństwo!

Skomentuj (30) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 92 (100)

#86655

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira".

Ronda, ronda i jeszcze raz ronda. Nie pierwszy raz przekonałem się, że spora część polskich kierowców w ogóle nie myśli za kierownicą, bo widok ciężarówki działa na nich jak płachta na byka. Dziś 2 z 20 sytuacji, które ostatnio mnie spotkały, bo nie ma sensu opisywać podobnych zdarzeń, a dotyczą czegoś, co kierowcy osobowych nazywają "specjalnym działaniem, żeby wkurzyć".

1. Leszno, wjazd od "starej piątki", obecnie DW 309. Dojeżdżam do pierwszego ronda. 100 m przed rondem zjeżdżam częściowo na lewy pas (miałem 2 do dyspozycji, nikomu nie zajechałem drogi), żeby nie zahaczyć oponami naczepy o krawężnik. Zatrzymuję się przed rondem, żeby przepuścić auta. Stoję i widzę bmw, które próbuje się pchać z lewej strony, byleby mnie ominąć. Kierowca dojechał do wysokości siodła, musiał się zatrzymać i trąbi na mnie, że mu "blokuję" przejazd. W tym momencie na rondzie zrobiło się pusto, bo powoli ruszyłem, żeby nie zahaczyć o pajaca. Kierowca pojechał za mną i wyprzedzając mnie ponownie zatrąbił.

2. Kalisz, DK 25, wjeżdżam od strony Konina. Przed którymś rondem zjeżdżam połową auta na lewy pas. Zwalniam przed rondem i słyszę klakson kierowców, którym nie podoba się mój manewr. Nie pozdrawiam również barana na motocyklu, który w tym momencie podjechał z mojej prawej strony. Masz szczęście, ze Cię zauważyłem, bo zostałaby z Ciebie mokra plama.

Uszanujcie, że musimy czasem pokombinować jak bezpiecznie wjechać na rondo czy skręcić w prawo. Nie robimy tego, żeby uprzykrzyć komuś życie, a nie możemy ryzykować przebicia/wystrzału opony o krawężnik, żeby osobowe na wariata nas wyprzedzały na rondzie.

tir rondo kalisz konin

Skomentuj (22) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 96 (108)

#86519

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira".

Otrzymuję od Was sporo negatywnych komentarzy za jazdę z niedozwoloną prędkością. Biorąc to pod uwagę, kilka tygodni temu przeprowadziłem na drodze eksperyment. Przez tydzień jeździłem zgodnie z obowiązującymi maksymalnymi prędkościami. O to wyniki dla Was.

1. Krajowa 10 z Torunia na Bydgoszcz. Jadę z przepisową prędkością 70 km/h. Droga jest kręta, niewiele miejsca do wyprzedzania. Za mną zrobił się już korek na ok. 30 pojazdów. Na radiu cały czas prośby o zwiększenie prędkości lub wyzwiska, że blokuję ruch. Musiałem je wyłączyć, bo nie byłem już w stanie tego słuchać. Pojawił się fragment prostej drogi. Wszystkie auta osobowe rozpoczęły manewr wyprzedzania. Co drugie, które mnie wyprzedza, trąbi na mnie.

2. Autostrada A2 Łódź - Warszawa, kierunek Łódź. Zakaz wyprzedzania, 4 ciężarowe nie mogą wytrzymać jadąc za mną 80 km/h. Wszystkie naraz mnie wyprzedzają, spowalniając auta osobowe.

3. Krajowa 10, ponownie jak w pierwszej sytuacji, ale inny odcinek. Auto osobowe "uwięzione" za mną, co chwilę wychyla się z nadzieją na wyprzedzenie. Jego kierowca nie wytrzymuje, zaczyna wyprzedzać na podwójnej ciągłej na zakręcie w lewo. Po wykonaniu manewru wraca na prawy pas i hamuje mnie do 30 km/h w celu ukarania za przepisową jazdę.

4. Autostrada A1, obwodnica Częstochowy. Jadę 80 km/h, widzę, że kolega z dużego wjeżdża na autostradę, a z racji, że lewy pas był wolny, zjeżdżam na niego, żeby mu umożliwić wjazd. Wyprzedzam go sprawnie, ale za mną pojawiają się 3 auta osobowe, podjeżdżające mi pod samą naczepę i jedno z ich błyska drogowymi. Po wyprzedzeniu zjechałem na prawy pas. Osobowe mnie wyprzedzają. Pierwsza osobówka pojechała, druga mnie otrąbiła, 3 kierowca zajechał mi drogę od razu wciskając hamulec. Centymetry dzieliły od wypadku.

Tego właśnie chcecie? Mam wzbudzać agresję u innych kierowców i prowokować przepisową jazdą do stwarzania zagrożenia na drodze i doprowadzania do wypadków?

PS: W tym tygodniu, kiedy jeździłem z prawidłową prędkością, miałem dwukrotnie więcej incydentów drogowych niż normalnie. Opisałem Wam tylko najpoważniejsze z nich.

tir dk10 dk91 A2 A1

Skomentuj (52) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 150 (172)
zarchiwizowany
Jestem kierowca tzw. "tira"

Nie lubicie jak ciężarówki wyprzedzają się na autostradach, a jeszcze bardziej, kiedy robią to na odcinku objętym zakazem, prawda? Zastanawiam się jednak, dlaczego oczekujecie od nas przestrzegania czegoś, co sami ignorujecie?

1. Krajowa 91 na odcinku Toruń- Włocławek w kierunku Torunia. Jadę na maksa, 85 km/h na ograniczeniu do 70 km/h (hejterzy, czekam;)), bo kończy mi się nocny czas pracy*. Linia podwójna ciągła, która jest na tym odcinku drogi nie przeszkadza BMW na toruńskim blachach, audi i peugeotowi na aleksandrowskich blachach i nissanowi na warszawskich blachach w manewrze wyprzedzania.

2. Droga krajowa 74, nie pamiętam odcinka, bo pierwszy raz jechałem w stronę Kielc. Zbliżam się do zakrętu, auta przede mną delikatnie hamują, wobec czego puszczam tempomat i hamuję silnikiem. Zaczęła się linia ciągła, jednostronnie przekraczalna dla przeciwnego kierunku jazdy. Nie dostrzegłem, że zaczął mnie wyprzedzać Golf. Ponieważ auta się zbliżają, włączyłem retarder. Mój odstęp od auta poprzedzającego wynosił ok. 20 m, kiedy golf mnie wyprzedził i zjechał przede mną. Wcisnąłem klakson uruchamiając hamulce pedałem, a w odpowiedzi zobaczyłem środkowy palec kierowcy golfa.

3. Krajowa 15 z Torunia na Inowrocław. Linia podwójna ciągła przed zakrętem. Kierowca bmw na poznańskiej rejestracji wyprzedza 3 auta osobowe i na koniec mnie, znacznie przekraczając dopuszczalną prędkość.

*kierowca zawodowy jadąc w nocy ma czas pracy ograniczony do 10h. Za dnia mamy go 13h lub 15h.

tir toruń włocławek wyprzedzanie dk74 dk15 dk91

Skomentuj (17) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -1 (25)

#86425

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira".

Zastanawiam się, kiedy nadejdzie ten dzień. Dzień, w którym przez czyjąś głupotę, zabiję lub wyślę do szpitala człowieka, bo zasada "byle przed tira" będzie ważniejsza niż zdrowy rozsądek.

1. Gorzów Wielkopolski. Mam 300 m do ronda, które muszę opuścić 3 zjazdem z 4 możliwych. Znaki informują o konieczności zajęcia lewego pasa, co też uczyniłem. Dojeżdżam do ronda i daję ostro po hamulcach z użyciem klaksonu. Dlaczego? Kierowca osobowego citroena uznał, że lepiej być przez dużym i na siłę wyprzedził mnie prawym pasem, żeby wjechać na lewy pas tuż przed przejściem dla pieszych.

2. Wrocław, ul. Krakowska bliżej centrum. Jadę w kierunku Opola. Przede mną jedzie auto sygnalizujące zamiar skrętu w prawo. Z tej ulicy usiłuje wyjechać mercedes. Auto przede mną zaczęło skręcać i mercedes ruszył. Nieważne, że miałem do niego 20m, a moja prędkość oscylowała w okolicy 40 km/h i za mną nikt nie jechał. Przed dużego trzeba wjechać, bo inaczej ktoś ma splamiony honor. W ruch poszły hamulce i klakson.

3. Skrzyżowanie DK39 i DK94 kilka kilometrów przed miastem Brzeg. Jadę 39 i wjeżdżam na 94. Jestem na drodze z pierwszeństwem. Z lewej strony wyjeżdża auto osobowe, które niewielki pas rozbiegowy, żeby wjechać na drogę z pierwszeństwem. Kierowca ignoruje ten pas, wjeżdża tuż przede mnie. W celu uniknięcia kolizji odbiłem na lewy pas (co by było gdyby ktoś tam jechał?) i złapałem pobocze. Szczęście, że zdołałem opanować pojazd i wrócić z powrotem na swój pas. Kierowca "przeprasza" awaryjnymi.

Powiem krótko. W dupie mam te błyskanie awaryjnymi w celu przeproszenia. O wiele lepiej będzie jak nie będziecie się na siłę pchać, bo inaczej kiedyś w końcu przyjdzie ten dzień!

Wrocław Gorzów Wielkopolski DK39 DK94

Skomentuj (18) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 98 (108)

#86394

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira".

Powiedzcie mi czy teraz nastała jakaś głupia moda na nie włączanie kierunkowskazów czy co? Od 2 tygodni co drugi pojazd, w mojej okolicy nie włącza kierunkowskazów. Niestety konsekwencje mogą być nieprzyjemne.

1. Głowna arteria jednym z wojewódzkich miast (Wrocław lub Łódź, konkretnie nie pamiętam). Jadę prawym pasie, na lewym tuż przede mną jedzie auto osobowe z identyczną prędkością (ok. 60 km/h) Zbliża się do nas szybko osobowy mercedes na lewym pasie. Jego kierowca zwolnił do naszej prędkości, a następnie bez sygnalizacji wjechał w lukę między naszymi pojazdami. Tym samy zajechał mi drogę, zmuszając odruchowo do ostrzejszego hamowania. Na moim ogonie z kolei jechała inna osobówka, której kierowca nie zachował odstępu o był zaskoczony moim hamowaniem. Przez bezmyślność jednej osoby, moglibyśmy mieć wypadek śmiertelny, bo gdybym zobaczył włączony kierunkowskaz, wolałbym pajaca wpuścić niż ryzykować jakieś niebezpieczeństwo.

2. Jakieś niewielkie rondo na powiatowej drodze w kierunku Warszawy. Dojeżdżam do ronda, które z racji natężenia ruchu było zatłoczone. Długość mojego zestawu nie pozwala mi się "wbić" między pojazdami, bo nie widzę czy dany pojazd jedzie dalej czy zjeżdża z ronda. Po mojej lewej na wjazd na rondo czekają 2 auta osobowe i 1 bus. Wreszcie te pojazdy zdołały wjechać na rondo jeden za drugim i co się okazało? Wszystkie 3 zjechały pierwszym zjazdem bez włączonego kierunkowskazu. Gdyby zasygnalizowali to czekając na rondo, znałbym ich zamiary i też mógłbym wyjechać, a tak czekałem jak głupek, bo komuś nie chciało się sygnalizować manewru*

3. Klasyczna sytuacja ze zmiana pasa ruchu. W tym tygodniu pokusiłem się o liczenie pojazdów, które nie zasygnalizują manewru zmiany pasa ruchu, nieważne czy to na autostradzie czy w ruchu miejskim. Oczywiście wyliczenia szybko mi się pomyliły, ale oszacować liczbę tych pojazdów mogę na ok. 120!

Dziś brak puenty, bo jestem załamany bezmyślnością polskich kierowców, ich ignorancją do przepisów i myśleniem tylko o sobie, ale wcale się nie dziwię, że w kulturze jazdy i statystykach wypadków zajmujemy jedne z ostatnich miejsc w Unii Europejskiej.

* Wiem, że przepisy nie nakazują włączania kierunkowskazu przed wjazdem na rondo jednopasmowe, ale wielokrotnie udowadniałem, że papier spisany kilkadziesiąt lat temu nie nadąża za współczesnym natężeniem ruchu. Czasem warto porzucić wykute na pamięć formułki i pomyśleć o innym uczestnikach ruchu drogowego.

kierunkowskaz pord tir

Skomentuj (27) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 89 (105)

#86277

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira".

Autostrady i ekspresowe - temat rzeka. Po tym co widzę, chyba nigdy się nie nauczymy jak po nich jeździć. Jednak do opisania tej historii skłoniły mnie opisy podobnych sytuacji na pewnym forum, a ostatnio miałem kilka razy identyczną. Wczorajsza sytuacja przelała czarę goryczy.

Jadę autostradą A1, dokładnie jestem na obwodnicy Częstochowy. Zbliżam się do węzła drogowego, na którym widzę kilka osobówek. Nie podejmowałem jeszcze decyzji o zjeździe na lewy pas, ponieważ nie wiedziałem czy będzie to konieczne. Okazało się, że nie było.

Auta osobowe włączyły się do ruchu przede mną. Widzę jednak, że osobowy citroen na łódzkich rejestracjach mimo wjechania na autostradę, porusza się z prędkością ok. 75 km/h (moja prędkość wynosiła 85 km/h). Lewy pas był wolny, dlatego zasygnalizowałem rozpoczęcie manewru i zjechałem na lewy pas. Kiedy auto było w połowie mojej naczepy, jego kierowca zwiększył prędkość i poruszał się niemal równo ze mną, wydłużając manewr wyprzedzania. Za mną zaczęła się tworzyć kolejka pojazdów. Kierowca nic sobie nie robił z zaistniałej sytuacji. Po minucie wyprzedzania miałem go na końcu naczepy i oceniałem czy mogę bezpiecznie wrócić na prawy pas, kiedy kierowca przyśpieszył!!! Po chwili mnie wyprzedził, a kiedy mnie wyprzedził włączyłem klakson i mrugnąłem mu drogowymi.

Ludzie! Jeśli widzicie, że duży pojazd robi Wam miejsce, nie kombinujcie i nie utrudniajcie mu powrotu na prawy pas. Albo przyśpieszcie od razu i go wyprzedźcie, albo odpuście sobie i pozwólcie mu zjechać na prawy pas, a dopiero wtedy go wyprzedźcie lewym pasem.

Częstochowa obwodnica autostrada A1 wyprzedzanie tir

Skomentuj (20) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 92 (108)