Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Xynthia

Zamieszcza historie od: 30 sierpnia 2017 - 21:03
Ostatnio: 14 czerwca 2024 - 13:38
  • Historii na głównej: 133 z 142
  • Punktów za historie: 17438
  • Komentarzy: 537
  • Punktów za komentarze: 4055
 
[historia]
Ocena: 7 (Głosów: 9) | raportuj
16 października 2019 o 18:36

Mój poprzedni partner z dużym uporem twierdził, że Młoda jest jego dzieckiem, nie bacząc na to, że urodziłam ją jakieś 2,5 roku po naszym rozstaniu... Faceci chyba mają jakieś problemy z liczeniem. Na szczęście tymi rewelacjami uszczęśliwiał tylko swoich znajomych, bo mój nr tel po rozstaniu oczywiście wykasował, potem próbował go uzyskać, ale mu się nie udało.

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
14 października 2019 o 14:58

@livanir: A w którym miejscu autorka napisała, że masz jej szukać po sklepie? Tylko dlatego, że jej dziecko zgubiło zabawkę i że jest jej z tego powodu przykro, już została nazwana "matką bombelka" (dobrze, że nie "madką"). Nie podoba mi się ten trend, wiecie co, już nie można przyznawać się do troski o dziecko, zwłaszcza w drobnych sprawach, bo od razu dostaje się etykietkę "madki". Autorka nie wykazała roszczeniowej postawy w swojej historii, wyraziła swoje odczucia, a historia została zminusowana i jeszcze się jej oberwała jako "matce bombelka"...

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 4) | raportuj
13 października 2019 o 14:34

@PaniMasztalska: Co do wymiarów masz rację, ale co do koloru... Ja sama sprzedawałam kiedyś dywan na OLX, nie podałam koloru, no bo przecież jest zdjęcie (nawet kilka), pani przyjechała kupić i była zdziwiona, że to TAKI kolor, na zdjęciu wyglądał inaczej.

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
11 października 2019 o 15:34

@dayana: Nie można zamknąć szatni z różnych względów, najważniejszy jest taki, że zawodnicy przebierają się również w trakcie zawodów - często jedna osoba startuje w dwóch różnych konkurencjach i do każdej ma inny strój startowy. Poza tym mają tam rzeczy takie jak jedzenie i picie, z których korzystają, a których nie można wnosić na halę. Ewentualnie można je dać rodzicom na widowni, ale nie każde dziecko jest z rodzicami na zawodach (dojazd jest klubowym autokarem).

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 4) | raportuj
7 października 2019 o 20:32

@Bubu2016: @Nimfetamina: Macie rację, ta informacja jest w historii zupełnie niepotrzebna, jakoś tak mi się wymsknęło... Naprawdę, szanuję i podziwiam tę kobietę, ale piekielna jest, oj jest.

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 16) | raportuj
6 października 2019 o 23:12

@PaniMasztalska: Ale nie wiem, do czego się odnosisz... Jeśli do pierwszego akapitu (wstępu) mojej historii, to ta dziewczynka zaczynała dużo wcześniej, ma na swoim koncie wiele sukcesów i nie sądzę, żeby parę miesięcy opóźnienia w przejściu do następnej kategorii zaszkodziło w jej karierze sportowej, bo jest bardzo zdolna i ciężko na swój sukces pracuje. Jeszcze ewentualnie możesz mieć rację co do sportu (ale też nie każdej dyscypliny), natomiast dyskredytowanie dziecka, że jest "za stare" w przypadku tańca, nauki języka, gry na instrumencie (żeby się NAUCZYĆ, a nie robić karierę jako wirtuoz!) czy czegokolwiek innego wydaje mi się chore...

[historia]
Ocena: -5 (Głosów: 13) | raportuj
6 października 2019 o 22:48

@Bryanka: Super trenerka, jej podopieczni odnoszą sukcesy, dla dzieciaków w porządku, chociaż surowa. Natomiast dla rodziców (i podobno dla całej reszty świata) wredna, złośliwa, opryskliwa, jednym słowem (a czasem nawet spojrzeniem) potrafi wdeptać w ziemię... Tego się nie da opowiedzieć, trzeba przeżyć choć jedno spotkanie z nią, aby zrozumieć ;)

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 5) | raportuj
6 października 2019 o 22:33

@Evergrey: Przy wszystkich tzn jak i kiedy? Mam iść na zebranie w sprawie treningów czy innych spraw klubu (a w sumie Stowarzyszenia, które działa na zasadzie klubu sportowego), do którego Młoda już nie należy? Szkoda i czasu, i nerwów...

[historia]
Ocena: 7 (Głosów: 7) | raportuj
6 października 2019 o 21:18

@kierofca: Mówisz o gimnastyce artystycznej. Tak, to jest "sport dla dzieci" - pierwszy start w zawodach w wieku pięciu lat, szczyt kariery w wieku wczesno-nasto-letnim, 21 lat - koniec kariery sportowej, możesz się starać zostać trenerką... albo zmienić dyscyplinę.

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 16) | raportuj
6 października 2019 o 19:44

@kierofca: Tak, dotyczy (jeżeli chodzi ci o pierwszy akapit mojej historii). Ale podkreślam - mowa o dziewięciolatce, bardzo utalentowanej i już z dużymi osiągnięciami. Serio, za chwilę będzie "za stara"??? P.S. Akrobatyka sportowa.

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 4) | raportuj
3 października 2019 o 20:36

@mki: Właśnie o to chodzi, że oni nie informują, że rozmowa jest rejestrowana, a przynajmniej nie na samym początku rozmowy - tak jak to powinni zrobić. Miły pan wplótł tę informację gdzieś między swoje zdziwienie, że nie jestem Agnieszką Iksińska a moje, że dlaczego niby miałabym nią być (czyli mniej-więcej w połowie rozmowy), niemiła pani z informacją o nagrywaniu rozmowy wyskoczyła dopiero wtedy, gdy poczuła się urażona moim stwierdzeniem, że nie wiem, z kim rozmawiam. Nazwisko mojej przyjaciółki jest mało popularne, ale nie wykluczam faktycznie jakiegoś głupiego przypadku.

[historia]
Ocena: 14 (Głosów: 14) | raportuj
2 października 2019 o 21:57

@Michail: Proponowałam jej zadzwonienie do nich z mojego numeru - i tak go już mają i znając działalność tego typu firm, będą na niego upierdliwie wydzwaniać...

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
30 września 2019 o 12:40

Kupiłam Młodej w zeszłym roku kurtkę zimową w "Smyku". Fason OK, kolor też, fajna, ciepła (to znaczy wg mnie nie bardzo ciepła, ale Młoda zmarzluchem nie jest i ocieplenie kurteczki na zasadzie "coś tam wsadziliśmy pod podszewkę" jest dla niej OK). Wytrzymała do pierwszego prania - wyprana zgodnie z zaleceniami na metce w 40* straciła fason, kolor (z intensywnego różu zrobił się szaro-buro-różowawy), natomiast plama, która była powodem prania, nie zeszła... plama nie pamiętam już z czego była, ale na pewno nie było to coś, co przy innych ciuchach powoduje problem z dopraniem.

[historia]
Ocena: 27 (Głosów: 31) | raportuj
27 września 2019 o 20:49

Mam przyjaciółkę, która jest weganką. Weganką, a nie wege-oszołomem. Kiedy pracowała w sklepie spożywczym to owszem, prosiła kierowniczkę, czy mogłaby jej nie dawać na dział mięsny, ale jeśli była taka potrzeba i musiała tam iść, to szła, pracowała i sprzedawała bez protestów, głupich komentarzy czy nawet cierpiętniczej miny. Są ludzie i parapety, po prostu.

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 2) | raportuj
27 września 2019 o 13:59

@Balbina: Jakbym o dawnym kumplu czytała... On potrafił zrobić bałagan na cały pokój wyciągając jedną rzecz z szafki - i oczywiście tak go zostawiał. Kiedy jego dziewczyna zrobiła mu o to awanturę, on spokojnie i ze SZCZERĄ troską w głosie zapytał: "A co, kochanie, przeszkadza ci to? No to posprzątaj, bo mnie nie przeszkadza..."

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
3 września 2019 o 5:57

@Armagedon: Dofinansowanie było do USTALONYCH kosztów pobytu, które są określane bodajże raz na rok i przez ten czas nie mogą wzrosnąć. dajmy na to, że Dom Opieki po wszystkich wyliczeniach uznał, że pobyt to 3500 zł miesięcznie, do takiej kwoty gmina (miasto) da dofinansowanie dla podopiecznego "ze skierowaniem". Jeśli pękła rura, zepsuł się samochód, zima wyjątkowo mroźna i trzeba więcej grzać - ich to nie obchodzi, Dom Opieki ustalił koszty pobytu i gmina więcej nie da. Za to już płaciła parafia, a więc za te faktury z pralni też.

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 3) | raportuj
2 września 2019 o 19:52

@tatapsychopata: Odpowiedź na to pytanie jest bardziej pokręcona niż cała historia, ale proszę bardzo - "Wyznaniowy" Dom Opieki (nie, nie katolicki), mający umowę z Gminą (czy tam Miastem). Czyli - dofinansowanie do pobytu podopiecznych - gmina, wypłaty dla pracowników - gmina, cała reszta - Parafia. Bądź tu mądry i pisz wiersze...

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 8) | raportuj
2 września 2019 o 17:53

Ja też kiedyś pojechałam do pewnej firmy tylko po to, żeby się dowiedzieć, że adres znaleziony w internecie jest nieaktualny... Mając do wyboru jechać na drugi koniec miasta (czyli pod aktualny adres, "wyszarpany" od nich telefonicznie) albo poszukać innej firmy z tej branży gdzieś w pobliżu, zgadnijcie co wybrałam?

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
20 sierpnia 2019 o 18:02

@aegerita: A nie wiem, tak mi się jakoś wydawało, że labradory są jednak spokojniejsze niż ten, o którym jest ta historia. Tak, wiem, że to nie jest spokojny "pies kanapowy", ale zawsze mi się wydawało, że nie są aż tak żywiołowe i spontaniczne, jak np. boksery.

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 4) | raportuj
20 sierpnia 2019 o 17:58

@pusia: Też niedawno przez parę dni opiekowałam się kotami przyjaciółki, jeden bezczelnie narobił na środku łazienki zamiast do którejś z kuwet, wnikliwe śledztwo wykazało, że jedną z nich niedokładnie wyczyściłam. To znaczy chyba o to mu chodziło, bo jeśli nie, to już nie wiem...

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 4) | raportuj
19 sierpnia 2019 o 23:08

@cassis: Nawet za darmo, ale pani uciekła i nie wiem, kiedy ją znowu spotkam. Poza tym nie uważam się za jakąś "specjalistkę" od wychowywania psów, jeśli chodzi o Kruszynę, to też w jednej sprawie jest "niereformowalna" i odpuściłam... Mianowicie co znajdzie, to zeżre, dlatego wychodzi na spacer w kagańcu, bo nie będę ryzykowała zdrowiem psa. Nie reaguje na komendę "NIE RUSZ!", którą w domu doskonale rozumie, nie, na spacerze co znalezione, to do zeżarcia. Potem patrzy błagalnie, przeprasza, co mi z jej przeprosin, jak zeżre np. kość z kurczaka? Na spacer w kagańcu i tyle! Kruszyna jest psem ze schroniska, może dlatego tak "poluje" na cokolwiek do zjedzenia na spacerze, chociaż w domu zawsze pełna miska suchej karmy i raz dziennie psia konserwa.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 2) | raportuj
19 sierpnia 2019 o 22:54

@justangela: Rasowy, rodowodowy labrador. Przynajmniej wg słów tej pani, bo papierów nie oglądałam. Milion chętnych by się znalazło.

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 6) | raportuj
19 sierpnia 2019 o 19:16

https://piekielni.pl/74800#comments

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 6) | raportuj
15 sierpnia 2019 o 21:23

@jass: Z jednej strony masz rację, ale z drugiej (może cię tym zadziwię), to ja właśnie "rozglądam się jak wariat" np. w autobusie. Usiądę sobie wygodnie, bo jest miejsce, czytam książkę albo Piekielnych na telefonie, ale gdy autobus zatrzymuje się na przystanku, podnoszę wzrok i patrzę, czy nie trzeba komuś ustąpić miejsca - ciężarnej, starszej pani, facetowi o kulach... No nie wiem, może głupia jestem, bo jak będą chcieli to poproszą, ale tak robię.

Zmodyfikowano 1 raz Ostatnia modyfikacja: 15 sierpnia 2019 o 21:24

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 7) | raportuj
14 sierpnia 2019 o 14:36

@Xynthia: O, zniknął komentarz użytkowniczki Armagedon, no to teraz mój jest bez sensu... Ale już nie mogę usunąć ani edytować :(

« poprzednia 1 29 10 11 12 13 14 15 16 17 18 1921 22 następna »