Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

timi14

Zamieszcza historie od: 13 lipca 2011 - 22:00
Ostatnio: 22 czerwca 2019 - 21:19
  • Historii na głównej: 9 z 11
  • Punktów za historie: 2044
  • Komentarzy: 140
  • Punktów za komentarze: -98
 

#84773

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira".

Przybyła do nas wiosna, na ulicach pojawili się rowerzyści i tzw. "pedalarze". Przedstawiać ich nie trzeba, każdy wie, co ich różni.

1. Wałcz, droga krajowa nr 24. Przejeżdżam przez miasto, jadę w stronę Szczecina.

Wykonuję manewr skrętu w lewo na skrzyżowaniu 4 - wlotowym z łamanym pierwszeństwem. Po wykonaniu manewru, zatrzymałem się przed przejściem, chwilowo blokując naczepą część skrzyżowania, żeby przepuścić pieszych, którzy mają pierwszeństwo. Piesi sobie przeszli, ja ruszam i pojawia się on - "pedalarz", któremu nie pasuje oczekiwanie i postanawia mnie ominąć z prawej strony (!!!). Nawet nie widziałem go w lusterku, bo prawdopodobnie wyjechał z podporządkowanej. Po prostu znalazł się przede mną, kiedy wjeżdżałem już na przejście. Na użyty przeze mnie sygnał dźwiękowy odpowiedział, pokazując środkowy palec.

2. Świnoujście, dojeżdżam z ładunkiem do portu.

Muszę skręcić w niewielką uliczkę dojazdową do portu, która biegnie chwilę równolegle do głównej (dla ciekawskich, obie ulice noszą nazwę Norberta Barlickiego, ja skręcałem w kierunku ulicy Nowoartyleryjskiej, możecie sobie wyobrazić, jak trzeba się złamać), więc włączam prawy kierunkowskaz. Widzę, że z tej ulicy chce wyjechać inny zestaw, dlatego błyskam mu drogowymi, bo obaj się nie zmieścimy. Kierowca wyjechał, a ja dla ułatwienia manewru postanowiłem zjechać połową zestawu na przeciwny pas ruchu. Rozpoczynam manewr i wtedy przed maską pojazdu przejeżdża mi rozpędzony rowerzysta, któremu oczywiście nie w smak jest zwalnianie i ustępowanie pierwszeństwa, bo ktoś skręca w prawo.

3. Maków Mazowiecki, droga krajowa nr 60, jadę w kierunku Ciechanowa.

Pokonałem rondo i rozpędzam ciągnik do ok. 30 km/h. Widzę na chodniku starszą panią jadącą rowerem z doczepionym po lewej stronie lusterkiem wstecznym. Mam czasami taki moment, kiedy wiem, że ktoś mi wymusi lub coś odwali. Nie inaczej było tym razem. Zbliżam się do rowerzystki. Kiedy dzieliło nas ok. 5 metrów, pani postanowiła bez żadnej sygnalizacji wjechać na jezdnię! Od razu wcisnąłem hamulec i klakson, bo od kolizji dzieliły nas centymetry. Jaka była reakcja rowerzystki? Nawet się nie obejrzała, co zrobiła (ciekawe czy w lusterku widziała, pod co się pcha), machnęła tylko ręką w geście przeproszenia. Tylko co by mi dały jej przeprosiny, gdyby w tym momencie leżała pod ciągnikiem?

Drodzy rowerzyści. Nikt na drodze nie jest alfą i omegą. Szanujcie przepisy, miejcie świadomość, że to Wy jesteście poszkodowaną stroną w każdym zdarzeniu. Jak oglądam filmiki z Waszymi wyczynami, jestem za wprowadzeniem obowiązku rejestracji rowerów i ubezpieczenia OC.

Wałcz Świnoujście Maków Mazowiecki DK10 DK60

Skomentuj (39) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 117 (141)

#84536

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira".

Kto jest w tej historii najbardziej piekielny? Sami to osądźcie, ale bez wyzywania od najgorszych żadnej ze stron.

DK 3, odcinek Świnoujście-Szczecin. Jest to droga, na której jest pomiar średniej prędkości na odcinku 5 km, a zaraz za nim rozpoczyna się dwupasmowa droga ekspresowa. Jadę spokojnie 70 km/h, przede mną kolega w solówce, za mną auto osobowe i 2 kolegów w zestawach (dla historii kolega 1 i 2). Mijam ostatnie kamery i przyspieszam.

Solówka przyśpieszyła tylko do 80 km/h, dlatego rozpoczynam manewr wyprzedzania. Zjechałem na lewy pas, zaraz za mną auto osobowe. Rozpędziłem się do 85 km/h i kontynuuję manewr. Po kilkudziesięciu sekundach było po wszystkim, zjechałem na prawy pas i wspomniane auto osobowe zaczęło mnie wyprzedzać.

Kiedy kierowca zakończył ten manewr, zjechał na prawy pas i zaczął co chwilę bezpodstawnie hamować!!! Nie chciałem w idiotę przywalić, dlatego zrobiłem to samo i nacisnąłem klakson. Wtedy odezwali się koledzy na cb:

- [K1] De*il ci hamuje?
- [Ja] Tak, ku*wa. Znalazł się idiota, co musi pokazać, że ma małego.
- [K2] Czekaj, ku*wa, zaraz my go nauczymy. Łykniemy go i przytulamy do marginesu, Ty zablokuj go z tyłu, żeby nie spie*dolił.

Tak też się stało. Kierowca osobówki spowolnił mnie już do 50 km/h więc 2 zestawy nie miały problemów, żeby mnie wyprzedzić. Obaj, jak tylko wykonali manewr, włączyli awaryjne i zaczęli spychać osobówkę do pobocza, ja zablokowałem go z tyłu. Kierowca użył klaksonu, ale dał się zepchnąć na pobocze. Zablokowaliśmy mu możliwość ucieczki autem.

Zobaczyłem, że koledzy wysiadają z kabin, dlatego również wysiadłem, bo chciałem ich odciągnąć, gdyby chcieli pobić tego kierowcę, który na swoje nieszczęście wysiadł z pojazdu.

Akcja była szybka. [K1] strzelił mu z liścia, opie*dalając za takie zajeżdżanie i hamowanie, a [K2] wyjął kluczyki ze stacyjki i rzucił w trawę za barierki (trawa świeżo ścięta, widać było, gdzie upadły).

Po wszystkich wróciliśmy do samochodów i pojechaliśmy dalej.


Nie warto tego robić! Ciężarówki mają prawo się wyprzedzać, jeśli nic tego nie zabrania i każdy, kto celowo hamuje, kiedyś się doigra. Mnie również gościu wkurzył i najchętniej wjechałbym mu w bagażnik.

Oczywiście nie pochwalam zachowania kolegów po fachu, ale czasami i my możemy nie wytrzymać. Nikt nie ma nerwów ze stali!

DK3

Skomentuj (103) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 125 (231)

#84662

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira".

Dziś chciałem poruszyć temat ludzkiego niemyślenia, głupoty i nadmiernej wiary w elektronikę samochodową. Mam na myśli jazdę na światłach dziennych i tylnych przeciwmgielnych.

1. DK 10, kierunek Szczecin. Mgła ogranicza widoczność do 150-200 metrów. Średnio co trzeci pojazd jadący w stronę Bydgoszczy ma włączone tylko światła do jazdy dziennej. Pół biedy jeśli to są fabryczne światła, gorzej jeśli to "Janusz" z g*wno ledami za 5 zł z marketu. Takim nawet nie błyskam drogowymi, bo idioci myślą, że policja gdzieś stoi.

2. Ten sam dzień, co w pierwszej historii. Mgła ograniczająca widoczność, jadę ok. 70-75 km/h. Na nawigacji widzę zbliżające się zabudowania, dlatego przerywam pracę tempomatu i hamuję silnikiem. Do dzisiaj się cieszę, że wtedy zacząłem zwalniać. Dlaczego? Bo na wlocie do miasteczka był korek, a na jego końcu stało białe auto (!!!) na światłach do jazdy dziennej. We mgle ledwo widoczne!!! Dobrze, że w takich miejscach mgła ustępuje i widoczność zwiększyła się do ok. 200-250 metrów. Zdążyłem wyhamować te 40 ton wagi. Oczywiście nie mogłem darować sobie klaksonu, a po zatrzymaniu postanowiłem wysiąść do [K]ierowcy:

J- Kolego, włącz światła.
K- Mam włączone.
J- Tak, światła do jazdy dziennej, które świecą ci tylko z przodu. Gdybyś teraz stał w korku poza miastem, wjechałbym ci w tyłek, bo jesteś kompletnie niewidoczny.
K- Jak to, światła mi się świecą.
J- Wyjdź i zobacz sam (kierowca wysiadł i spojrzał).
K- O ku*de, przecież mam włącznik na "auto".
J- Elektronika nie zawsze "odczyta", że widoczność się pogorszyła. Trzeba być tego świadomym i czasem przekręcić włącznik samodzielnie.
K- Nie wiedziałem tego, dzięki za pomoc.

Kierowa włączył światła mijania :)

3. DK 24, kierunek Pniewy. Kierowca osobówki przede mną w deszczu jedzie na włączonym świetle przeciwmgielnym tylnym. Jego światło mnie mocno nie oślepiało, ale po 60 km jazdy za nim, wzrok mi się potwornie zmęczył. Błyskanie długimi, żeby wyłączył te światło nic nie dało.

4. Ostatnia sytuacja. Czy ja byłem w niej piekielny? Autostrada A1, między Kowalem, a Włocławkiem w kierunku Gdańska. Pada ulewny deszcz, wycieraczki pracują na przedostatnim zakresie. Jadę z prędkością 70km/h, zbliżam się do innej ciężarówki. Włączam lewy kierunkowskaz i patrzę w lusterko. Nikogo nie widzę, więc zaczynam zjeżdżać na lewy pas. W tym momencie słyszę klakson i ktoś mi błyska drogowymi. Co się okazało? Bardzo wolno wyprzedzało mnie białe auto osobowe jadące na światłach do jazdy dziennej, tzw. g*wno ledach. W strugach wody pryskającej z pod moich opon, było kompletnie niewidoczne!!! Oczywiście od razu wróciłem na swój pas, żeby kierowca mógł kontynuować manewr wyprzedzania.

Ludzie, myślcie za kierownicą. Elektronika nie ma wam zastąpić mózgu, a jedynie pomóc w codziennym życiu. W opadach deszcze, we mgle przekręcajcie te cholerne przełączniki na światła mijania, a przeciwmgielnych tylnych używajcie przy naprawdę dużej mgle.

DK10 DK24 A1

Skomentuj (32) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 103 (119)

#84423

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira".

Szeryf drogowy - chyba każdy z uczestników ruchu drogowego spotkał się z takim określeniem. No ok, wiecie, że o czym będzie. Dzisiaj o blokowaniu drogi na zwężeniach, o tym jak traktowany jest w Polsce "suwak" i jedna sytuacja jak to wygląda w Niemczech.

1.
Autostrada A6, kierunek Świnoujście. Zbliżam się do rozjazdu na Szczecin - Dąbie. Widzę, że prawy pas stoi w korku (ok. 500-600 metrów korka). Włączam lewy kierunkowskaz i zjeżdżam na lewy pas (ten zwężony). Mijam kolejne samochody, kiedy to co robię nie spodobało się jemu. Przed maskę wyjeżdża mi Renault Kangoo (w szoku jestem, że nie BMW). No cóż, mocne hamowanie do zera i klakson. W pierwszej chwili myślę, że może facetowi znudziło się stanie w korku, ale nie. Kierowca dalej kontynuuje jazdę z taką samą prędkością. Ponawiam klakson i "błyskam" mu długimi (tam, wiem, jestem piekielny). Zero reakcji. Zatrzymuję pojazd, wysiadam i idę do niego. Niestety, on nie jest rozmowny. Zamyka się w kabinie. Wyciągam telefon i pokazuję mu, że jest nagrany i wracam do kabiny. Pozostali kierowcy, głownie zestawów, chwalą go na radiu.

2.
Autostrada A4, tymczasowe zwężenie przed bramkami w kierunku Opola. Zjeżdżam z autostrady A8 na A4. Za zakrętem jestem w szoku, bo na lewym pasie włączania 6 aut osobowych czeka w kolejce, aż ciężarowe je wpuszczą, stwarzając tym ogromne niebezpieczeństwo. Jadę pasem prawym, mijam auta osobowe i dopiero wtedy zmieniam pas na lewy. Obok mnie, po lewej stronie sznur ciężarówek. Jadę dalej, mam jeszcze ponad 500 m swojego pasa ruchu. Słyszę na radiu przekleństwa i wyzwiska od "kolegów z branży", że się wpierniczam, zamiast stać grzecznie ze wszystkimi w kolejce. Krótko odpowiadam, że prawo mi tego nie zabrania. Niestety, nie wszyscy tak uważają i pod koniec pasa ruchu jednak muszę się zatrzymać, bo 7! ciężarówek pod rząd nie chciało mnie wpuścić.

3.
Wjazd do Konina od strony Kalisza. Przebudowa mostu, ruch odbywał się jedną "nitką". Zwężenia prawego pasa. Ruchu standardowo na lewym pasie, korek jeszcze przed najbliższą sygnalizacją. Prawy pas pusty, więc z niego korzystam. Za światłami na łuku drogi "kolega" po fachu zajeżdża mi drogę i wyzywa od najgorszych. Opie*dalam go przez radio i informuję, ze nagranie z jego wyczynem trafi na policję (blefowałem) i do jego pracodawcy (wysłałem). Przeprosin się nie doczekałem, a inni mu wtórowali, że dobrze zrobił, bo "cwaniak" jedzie zamiast stać ze wszystkimi.

4.
Niemcy, autostrada nr 11 w kierunku Szczecina jeszcze przez zjazdem na Penkun. Jadę spokojnie do Polski, żeby się załadować. Wyprzedza mnie niemiecka policja na bombach. 4 km dalej, widzę, że pojazdy przede mną włączają światła awaryjne i zjeżdżają na pobocze. Robię to samo, bo już wiem, że jest zator, że coś się dzieje. Z informacji uzyskanych na radiu dowiedziałem się, że komuś pękły mocowania i towar spadł na jezdnię blokując ruch w obu kierunkach. Wszyscy grzecznie stoimy, nikt nie wykorzystuje korytarza życia, żeby zawrócić i jechać do najbliższego zjazdu. Wreszcie ruch został odblokowany, ale mamy informacje, że został puszczony lewym pasem. O dziwo, obydwa pasy idą równomiernie, żaden nie jest szybszy, nikt nie blokuje drogi. Dojeżdżam do zwężenia. Ciężarówka przede mną (Polak) zostaje wpuszczona przez osobówkę na niemieckich blachach, który potem również jedzie dalej. Kolejne auto osobowe (też Niemiec) jedzie na wysokości mojego zbiornika z paliwem. Widząc, że zgodnie z zasadami suwaka teraz jest moja kolej, kierowca puszcza spuszcza gaz i robi mi miejsce przed sobą. Zjechałem i podziękowałem.

Drodzy Rodacy? Czy naprawdę suwak jest tak skomplikowany? Czy musimy utrudniać sobie życie? Jak ktoś chce stać korku to proszę bardzo, ale niech umożliwi innym kierowcom prawidłową jazdę, a nie blokuje ruch.

A4 A8 Niemcy Kalisz

Skomentuj (27) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 81 (109)

#84301

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira".

Na wstępie chciałem podziękować wszystkim, którzy rozumieją jak to wszystko wygląda z punktu widzenia "dużego". Dziś miałem zamieścić inną historię, ale obserwacja 2 ostatnich miesięcy na polskich drogach zmusza mnie do zmiany planów i dlatego dzisiaj opiszę kilka sytuacji, w których kierowcy nie mają żadnego szacunku dla podstawowych przepisów KRD. Opisane sytuacje to nie są jednorazowe przypadki!

1. Miasto Brzeg, wyjazd na DK94. Miasto ma chyba 4 drogi wjazdowe od południowej strony, ale interesuje nas pierwszy wjazd od strony Opola, który jest na zakręcie. Wyjeżdżam załadowany z Brzegu i obieram kierunek na Autostradę A4 (Wrocław). Pod górkę nie jest możliwe szybko rozbujać 40t zestaw, dlatego oczekuję, aż pojawi się większa luka miedzy pojazdami na głównej drodze lub na moment, w którym nie będzie ich w ogóle. Wreszcie nadeszła druga opcja. Ruszam i żeby złamać naczepę muszę wyjechać na pas do lewoskrętu dla kierowców jadących od Wrocławia, co wiąże się z koniecznością przekroczenia linii podwójnej ciągłej. Wyjechałem na główną drogę i na tyle na ile wystarcza mi mocy, rozpędzam ciężarówkę. Osobówce, która jedzie za mną wyraźnie się śpieszy. Kierowca postanawia mnie wyprzedzić. Ignorując linię podwójną ciągłą wjeżdża na przeciwny pas ruchu, a manewr kończy jadąc po powierzchni wyłączonej z ruchu. Wszystko, byleby być przed "tirem".

2. DK10, odcinek Stargard-Suchań w kierunku Suchania. W pewnym momencie po pokonaniu zakrętu w lewo z ograniczeniem prędkości do 60 km/h jest długi odcinek prostej ze wzniesieniami ograniczającymi widoczność, wobec czego na tym kilometrze mamy linię podwójną ciągłą na zamianę z linią ciągłą, jednostronnie przekraczaną. Niestety, kierowcy Mercedesa również cholernie się śpieszy mimo, że jadę 85 km/h. Ignorując linię podwójna ciągłą, wykonuje manewr wyprzedzania, bo przecież za "tirem" nie da się jechać.

3. Autostrada A6, w kierunku Świnoujścia, tymczasowy objazd dla pojazdów jadących na Niemcy. Węzeł Szczecin- Dąbie. Jadę do niemieckiego miasta Schwedt i siłą rzeczy muszę pojechać tym objazdem, ponieważ główny węzeł jest remontowany. Jestem już na węźle i zajmuję pas do prawoskrętu, żeby zjechać w kierunku Berlina. Osobowe BMW niestety nie potrafi pojechać dosłownie 100!!! metrów za ciężarowym. Ignoruje pas do skrętu i jedzie pasem do jazdy na wprost. Bez używania kierunkowskazu w ostatniej chwili zajeżdża mi drogę skręcając na autostradę.

4. DK 3, odcinek Wolin-Szczecin, w kierunku Szczecina. Kierowca auta osobowego wyprzedza mnie zgodnie z przepisami. 500 metrów dalej niestety zadziałała zasada "byle przed tira". Kierowca rozpoczął manewr wyprzedzania zgodnie z przepisami, ale poszedł na czołówkę. 2 auta ciężarowe musiały zjechać na pobocze, żeby kretyn nie spowodował wypadku. Tak, osobówka wyprzedzała ciężarówkę, kiedy z naprzeciwka nadjeżdżała kolejna ciężarówka!!!

Drodzy kierowcy osobówek. Czy naprawdę musicie nas traktować jak zło konieczne? Musicie za każdym razem ryzykować swoje życie, moje życie i życie innego kierowcy, żeby tylko być przed dużym? Dlaczego macie tak wielką ignorancję dla podstawowych przepisów ruchu drogowego? Szanujmy się na drodze, a będzie się przyjemniej jeździło!

DK94 DK10 Autostrada A6 DK3

Skomentuj (50) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 78 (108)

#84205

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira".

Tym razem piekielny byłem również ja.
Autostrada A4, żadnych zakazów wyprzedzania. Jadę od Wrocławia w kierunku Katowic. Przede mną jedzie trochę wolniej inna ciężarówka. Dzieli nas jeszcze ok. 200 m, ale już rozpoczynam obserwację lewego pasa. Dojeżdżam do ciężarówki i wyłączam tempomat, ponieważ lewy pas zajęty przez osobówki. Cierpliwie czekam na wolną przestrzeń, bo nikomu nie się wpierniczam i nie wymuszam.

Wreszcie wolne:) Włączam lewy kierunkowskaz i rozpoczynam manewr wyprzedzania. Będąc w połowie naczepy widzę w lusterku zbliżające się auto (jak się potem okazało BMW, czemu mnie to nie dziwi). Kierowca nie jest zadowolony, że musi hamować do 85 km/h, o czym mnie dobitnie uświadamia błyskając mi drogowymi. Nie mam jednak zamiaru rezygnować z manewru, który wykonałem już w 50%, bo jednemu bałwanowi się śpieszy. Kontynuuję wyprzedzanie i widzę kolejny błysk świateł drogowych. Jestem połową naczepy na wysokości kabiny wyprzedzanego, kiedy zauważam kolejny błysk świateł, żebym natychmiast zjechał na prawy pas.

Stwierdzam jednak, ze tak się nie będziemy bawić. Łapię za gruszkę cb-radia i komunikuję się z kierowca wyprzedzanej ciężarówki, który przystaje na moją propozycję. Zwolniłem do 83km/h i jedziemy z kolegą równym tempem. Tak, na chamstwo kierowców ja też odpowiadam chamstwem.

Wyprzedzany kolega celowo zjechał troszkę na pobocze, żeby uniemożliwić kierowcy BMW ewentualne wyprzedzanie pasem awaryjnym. Widzę w lusterku, że gość zaczyna się wkurzać, bo jeździ od lewej krawędzi pasa do prawej co chwilę mnie poganiając światłami. Jechaliśmy tak ok. 1 minuty. Postanowiłem w końcu zakończyć manewr wyprzedzania i umożliwić gnojkowi zapieprzanie 200 km/h. W końcu ma do tego prawo, przecież zapłacił 10 zł na bramkach.

Zakończyłem manewr, wróciłem na prawy pas. BMW mnie wyprzedza i kierowca nie byłby sobą, gdyby nie zajechał mi drogi i dał po hamulcach. Nie podjąłem zaczepki, ponieważ mam kamerę, która wszystko nagrała, włącznie z blaskiem świateł drogowych. Rozważam wysłanie nagrania na policję.

Drodzy kierowcy, my nie przyśpieszymy. Poganianie nas światłami tylko dlatego, że ośmieliliśmy się wyprzedzać, a do czego mamy pełne prawo, nic Wam nie da. Szanujmy się na drodze!

A4 Wrocław-Katowice

Skomentuj (50) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 129 (165)

#83846

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira:

Wyjechałem z rozładunku w okolicach Malborka i skierowałem się do wspomnianego miasta. Dojechałem do drogi krajowej nr 22 i skierowałem się w kierunku autostrady A1, na którą chciałem wjechać.

Jadę spokojnie prawym pasem, lewym co chwilę wyprzedza mnie osobówka. Niestety, wszystko co dobre, kiedyś się kończy. Mijam znak informujący, że za 200 m jest zwężenie do jednego pasa (prawy ma kontynuację). Szybkie spojrzenie w lusterko: 2 osobówki zdążą wjechać przede mną, pozostałe muszą jechać za mną. Jednak nie. Kierowca Audi na numerach NIL czuje się urażony, że będzie musiał wlec się za zestawem. Za wszelką cenę usiłuje mnie wyprzedzić. Myślę sobie: "odpuści, bo wjeżdża już na powierzchnię wyłączoną z ruchu i jest prawie na wysokości kabiny. Nie ma szans mnie wyprzedzić". Ale gdyby tak było, nie pisałbym tej historii. Pan "byle przed tira" chamsko się pcha. Przy prędkości 75 km/h niemal na krawężnik wjeżdża, żeby tylko być przed ciężarówką. Zostaję zmuszony do ostrego hamowania, żeby tylko uniknąć kolizji z tym idiotą, który nawet nie przeprosił.

Kierowcy osobówek: czy plamą na honorze jest dla Was jazda 85-90 km/h? Dlaczego na widok ciężarówki opadają Wam klapki na oczy i uaktywnia się tryb "byle przed dużym"?

PS: Kierowco Audi na numerach NIL. Nagranie z Twoim wyczynem trafiło do malborskiej policji. Mam nadzieję, że portfel lżejszy o kilka stówek czegoś Ciebie nauczy.

Malbork DK 22

Skomentuj (26) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 153 (175)
zarchiwizowany
I znowu powracam:) Będzie to druga historia pokazująca że kierowca skutera/motocykla musi myśleć za wszystkich. Dla przypomnienia poprzednio było o rowerzystach w wieku szkoły podstawowej, nie znających podstawowych zasada ruchu drogowego. Akcja się znowu dzieje w niewielkim miasteczku koło Ciechocinka.
A wiec lecimy...

Wracałem z pracy skuterem ul. Chopina. Przejechałem przez tzw. "rondo" (podobno skrzyżowanie dawniej było rondem ale jak zamykano szlabany na przejeździe, powstawały potężne korki więc je przebudowano ale nazwa pozostała) i jechałem w kierunku przejazdu kolejowego. Przed przejazdem z prawej strony jest miejskie targowisko. Jadę i widzę że do ruchu próbuje włączyć się samochód osobowy stojący na wjeździe do targowiska, równolegle do jezdni. Analizuję sytuację: mam pierwszeństwo, kierowca mnie widzi w swoim lusterku więc jadę dalej. W momencie gdy byłem w martwym polu samochodu, kierowca ruszył!!! Momentalnie wciskam przedni hamulec i trąbię na faceta. A co on zrobił? Nie spojrzał w lusterko żeby zobaczyć co spowodował (udało mi się w niego nie przywalić), nie zatrzymał się, w żaden sposób mnie nie przeprosił tylko pojechał spokojnie dalej. Musiałem ochłonąć ale nie mogłem stanąć przed samym przejazdem więc pojechałem dalej, skręciłem w ulicę Wojska Polskiego i tam się dopiero zatrzymałem żeby ochłonąć.

Czy tak trudno jest podczas włączenia się do ruchu wychylić się do przody żeby zobaczyć co się dzieje w martwym polu? Niemal każdy wypadek w udziałem skutera/motoru to przecież konieczność wezwania karetki, policji i ogromnego stresu dla kierowcy samochodu i rodziny kierowcy skutera. A jeśli tak ciężko się troszkę wychylić to odżałujmy 100zł i zakupmy dodatkowe lusterka eliminujące martwe pole (gdyby ktoś nie wiedział, takie same lusterka mają "elki"). No chyba ze estetyka pojazdu jest ważniejsza od bezpieczeństwa na drodze.

ruch drogowy

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -1 (29)

#59122

(PW) ·
| Do ulubionych
Jak trudno znaleźć pracę, każdy to wie kto próbował ją znaleźć. Widzę sporo historii o szukaniu, więc dorzucę też kilka swoich, ale najpierw kilka słów o moich kwalifikacjach i uprawnieniach. Posiadam prawa jazdy B i C, aktualny kurs na przewóz rzeczy, badania lekarskie i psychotesty. Oprócz tego mam uprawnienia ładowarki (II klasa), koparki (III), koparko ładowarki i walce (III). Zatem przechodzimy:

1. "Zatrudnię kierowcę kat. B, praca busem na terenie kujawsko- pomorskiego". Ok, doskonała oferta dla kogoś kto zaczyna przygodę z transportem więc wysyłam CV.

Oddzwaniają i pierwsze pytanie: "Jakie ma pan doświadczenie?". Odpowiadam, że nie mam, bo skończyłem szkołę (czy pracodawca nie umie tego wyczytać z CV?) i właśnie jej szukam. Facet jakoś to przełknął i pyta się o moje oczekiwania finansowe. Moja odpowiedź - że na początek wystarczy minimalna krajowa, bo zbieram doświadczenie. Po tych słowach następuje podziękowanie i się rozłącza, a na następny dzień widzę zmienione ogłoszenie które brzmi: "Zatrudnię kierowcę kat. B, praca busem na terenie kujawsko-pomorskiego. Minimalne doświadczenie - 1 rok, oferujemy połowę minimalnej krajowej przez pierwsze 6 miesięcy pracy".
Życzę im powodzenia w szukaniu jelenia, który się na tę ofertę skusi.

2. "Zatrudnię operatora ładowarki (III), praca na autostradzie A1, wynagrodzenie do uzgodnienia". Dzwonię, bo jest podany telefon i mówię że mogę pracować przez pierwszy miesiąc za minimum, bo nie mam doświadczenia". Po tych słowach telefon milknie. Ja oczywiście wiem dlaczego więc już nie dzwonię.

3. Zatrudnimy operatora ładowarki (III) na terenie Włocławka, praca przy budowie drogi, minimum 5 lat doświadczenia, wynagrodzenie 1600 zł brutto"!!! Ciekawe kto im przyjdzie z takim doświadczeniem pracować za minimalną.

4. Najbardziej piekielna.
"Zatrudnię kierowcę z kat. C, praca po kraju, weekendy wolne". Dzwonię (odbiera kobieta) i standardowe pytanie: "jakie ma pan doświadczenie?". Odpowiadam, że dopiero skończyłem szkołę i pracy szukam, więc nie mam. Odpowiedź kobiety mnie zwaliła z nóg, że nawet nie zdążyłem nic odpowiedź, bo się rozłączyła: "Ja nie mam zamiaru tracić czasu na uczenie kogoś jak jeździć ciężarówką".
A co do cholery robią OSK? Uczą tylko teorii?

szukanie pracy

Skomentuj (60) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 576 (676)

#59125

(PW) ·
| Do ulubionych
Przypomniała mi się jedyna piekielna historia w moim życiu z udziałem PKP.

Nastąpiła zmiana pociągów (na wiosnę jeśli dobrze pamiętam) i mój pociąg przesunięto tak że odjeżdżał kilka minut wcześniej(5:49). Przez to nie zdążałem zakupić biletu bo kasa była otwierana 1 minutę (!!!) po odjeździe pociągu. Ale do rzeczy. Standardowo poszedłem do (K)ierowniczki pociągu po bilet:

J: Dzień dobry, poproszę ulgowy do Torunia Głównego.
K: Bilety kupuje się w kasie a nie u mnie
J: Kasa zostanie otwarta za minutę, a moim obowiązkiem w takim przypadku jest zakup biletu u konduktora.
K: Gdzie Pan wsiadał?
J: W Aleksandrowie Kujawskim.
K: Mam sprawdzić w systemie o której jest kasa czynna?
J: Proszę bardzo.
K: Kasa w Aleksandrowie jest czynna od 5:30*
J: Niemożliwe, bo gdyby była czynna to bym zakupił bilet w kasie.
K: Ja jeszcze zadzwonię do koleżanki.
...
K: Koleżanka potwierdziła ze kasa w Aleksandrowie jest czynna od 5:30
J: A ja Pani mówię że jest nieczynna.
K: Ma pan bilet?
J: Nie.
K: W takim razie poproszę o dokument z danymi i wystawiam mandat za jazdę bez biletu
J: Proszę bardzo (podaję legitymację szkolną). Ja odmawiam przyjęcia mandatu i proszę o okazanie mi swojej legitymacji służbowej w celu spisania danych.
K: A po co ci te dane?
J: Nie przechodziliśmy na "Ty" a dane są mi potrzebne do napisana skargi na panią.
K: (do podróżujących)- Czy ktoś z państwa wsiadał w Aleksandrowie?
Pasażerowie: Tak, ja.
K: Od której jest czynna kasa?
P: Od 5:50.

Tu konduktorka się poddała i sprzedała mi bilet. Ja zrezygnowałem z pisania skargi, bo zwyczajnie nie miałem na takie rzeczy czasu.

PKP

Skomentuj (33) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 602 (748)