Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

timi14

Zamieszcza historie od: 13 lipca 2011 - 22:00
Ostatnio: 17 stycznia 2021 - 13:11
  • Historii na głównej: 31 z 35
  • Punktów za historie: 4151
  • Komentarzy: 321
  • Punktów za komentarze: 757
 

#87583

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira"

Dziś o kłótni z pracodawcą.

Jeździłem na wywrotce w pewnej firmie. Czwartek, godziny popołudniowe, kolega dostaje polecenia, żeby pojechać do Niemiec po towar. Ma się załadować, wrócić do Polski w okolice Piły, żeby rozładować i zjechać na bazę. Kolega odmawia, bo informował spedytora o błędzie w czasie pracy (odpoczynek dzienny wykonany przez pomyłkę na "młotkach", zamiast na "łóżku", choć kolega był pewny, ze wciskał opcje "łóżko") i prosił, żeby przez miesiąc go nie posyłać na Niemcy (obawa przed kontrola i kara).

Spedytor się wkurza i ponownie nakazuje mu jechać. Kierowca twierdzi, że pojedzie, ale jeśli dostanie służbowego sms'a, że firma opłaci mu karę. Po 30 minutach telefon od spedytora. Okazuje się, że dzwoni sam właściciel firmy i nakazuje koledze jechać na Niemcy oraz, że opłaci mu karę. Kolega prosi ponownie o sms'a. Nie, nie dostanie sms'a więc odmawia wyjazdu. Szef zagroził zwolnieniem dyscyplinarnym ze skutkiem natychmiastowym. Kolega wybrał opcje wypowiedzenia.

Wkurzył się, zostawił auto 500 km od bazy i wrócił do domu pociągiem. 2 dni później otrzymuję od niego prośbę wystąpienia jako świadek z pozwie, ponieważ pracodawca nakłamał w zwolnieniu, a kierowca miał na to dowody i postanowił walczyć o odszkodowanie. Zgadzam się, ponieważ i tak byłem już na okresie wypowiedzenia w tej firmie. Dowiedziałem się również, że razem z kolegą w ramach protestu, wypowiedzenie złożyło 15 kierowców.

Pracodawca w sadzie przegrał. Dla pieniędzy stracił w jednym momencie 16 kierowców, zyskał 25 negatywnych opinii w internecie, a w przeciągu następnego miesiąca zwolniło się kolejnych 10 kierowców.

Ciekawi mnie czy warto mu było tracić pracowników, którzy w imię solidarności złożyli wypowiedzenia mając w tej firmie po 8-12 lat stażu pracy?

pracodawca konflikt tir praca

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 161 (179)

#87430

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira"

Bum. Cały czas wiedziałem, że kiedyś sie to zdarzy. Na początek finał innej historii (86024). Punkt 4, kierowca uznał swoją winę za lusterko (a ktoś pisał, że nie powinienem był jechać częściowo awaryjnym).

Miasto wojewódzkie, tym razem wyjątkowo bez nazw dróg, itp. Skręcam w lewo na skrzyżowaniu o ruchu okrężnym, które jest sterowane sygnalizacją i ma dwa pasy do lewoskrętu. Czerwone światło do skrętu, przede mną jedna osobówka. Patrzę na sygnalizator i nie dostrzegam busa, który zatrzymuje się na zielonym świetle z włączonym lewym kierunkowskazem na pasie do jazdy na wprost, połową busa na wysokości mojej kabiny. Zapala się zielone światło do skrętu w lewo. Upewniam się, że osobowe ruszyło i tez ruszam dynamicznie (waga zestawu- 20t). W tym momencie zauważam busa, który postanowił się wepchnąć przede mną, wykorzystując moją masę. Niestety, hamowanie z włączonym klaksonem nie pomogło. Kierowca busa nie wykonał żadnego manewru w ceku uniknięcia kolizji. Bus zahacza plandeką ze stelażem o prawe lusterko, całkowicie je urywając. Trąbię na niego dalej i migam kilkakrotnie drogowymi, ale nadaremno. Kierowca ucieka z miejsca kolizji. Skręcam w lewo i 50 metrów dalej zatrzymuję się na początku jakiegoś pasa zjazdowego. Włączam awaryjne, powiadamiam firmę o kolizji i wzywam patrol policji, którym ukazuję nagranie z rejestratora jazdy. Policja błyskawicznie orzeka winę kierowcy busa i informuje mnie, że sprawa zakończy się w sądzie. Cdn.

miasto wojewódzkie droga tir kolizja ucieczka

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 87 (103)

#87192

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira".

Sytuacja, którą opiszę dzisiaj przydarza mi się dość często, ale pierwszy raz spotkałem się z taka arogancją, samolubstwem i chamstwem kierowców. Za tę sytuację bydgoscy kierowcy nieźle mi podpadli.

Skrzyżowanie ulic Toruńskiej i Kazimierza Wielkiego. Wjechałem do Bydgoszczy ulicą Nowotoruńską w godzinach szczytu i skręciłem w Kazimierza Wielkiego. Godziny szczytu, korek w stronę Fordońskiej. Przesuwamy się w tempie 3-4 pojazdów na cykl świateł. Kierowcy wyjeżdżający z Toruńskiej mają albo zielone światło, albo czerwone ze strzałką skrętu warunkowego. Kiedy mają zielone, za skrzyżowaniem robi się miejsce na kilka samochodów. Kiedy mają czerwone, pchają się, blokując możliwość przejazdu samochodom na Kazimierza Wielkiego.

Dojeżdżam do świateł i stoję, bo mam czerwone. Kierowcy z Toruńskiej skręcają w prawo na zielonym i zakorkowali ulicę. Zapaliło mi się zielone światło, ale nie mogę ruszyć, bo zablokuję skrzyżowanie.

W momencie, kiedy zrobiło się troszkę miejsca, kierowcy z prawej się pchają na czerwonym ignorując, że ja też chcę przejechać (mają wtedy warunkową strzałkę, czyli nie mają prawa wjechać). Stoję i blokuję ruch. Zapaliło mi się czerwone, za skrzyżowaniem zrobiło się miejsce, kierowcy z prawej znowu wjeżdżają na zielonym. Ponowna zmiana świateł i powtórka sytuacji. Nie mogę wjechać, bo osobowe pchają się na strzałce warunkowej.

Nie wytrzymałem. Zapaliło mi się zielone, wjechałem na skrzyżowanie. 2 osobówki zdążyły się wpieprzyć przede mną z prawej i zablokowałem skrzyżowanie. Nastąpiła zmiana świateł, kierowcy z Toruńskiej nie mogą wyjechać na skrzyżowanie, bo je blokuję i trąbią na mnie. Dopiero po kilku sekundach zrobiło się miejsce, żebym mógł podjechać i odblokować skrzyżowanie.

Bydgoszczanie i wszyscy pozostali. Nauczcie się jakie przywileje dalej Wam strzałka skrętu warunkowego, bo przez takie sytuacje nie jestem w stanie przejechać przez głupie skrzyżowanie bez blokowania ruchu. Czy naprawdę trzeba być takim samolubem i mieć w dupie innych kierowców?

Bydgoszcz

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 146 (164)

#87053

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowca tzw. "tira"

Znacie takie drogowe zasady jak "nie widzę, nie jadę"? Zastanawiam się, dlaczego jesteśmy tak ograniczeni umysłowo, że nie potrafimy tego zastosować i wyznajemy przy tym zasadę "ja jeszcze przeskoczę/zdążę".

Bardzo nieprzyjemna sytuacja. Wyjeżdżam po rozładunku z Legnicy, kieruję się dw 323 (dawniej dk3) w stronę ekspresowej S3. Przejeżdżam przez Rzeszotary. Tam na 2 zakrętach jest skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną i od strony S3 jest przeszkoda, którą trzeba ominąć zjeżdżając na przeciwny pas. Przejeżdżam przez skrzyżowanie. Jestem widoczny dla innych kierowców, ale wszyscy wyznają zasadę "ja przeskoczę" i uparcie się pchają. Zostaję zmuszony do hamowania i włączam klakson. Ostatnie osobówki się chowają, kiedy widzę jego. Przecież on też musi jeszcze przeskoczyć. Wjeżdża, mimo, ze jestem już naprawdę blisko. Do mojego klaksonu dołączyły światła drogowe (zawsze tak robię, może mnie nie widzi?). Zostanę zmuszony do kompletnego zatrzymania zestawu ostrym hamowaniem, bo idiota nie umie poczekać 20 sekund, aż przejadą 3 pojazdy (za mną tylko 2 osobówki, zaskoczone moim ostrym hamowaniem. Na szczęście nie uderzyły). Kierowca nawet nie przeprosił, nagranie już trafiło na policję.

Naprawdę trzeba tak traktować ciężarówki? A co by było, gdybym wiózł ładunek podatny na przeciążenia? W tej chwili byłby tylko do utylizacji, a za straty zapłaci taki głupek z własnej kieszeni, bo żadne ubezpieczenie OC czy AC nie obejmuje takich sytuacji.

PS: opisałem najniebezpieczniejszą sytuację jaka mi się przydarzyła, bo cm dzieliły nas od kolizji, ale miałem takich dużo więcej.

tir = "ja zdążę" Legnica dw323 S3

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 127 (147)

#86910

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira"

Wielkie brawa dla pajaca na KNT57**. Jeśli myślisz, że unikniesz kary, bo nie wcisnąłeś hamulca to się grubo mylisz. Nagranie Twojego wyczynu już trafiło na policję.

Sytuacja z wczoraj tj. 24.07 ok. tuż przed 14:00 na autostradowej obwodnicy Poznania (A2) w kierunku Warszawy. Jak zapewne wiecie mamy tam do dyspozycji 3 pasy w obie strony, dlatego nie ma zakazu wyprzedzania dla dużych. Zjechałem z S5 na A2. Jadę prawym pasem, na środkowym cały czas jedzie ciężarówka, której kierowca jakby zapomniał, żeby zjechać na prawy, ale mniejsza z tym.

Jedziemy tak już ze 2 km, kiedy nagle na mój pas z lewej strony wjeżdża w/w idiota. Zjechał bez zachowania ostrożności i odstępu czym mnie tak zaskoczył, że odruchowo wcisnąłem klakson (obyło się bez hamowania, a mam na kierownicy 3 przyciski do klaksonu i na jednym zawsze mam rękę). Cóż, kierującemu Golfem IV się nie spodobało, że duży na niego trąbi. Nagle przestało mu się śpieszyć. Najpierw wcisnął hamulec i zrównał się prędkością z kolegą na środkowym pasie (jeszcze na wysokości kabiny). Biorę gruszkę od cb radia i ostrzegam kolegę, żeby nie zmieniał pasa ruchu. W tym momencie widzę, ze pajac zaczyna się zbliżać (hamuje silnikiem). Dojeżdżam do niego, środkowy pas wolny więc kierunkowskaz i zjeżdżam na środkowy, żeby wyprzedzić. Nic z tego. Idiota wciska gaz i się oddala. Wracam na prawy pas. "Kierowca" widząc to znowu odpuszcza gaz i zbliżam się do niego. Ponownie zjeżdżam na środkowy pas i ponownie w tym momencie kierujący Golfem dodaje gazu i znika w oddali.

Serio myślicie, że takie "ukaranie" mi coś zrobi i to jeszcze na 3 pasmowej autostradzie? Zaszkodziłeś kolego sam sobie, ponieważ zamiast mandatu tylko na wyhamowanie, dostaniesz 2 mandaty: za utrudnianie ruchu i przyspieszanie będąc wyprzedzanym. Z ciekawości sprawdźmy ile możesz dostać łącznie kary: od 400 do 550 zł i 5 pkt karnych.

A2 wyprzedzanie hamowanie

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 131 (149)

#86846

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira"

Motocykliści czy dawcy? W tym sezonie w 100% uczciwie mogę powiedzieć, że nie spotkałem na drodze żadnego motocyklisty. Każdy kierowca na dwóch kołach był dawcą. Dziś dwa przykłady ukazujące bezczelność, brak myślenia i brawurę.

1. DK 15/25, jadę na Inowrocław i jestem blisko obwodnicy tego miasta. Trzymam odstęp od poprzedzającej ciężarówki ok. 80 m. Zestaw przede mną zaczął hamować, dlatego włączyłem zwalniacz na 1 poziom. Zaczęła się linia ciągła, a odstęp się jeszcze zmniejszał, więc uruchomiłem 3 - najmocniejszy poziom hamulca. W tym momencie usłyszałem z lewej strony ryk silnika i zobaczyłem dwóch dawców, którzy rozpoczęli manewr wyprzedzania. Chwilkę później zobaczyłem, że z naprzeciwka jedzie kolejna ciężarówka. Dawcy mnie wyprzedzili i zjechali w lukę między mną a poprzedzającym kolegą, która w tym momencie wynosiła już ok. 30 m, a swoim manewrem zlikwidowali mi całkowicie przestrzeń do hamowania. Wciskam klakson uruchamiając wszystkie hamulce. Ciężarówka z naprzeciwka mnie wyminęła, a wiedziałem, że nie jestem w stanie wyhamować przed motocyklistami, uciekłem na przeciwny pas, żeby nie zabić gnojków. Podczas zjeżdżania usłyszałem kolejny klakson. Co się okazało? Zaczynał wyprzedzać mnie kolejny dawca (cały czas linia ciągła). Jednak on zdążył jeszcze zareagować i wcisnął hamulec, chowając się za mnie.
Czy oni byli w ogóle świadomi, co właśnie zrobili? Wątpię, bo nawet w lusterka nie popatrzyli, nie wspominając o jakimkolwiek geście przeproszenia.

2. Nie pamiętam gdzie, ale przejeżdżałem przez mniejsze miasteczko. Ruch spory, mnóstwo pieszych, ruch uliczny zwalnia do ok. 30 km/h. Zbliżam się do małego skrzyżowania z drogą podporządkowaną po lewej stronie. W związku z tym po mojej lewej powstał pas do skrętu w lewo. Wjeżdżam już na skrzyżowanie, kiedy słyszę przyśpieszanie motocyklisty, a ułamek sekundy później wciskam klakson z hamulcem. Co zrobił dawca? Wykorzystał pas do lewoskrętu, żeby wyprzedzać inne pojazdy, a następnie wjechał mi na centymetry przed maskę z lewej strony i zahamował (nie był w stanie już wyprzedzić kolejnego z braku miejsca).

DK 15/25

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 63 (85)

#86772

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira"

Wczoraj przydarzyła mi się sytuacja, która mnie mocno wkurzyła. Nagranie oczywiście jest już u policji, więc to kwestia czasu, aż sprawca otrzyma mandat lub zatrzymają mu prawko (jak w pierwszym przypadku).

Autostrada A4 na odcinku Legnica-Wrocław. Słynny odcinek niemal z całkowitym zakazem wyprzedzania dla ciężarowych i z brakiem pasa awaryjnego (jakim cudem to coś jest jeszcze nazywane autostradą?). Jadę 87 km/h, zbliżam się do wolniejszego pojazdu. Zakaz obowiązuje więc nie wyprzedzam choć nie było mi na rękę tracisz czas, bo miałem do podjęcia ładunek z okolic Wrocławia, a wczoraj zaczęły się zakazy wakacyjne. My się toczymy jak żółwie, niejeden ciężarowy nie wytrzymuje jazdy 77 km/h i wyprzedza. Wreszcie zbliżamy się do rozjazdu. Mijam znak, że za 200m rozpoczyna się zjazd i patrzę w lusterko. Lewy pas wolny. Zerkam na prawo, zjazd się rozpoczyna. Upewniam się, że lewy wolny, kierunek, ogień na tłoki i wyprzedzam. Wyprzedzanie sprawne (różnica 10 km w prędkości), ale jak końcem mojej naczepy jestem w połowie naczepy wyprzedzanego, pod mój tyłek podjeżdża bmw i błyska światłami, czyli standardowa akcja frustrata z małym penisem. Wyprzedzam dalej, ale nie minęło 5 sekund jak poszedł kolejny błysk (wyprzedziłem, ale jeszcze trzeba zadbać o odstęp). Po upływie 3 kolejnych sekund zjeżdżam na prawy pas. Kierowca bmw mnie wyprzedza, zjeżdża na prawy pas i hamuje. Chciałem wjechać mu w tyłek, ale mam zasadę, że w piątek tego nie robię, bo tez chcę zjechać do domu. Hamulec i klakson idzie w ruch. BMW spowolniło mnie do 50 km/h, a następnie sobie pojechało.

Może znajdzie się tu ktoś, kto tak robi i odpowie mi na pytanie: dlaczego niektórzy kierowcy uzurpują sobie, że nie mamy prawa wyprzedzać ciężarówką, kiedy jest to DOZWOLONE?

A4 tir Wrocław Legnica bmw

Skomentuj (42) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 147 (175)

#86829

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira".


Odchodzę dziś chwilowo od wiecznej wojny na linii osobowe vs ciężarowe. Dziś będzie o relacjach magazynier/firma rozładunkowa vs kierowca. Może jest tu ktoś, kto pracuje na tym stanowisku i potwierdzi takie akcje?

Rozładunek w Mysłowicach. Dojeżdżam ok. godzinę przed awizacją, zostaję wpuszczony na plac. Idę z dokumentami do biura (jeszcze ie było koronawirusa). Jestem zadowolony, bo od razu dostałem numer rampy i podstawiam się do rozładunku. Pierwszy zgrzyt się zaczął, kiedy pracownicy magazynu rozładowaniu palet stwierdzili, że "coś im nie pasuje". Dobra, czekam na magazynie i przyglądam się ich pracy. Zaczęli rozpakowywać wszystkie palety, z niejednej zabrali część towaru, żeby przełożyć na inną itp. Po godzinie poprosiłem grzecznie o przyśpieszenie, bo zostało mi 40 minut czasu pracy (czas nocny!). Wtedy przyszedł Pan Kierownik i powiedział, że on przyjmie tylko 10 palet z 30, bo na pozostałych zamówienie nie pokrywa się z dokumentacją (nie uczestniczyłem w załadunku). Jestem w szoku, ale ok, dzwonię do spedytora i wyjaśniam mu sprawę. Po chwili wracam i widzę, że 4 palety już są z powrotem na mojej naczepie. Zatrzymuję operatora wózka widłowego i żądam wyjaśnień. Usłyszałem, że pakują nieprzyjęty towar i mam go zabrać z powrotem, bo oni mają zapis w umowie z kontrahentem, ze w razie odmowy przyjęcia towaru, przewoźnik zabierze go z powrotem. Spoko, ale moja firma tego zapisu nie ma w swojej umowie, dlatego zablokowałem rampę swoim ciałem i zabroniłem dalej ładować. Operator się wkurzył i próbował mnie postraszyć, podjeżdżając szybko i w ostatniej chwili hamując. Szybko mu wyjaśniłem, że jeśli mnie dotknie paletą, dzwonię po policję i zgłaszam wypadek. W tym momencie przyszedł kierownik i powiedział, że jak nie zabiorę tego towaru, to mnie nie wypuszczą z terenu firmy. Szybka konsultacja ze spedytorem i jest decyzja: mam zostawić im towar, nie brać dokumentów i wyjechać. Spedycja odzyska pieniądze drogą sądową, o czym poinformowałem rozładowcę. Odjechałem od rampy, podjeżdżam do ochrony, która nie chce mnie wypuścić bez papierów. Trudno, wracam się po dokumenty, ale dowiaduje się, że nie wydadzą ich bez zabrania towaru. Szybki telefon do spedytora i decyzja. Dzwoń po policję. Zadzwoniłem i czekam. Dyżurny obiecał przysłać patrol za 20 minut. Niestety, w międzyczasie spedytor dogadał się z kontrahentem odnośnie pieniędzy i nakazał odwołać policję i zabrać towar.

Dlaczego firmy rozładunkowe uzurpują sobie prawo do przetrzymania auta i kierowcy na placu?

"tir" załadunek rozładunek policja prawo

Skomentuj (25) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 57 (75)

#86730

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira"

Dziś na cel obieram często spotykaną sytuację, która występuje przy sygnalizatorze S-2, tzw. "zielona strzałka" lub "skręt warunkowy". Kierowcy bardzo często traktują ją po prostu jak zielone światło. Dziś kilka niemiłych sytuacji i wszystkie napotkane w Toruniu.

1. Robiłem kurs ADR podstawowy (przewóz materiałów niebezpiecznych) w jednej szkole w Toruniu (kto zgadnie szkołę po opisie pobliskich dróg?). Kurs się skończył, wsiadłem w swoją toyotę i jadę do domu. Dojeżdżam do skrzyżowania Szosy Chełmińskiej z Czerwoną Drogą i ustawiam się na pasie do jazdy na wprost i lewoskrętu. Prawy pas jest tylko do skrętu w prawo i posiada sygnalizator S-2. Zatrzymuję się, bo świeci się czerwone światło, a dla pojazdów skręcających w prawo zapala się zielona strzałka. 10 osobówek zdążyło na niej przejechać, ale tylko jedna się całkowicie zatrzymała. 2 inne pojazdy lekko zwolniły, reszta potraktowała strzałkę jak zielone światło.

2. Te same skrzyżowanie co w pierwszym punkcie i również jadę prywatnym autem. Tym razem skręcam w prawo na czerwonym z zapaloną strzałką warunkową. Za mną na ogonie jedzie bmw. Dojeżdżam do świateł i zatrzymuję się. Z tyłu słyszę pisk hamulców i klakson. Nic sobie z tego nie robię. Upewniam się, że mogę jechać i skręcam. Rozpędzam auto, kiedy lewym wyprzedza mnie bmw, którego kierowca zajeżdża mi drogę i hamuje do zera, po czym rusza dalej. Trochę mi szkoda, że nie wysiadł do mnie, bo w końcu sprawdziłbym działanie gazu pieprzowego.

3. Jadę zestawem z Poznania do Brodnicy. Mam zezwolenie na wjazd do Torunia w godzinach zakazu dla ciężarówek i jadę przez miasto, bo nie opłaca się tego kawałka jechać autostradą. Za nowym mostem (gen. Elżbiety Zawadzkiej) zjeżdżam na rozwidleniu w prawo i zajmuję prawy pas w kierunku Olsztyna. Mam czerwone światło i zapaloną strzałkę warunkową. Zatrzymałem się przed sygnalizatorem i czekam, bo główną ulicą jazdą samochody. Z tyłu słyszę trąbienie. Nadal czekam, aż w końcu zapaliło się zielone światło i ruszyłem. Osobówka za mną od razu zjechała na lewy pas i wyprzedzając mnie jej kierowca użył ponownie klaksonu.

zielona strzałka toruń bmw

Skomentuj (17) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 44 (84)

#86809

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira"

Ostatnio często ładowałem się w poniedziałek z zakładzie "Sokołów" w Osie koło Świecia. Żeby tam dojechać, musiałem jechać drogą wojewódzką nr 239 do strony Świecia. Historii byłoby kilka, ale wszystkie są podobne więc opiszę jedną, która była najbardziej piekielna.


Jadę spokojnie tą drogą, na prędkościomierzu 60 km/h, bo droga ciasna, dziurawa ibez wyznaczonych pasów ruchu. Jadę środkiem drogi, ale zbliżam się do prawej krawędzi, bo naprzeciwka jedzie osobowy. Słyszę jak o dach naczepy ocierają się liście drzew i łamią pojedyncze gałązki. Wyminęliśmy się z osobówką, zjeżdżam ponownie na środek jezdni. W lewym lusterku ukazuje mi się auto osobowe, ale je ignoruję. Nie zamierzam mu zjeżdżać do prawej, bo jest ciasno i istnieje ryzyko kolizji podczas wyprzedzania przy najechaniu na dziurę. Kierowcy się nie podoba brak mojej reakcji, podjeżdża mi pod samą naczepę i krótko trąbi. Dalej go olewam. Ponownie zbliżam się do prawej krawędzi, bo z naprzeciwka jedzie osobowy. Wymijamy się i natychmiast odbijam do środka, bo wiem, ze ten z tyłu zaraz będzie chciał się wciskać. Kierowca ponownie pokazuje się w lusterku i błyska drogowymi. Idiota zaczyna podnosić mi ciśnienie. Po kilku sekundach pajac już nie mruga. Włącza drogowe i jedzie, oślepiając mnie w lewym lusterku i cały czas trąbi. Wkurzam się i chwilowo depnąłem hamulec. Podziałało tylko tyle, że się oddalił ode mnie i wyłączył drogowe (zapadał zmierzch i mnie już oślepiał). Jechaliśmy tak z 10 km, bo zbliżałem się do miejsca załadunku. Kiedy skręcałem, kierowca mnie wyprzedził i ponownie zatrąbił.

Czy rzeczywiście warto jest ryzykować takie wyprzedzaniu? Kierowcy biorą pod uwagę tylko zaoszczędzone 10 minut przez wyprzedzenie większego czy też 2h czekania na policję w wyniku kolizji?

wyprzedzanie

Skomentuj (68) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 69 (119)